Tydzień 3 treningów do BMW Półmaratonu Praskiego za mną. Staram się trzymać wyznaczonych dni treningowych i nawet jeśli nie mam czasu to wychodzę na trening na krótszy dystans.  Przyjemnie się biega latem, gdy świat się zazielenił, a mgły otulają go wieczorami. Przyjemnie biega się po deszczu i w deszczu też. Przyjemnie biega się wieczorami, gdy można oglądać spektakularne zachody słońca. I pomyśleć, że kiedyś nie mogłam sama wyjść do sklepu, nie mówiąc już o bieganiu na otwartej przestrzeni.

Wtorek #week 3

Trening do BMW Półmaraton Praski tydzien 3_wtorek

Trening do BMW Półmaraton Praski tydzien 3_wtorek

We wtorek wyjechałam do pracy o godzinie 6:30. Pewnie słyszeliście o spalonym moście, strajkujących rolnikach i korkach w Warszawie. To nie żarty. Do godziny 7:30 nie udało mi się nawet wjechać na most Siekierkowski (a mieszkam od niego 3 km). Wkurzyłam się totalnie i desperacko próbowałam zawrócić do domu, by przesiąść się na rower. Niestety każda ulica była zablokowana. Wszędzie wiły się kilometrowe sznury samochodów. Ludzie siedzieli na maskach i palili z nudów papierosy. Do domu dotarłam około 8:15 i pojechałam do pracy rowerem. Wróciłam dopiero około 18:00. Te 30 km pedałowania na głodny i wkurzony żołądek odbiły się na treningu. Musiałam długo przekonywać swój mózg, by zechciał ze mną pobiegać. Ostatecznie wlokłam się jak żółw, trening skróciłam do 5 km, ale udało mi się zrobić kilka przyśpieszeń. Ziewałam całą drogę.

 Czwartek #week 3

Poranne treningami mi nie służą.  Czwartek mnie dobił do ziemi. Biegłam tak powoli, że chyba żółw biega szybciej. Miałam zero sił. Totalne zero. NUL. Nie udało mi się nawet zrobić przyśpieszeń. Próbowałam w głowie zmotywować się do wykrzesania odrobinki energii jednak nie udało się tego przełożyć na ciało. Endomondo oszalał i naliczył mi 15 km, natomiast przebiegłam 10. Ostatni kilometr maszerowałam w stronę domu i rozmyślałam  nad tym, że moje treningi powodują spadek formy, a nie przyrost. Tak źle jeszcze nie było. Z nieszczęścia zjadłam w pobliskiej kawiarni bułkę z truskawkami, rurkę z kremem i loda. Popiłam kawą.

Niedziela #week 3

Trening do BMW Półmaraton Praski tydzien 3_czwartek

Trening do BMW Półmaraton Praski tydzien 3_czwartek

Pachniało latem...

Pachniało latem…

W sobotę nadal byłam zdechła. Nie miałam siły nawet na rolki. Trochę się porozciągałam i odłożyłam trening na niedzielę. Wybiegłam spokojniutko. Na 3 kilometrze złapał mnie deszcz, a po chwili nad jeziorem pojawiła się tęcza. Uwielbiam biegać na moich Mariankach. Nie ma lepszego miejsca na świecie! Na 5 kilometrze włączyło mi się turbo dopalanie. Biegłam jak struś pędziwiatr. Zero zmęczenia, zero ziewania, zero bólu w piszczelach. W końcu forma wróciła i mam nadzieje, że zostanie na dłużej. Trening skróciłam do 10 km. Nie chciałam znowu czuć się totalnie zajechana.

W for Winner

W for Winner

I wiecie co, w niedzielę mój znajomy startował w triathlonie. Miałam okazję podejrzeć z bliska całą imprezę. Co za emocje. Stałam na plaży, pistolet wystrzelił na znak startu, a ja myślałam tylko o jednym: za rok startuję z nim!

Dodaj komentarz