Jeśli zmiany mają mieć jakąkolwiek wartość, muszą być trwałe i konsekwentne. Ludzie często  doświadczają chwilowych zmian, które doprowadzają do rozgoryczenia i załamania. Dzieje się tak dlatego, iż podejmują próby zmiany w poczuciu niechęci. Ponadto są przekonani, że ich postanowienia są po prostu nie możliwe w realizacji… a nawet jeśli im się uda to zmiany i tak będą chwilowe.

Kilka przykładów:

„Rzucę palenie, ale jak się zdenerwuje to pewnie znowu zacznę palić”

„Przejdę na dietę, ale i tak pewnie dopadnie mnie efekt jojo”

„Poszukam nowej pracy, ale i tak pewnie nie znajdę, bo jest kryzys”

„Pokonam ataki paniki/depresję/hipochondrię, ale wszyscy na forum piszą, że z tego się nie wychodzi, więc pewnie za jakiś czas znowu choroba do mnie wróci”

Aby dokonać trwałej zmiany należy  zabrać się za realizację wszystkich dostępnych możliwości oraz kontynuować tak długo, aż się uda.

Przykład: „Bardzo chciałabym zwiększyć poczucie swojej wartości i nabrać pewności siebie”.

Krok Pierwszy

Na samym początku zweryfikuj jakie są Twoje dostępne możliwości, aby tego dokonać?

– przeczytać kilka książek na ten temat

– zapisać się na kurs/ znaleźć coacha

– zadbać o swój image, tak aby czuć się dobrze we własnej skórze (nowa fryzura, nowy styl)

– znaleźć hobby (hokej, szachy, rower, rolki..)

– zadbać o swoją kondycję fizyczną (w zdrowym ciele zdrowy duch)

– rozwinąć jakąś umiejętność na tyle, by pomagać innym (nauczę innych jak grać w warcaby lub zorganizuję akcję charytatywną)

Krok Drugi

Drugi krok do wprowadzenia zmiany to zmiana swojego sposobu myślenia.

Zamień:

„Bardzo chciałabym zwiększyć poczucie swojej wartości i nabrać pewności siebie, ale pochodzę z biednej rodziny, nie mam wykształcenia i wszystko mnie przytłacza”.

Na:

Moje poczucie wartości jest zaniżone. Aby to zmienić zrobię…(wykorzystam wszystkie dostępne możliwości) i będę kontynuować tak długo, aż zobaczę rezultaty”.

Krok Trzeci

Uświadom sobie, że pewne zmiany mogą Ci zająć nawet całe życie i na pewno łatwo nie będzie. Ale to nic nie szkodzi…nagroda będzie słodka, a droga, którą pokonasz uczyni Cię nowym człowiekiem.

Uznaj dzień dzisiejszy  za przełomowy punkt w swoim życiu i stwórz listę postanowień. Jakie działania możesz podjąć dziś, aby kształtować swoje jutro?

Kilka lat temu, gdy cierpiałam na ataki paniki postanowiłam zmienić swoje życie. Pewnego dnia upadłam na samo dno lecz wstałam, poprawiłam koronę i postanowiłam wziąć się za siebie. Moja lista postanowień wyglądała tak:

(oryginalny zapisek z kalendarza)

– znajdę kogoś kto wyleczył się z ataków i zrobię dokładnie tak samo

– zacznę żyć normalnie

– przeczytam każdą możliwą i dostępną książkę na ten temat

– będę zdrowo się odżywiać, aby przybrać na wadze

– kupię tabletki na wzmocnienie włosów (bo prawie ich nie miałam)

– uporam się z alergiami i wypryskami na skórze

– zapiszę się na kurs tańca

– będę biegać co najmniej 3 razy w tygodniu

– poszukam jakiegoś hobby, które będzie mnie cieszyć

– będę cenić ludzi, którzy mają dobre serce (i nie cenią tylko grubości portfela czy pozycji zawodowej)

– znajdę prawdziwą przyjaciółkę

– wrócę do Polski

– znajdę fajną pracę, którą będę lubić

– będę pomagać innym

– będę mieć kolekcję Conversów

– wybielę zęby

– nauczę się skupiać swoją uwagę na ludziach, którzy są tego warci

– zrobię prawo jazdy

– skończę studia

– zrobię certyfikat z języka angielskiego

– znajdę fajnego chłopaka

– kupię jeszcze jednego Yorczka i kotka brytyjskiego

– będę cenić własne zdrowie nade wszystko

– kupię Volvo C70 cabrio w kolorze miodowym

– postawię dom z ogrodem i hamakiem

Moje postanowienia zapisałam w kalendarzu, telefonie oraz powiesiłam na tablicy korkowej. Słowo zapisane ma niezwykłą moc. Gdy tylko udało mi się zrealizować jakieś postanowienie to wykreślałam je z listy. Czułam się wtedy niezwykle z siebie dumna.

Zrealizowałam wszystkie swoje postanowienia. No może oprócz 3. Niektóre zajęły mi tydzień, a inne 8 lat. Nad niektórymi wciąż pracuję.

Na tamten moment, niektóre z postanowień wydawały się niemożliwe. Na ten moment wydają się dziecinnie proste. Posumowując:

Aby dokonać trwałej zmiany, najpierw zweryfikuj swoje możliwości. Następnie nastaw się pozytywnie i uwierz w siebie. Działaj i trwaj w swoim postanowieniu, aż osiągniesz sukces.

 „Kiedy na chwilę przestaje panować rozum, ludzie żyją pod rządami nastroju i pasji”.

Dodaj komentarz

11 komentarzy

25/08/15 16:28

I to jest piękny wpis.Będę cenić ludzi którzy mają dobre serce.Ja tak mam i sama taką osobą jestem. Cóż może dzięki temu że wiem jaką osobą jestem wierzę w to że dobroć powraca.

26/08/15 14:32

Hej! Tak czytam Twój post i z lekkim zdziwieniem stwierdzam, że Twoje postanowienia w 3/4 pokrywają się z moimi 🙂
Co daje mi dużo pozytywnej energii i nadziei, że skoro Tobie się udało to mnie też może 🙂

Mam jeszcze pytanie odnośnie jednego punktu z listy.
A mianowicie, zdrowego odżywiania się, aby przybrać na wadze.
Udało Ci się osiągnąć cel?
Jak tego dokonałaś? :))
ten punkt również znajduje się na mojej liście, ale ciężko mi uzyskać jakiekolwiek rezultaty.

Pozdrawiam serdecznie :))

26/08/15 20:17

Hej Gosia, No widzisz…my panikowicze mamy wiele wspólnego 🙂 Co do odżywiania- udało mi się przybrać na wadze, a nawet dorobić się oponki. Zaczęłam dużo biegać i dzięki temu organizm prosił się sam o pożywienie. Zawsze nosiłam ze sobą jakieś snacki w torebce i jadłam tony orzechów. W Waitrosie (taki agnielski supermarket) kupowałam taką smaczną mieszankę egzotycznych owoców i zjadałam z 3 paki dziennie. Poza tym miałam taką dietę „na poprawę nastroju” – były w niej banany, gorzka czekolada, czereśnie, chleb z ziarnami domowego wypieku. I do tego hektolitry smoothies i wyciskanych owoców. Trenowałam też na siłowni, dzięki czemu przybyło mi masy mięśniowej. Pozdrawiam! PS. A pieska masz?

26/08/15 20:32

Gosia ja mam podobnie:)Więc witaj w klubie:)

27/08/15 11:32

witaj
to ja się pochwale, zaczełam jezdzić na rowerze każdego dnia, i każdego dnia jeżdze co raz dalej, mimo lęku jaki czuje nie poddaje się a jak wracam jestem szczęśliwa że pokonuje te cholerne lęki, fakt że jezdzę z 6 letnią córką bo sama jakoś czuje się niepewnie a moja pociecha nie daje mi się skupiać na lękach bo musze uważać na nią. ale jestem z siebie dumna i zadowolona mam nadzieje że ta franca w końcu odpuści na dobre i nigdy już nie wróci

27/08/15 16:53

No brawo! I tak trzymać!

29/08/15 09:21

Hej!
Psa nie mam. Ale za to mam 2,5 letniego synka, który ostro daje mi popalić 🙂
Od 1 wrzesnia idzie do przedszkola, więc będę miała czas, żeby zorganizować na nowo swoje życie;) mam nadzieje, że to nie będzie kolejny słomiany zapał z mojej strony, ale mam zamiar rano chodzić na siłownie pod chmurką, żeby jakoś sie rozruszać. Może faktycznie przez to nawet jedzenie zacznie być przyjemnością 😉
Póki co we wtorek mam egzamin na prawo jazdy. Ale co będzie to będzie 🙂 W tym roku samo zapisanie sie na kurs to było duże osiągnięcie z mojej strony. A zdany egzamin byłby wisienką na torcie:) Jak nie teraz to kiedy indziej:)

Dzięki za rady z Twojej strony 🙂
Pozdrawiam Ciebie i Anie 🙂

30/08/15 17:50

Sabinko GRATULACJE:)Medal w maratonie Ci się należał:)

30/08/15 20:03

😉

09/09/15 06:49

Mam pytanie- czy udało ci się wyjść z nerwicy bez pomocy psychologa i leków? Wystarczyło u ciebie zmienić sposób bycia i życia?

10/09/15 06:59

To był taki złożony proces…styl życia, odżywianie, metodą prób i błędów testowałam co mi pomaga, a co nie. Planowałam swój dzień od rana do wieczora w taki sposób, by jak najwięcej każdego dnia zrobić dla siebie i się wyleczyć. Na prawdę można! Nie jest łatwo lecz można!