Scott zaprosił Juliet 100 D na randkę. 64 km po przepięknych terenach. Juliet była zachwycona! Zobaczcie sami.

#taka sobota

#taka sobota

Juliet i Scott lubią piękne widoki. Nad Wisłą takich nie brakuje. Krótkie przerwy na przytulanie i yerba mate były wręcz wskazane.

Juliet i Scott

Juliet i Scott. Przerwa na yerba mate.

Czasem muszę ich pilnować 🙂

Wiosna w pełni.

Wiosna w pełni.

Rowerowe love.

Rowerowe love.

Te dogi nie miały końca…Gdzie nie pojechali tam było jeszcze ładniej.

Na 35 kilometrze...

Na 35 kilometrze…

Ciężko było zdecydować, która droga była lepsza, ładniejsza, fajniejsza…

Which way ...

Which way …

Kolory wiosny!

Kolory wiosny!

Kto się bujał na oponie za małolata?

Huśtawka z opony.

Huśtawka z opony.

Cudne widoki.

Zakochańce…

Mała przerwa.

Kolejna przerwa na yerbę.

I znowu musiałam ich pilnować…

Rolnik szuka żony. A ja rolnika.

Rolnik szuka żony. A ja rolnika.

Juliet i Scott

Juliet i Scott

Pięknie razem wyglądają, prawda?

Pięknie razem wyglądają, prawda?

Jak oni, to my też!

Jak oni, to my też!

Gdzień na 60 km...Scott został na tyłach.

Gdzieś na 60 km…Scott został na tyłach.

Nasza wyprawa trwała 8 godzin. Wspominałam już, że Juliet na najwygodniejszy rower na świecie? Piękne widoki, pyszna kawa, przystanki na yerba mate nad samym brzegiem Wisły. Baterie naładowane na cały tydzień. Zasypiając miałam przed oczami Chrissie Wellington…może w końcu nauczę się pływać i pokonam lęk przed falami? Wiecie co chce powiedzieć, prawda?

Ps. Dawno, dawno temu, kiedy ataki paniki rządziły moim życiem, sprawiało mi tudność chodzenie po chleb do sklepu. Dziś moje myśli krążą wokół Ironmana! #niepanikuj #pokonajswójlęk #nomorepanic

 

Dodaj komentarz