Czy można trenować „tylko” około 10h w tygodniu, nigdy nie przebiec maratonu, mieć normalną pracę do 17.00, żonę, dziecko i…przygotować się do Ironmana? Zapewne myślicie, że aby przepłynąć 4km, przejechać na rowerze 180 km i przebiec 42 km trzeba wyglądać jak Hulk, jeść jak Rich Roll, mieć wyrozumiałą żonę (która lubi Ciebie widywać raz na miesiąc), psa oddać sąsiadom i pracować za grubą kasę na pół etatu. Otóż nie! Przeszukując internet wpadłam przez przypadek na stronę Paweł TRIathlete, który opisuje swoje przygotowania do zawodów Ironman. Okazało się, że nie tylko ja mam zajawkę na triathlon. Inni „normalni” ludzie również marzą o tym, by któregoś dnia stanąć na mecie z medalem triatlonisty na szyi.

 

Gratuluję wytrwałości. Jestem pod wrażeniem, bo tylko mogę się domyślać jak wygląda życie człowieka, który pracuje na cały etat i bez pomocy trenera czy dietetyka przygotowuje się do zawodów Ironman. Opisz czytelnikom bloga, jak wygląda Twój typowy dzień treningowy i jak godzisz to wszystko z obowiązkami rodzinnymi i zawodowymi. Być może zainspirujesz innych do działania. Bo zdobyć tytuł Ironmana to jak zdobyć cały świat!

 

TRIathlete

TRIathlete

Co zainspirowało Ciebie do trenowania triathlonu?

To był czysty przypadek. Nigdy nie myślałem o triathlonie. Kiedyś kilka razy słyszałem, że ludzie coś takiego robią, ale nigdy nie myślałem w kategoriach, że ja sam, ja jako amator, osoba lubiąca amatorski sport, ale nie myśląca w kategoriach, że mogłaby kiedykolwiek wystartować w jakichkolwiek zawodach triathlonowych, mógłbym żyć właśnie tym. Tym moim triathlonem. Zawsze lubiłem uprawiać sport, od kiedy pamiętam, zawsze jeździłem na rowerze, zawsze chodziłem na basen, jednak nigdy nie biegałem, ponieważ nienawidziłem biegania. I pamiętam, że punktem zwrotnym był rok 2013, wtedy ktoś podrzucił mi informację, że w mojej okolicy odbywają się zawody triathlonowe na dystansie 1/4 IM (0,9 km pływania, 45 km rowerem i 10,5 km biegu). Powiedziałem, dlaczego nie? Mam trochę wolnego czasu, więc mógłbym spędzić w przyjemny sposób ostatni weekend wakacji. To był taki zryw. Wsiadłem na rower potrenowałem kilka dni. Jeździłem jak szalony. Pobiegałem trochę, spokojniej niż na rowerze, i kilka razy pojawiłem się na basenie. Oczywiście zacząłem interesować się tym tematem pod kątem w jaki sposób się przygotować do zawodów, co zabrać ze sobą, co można, a czego nie można, jak robią to ludzie, którzy ‚robią to’ i mają nie jedne zawody za sobą i tak wpadłem na kilka ciekawych filmików w sieci. Podpaliły moją wyobraźnię do czerwoności i powiedziałem sobie, że to jest to czego szukałem. Różnorodność tego sportu. To mnie najbardziej w tym wszystkim fascynuje. Nie robisz w kółko jednego i tego samego. Żyjesz ze świadomością, że każdego dnia możesz mieć coś innego. Jednego dnia masz ochotę pobiegać, to idziesz biegać, drugiego dnia chcesz popływać, to idziesz pływać, jeszcze kolejnego dnia chcesz wsiąść na rower to wsiadasz i jedziesz. Pole manewru i brak świadomości, że masz tylko jedną drogę do wyboru. Jest też jeszcze jedna rzecz, która chyba najbardziej mnie motywuje do działania, do ciężkich treningów i najbardziej wpływa na stan mojego umysłu. Nie wiem czy ktokolwiek będzie w stanie to zrozumieć, myślę, że ciężko będzie to przekazać, bo to trzeba czuć, jednak osoby, które lubią wyciągać ze swojego organizmu jak najwięcej i udowadniać sobie, że mogą, że są w stanie dokonać rzeczy niemożliwych będą wiedzieć o czym mówię. Jest to ten heroiczny wysiłek, ten ogromny wycisk, te ogromne pokłady motywacji, które musisz w sobie wyzwolić, żeby dopiąć swego. Bo triathlon to nie tylko siła fizyczna, setki godzin treningów i hektolitry pochłoniętych żeli. To jest też stan Twojego umysłu. Wiara w to, że możesz ‚to’ osiągnąć i wiara że to osiągniesz.

Jak wyglądały początki trenowania? Co sprawiało Ci największą trudność? Pływanie, rower czy bieg?

Na chwilę obecną mogę powiedzieć, że są to początki trenowania, bo czy dwa lata, a właściwie półtora roku treningów można nazwać już jakimś stopniem zaawansowania? Raczej nie. Pierwsze treningi wyglądały tak jak i teraz tylko miały mniejszy kilometraż.  Pierwszy cel, albo etap jak wolę to nazywać, jaki chcę osiągnąć, żeby mieć bazę do kolejnych mocniejszych treningów, to zaliczenie każdej dyscypliny występującej w triathlonie z osobna, czyli przepłynąć kraulem 3,6 km, przejechać na rowerze 180 km i przebiec 42 km. To pozwoli mi zbudować świadomość, że mogę, że jestem w stanie to zrobić, że to nie są tak wielkie liczby na jakie wyglądają. Wtedy będę mógł powiedzieć, że mam za sobą początki trenowania i będzie to moja baza i przepustka do kolejnego etapu, czyli łączenia dyscyplin na tych dystansach. Na chwilę obecną mam zrealizowane dwa punkty tego planu (4 km kraulem i 195 km rowerem), nad trzecim pracuję.

TRIathlete na rowerze

TRIathlete na rowerze

Czy masz sportową przeszłość? Być może w rodzinie jakiś sportowców, którzy zakrzewili w Tobie miłość do treningów?

Moja sportowa przeszłość, to amatorskie wyjazdy na rowerze z kolegami od czasów Komunii 😀 i trasy często przekraczające 50 km. Basen z chęci popluskania się w wodzie i spotkania ze znajomymi, którzy trenowali w sekcji (ja nie trenowałem). Biegania jak już pisałem nie cierpiałem i tylko na WF’ie z wielkim bólem robiłem 2 km. Jak już trochę ‚dorosłem’, to jakieś trzy cztery lata temu pokochałem bieganie i od czasu do czasu truchtałem sobie dla polepszenia kondycji. I to tyle. W rodzinie nie mam typowych sportowców, ale sport był zawsze obecny w domu. Zawsze coś się robiło. Czy to narty, czy jazda konno, czy spływy kajakowe, pojawiał się też windsurfing i wiele innych. Tak więc zawsze było aktywnie i to mi pozostało 🙂

A jak długo trenujesz triathlon i dlaczego nie korzystasz z pomocy trenerów czy dietetyków? 

Treningi nakierowane na triathlon zaczęły się właśnie od pierwszych zawodów w Sierpniu 2013 r., ale dopiero w tym roku udało mi się tak w pełni, przynajmniej moim zdaniem, gdyż jestem bardzo zadowolony z moich nieprofesjonalnych treningów, podejść do nich z większym zaangażowaniem. Tak więc można powiedzieć, że trenuję triathlon dopiero 1,5 roku.

Nie korzystam z pomocy trenerów i dietetyków ponieważ nie czuję na chwilę obecną takiej potrzeby. Jestem w stanie wszystko poukładać sobie sam. Nie traktuję tego wszystkiego w kategoriach, że muszę to zrobić. To jest zabawa. Pasja. Czerpię z tego nieskończoną radość i jak czuję potrzebę treningu, robię go. A że ta potrzeba pojawia się stosunkowo często, to co ja mogę na to. Nic tylko trenować.

 

TRIathlete biegnie...prosto po medal!

TRIathlete biegnie…prosto po medal!

Przejechałeś w tym roku 195 km na rowerze. Jak było? Przytrafiła Ci się jakaś niespodziewana przeszkoda?

Powiem tak, nie myślałem, że zrobię to tak szybko, już w pierwszej połowie roku. Czułem, że ten rok może być mocny (o dziwo po 7 miesięcznej kompletnej absencji w treningach – nie robiłem nic przez ten czas), w pływaniu układało się wszystko dobrze, pierwszą ‚czwórkę’ przepłynąłem już 6 lutego. Na rowerze przejechałem już kilka setek kilka lat wstecz, ale to dosłownie kilka, może 2 – 3 razy. I nagle, zupełnie niespodziewanie pojawiła się z znikąd okazja, żeby to zrobić, żeby pokonać barierę 180 km. Napisała do mnie koleżanka, która mieszka ok. 70 km ode mnie, że kupuje rower i moglibyśmy spotkać się na przejażdżkę. Podłapałem temat. Miesiąc wcześniej przejechałem najdłuższy swój dystans 153.12 km i nie wiedziałem kompletnie czego się spodziewać. Powiedziałem sobie, że jak nie dam rady, to zawsze mogę zadzwonić po ‚wóz techniczny’, czyli kogoś z rodziny, kto mnie zwiezie z trasy do domu i z pokorą przyjmę porażkę. Mimo to wierzyłem, że mogę, że jestem w stanie to zrobić. Czy po drodze coś się wydarzyło? Nie wydarzyło się nic. Kompletnie nic. Tak jak wyjechałem, tak przyjechałem do domu. Jedyne co się wydarzyło, i tego nie oddałbym za nic, jedyne na co czekam podczas każdego treningu,  to fale endorfin, przypływ radości, taki nieokiełznany, już w trakcie jazdy, pod koniec, i zaraz po treningu, taki mentalny odlot, że zrobiłem to, że dałem radę, że zmęczyłem się tak, że więcej już nie mogłem. Dla mnie udany trening, to taki kiedy nie mogę zejść z roweru. Po prostu z niego spadam. Szukam tego jednego oddechu, który pozwoli mi się ogarnąć i wstać. I taki był ten trening. Pierwsze 195 km.

 Jakie są Twoje życiówki?

1/4 IM – 2:57:15

Bieganie

5km 18m:27s

10km 40m:40s

Półmaraton 1g:41m:02s

Najdłuższy dystans 30.19km 2g:28m:00s

Pływanie

1km 16m:41s

Najdłuższy dystans 4km 1g:16m:21s

Kolarstwo

 W godzinę 40,38 km

20 km 27m:39s

50 km 1g:17m:21s

100 km 3g:04m:23s

Najdłuższy dystans 194.49 6g:45m:54s

 

Jak się odżywiasz? Stosujesz jakąś dietę?

Nie stosuję żadnej i praktycznie jem wszystko, to na co mam ochotę. Nie skupiam się na jakiejś specjalnej diecie, choć wiem, że jedzenie ma ogromny wpływ na wyniki. Wygląda u mnie to tak, że przed treningiem ładuję się solidną dawką węglowodanów, żeby mieć siłę, natomiast po treningu zjadam posiłki bogate w białko, żeby przyspieszyć odbudowę struktury uszkodzonych mięśni. Dużo piję. Stosuję magnez i sole mineralne jako suplementację diety.

TRIathlete na szosie...

TRIathlete na szosie…

Ile mniej więcej kosztuje specjalistyczny sprzęt triathlonowy? Rower, pianka, buty…

Profesjonalny sprzęt, to są koszty rzędu kilkudziesięciu tysięcy złotych. Sam rower to nie wszystko, potrzebne są jeszcze buty na rower i buty do biegania, kask, strój, pianka i okularki do pływania, okulary przeciwsłoneczne czy zegarek do pomiaru wszystkich trzech dyscyplin.

Można też już skompletować wszystko za kilka tysięcy złotych i wcale nie będzie to jakiś wybrakowany sprzęt. Na giełdach i aukcjach jest trochę używanego sprzętu i można trafić naprawdę na dobrej jakości egzemplarze. Mówię tutaj o rowerze, piance czy o zegarku do pomiaru osiągów. Pozostały sprzęt trzeba kupić już nowy.

Dlaczego to robisz? Co chcesz osiągnąć?

Robię to dla siebie, lubię wyzwania i trudne zadania. Lubię, gdy osiągam coś samemu, własnym wysiłkiem. Lubię udowadniać sobie, że mogę coś zrobić. Lubię przekraczać granice pozornie nie do przekroczenia. To co mnie pcha do przodu, to możliwość udowadniania sobie, że mogę coś zrobić. Natomiast  największą motywacją dla mnie jest ten stan po skończonym ciężkim treningu, ta satysfakcja, że zrobiłem to co chciałem, że dałem radę. Aaaaa i najważniejsze! Jestem uzależniony od endorfin 🙂

Time for break

Time for break

Jakie masz plany na najbliższe lata?

Moim celem jest ukończenie pełnego dystansu IM, a później praca nad poprawą wyników.

Jak zmieniło się Twoje życie jako faceta, pracownika od momentu kiedy triathlon stał się częścią Twojego życia? Co wymagało zmiany, a co jest jeszcze do zrobienia?

Zmieniło się na tyle, że spędzam sporo godzin poza domem, na świeżym powietrzu. Wszystko kręci się wokół sportu. W tej chwili jestem w o tyle korzystnej sytuacji, że mogę poświęcić się tylko pracy i treningom. Tak więc nie musiałem za dużo zmieniać w swoim życiu. Po prostu zamiast po pracy spędzać czas w domu czy w sklepach, zacząłem trenować.

Jeśli chcecie być na bieżąco z TRIathlete podrzucam Fanpage

Dodaj komentarz