Miesiąc treningów za nami. To był ciężki miesiąc, ale mam wrażanie, że organizm zaczyna powoli przyzwyczajać się do zwiększonej aktywności ruchowej i przestaje powoli odczuwać notoryczne zmęczenie. Bieganie sprawia mi dużo radości. Zdecydowanie bardziej przemawia do mnie skyrunning niż ciśnięcie po asfalcie za życiówką, ale skoro już się zobowiązałam, to doprowadzę sprawę do końca. Może na końcu okaże się, że zmienię zdanie i zapiszę na kolejny bieg.

No więc tak:

Wtorek #week 4

Bieg 10 km plus przyśpieszenia 8 x 200 metrów. Biegło mi się dobrze, ale nie miałam turbo dopalania.  Zdecydowanie bardziej lubię biegać wieczorami. Rano jestem nie do życia i wlokę się jak żółw. Jakby na końcu trasy treningowej stała budka z kawką na mleku sojowym to pewnie biegałabym szybciej.

Piątek #week 4

Bieg 15 km, ostatnie 2 km z przyśpieszeniami. Biegałam z przyjaciółmi wokół mojego ukochanego jeziora. Atmosfera była niezwykle zabawna, ale najzabawniejsze było to, że moja przyjaciółka NIE biega, a przebiegła z nami 15 km. Biegła jak mała gazela na afrykańskich stepach z uśmiechem na twarzy, a ja całą drogę myślałam „WTF jak to możliwe?!” Była bardzo dzielna i należą jej się duże brawa. W sobotę uczciliśmy jej sukces pizzą u Włocha  (bardzo dobra pizzeria prowadzona przez rodowitego Włocha).

Niedziela #week 4

Od samego rana bolała mnie głowa, gdyż w poniedziałek musiałam podciąć bardzo trudne decyzje związane z moją pracą. Zapewne już wiecie co robię, gdy dopada mnie stres- dokładnie tak, biegam. Wybiegłam na trasę mimo deszczu. Biegłam powoli, włączyłam ulubioną nutę (a’propos nuty- słyszeliście tą nutę rosyjskich dziewczyn, które machają cyckami? Całkiem niezła do biegania. Spodobałaby się mojemu koledze Stypiemu – on lubi zboczone rosjanki). Na profilu fejsbukowym możecie zobaczyć filmik dokumentujący pogodę.

Mam pecha w tym tygodniu, gdyż popsuły mi się i słuchawki i endomondo, które liczy sobie dystanse jak chce więc nawet nie ma sensu go włączać. Pewnie ma to związek z tym, że mój telefon ma 100 lat i zapewne już długo nie pożyje.

 

Dodaj komentarz