Pewnie już zdążyliście zauważyć, że jestem osobą aktywną. Aktywne wakacje to jest to, co mnie kręci. Wygrzewanie się godzinami na plaży jak jaszczurka odpada. Zawsze chciałam zobaczyć Toskanię i w tym roku właśnie do Toskanii wybrałam się na wakacje. Samochodem z rowerami. Przygotowania do podróży trwały już jakiś czas, ale rezerwację hotelu zostawiliśmy na sam koniec. I dobrze, trafiliśmy na świetną promocję na Bookingu.

Gdzie nocować?
Toskania to rozległy rejon i ciężko jest wybrać miejsce na nocleg. My zdecydowaliśmy się na pobyt w  miasteczku San Quirco D’Orcia w prowincji Sienna. Jest to urokliwe miasteczko w którym mieszka nieco ponad 2000 osób. Nie ma tu szalonych tłumów ani kolejek. Jest sielsko i przyjemnie. Wzniesienia nie są zbyt wysokie i można poruszać się rowerami praktycznie wszędzie. Nie mówię, że nie trzeba pedałować pod górę, ale na pewno jest to łatwiejsze niż w innych rejonach Toskanii. Ceny nie są wygórowane i jest blisko do okolicznych atrakcji turystycznych. Ceny za noclegi wahają się od kilkudziesięciu do kilkuset złotych. Każdy znajdzie coś dla siebie. Bardzo popularne są noclegi w gospodarstwach agroturystycznych.

Pogoda w Toskanii w lipcu

W lipcu jest tu bardzo gorąco – około 36 stopni C. Natomiast jest to temperatura do ogarnięcia. Od wczesnego poranka do 12:00 w południe da się żyć „normalnie”. Później faktycznie słońce praży niemiłosiernie i trzeba uciekać na basen oraz zajadać lody (hard life). Po godzinie 18:00 można znowu wyjść w miasto i się nie roztopić. Słońce zachodzi około godziny 21:30 więc jest jeszcze sporo czasu na aktywności. Burze i deszcze w lipcu do rzadkość. Widoki toskańskich wzgórz powalają z nóg i wcale nie jest prawdą, że Toskania jest najpiękniejsza wiosną. Latem można zobaczyć setki okrągłych snopów siana, traktory, słoneczniki i zielone cyprysy oraz gaje oliwne.

Juliett i Scott w Toskanii

Juliett i Scott w Toskanii

Gdzie szukać noclegu?

Odpowiedz jest bardzo prosta. Na Bookingu. Jako rasowy concierge potrafię wytropić dobre miejscówki. Najpierw wybrałam kilka hoteli, a później bacznie obserwowałam ceny. Gdy pojawiła się promocja, zadzwoniłam do hotelu i dopytałam czy zejdą z ceny niżej niż Booking. Oczywiście się zgodzili i tak oto zapłaciliśmy o 50% mniej niż faktyczna stawka za dobę. Zależało nam na kameralnym hotelu z basenem i pięknym widokiem, ale też blisko cywilizacji.

Dokonując rezerwacji przez Booking, dobrze jest zadzwonić bezpośrednio do hotelu i upewnić się czy otrzymał naszą płatność/rezerwację. Często hotele nie dysponują już wolnymi pokojami, mimo, iż są one dostępne na Bookingu.

Dojazd i transport rowerów

Ze śląska do San Quirco Di Orcia to 1600 km i 16 godzin jazdy. Najlepiej wybrać trasę przez Czechy i Austrię. Koszty paliwa w jedną stronę to około 700 pln (zakładając, że samochód pali 6,5 l na 100 km). Nie robiliśmy postoju na nocleg. Zjedliśmy tylko lunch w Austrii (który był drogi i okropny). Przed wyjazdem należy kupić winiety, które obowiązują w Czechach i Austrii. Można to zrobić na stronie PZM Travel . Winiety należy nakleić  na przednią szybę. Winieta na Czechy prawy dolny róg, a na Austrię lewy górny róg. Koszt winiet to około 150 pln na 10 dni wraz z kosztami przesyłki kurierskiej. We Włoszech winiety nie są wymagane. Przy wjeździe dostaje się „bilecik”. Jedzie się z tym bilecikiem, aż do „swojego” zjazdu i dopiero wtedy dokonuje się opłaty za przejazd autostradą. My zjechaliśmy we Florencji zjazdem na Siennę i zapłaciliśmy 38 EUR. Trzeba pamiętać również o przestrzeganiu prędkości oraz o wyposażeniu pojazdu (gaśnica, kamizelka itp.)- nikt nie lubi wracać z urlopu z mandatem.

Rowery podróżowały  przymocowane do bagażnika rowerowego. Thule nie zawiódł. Niestety z rowerami na bagażniku nie można rozwijać zawrotnych prędkości na drodze. Dobrze jest również owinąć ramę folią, by uniknąć zdrapywania setek przyklejonych muszek.

Ceny paliwa przy autostradach osiągają zawrotne kwoty –  w Austrii to 1,64/l EUR a we Włoszech to 1,70/l EUR. Na mniejszych stacjach paliwo kosztuje około 1,39 EUR.
IMG_7868

Trasy rowerowe w Toskanii

Toskania to idealne miejsce dla rowerzystów. Pedałować w tak pięknej scenerii to czysta przyjemność. My poruszaliśmy się głównie po szutrowych szlakach turystycznych, ale widzieliśmy setki kolarzy na super wypasionych kolarzówkach, którzy jeździli głównymi drogami. Główne miasteczka w Toskanii często położone są na wzgórzach więc bardzo fajnie się zjeżdża…natomiast wjeżdża już troszkę gorzej. My często nawet wprowadzaliśmy rowery pod górę. Mijając mieszkańców wiosek możecie spotkać się z gorącym pozdrowieniem oraz miną w stylu „WTF w taki gorąc tylko wariaci jeżdżą na rowerach”. Jazda nocą to wyzwanie. Przy głównych drogach nie ma latarni, a przy bocznych dróżkach tym bardziej. Bez wody ani rusz! Tu nigdzie nie ma sklepów/sklepików/małych marketów. Jeśli nie zabierzecie wody ze sobą, grozi wam śmierć z powodu odwodnienia.

 

Zwiedzanie miasteczek na rowerach

Zwiedzanie miasteczek na rowerach

Dodaj komentarz

4 komentarze

27/07/15 11:48

No to już wiem, gdzie jadę!

27/07/15 11:50

A czy początkujący rowerzyści też dadzą radę? TZN ja jeżdzę na rowerze,. ale nie jakoś wyczynowo. Martwię się czy dam radę po te pagórki. A na jakim rowerze jezdziłaś? Jakimś MTB?

28/07/15 21:22

Pewnie! Zawsze można rower prowadzić,pchać i nosić 🙂 My zabraliśmy rowery ze sobą. Mój jest marki Merida model Juliett 100 d.

11/10/16 12:19

Polecam eurocamp, w Toskanii byłam we wrześniu w cecinie cena za 10 dni po 10 września to ok 1200 złotych upałów nie ma piękne widoki do plaży w bibona ok 10 km