Drugi tydzień przygotowań do BMW Półmaratonu Praskiego.

Jest mi bardzo ciężko wygospodarować czas na regularne treningi, ale powoli przechodzę na tryb „najpierw trening później reszta”. Życie w Warszawie nie jest łatwe. Warszawiacy powinni mieć więcej urlopu, albo dłuższą dobę, gdyż połowę swojego życia marnują w korkach (w tym i ja). Trzy godziny poświęcane dzień w dzień na dojazd do pracy to lekka przesada. Ja staram się przeplatać dojazdy rowerem. Mimo to, iż jazda rowerem o 6 rano w smrodzie spalin nie należy do najprzyjemniejszych, pedałuję co najmniej 3 razy w tygodniu. Ale wracając do treningów…

Wtorek #week 2

BMW Półmaraton Praski #trening week2

BMW Półmaraton Praski #trening week2

Byłam totalnie wykończona po weekendzie w domu, gdyż tam gdzie jest dom spędzam cały dzień na rolkach, rowerze lub na plaży. Do tego 20 km, które zrobiłam w sobotę zrobiły swoje. Moje nogi były ciężkie jak kamień. Piszczele bolały mnie tak bardzo, że każdy krok sprawiał mi ból. Z pracy wróciłam głodna jak wilk i miałam wiele rzeczy do ogarnięcia. Mimo to udało mi się zrobić trening. Skróciłam go do 30 minut, ale zgodnie z planem rozciągałam się i zrobiłam 8x 200 m przyśpieszeń w średnim tempie.

Gorrrrrąco. Ufff

Gorrrrrąco. Ufff

Czwartek #week 2

Trening BMW Półmaraton Praski week 2

Trening BMW Półmaraton Praski week 2

Przez cały tydzień jeździłam do pracy na rowerze więc odczuwałam już lekkie zmęczenie. To niby tylko 30 km w obie strony jednak w hałasie i betonie, a w dodatku o 6 rano jakoś tak mnie męczą. Z nieba lał się żar, a po 5 km zabrakło mi paliwa. Ostatnie 3 km biegłam taka głodna, że moje przyśpieszenia były raczej w tempie żółwia. No ale trening poszedł zgodnie z planem i rozciąganie też.

Woda kokosowa w bidonie dodawała mi sił!

Woda kokosowa w bidonie dodawała mi sił!

 Sobota #week 2

Sobota pracująca. Bleeeeh. Trening był nieco krótszy, ale odbył się zgodnie z planem. Biegłam średnim tempem przez 1 h i 25 min. Może to i dobrze, bo uczucie ciężkich nóg nie opuszcza mnie od 2 tygodni. Było strasznie duszno i wróciłam taka mokra, jakby mnie ktoś do rzeki wrócił. Endomondo oszalał i naliczył mi 18 km w godzinę. Dostałam 40 lajków na Fejsie. Tak szybko to nawet gepardy nie biegają. Lol.

Bidon jest. Woda kokosowa w bidonie jest. Muza jest. Można biegać.

Bidon jest. Woda kokosowa w bidonie jest. Muza jest. Można biegać.

Moja ulubiona Warszafska ścieżka biegowa

Moja ulubiona Warszafska ścieżka biegowa

Uwielbiam te czerwcowe wieczorne wybiegi...#kolor nieba wymiata

Uwielbiam te czerwcowe wieczorne wybiegi…#kolor nieba wymiata

 Wniosek z tego taki, że muszę chyba pomyśleć o jakiś dopalaczach. Bez odpowiedniego jedzenia nie ma przyśpieszenia 🙂

Dodaj komentarz