Ataki pani, nerwica lękowa, depresja…to choroby cywilizacyjne na które cierpi około 30% społeczeństwa. Nie ma się co dziwić, gdyż 21 wiek wymusza na nas szalony tryb życia w ciągłym pośpiechu. Dostaję mnóstwo maili i listów z pytaniami na temat ataków paniki. Jest ich tak dużo, że nie nadążam na nie odpowiadać z osobna. Poniżej zamieściłam najczęściej zadawane pytania z odpowiedziami. Być może uda Wam się znaleźć wśród nich inspiracje dla siebie! Ataki paniki, lęki czy depresję można pokonać i nie dajcie sobie wmówić, że jest inaczej.

(EDIT 17.02.2017: przeczytaj również Ataki Paniki Pytania i odpowiedzi Vol.2)

Czy faktycznie pokonałaś ataki paniki?

Tak, doszczętnie!

Jak się to zaczęło?

Nagle. W pracy. Myślałam, że mam zawał. Karetka, badania…jeszcze więcej badań i jeszcze więcej badań. Podejrzewano tarczycę, wahania hormonalne, wypadający  lewy przedsionek, niedobory magnezu…co tam jeszcze było? hmmm …Było tego sporo J

Czy brałaś leki?

Nie, nigdy w życiu. Byłam u 20 lekarzy, każdy z nich wypisał mi receptę na antydepresanty i psychotropy. Nigdy ich nawet nie wykupiłam. Wolałam być chora niż faszerować się tym gównem.

Czy byłaś na terapii?

Przeszłam się raz do psychologa…w pierwszej minucie powiedziała, że z tego nie da się wyleczyć i że nie zna nikogo, kto by się wyleczył. Po minucie i 15 sekundach już mnie tam nie było.

Co dokładnie lekarze stwierdzili?

Ojej, a czego oni nie stwierdzili…nerwica lękowa, ataki paniki, depresja, stany lękowe, agorafobia, hipochondria, depresja dwubiegunowa… Ile lekarzy tyle diagnoz! Dobrze, że się tym nie przejęłam.

Czy dawali Ci szanse na poprawę zdrowia?

Nie. Każdy z lekarzy powtarzał mi, że bez leków nie mam najmniejszych szans. Żaden z nich nigdy nie wyjaśnił mi na czym polegają ataki paniki i nie poinformował, że można pokonać  je bez konieczności zażywania chemii. Fakt, było ze mną bardzo źle, ale…c’mon.

Ile czasu zajęło Ci pokonywanie lęku?

Najgorszy był pierwszy rok. Mieszkałam wtedy w Anglii i byłam całkowicie sama. Miałam problem, by wyjść do sklepu po bułkę. Potem jeszcze to trwało jakiś czas, ale mogłam jako tako funkcjonować. Nie napiszę Wam ile, bo zaraz będziecie się porównywać do mnie, a przecież każdy pokonuje lęk w swoim własnym tempie. Tak naprawdę, można być zdrowym w sekundę! Trzeba tylko zrozumieć mechanizm „lęku przed lękiem”.

Jakie objawy miałaś?

Wszystkie możliwe: kolana jak z waty, zawroty głowy, duszności, lęki, palpitacje serca, dreszcze, bóle w różnych częściach ciała, derealizacja, uczucie utraty kontroli, drętwienie kończyn, obawa przed śmiercią, suchość w jamie ustnej, bezsenność, poczucie że oszalałam, poczucie bezsensu życia, najgorsze były koszmary nocne i szczekanie zębami. Dziś aż trudno mi uwierzyć, że tak sobie to wszystko wkręciłam do głowy z obawy przed kolejnym atakiem.

Czy ataki paniki mogą wrócić?

NIE! Ataki paniki to lęk przed lękiem. Atak paniki to najokropniejsze uczucie jakiego można doznać.  Boimy się, że dopadnie nas znowu. Gdy zrozumiemy jak to działa, zamiast zakopywać problem  pod dywan, to co ma wracać?

Czy można od ataków paniki oszaleć?

Nie, nie, nie i nie. Nie ma takiej możliwości. Wszyscy szaleńcy są przekonani, że są zupełnie normalni!

Czy ataki paniki pozostawiły jakieś pozostałości po sobie?

Tak. Jestem lepszym człowiekiem. Obieram cel i następnie go osiągam. Zdrowo się odżywiam, uprawiam dużo sportu i cieszę się życiem. Kiedyś miałam inne priorytety w życiu. Dziś mam inne. Kiedyś lubiłam luksusowe samochody teraz  lubię rolki.

Jak pokonać ataki paniki?

Jest to trudne, ale do osiągnięcia. Na pewno pomoże w tym czytanie mojego bloga i czerpanie z niego inspiracji! W wersji Premium można znaleźć duuuuużo praktycznych porad oraz ćwiczeń. Po prostu kopalnia wiedzy! Ah! I nie ominie Cię praca domowa 🙂

<<<< Przeczytaj Jak zamówić Dostęp Premium KLIK  Co to jest Dostęp Premium KLIK >>>>

Dostępne są również porady online i pakiety coachingowe w moim sklepie internetowym. 

Stworzyłam je w wyniku bardzo dużego zapotrzebowania na rynku. Znajomi zaczęli polecać mnie znajomym, a znajomi znajomym i w końcu okazało się, że brakuje mi czasu, że odpowidać na każdy mail z osobna.

 

Jeśli nie znaleźliście odpowiedzi na swoje pytania, podzielcie się nimi w komentarzach.

Nie bądź żyła, like and share! Niech świat okrąży dobra nowina z której skorzystają znajomi.

Dodaj komentarz

 

91 komentarzy

21/04/15 12:51

witaj, ja tez walczę z tym dziadostwem. pierwszy atak miałam 4 lata temu, wychodziłam z tej nerwicy przez rok, sama bez niczyjej pomocy i udało mi sie, a właściwie myślałam ze mi sie udało. kolejny atak miałam 1 mc temu, oczywiscie juz miałam świadomość co to jest i z czym walcze, teraz po mc walki jestem w takim stanie jak po walce rocznej 4 lata temu, sa gorsze i lepsze dni ale sie nie poddaje. tylko nie potrafie zrozumieć dlaczego wróciła, i to właśnie teraz gdzie życie w końcu zaczeło mi się układać, może ktoś zna odp na to pytanie.

24/04/15 21:55

Cześć Marta, a co masz na myśli mówiąc „wróciła”?

28/04/15 15:25

Czesc mam na imie Aneta u mnie ataki paniki wrocily po 6 latach znienacka bez ostrzezenia lezalam w lozku i nagle myslalam ze trace przytomnosc nie moglam oddychac wiedzialam ze to atak paniki a jednak nie umialam go powstrzymac potem zaczelam sie trzasz zdretwialo mi cale cialo bylo mi bardzo duszno sama poprosilam mezazeby zadzwonil po karetke.Zostalam w szpitalu na noc bylo ok a dzien pozniej probowalam pojsc do pracy i dostalam ataku prowadzac samochod po nim dostalam nastepnego i nastepnego.Lekarz przepisal mi diazepam ale bylo tak zle ze za dwa dni poszlam do lekarza znowu i przepisal miantydeprasant nie chodze do pracy od paru dni i oczywiscie boje sie isc.Najgorzej ze boje sie wsiasc do samochodu a musze jezdzicjakies rady.?

01/05/15 13:41

Skop atakowi paniki tyłek! Jak Ci mówi padnij to Ty powstań. Jak Ci każe leżeć to Ty skacz. To tylko lęk przed lękiem, im bardziej się boisz Tym gorzej się czujesz. Biegaj co dzień co najmniej 60 min, by spalić adrenalinę. Po 2 tygodniach poczujesz ogromną różnicę. Jak czujesz, że nadchodzi atak to skacz i wymachuj rękami. Pokaż mu, że się go nie boisz. Jak tylko w to uwierzysz to on wcale nie przyjdzie! Do ataku!

04/10/16 19:47

Miesiąc temu trafiłam do szpitala atak nie wiadomo czego myślałam że umrę . Ból brzucha na gastroskopii wyszło że mam przewlekle zapalne żołądka / stres
Dali leki w tym tranxene który uzależnia więc go odstawiłam . 2 tyg spokoju i znów atak paniki będę brać po jednej tabletce sulpiryd ( 3 lara temu brałam miesiąc i był spokój 3 lata ) teraz jestem załamana

30/04/15 10:08

hmmmmm długo nad tym myślałam, co miałam na myśli że wróciła, może ona tak na prawdę nigdy nie odeszła, może była tylko w uśpieniu i nagle się pojawiła, może za bardzo byłam już pewna że już nigdy nie wróci,to się chyba przeliczyłam

01/05/15 13:35

Marta, ataki paniki to lęk przed lękiem. Nie bój się ich, bo to tylko twoja wyobraźnia podsuwa Ci najgorsze scenariusze. Jak atak paniki nadchodzi to zacznij jeszcze podskakiwać i wymachiwać rękami. Wyobraź sobie, że to worek treningowy i skop mu tyłek, żeby wiedział, że u Ciebie nie ma czego szukać <3

09/08/16 20:08

Ma to robic jak jest np. na mieście?

10/08/16 09:22

Tak samo jak w domu.

01/05/15 19:46

Witam,ja też mam problem z tym okropieństwem. Mam ataki paniki w nocy jak jest ciemno w pokoju robi mi się duszno,serce wali tak mocno,boję się jak zrywa się silny wiatr i wszystko wskazuje na to ze może być burza (wyprowadziłam się z miasta na wieś) i zaraz mogą być przerwy w dostawie prądu. Nie mogę zapanować nad tymi cholernymi myślami zwłaszcza jak kładę się spać i ta cisza. Chodzę późno specjalnie spać żeby szybko nastał dzień i było widno. W dzień ńie mam tych „złych napadów”chociaż pojechaliśmy w tamtym roku na wakacje za granicę i weszliśmy do pokoju w którym mieliśmy tam spędzić 7 dni…któregoś dnia mąż z dziećmi poszli do sklepu i zostawili mnie w tym mieszkaniu ,nagle zrobiło mi się dziwnie duszno serce waliło jak szalone jakbym była w jakieś pułapce wybiegłam na balkonik i zaczęłam wołać córkę żeby wróciła ale chyba mnie nie słyszała,jakoś to minęło. Mąż wynają kiedyś pokój w Krakowie jak wracaliśmy z wypadu w górach ,jak zobaczyłam w oknach kraty i ze okna nie otwierają się szeroko tylko uchylenie…miałam noc z głowy,telewizor do rana grał. Boję się bardzo tych moich fobii. W tym roku znowu jedziemy za granicę w to samo miejsce i do tego samego domu…

02/05/15 08:53

dziękuje ci Sabino za nowy pomysł, na pewno to wykorzystam. ja ataku paniki dostałam jak szłam do pracy ale się nie cofnełam poszłam dalej, pożniej dostawałam ataków jak prowadziłam córkę do szkoły, ja najgorzej czuje się rano póżniej wszystko wraca do normy. gorzej też jest wieczorem bo już nachodzą mnie natrętnemyśli jak to będzie znowu rano, czy nadejdzie taki dzień że bede czuła się dobrze. w każdym bądz razie nie zamykam się w domu tylko idę dalej, bo mam świadomość tego że to tylko moja głowa i nic mi się nie stanie, i nigdy nic mi się nie stało, nie zemdlałam, nie udusiłam się i sie nie przewróciłam. są dni gdy czuje się wspaniale a są i gorsze, ale idę do przodu i staram się nie zatrzymywać

03/05/15 22:10

Mnie pierwszy raz tez to spotkalo w pracy. Zawiezli mnie do szpitala z podejrzeniem ataku serca, badania nic nie wykazaly. Kolejny atak po 2 dniach i powtorka z rozrywki. Przepisano mi xanax w razie ataku i tabletki szczescia na dluzsza mete. Poczytalam w interecie o objawach, leczeniu i radzeniu sobie. Bylam madrzejsza o tyle, ze nie umre w razie ataku i wszystko jest w mojej glowie. 2 tyg spokoju i znowu atak w pracy. Przelozeni wiedzieli, ze cos mi jest i zaproponowali szpital lub zebym poszla do domu. A ja nie! Usiadlam, wzielam tabletke, zaczelam myslec o innych rzeczach. Przeszlo, ale od 2 dni mysli i objawy nieustaja. Mam tak spiete miesnie, jakbym te 8 godz cwiczyla na silowni i miala zakwasy

06/05/15 20:33

Kopnij te ataki w tyłek! To uczucie jest tak straszne, że „koduje” się automatycznie. Człowiek zaczyna się bać, rozpamiętywać i to pogarsza sprawę. Uwierzcie mi, że jak tylko zaakceptujecie fakt, że kolejny atak może nadejść i nie ma się czego bać to będziecie zdrowi jak rybki!

07/05/15 23:14

A ja sie boje wysilku fizycznego, bo np dzis bylam na takim szybszym spacerze i gdy serce zaczelo mi szybciej bic, poczulam, ze robi mi sie slabo. Sabina, a czy sa jakies specjalistyczne badania, ktore dadza mi pewnosc, ze jestem zdrowa i to tylko jest w mojej glowie?

02/07/17 13:52

Ciężko jest się z tym uporac

04/05/15 15:48

Znam to uczucie doskonale, ale wiem, ze to wyłącznie wytwór mojej wyobraźni. Na razie zamknęłam się w domu, ale nie rozmyślajm tylko dzialam. Skakanie i machanie dziala. Mysle jednak, ze na dalszeą metę potrzebny jest wysiłek fizyczny. Najważniejsze to się nie załamać. Dzieki za to co piszesz, bo to daje mi poczucie, ze nie jestem sama i że nie zwariowałam. Potrzebna jest również kampania społeczna, bo ludzie nas szufladkują i wyrzucają poza margines. Mają nas za wariatów. Kto jest za?

06/05/15 20:29

Ja „wybiegałam” swoje ataki. I to dosłownie. Biegałam co dzień setki kilometrów. Jak tylko mnie dopadało….zakładałam buty i szuuuuuu. Mnie to szufladkują teraz 🙂 Bo wole jezdzić na rolkach niż żłopać pifko w barze. LOL

06/05/15 19:55

Witam,dokładnie takiego samego ataku doznałem jakieś 3 tyg. temu,będąc w pracy,objawiło się to w ten sposób,że nagle zaczęło robić mi się duszno i czułem,że każdy oddech staje się coraz trudniejszy,zaczęły mi drętwieć palce u rąk i nóg,później całe ciało i twarz tak,że z trudem było mi wykrztusić jakieś słowo a serce biło jak szalone,nim przybyło pogotowie zupełnie straciłem kontakt z rzeczywistością,w drodze do szpitala zacząłem dochodzić do siebie,lecz po jakimś czasie znowu poczułem to dziwne drętwienie i mrowienie w nogach,lekarz z pogotowia kazał mi spokojnie i powoli oddychać,po przybyciu na SOR dostałem zastrzyk ułatwiający oddychanie,zrobili mi EKG,RTG klatki piersiowej,zalecono inhalacje i w razie takiej sytuacji oddychać z pomocą torebki foliowej po czym odesłano mnie do domu,przez kilka kolejnych dni czułem się fatalnie a lekarz rodzinna przepisała mi lek Nebilenin spowalniający bicie serca,który nadal przyjmuje a po nast. wizycie dost.kolejny lek Preductal na tzw. ‚dławicę piersiową’ oraz skierowanie na badanie w kierunku tarczycy oraz do kardiologa,który ma zadecydować co dalej.. na chwilę obecną myślałem,że wszystko trochę się ustabilizowało,aż tu nagle dzisiaj,ni z tego ni z owego,spokojnie leżąc na kanapie znowu poczułem uderzenia gorąca,przyspieszoną akcję serca itd.,jednak dzisiejszy atak był łagodniejszy od tego pierwszego z przed 3 tyg.,obyło się bez interwencji służb ratunkowych ale sam już nie wiem co mi jest i co robić przy kolejnej takiej sytuacji i czy dalej przyjmować mam te cholerne medykamenty? 🙁

06/05/15 20:26

Skąd ja to znam 😉 Basti, to tylko atak paniki. Jak będzie Cię znów dopadał to zacznij skakać i robić pajacyki. Nie bój się kolejnego ataku, bo to właśnie wyczekiwanie napędza tą chorobę.

14/05/15 22:52

A jak sobie radzić, jak jest się w Kościele lub na zajęciach na uczelni?

26/07/15 23:26

Witajcie
W połowie 2012 roku siedząc sobie spokojnie w domu doznałem takiego ataku, ale zupełnie o tym zapomniałem. Dzisiaj (licząc że jeszcze jest niedziela) leżąc sobie w łóżku i oglądając telewizję zaczęło się.Leże,nagle czuje jak by moją klatkę piersiową od wewnątrz coś wypełniało,brakuje mi tchu,moje serce zaczyna pracować jak tłok,czuję jak po mojej głowie przechodzi coś jak by prądem mnie rażono,zaczyna robić się widno przed oczami,cholerna bezsilność,wybiegam na dwór żeby nabrać powietrza,pierwsza myśl że umieram (mam 32 lat).
mam 8 letnią córkę, ona i żona wystraszyły się,patrzą na mnie jak bym zwariował, i tak z resztą się czuję.Dużo ćwiczę,prowadzę dietę (czasem pozwolę sobię na coś niezdrowego).
Nikomu nie życzę takich doświadczeń ,tragedia , a co najgorsze nie wiem skąd to się wzięło .najgorsze jest to że jak już przeszło to do teraz gdy to piszę cały czas jak bym był na czuwaniu kiedy to znowu się stanie.
W momencie tego ataku odczułem straszny strach przed śmiercią.
Nie wiem czy iść do lekarza,czy ma to jakiś sens, ale nie zostawie tak tego,nie poddam się i muszę coś zrobić żeby tego się pozbyć bo albo oszaleję albo naprawdę zejdę.
Pozdrawiam i życzę udanej walki.

28/07/15 21:29

Za chwilę ruszają coachingi online! Pojawi się infomracja na blogu, wypatruj! Głowa do góry, to da się pokonać.

28/07/15 22:51

dzisiaj powtórksa…ale po przeczytaniu waszych doświadczeń zaczynam walczyć z tym na swój sposób…czasem działą lepiej ,czasem gorzej…ale ja nie chce z tym walczyć..ja po prostu nie chce tego mieć :/

29/07/15 20:30

To jest możliwe! Musisz uwierzyć, że nie ma się czego bać! To lęk przed lękiem napędza Twój stan. Następnym razem WSTAŃ, SKACZ, RÓB PAJACE i przywołuj celowo atak paniki do siebie! Pokaż mu, że może Ciebie straszyć, a TY i tak się go nie boisz. Wtedy nie przyjdzie, bo sam się wystraszy 🙂

20/09/15 14:02

Witam , ja sie zmagam z tym od kilku lat praktycznie codziennie , malo co wychodze juz od ponad roku probuje z lekami pomagal tylko alprazolam(xanax) ale to swinstwo uzaleznia strasznie jesli ktos moglby mi pomoc albo pogadac moje gg 19413076 Adam 28 lat

20/09/15 14:09

Cześć!Zapraszam na coachingi grupowe! Podczas webinariów omawiamy różne problemy związane z atakami paniki. http://niepanikuj.pl/shop/
Nie ma co gadać, tylko trzeba działać. Jak lęk każe leżeć to Ty wstań i zacznij skakać. To na prawdę działa!

16/08/15 15:07

Ja mecze sie z tym od dwóch lat ataki paniki nerwy stres bóle serca żołądka i wiele innych

16/08/15 15:10

Jeśli ktoś chce popisać o nerwicy ze mną podaje gg54789632

16/08/15 16:21

Jeśli macie gadać to tylko o pozytywnych rzeczach! Książkach, filmach, teatrze, fajnych miejscach i swoich pasjach. Nie ma sensu narzekać i nakręcać się we dwoje, bo będzie Wam jeszcze gorzej 🙂 Pierwsza złota zasada depresji – Im mniej się na niej skupiasz tym mniej jesteś chory!

27/09/15 08:53

Jak dla mnie najtrudniejsze jest wytrzymanie z tymi wszystkimi objawami podczas ataku. Ma się wtedy ochotę wyjść ze swojego ciała i stanąć obok. Nieraz gdy mnie to dopadło to błagałam swojego chłopaka żeby mi jakoś pomógł bo już nie mogłam wytrzymać. Nie wiem czy wy też tak macie, ale ja mam wrażenie że mój organizm stał się przez to strasznie wyczulony na jakiekolwiek bodźce. Wystarczy jakiś mały stres, jakaś myśl i zaraz czuję napływ lęku i falę ciepła. W związku z tym mam pytanie do Ciebie Sabina – jak udało Ci się „odwrażliwić” układ nerwowy żeby nie reagował tak intensywnie na cokolwiek? Czy stosowałaś jakieś metody relaksacyjne, medytacje itp.?

27/09/15 16:07

No pewnie, że jest przewrażliwiony. Przecież pracuje na obrotach 300 procent dzień w dzień. To tak jakby człowiek chory na grype przerzucał dzień w dzień po 100 kg ciężkich worków – nie byłby zachwycony, prawda? Pamiętasz co pisałam o adrenalinie? U Ciebie dzień w dzień jest 100 % – wystarczy malutki bodziec i już wykracza poza maximum. U niepanikującego jest 40 % – mały stres i ma spory zapas. Jak ataki przejdą, poziom adrenaliny spadnie i system nerwowy powróci do normy 🙂

27/09/15 16:41

Ok, zgadzam się. Ale wydaje mi się, że trzeba zadziałać jakoś zapobiegawczo żeby jednak te ataki nie przeszkadzały tak często. Skoro w organizmie szaleje adrenalina to trzeba ją przystopować. Sama zmiana myślenia chyba tu nie pomoże? PS dzięki za odp 🙂

27/09/15 16:44

No właśnie sęk w tym, że to myślami nakręcamy ten cały proces. Adrenalinę możesz „spalać”, ale to nic nie da jeśli będziesz się dalej nakręcać. Jeśli przestaniesz się bać ataków to nie będą już przeszkadzać. Będą się Ciebie bały i do Ciebie nie przyjdą 🙂

30/09/15 14:25

Ehh, gdyby to było tak proste jak mówisz… Tym bardziej Cię podziwiam , że dałaś radę to przezwyciężyć. Dla mnie na ten moment to jest krok nie do przeskoczenia. Chociaż nie powiem, próbuję zgodnie z Twoimi radami nie bać się lęku, czasem to się uda a czasem nie. Dzisiaj np w miarę normalnie udało mi się zrobić zakupy, ale w drodze powrotnej pojawiły się jakieś lękowe myśli a potem objawy. Niestety przestraszyłam się tego i uciekłam jak najszybciej do domu. Pewnie w tej sytuacji najlepszym rozwiązaniem by było usiąść gdzieś i próbować się uspokoić, ale to właśnie jest strasznie trudne-nie uciekać od lęku …

30/09/15 20:35

No wiem 🙁 Trudne. Ale jak się udało raz to uda się i kolejne! Im częściej będziesz to robić i wystawiać się na próbę tym szybciej nauczysz się nie bać <3

06/10/15 20:36

Apropos ostatniego postu PAULI mi się udało nie czuć strachu przed lękiem dlatego chyba nie mam takich typowych ataków paniki, tylko lęk wolnopłynący , złe samopoczucie i napięcie.
Jeżeli tylko pojawia się atak paniki – przyjmuje go z otwartymi ramionami gdziekolwiek jestem i on odchodzi tak samo szybko jak przyszedł…pozostaje tylko dołek psychiczny że znów się pojawił..
Nie mogę sobie jedynie poradzić z codziennym napięciem i czarnymi myślami, chociaż coachingi Sabiny dają mi naprawdę dużo:)
Życzę wszystkim wytrwałości!:)

06/10/15 20:40

<3 Powiało optymizmem Maggie, brawo!

09/12/15 18:12

Hej Wszystkim!
Miałem coś takiego w nocy tydzień temu, ten atak paniki. Zasnąłem spokojnie i w nocy złapało mnie to nieprzyjemne uczucie w klatce piersiowej, taka palpitacja ale nie pochodziła od serca tylko typowo z nerwów. Stało się to pierwszy raz i nie wiem jaki był powód tego, ale wiem że strasznie się bałem, wręcz miałem drgawki. Męczy mnie to tydzień i nie wiem kiedy się to skończy bo chce się cieszyć życiem. Teraz mam takie napady lęku, wtedy mam natłok myśli i boję się coś mi może być (choć wiem że fizycznie jestem zdrowy ponieważ się badałem), brak apetytu, do tego męczy mnie dzwonienie w uszach, które od jakiegoś czasu nie ustaje i zazwyczaj podczas napadu lęku się tym przejmuję. Byłem u psychiatry i przepisał mi Alpragen. Nie za bardzo chce ich brać choć dają małą ulgę (pół tabletki tylko wzięte do tej pory). Poproszę o jakieś porady. Pozdrawiam.

09/12/15 19:06

Hej. Witaj w drużynie! Zapraszam do mnie na szkolenie http://niepanikuj.pl/shop/ Trzeba działać, póki lęk się nie zadomowił.

30/12/15 11:41

Witam ,
2 miesiące temu obudziłam się z uczuciem zamierania serca,
serce jakby stanęło i potrm biło szybciej, myślałam że zemdleję,
nie mogłam zasnąć, strach, lęk itp
i się zaczeło…
nastepnego dnia izba przyjęć, ekg ,badania, wszystko ok
nastepne dni miałam koszmarne, zawroty głowy, kołatania serca, duszności i lkę przed kolejnum atakiem,
2 tyg temu wchodziłam po sochdach czułąm ze serce mi przyspiesza, zawroty głowy , prawie zemdlałam, pogotowie-sor, wszystko ok, ale ze mna nie jeest oki, wizyty u lekarza, badania ksiazkowe,holter i echo serca też,
teraz czuję ze nie jestem sobą ciągłe osłabienie, zawroty głowy, duszności , nie daje rady , nie umiem fukcjonować i starch że znowu to się pojawi że zemdleję,
czy to nerwica i ataki paniki ?

30/12/15 18:45

Brzmi jak ataki paniki 🙁

05/01/16 01:53

Dziś wieczorem poczułem się strasznie dziwnie wydawało mi się, że jestem bardzo chory zacząłem się niepokoić i wkręcać różne rzeczy. Po chwili mi to przeszło. Kilka godz. później to samo, czułem jak wali mi serce miałem natłok myśli i nie wiedziałem co mi się dzieję. Czułem sie fatalnie potem lepiej jak tylko zaczynałem o tym myśleć to wracało i narastało. Próbowałem usnąć jednak czułem jak wali mi serce, dopiero czytanie twojego bloga uspokoiło mnie. Pierwszy raz w życiu mialem coś takiego. Mam 20 lat przede mną matura, egzamin zawodowy i ogólnie mam sporo rzeczy na głowie. Mam nadzieję, że sobie z tym poradzę i to nie będzie powracało. Masz może dla mnie jakieś porady. Z góry Ci dziękuję bardzo mi pomógł twój blog!

05/01/16 10:26

Witaj Przemo. W takich ciężkich okresach, gdy masz dużo na głowie postaraj się unikać kofeiny. Dobrym pomysłem również jest aktywność fizyczna na świeżym powietrzu. Im więcej na głowie tym dłuższa. Pamiętaj, że ataki paniki straszą tych, którzy się boją. Nawet jeśli powrócą, to nic takiego. Pomyśl, że już raz się z tym zmierzyłyeś i kolejny też możesz. Jeśli mimo to nie dasz rady, to oczywiście zapraszam do mnie na coachingi. Trzymaj się dzielnie!

25/01/16 11:31

Jak pokonać uczucie osłabienia w nerwicy ?
Ciało odmawia posłuszeństwa w codziennych czynnościach,
nie mam na nic siły, nic mi się nie chce 🙁

25/01/16 19:53

To adrenalina powoduje wrażenie „osłabienia”. Działasz każdego dnia jak hulk i superman razem wzięci. Normalny człowiek działa na 60 procent obrotów, a Ty każdego dnia na 300 procent. Wypatrujesz niebezpieczeństa gdzie się tylko da. Mimo totalnego bezwładu zachecam do ćwiczeń! To właśnie one powodują powrót energii. Ja na przykład szłam na basen z płaczem, a w głowie to kręciło mi się tak bardzo, że momentami musiałam załączać nawigację na telefonie, bo nie wiedziałam gdzie jestem 🙂 Świeże powietrze, jogging, specery – to jest coś co sprawi, że znów zaczniesz się cieszyć życiem. Nie smutaj! Działaj! Wiosna tuż tuż <3

27/01/16 13:24

Sabina,
jak zwalczyć całodzienne napięcie, lęk , podenerwowanie,
ciągle myślę o tej nerwicy, jak zmienić tor myślenia?
Chodzę do pracy, ale ciąglę się boję że zaraz nastąpi atak, upadę , albo upadnę w domu przy dziecku…
Boję sie ze zwariuję….

27/01/16 22:29

Każdy wariat jest przekonany, że jest najnormalniejszy w świecie. Także jeśli myślisz, że zwariujesz to najlepszy dowód, że jesteś zupełnie normalna. Nawet jeśli atak nastąpi, to co? Kolana jak z waty, palpitacje, drgawki…miałaś to tysiąc razy więc możesz i kolejny. Najlepszą metodą jest robić dokładnie to, czego lęk nie chce. Wiesz, że jest Webinarium „Jak się nie bać kolejnego ataku paniki” 8 lutego? Będziemy robić takie ćwiczenie, które pozwoli spojrzeć na lęk z innej perspektywy. Bardzo pomocne i sama je stosowałam.

28/01/16 07:42

Już się zapisałam 🙂
Czekam niecierpliwie do 8 lutego 🙂

28/01/16 08:01

Do zobaczenia 🙂 Do tego czasu zalecam bieganie/trekking/jogging co dzień przez godzinę na świeżym powietrzu.

25/01/16 11:47

Ja mam poważne pytanie. Czy poradziłaś sobie kiedykolwiek z lękiem bez skakania i robienia pajcyków (albo z siebie pajacyka:( bo ja w bezpiecznych miejscach lęków nie mam ale od tygodnia mam duszności w autobusach. Myślę że za mocno w nich grzeją. Rozbieram kurtkę, przytulam się do zimnej ściany, polewam się lodowatą wodą (bez której nie wychodzę z domu), nie mogę otworzyć okna bo reszta ludzi mnie zabije (na prawdę nie wiem jak oni tam wytrzymają poubierani w te grube kurtki). Nic nie pomaga, dostaję drgawek poszczególnych mięśni i odrealnienia. Poprzedniej zimy miałam to po raz pierwszy, potem lawina objawów w każdym miejscu publicznym i wtedy zwalczyłam to Citalopramum. W tym roku już wiem czym to się je ale nadal nie umiem tego zatrzymać bez tabletek. Z pracy zdarza mi się jechać 4 busami bo muszę wychodzić ale kiedy jadę do pracy to nie mogę sobie pozwolić na spóźnienie. Na prawdę muszę znowu wylądować u psychiatry? Bo autobus był za gorący? Dodam że starałam się wyjść kilka razy biegać, za każdym razem to samo, 1 kółko i pojawia się uczcie odrealnienia, mam problem dojść do domu, czuje się jak po dzikiej karuzeli. Musiałam zrezygnować z fitnessu, zemdlałam tam 2 razy. Nie wiem co robić 🙁

25/01/16 19:54
28/02/16 22:41

Witam. 3 ataki na koncie. Kazdy w trakcie prowadzenie auta. Pierwszy w drodze do pracy. Kolejne w trakcie weekendowych wycieczek rodzinnych. Bez sensu i przyczyny. Na autostradzie. Trudno skakac i robic pajacyki. Ataki sa potworne. Zawroty glowy i wrazenie, ze za moment strace swiadomosc. I pozniej juz cala seria, dusznosc, drezenie rak itd. Ktos ma podobnie? Jak sobie z tym poradzic? Czas na lekarza? Pozdrawiam

29/02/16 08:11

Czas na konsultacje z Niepanikuj 🙂

04/03/16 17:14

Cuż, jestem chyba najmłodsza z tego grona.
Mam 15 lat a pierwszy atak miałam w wieku 12 lat. Zdaje sobie sprawe ze brzmi to idiotycznie ale tak jest. Zaczeło sie gdy dzien po premierze hobbita ogladałam jego powtorke w domu. Nagle zaksztusiłam się zupką chińską ( której od tej pory nie jem ) i w mojej głowie pojawiła sie mysl- zaksztusisz sie i umrzesz…
Była to zima 2013 , moge wspomniec ze w grudniu 2012 byłam bardzo samotna. Byłe przyjaciółki odizolowaly mnie od znajomych. Miałam premiere spektaklu tanecznego i byłam najmłodsza z grupy. Reszta dziewczyn była powyżej 16 w tym dużo 18-latek. Była przerwa swiąteczna i poczulam ze zycie jest głupie. Zdaje sobie sprawe że to ja byłam wówczas głupia ale trudno :(.
Żyłam żując jedzenie z 20 razy i pijąc puszczając sobie z buzi…
W wakacje pojechałam do nielubianej cioci ktora mieszka w domku pod stolica naszego woj . Moja rodzina jest rodziną BARDZO katolicka i ja rownierz taka bylam – odmawiałam paciorek codziennie i gdy zaczełam sie modlić u cioci zabrakło mi tchu ( modle się na głos) i znowu jakiś głos w głowie powiedział mi zabraknie Ci powietrza i umrzesz.. Od tej pory to mój największy lęk którego myślalam że pokonałam, niestety wrócił po pół roku. Miałam też takie pojedyncze lęki np, strach przed zamknięciem oczu w nocy które po jakimś czasie przechodziły,
Ostatnio świadkiem tego była moja ukochana babcia i chce zacząć z tym walczyć! Zaznaczam że mój tata jak i jego tata mieli coś podobnego 🙂

04/03/16 18:27

Ah te przyjaciółki 🙁 Moje też mnie zostawiły. Ale co to oznacza? Że nigdy nie były przyjaciółkami. Trzymaj się dzielnie i zapraszam serdecznie na konsultacje do mnie. A za niedługo będzie kolejne szkolenie online. Będzie informacja na blogu.

29/03/16 12:29

Cześć, mam na imię Milena. Mam 23 lata i od 5 miesięcy walczę z czymś, co wydaje się nerwicą serca albo atakami paniki. Zaczęło się od szybkiego bicia serca wieczorem, gdy nie mogłam zasnąć (natłok myśli, zdenerwowanie) i nagle serce jakby „stanęło”, po czym szybko nadrobiło i powtórzyło się to jeszcze raz za chwilę. Wystraszyłam się, nigdy nie miałam takiego incydentu. On tego czasu od lekarza do lekarza. Niby jestem zdrowa, tylko zapalenie tarczycy (biorę Letrox). Lekko podwyższona prolaktyna, ale ponoć od stresu. Każdy wysiłek mi podwyższa tętno. Najgorzej z rana, jak się budzę to mam 90 pulsu, czasem nawet więcej. Mój najwyższy uchwycony ciśnieniomierzem puls to 143. Musiałam wziąć urlop zdrowotny na studiach, bo nie byłam w stanie dojeżdżać tak długo. Niemal ciągle jestem w domu, rzadko wychodzę, a jak już to boli „serce”, uciska, kołacze. EKG, holter , echo serca nic nie wykazały, jestem jakby zdrowa. Nawet jak jadę samochodem jako pasażer, to uciska, boli. Często stresuję się poprzedniego dnia wieczorem przed jakimś wyjazdem, wizytą u lekarza. Psychiatra dał Seronil, ale jakichś cudów po tym nie zauważyłam. Od kardiologa Concor Cor (beta-bloker) na zwolnienie serca + potas, magnez. Od tygodnia mam takie nagłe przyspieszenia serca, jakby adrenalina się wydzielała, gorąco mi, słabo. Oczywiście strach przed kolejnym napadem jest.
Jeśli ktoś ma podobne doświadczenia i może służyć poradą to będzie mi bardzo miło 🙂

29/03/16 16:43

Wkrótce będzie kolejne webinarium. Będzie informacja na blogu.Serdecznie zapraszam!

16/04/16 19:40

Witam Sabino! Dzisiaj trafiłam na ta stronę i jestem w szoku ale pozytywnym oczywiście jak potrafisz wytłumaczyć co to jest lęk i jak z nim walczyć. Może po krótce o mnie. Choruje od 25 roku życia a wszystko zaczęło się po operacji tarczycy, dosłownie ok. miesiąca po operacji i tak trwa do dziś z różnym nasileniem. Leki, leki, różne leki! Przez te już 26 lat przerobiłam ich mnóstwo. Wiem, że jestem uzależniona od benzo ale staram się brać bardzo małe dawki. Ostatnio od tygodnia Trittico i Neurol od ok. pół roku. Napady lęku miałam w nocy. Po 2, 3 godzinach snu budziłam się z okropnym kołataniem serca, ciśnieniem 160/100 i zimna jak lód, przy tym trzęsłam się jak liść i szczękałam zębami, sztywny kark i dławienie w gardle i ………… Od czasu jak na noc biorę Neurol to śpię w miarę i się nie wybudzam, ale już dwa razy taki atak dopadł mnie rano po mniej więcej 2, 3 godzinach od wstania. Nie pomogło nawet gdy byłam wśród ludzi. Kończył się po ok. godzinie lub dwóch. Długo prawda? Co ja mam robić? Czy to podświadomość? Chce dodać, że jestem aktywną osobą. Chodzę dwa razy w tygodniu na siłownię i dbam o dietę. Boję się się jednak sama chodzić na spacery i np biegać! Boję się, że coś mi się stanie i nikt mi nie pomoże, nie znajdzie zemdlonej itd. Pomożesz? Proszę

17/04/16 09:29

Hej, Siłownia nie pomaga, a może nawet pogorszyć samopoczucie 🙁 Najlepsze jest bieganie na świeżym powietrzu. Całe sedno tkwi w tym, aby się nie bać. Bo to właśnie ten lęk napędza błędne koło. Za niedługo będzie webinarium – wypatruj informacji na blogu. Być może pomoże Ci przemóc lęk.

30/03/16 07:38

Ja rzuciłem wszystkie leki i zacząłem biegać. Bałem sie sam, ale skorzystałem z konsultacji. Pierwsze trzy biegi zrobiłem z Sabiną (a pierwszy za rękę 🙂 ). Teraz biegam sobie sam, co dzień! Czuję się sto razy lepiej niż przez ostatnie trzy lata. Biorę magnez i jem dużo zieleniny. Piję 3 litry wody dziennie i staram si ę wysypiać. Wziąłem też 3/4 etatu w pracy żeby się nie przemęczać.

27/07/16 01:12

cześć mam na imię kacper i mam 15 lat od jakiegoś miesiąca nie wychodzę z domu przez najprawdopodobniej jakieś zaburzenia lękowe czasem dostaję takich ataków paniki że cały się trzęsę płaczę rodziców nie opuszczam na krok czasem mam dziwne myśli 2 lata trenuje już boks nie chce tego odrzucać w kąt i to mnie najbardziej boli że nie mogę robić tego co kocham bo coś mnie blokuje tak jak by trzymało w domu mam problemy z zasypianiem i zrobiłbym wszystko żeby było jak dawniej pamiętam jak wieczorami biegałem po całym mieście a teraz to koszmar

27/07/16 07:36

Kacper. Nie poddawaj się. Wiem, że teraz trudno w to uwierzyć, ale to TYLKO ataki paniki. Zmień taktykę z obrony na atak to zaczniesz wygrywać.

04/08/16 17:07

Sabina, niestety dopiero teraz trafiłam na Twojego bloga. Jakie to ćwiczenie o ktorym mowilas na webinarium? Czy beda jeszcze webinaria na temat radzenia sobie z atakami paniki? Mecze sie juz z tym od kilku miesięcy, a zaczęło sie od tego ze zobaczylam smierc człowieka zabitego na moich oczach przez pedzace auto. Pierwszy atak pojawil sie wlasnie tego samego dnia. Holtery ekg itp mam za sobą . Dostalam leki p/depresyjne od kardio , ale nie biore ich. Suplementuje jedynie tryptofan i witaminy. Na codzien jestem kosmetyczka mam kontakt z ludzmi i na mazgajenie sie nie mogę sobie pozwolic bo mam klientow. Niestety często mam ataki w czasie wykonywania zabiegow. Wtedy nie ma ucieczki musze sobie z tym radzić. Nawet klientki widza ze cos ze mna nie tak… staram sie jeździć rowerem, wychodzic do ludzi. Chociaz mialam taki moment ze ogatnal moje cialo tak silny lęk ze bałam sie wyjsc z domu do sklepu. Zyc mi sie nie chcialo ; ( wtedy moj maz powiedział : asia, nie pierdol, idziemy. Dzieki niemu jakos tak latwiej. Ale nie opuszczaja mnie negatywne mysli, ze kiedys on umrze i ja zostane sama itp czarne mysli. Boje sie tez zajsc w ciaze, ze cos mi sie stanie. Albo co gorsza, ze przez te ataki i nerwice zaszkodze dziecku. Echhh… da dni lepsze i gorsze. Dziękuję za tego bloga.

04/08/16 18:44

Asiu, pewnie, że będą webinaria. Kolejne w okolicach września. Ja też pracowałam z ludźmi i też mnie ataki dopadały – mówiłam wtedy klientom, że jestem ciśnieniowcem 🙂 To spokojnie można naprawić i nauczyć się je ogarniać, także bez obaw. Narazie nie martw się przyszłością, a skup na teraźniejszości. Przecież ktoś, kto choruje na ciężką chorobę nie planuje życia w trakcie choroby. Najpierw się leczy, a później działa. Czy to cukrzyk, człowiek chory na raka czy panikowicz.

06/01/17 09:58

Ja urodziłam dwójkę dzieci w czasie mojej choroby. Byłam spanikowana gdy okazało się, że jestem w ciąży. Pierwszą ciąże „umierałam” ale wytrzymałam do końca. Potem bałam się jak dam radę w szpitalu, 3 dni bez męża. Były jazdy, ale co, przeżyłam i….. po 4 latach znowu zaszłam w ciąże. Zaznaczam, ze wcześniej brałam leki, po informacji odstawiłam natychmiast i okazało się ze gdy brałam leki było źle, gdy ich nie biorę jest dokładnie tak samo. Wtedy uświadomiłam sobie że to musi zależeć jednak ode mnie jak się czuje. Teraz bardziej świadoma pozwalam sobie na ataki lęku, na słabsze dni. Wtedy kładę się na łóżko i czekam aż minie. Nigdy nie byłam z dziećmi na spacerze, zawsze mąż. Tak bardzo zazdroszczę mamom, które spacerują sobie w parku z wózkami, ja nie dam rady.

20/08/16 13:26

Witaj.. Moja „przygoda” zaczęła się 2 lata temu..Wróciłam jak zwykle z pracy i stwierdziłam , że muszę sie położyć chociaż na pół godz odpocząć.. Aż zerwał mnie łomot serca oczywiście wylądowałam w szpitalu badania i jeszcze raz badania co mi jest … usłyszałam NERWICA.. Dostałam dodatkowo tabletki na serce i polecenie żeby pójść do specjalisty – kardiologa na szczęście trafiłam na super doktora który kazał mi odstawić to świństwo … Przestałam się przejmować tym wszystkim ponieważ z badań wyszło , że jestem mega zdrowa .. Żyło mi sie o wiele lepiej … Do czasu znów miałam ten cholerny atak w maju.. Wracając do domu z zakupów myślałam , że nie dojdę do domu poprosiłam kobietę żeby doprowadziła mnie do domu bo mam wrażenie , że umieram ( oczywiście tak sie nie stało :)). Próbowałam chodzić do pracy ale moje myśli zaczęły powodować te okropne uczucia : zaraz zemdleje , zaraz przestane oddychać itd.. Wzięłam sprawy w swoje ręce zrobiłam badania dotyczące tarczycy i co .. Wynik : niedoczynnosc tarczycy .. Od 2 tyg biorę hormony po których troszkę lepiej sie czuje. Ale mam problem ze swoimi myślami nadal typu : zaraz zemdleje , słabo mi i ten łomot serca… Nie umiem sie od tego uwolnić.. Co mam zrobić ?!

21/08/16 00:28

Postaraj się pracować nad zmianą sposobu myślenia.

21/08/16 10:08

Staram się… Tylko moje myśli mnie paraliżują przed wyjściem z domu itd. Nie umiem sie opanować już nie wiem jak z tym walczyć

12/09/16 22:49

Witam. Ponad rok temu miałem pierwszy atak. Potem było jak w twoim blogu czyli lęk przed lekiem. Pierwszy raz zabrano mnie do szpitala karetka. Stwierdzili że wyplukalem się z minerałów. Drugi raz dopadło mnie w pociągu. Omdlenia, palpitacje serca, zawroty głowy. Znowu karetka. Trzeci raz w pokoju hotelowym. Serce biło jak szalone a ja nie wiedziałem od czego. Znowu szpital i znowu nic. W międzyczasie badanie holter, kilku kardiologow. I potem zacząłem czytać. Internet i takie blogi to skarb. Co prawda nie obyło się bez leków bo nie miałem możliwości siedzenia w domu i oswajania się z lękami. Biorę leki z grupy escitalopram. Od roku jest ok. Lekarz mówi że jeszcze trochę i odstawiamy. Mam nadzieję że nigdy już moje lęki przed lękami nie powrócą. Pozdrawiam i cieszę się że są takie blogi.

13/09/16 07:14

Cześć Michał. Cieszę się, że jesteś w stanie funkcjonować (no chociaż w miarę :)). Będę z Tobą szczera, gdyż bardzo zależy mi na tym, aby każdy miał szansę pokonać ataki paniki. Ja spróbowałabym dodać jakąś formę terapii, aby po odstawieniu leków lęk nie wrócił. Wiesz, to jest trochę jak z tabletkami na odchudzanie – samą tabletką wagi nie zrzucisz. Niby masz się odzwyczajać od schematu lęku przed lękiem, ale wnioskując po mailu – wcale tak nie jest. W każdym bądź razie nie martw się, bo lęk można pokonać. Prędzej czy póżniej Ci się uda. Metodą prób i błędów dojdziesz do celu.

01/01/18 21:20

Cześć Michał. Również biorę ten lek – daj znać jak się czujesz. Pierwszy atak miałam w styczniu. Właściwie nawet nie atak, co niepokój zupełnie bez przyczyny. Dwa wieczory pod rząd. Potem się to uspokoiło i po jakimś czasie znowu to dziwne uczucie. Właściwie cały ten rok to krótkie momenty niepokojów i lęków i długie okresy spokoju. W pewnym momencie się zapętliłam. Nie tylko zaczęłam wpadać w panikę – zaczęły się również stany depresyjne. To niedobór B12 – tak sobie to tłumaczyłam i czekałam na efekty suplementacji. Niestety, B12 wskoczyło w środkowy stan normy, a moje ataki paniki zostały. Nie dotyczą one niczego. Po prostu się pojawiają. KAŻDY poranek to atak paniki, od razu po otwarciu oczu, potem „zbieram się w garść” różnymi metodami i żyję. Na szczęście te ataki dopadają mnie tylko w domu. Moje życie jest spokojne, bezstresowe, ułożone, szczęśliwe. Moje relacje są zdrowe, życzliwe, ciepłe. Tym bardziej nie rozumiem dlaczego zachorowałam. Rozhulała mi się przy okazji moja hipochondria. 2 miesiące temu trafiłam do lekarza pierwszego kontaktu, który zdiagnozował u mnie depresję lękową i przepisał właśnie escitalopram. Osobiście uważam, że stany depresyjne pojawiły się na skutek lęków. Zażywam ten lek, a oprócz tego byłam już na pierwszym spotkaniu u psychoterapeuty. Jestem pod NIESAMOWITYM wrażeniem Twojego blogu, Sabina. Jak to możliwe, że przejrzałam już chyba cały internet o lękach/nerwicach/depresjach,a Twój blog odkryłam dopiero wczoraj? To najbardziej kompetentny, rzeczowy, napawający optymizmem skrawek internetu o tej tematyce. Dopiero zagłębiam się w Twoje wpisy, ale to co na razie przeczytałam daje mi więcej niż ostatnie 4 miesiące czytania wszystkiego innego. Dziękuję.

02/01/18 16:31

Cześć! Fajnie, że wpadłaś! Rozgość się 🙂

30/09/16 20:59

Witam Pani Sabinko , jak można się z Panią skontaktować ? X

30/09/16 22:14
04/10/16 19:46

Miesiąc temu trafiłam do szpitala atak nie wiadomo czego myślałam że umrę . Ból brzucha na gastroskopii wyszło że mam przewlekle zapalne żołądka / stres
Dali leki w tym tranxene który uzależnia więc go odstawiłam . 2 tyg spokoju i znów atak paniki będę brać po jednej tabletce sulpiryd ( 3 lara temu brałam miesiąc i był spokój 3 lata ) teraz jestem załamana

04/10/16 20:38

Kasia musisz mi uwierzyć na słowo, że można ataki paniki pokonać. Nie łam się tylko działaj. Myślenie typu „umrę” „mam zawał” „uduszę się” – jest typowe i nie masz się czego obawiać. Nigdy żadna z tych rzeczy się nie wydarzy.

23/10/16 11:34

Nie raz się zastanawiam, może to zabrzmi dziwnie, ale,niestety takie myślenie często mi przeszkadza w działaniu. Czy te ataki nie,te kołatanie nie wpływa źle na serce, tego zawsze się boje jak tylko mam ten niepokój a potem atak paniki,,,

24/10/16 08:50

Mam atak paniki, zdarzają się one od czasów liceum, po prostu się boję tego co będzie i jak będzie. Zawsze wtedy dzwonie do jedynej mojej przyjaciółki, pomaga. Ale kiedyś miałam najgorszy atak jaki dotąd wystąpił, nawet nie mogłam, nie miałam sily zadzwonić… przestałam wychodzić z domu, bałam się ludzi, ich spojrzeń, co powiedzą…. nie odbieralam telefonów od rodziców , za to odebrałam od siostry, nie potrzebnie. Zaczęła się na mnie drzec… dlaczego? Bo co ja sobie myślę, co ja sobie uważam? Ah… gdyby wiedziała jak dużo…Byłam u terapeuty, to on mnie uświadomił, ze przeżywam tak zwane ataki paniki… ale nie chciało mi sie słuchać jego brednii, więc skończyło się na jednej sesii. Zmartwiona kumpela przyjechala do mnie, a mieszka w innym mieście, bardzo jej za to dziękuję, nic nie mówiła, tylko byla, jak zawsze. Potem przyjechał mój tata, to on otworzył mi oczy…” po co masz słuchać siostry, skoro ona mieszka szmat km stąd, ona ma swoje życie, ty swoje” . ..Tak… gdzieś napisałaś, ze jeżeli nie weźmiemy spraw w swoje ręce, ktoś zrobi to za nas. Tym kimś była moja siostra… ułożyła mi życie, w sumie to ona mi wybrała liceum, studia, pracę załatwiła, nawet chciala mnie wyswatac z jej kolegą! Tak… te ataki występują dlatego, bo zależało mi na jej opinii na tym jak wypadne w oczach mojej siostry, bo nie robilam tego co chciałam, rzucilam pracę, jest mi trochę lepiej, zapisalam się do szkoły policealnej, kto wie może wybiorę się na moje wymarzone studia ? Nie jestem taka stara 25 lat, więc kto wie ? Trochę czasu minęło żeby to wszystko do mnie dotarło …. ale lepiej późno niż wcale. Z siostrą mam chlodne stosunki, ale na pewno jakoś się ułoży. Dziękuję, musialam napisać.

24/10/16 12:26

Siostra może chciała dobrze…Nie watro się gniewać. Trzeba podziękować i robić swoje 🙂 Ja studia robiłam tuż przed 30stką 🙂 I prawo jazdy też. Najważniejszą osobą dla siebie samej powinnaś być właśnie TY. Bądź dzielna i walcz o swoje! Gratulacje za odwagę i słuchanie swojego wnętrza 🙂

28/08/17 12:02

Sabino, mam 25 lat, moje ataki paniki zaczęły się 4 lata temu. Nie wiedziałam co się ze mną dzieje, bałam się prowadzić samochód, myślałam, że w nim umrę, że zemdleję, że spowoduję wypadek, bałam się być w pracy, bałam się, że przy klientach zemdleję, że zabraknie mi powietrza, że się uduszę, rano budziłam się spocona, zdenerwowana, cała się trzęsłam (nawet jak to teraz piszę, odczuwam niepokój), wieczorem kładąc się do łożka miałam wrażenie, że nie przeżyję nocy. Moja mama kiedyś miała podobne problemy, rozmawiałam z nią, uświadomiła mi, że to nerwica. Poszłam do psychologa dosłownie kilka razy, czułam się silniejsza i potem zrezygnowałam z wizyt. Cały czas odczuwam lęk, raz częściej raz rzadziej, boję się zamkniętych przestrzeni, tłumów, samolotów, tego, że zabraknie mi powietrza, że jak pojadę na wakacje w jakiejś miejsce i coś mi się stanie, że nikt mi nie pomoże, jak jestem ze znajomymi boję się, że dostanę ataku, że wszyscy pomyślą, że zwariowałam. Wczoraj po raz pierwszy doznałam oderwania od rzeczywistości, zadzwoniłam do mojego chłopaka i mówiłam mu, że wpadłam w taką panikę, że boję się, że coś w mojej głowie powie mi, że mam się zabić, że w życiu nic dobrego już mnie nie spotka, że choroba mnie pokonała, że zwariowałam, oszalałam, że zamkną mnie w zakładzie dla psychicznie chorych. Uspokoiłam się i powiedziałam do siebie, że jestem nienormalna. Jak coś w mojej głowie, moje drugie „ja” ma mi powiedzieć, że z nerwicą nie ma sensu życia, że umrę, że mnie zabiorą i zamkną. Zasnęłam ze spokojem, w nocy kilka razy się budziłam i przypominałam o minionej sytuacji, przerażało mnie to. Teraz siedzę w pracy. Myślę o tym cały czas, boję się, że znów mnie to spotka, że znów będę myślała, że wariuję, że postradałam zmysły. Jestem tym przerażona. W sobotę wyjeżdżam nad morze na 3 tygodnie do sanatorium (od 13 lat choruję na reumatoidalne zapalenie stawów) i już snuję opowieści o tym, że tam zwariuję, że nikt mi nie pomoże, że dostanę na głowę.
Radziłam sobie cały czas w miarę, strach przed samotnym spacerem był, ale nie przywiązywałam do tego dużej wagi. Niestety moja mama na początku roku zachorowała na raka, ja i mój chłopak staliśmy się jedyną podporą mojej mamy, taty i starszej ode mnie o 10 lat siostry. Czułam się odpowiedzialna za mamę, poświęciłam się jej, jeździłam na chemie. Mama 2 tyg temu przeszła operację, czekamy na ostatnie wyniki histopatologiczne. I teraz jak sytuacja się już trochę uspokoiła, dostaje coraz częstszych napadów lęku, które wcześniej występowały dość rzadko. Chcę być w końcu zdrowa. Nie chcę zwariować. Chcę żyć jak kiedyś bez wkręcania sobie do głowy różnych pierdół.

28/08/17 19:26

Moja Droga Malwinko, Jeśli choć raz pomyślałaś, że jesteś szalona to znaczy, że wszystko z Tobą w porządku. Każdy wariat myśli, że jest zupełnie normalny. Trzymaj się dzielnie, rób ćwiczenia z bloga i będzie OK. Oczywiście zapraszam również na konsultacje. Życzę zdrówka mamie!

29/08/17 12:26

Bardzo dziękuję za dobre słowo. Długo potrafiłam sobie z tym radzić, ale czasami zdarzają się gorsze dni takie jak opisałam wcześniej i wtedy nawet moje powtarzanie sobie ze nic mi nie grozi, ze nie oszaleję ma się na nic, bo cały czas podświadomie się w to wkręcam. Planuję zapisać się na psychoterapię. Chcę korzystać z życia jak kiedyś. Chciałam podróżować, latać samolotem, być szczęśliwa, tak po prostu 🙂 Wiem, że można z tego wyjść i wierzę, że sobie poradzę. Cieszę się, że TU trafiłam.
Pozdrawiam serdecznie.

29/08/17 12:46

Trzymam kciuki!

29/08/17 12:17

nie sądze XXXXXXXX

29/08/17 12:51
30/08/17 20:37

Witam! Leczylam sie na nerwice 4 lata temu, odstawiłam antydepresanty i po 1.5 roku wszystko wróciło… Najbardziej boje sie zwariuje, ze zamkną mnie w psychiatryku te mysli mnie wykańczają… Nakręcam sie byle czym, potem nie mogę sie uspokoić. Wiem ze nerwica da sie pokonać ale czasami mam dość…

31/08/17 07:02

Ewa, każdy wariat uważa, że jest zupełnie normalny. Także, możesz być spokojna 🙂 Polecam spojrzeć też na ataki paniki jako na proces fizjologiczny – co się dzieje z ciałem podczas ataku paniki, jaki ma wpływ na funkcjonowanie organizmu itd.

14/09/17 19:01

Dziekuje bardzo pani Sabino! Wierze ze pokonam tego potwora! Raz mi sie udało i teraz mi sie uda!!

14/09/17 20:54

Pewnie że się uda 🙂

03/07/18 12:07

Ja walczę z atakami paniki i lęku od 5lat raz jest lepiej raz gorzej ale nigdy mnie to „cholerstwo” nie opuściło na dłużej niż tydzień.W tym roku trzyma mnie fest już od marca .Mam chwilę zwątpienia i czasami mam dość takiego tkwienia w zamkniętym kole kiedy poczuję ,że żyje bo narazie to wegetuję, pozdrawiam wszystkich.

04/07/18 06:29

Lena nie wegetuj tylko do boju! Szkoda życia na ataki paniki. Skop im tyłek i żyj jak lubisz:)