W weekend miałam okazję zawitać do Dąbrowy Górniczej. Słyszałam od znajomych o nowo otwartej burgerowni w stylu slow food. Ucieszyłam się niezmiernie, że w końcu Dąbrowa idzie z duchem czasu i postanowiłam osobiście przekonać się co dobrego można tam skonsumować w rytmie slow.

Na dobry początek na wejściu napotkałam na drzwiach napis slow food. Na ścianie w formie tablicy, tuż obok menu  również widniały slogany slow food. Zasiadłam do stołu i zaczęłam przeglądać menu. Przeczytałam „Spieszysz się? Zamów na wynos” – a zdawało się,  że slow food ma być slow.

Moi towarzysze, nie zwrócili aż takiej uwagi na slogany. Może dlatego, że dla większości konsumentów Slow Food oznacza jedzenie domowego wyrobu. Jednak Slow Food to nie do końca home made food 🙂

Dla przypomnienia idea Slow Food opiera się na:

– Celebrowaniu posiłków. Slow Food to przeciwność Fast Food i zachęca do delektowania się jedzeniem, a nie napychania się byle czym. Jedząc posiłek w rytmie slow należy się nie śpieszyć, przysiąść w gronie przyjaciół do stołu i zatrzymać pęd życia na czas spożywania posiłku.

– Stosowaniu świeżych lokalnych produktów (dobre pomidory od miejscowego ogrodnika, jabłka prosto z sadu)

– Wspieraniu lokalnych producentów (np. ser lokalnego producenta)

– Odkrywaniu nowych smaków. Na świecie istnieje wiele gatunków warzyw i owoców, a tylko 10 procent z nich stanowi 90 procent  światowej produkcji rolniczej. A strach pomyśleć, co by zadziało się w naszych kuchniach, gdybyśmy korzystali z pozostałych 90 procent propozycji warzywno- owocowych. Kulinarna eksplozja smaków.

– Ochronie smaków, tradycyjnych receptur oraz odmian owoców, warzyw, zbóż zagrożonych wyginięciem. Organizacja Slow Food  powołała program odbudowy bioróżnorodności żywności, nazwany Arką Smaku. Wśród chronionych produktów w Polsce znajdują się m.in. oscypki produkowane przez baców. Na świecie pod ochroną znajdują się np. kury znoszące wyłącznie niebieskie jaja w Chile czy olejek arganowy w Maroko.

– Łączeniu przyjemności z jedzenia z odpowiedzialnością, zrównoważonym rozwojem oraz harmonią z naturą (korzystanie z sezonowych produktów np. sezon na kurki)

– Dzieleniu się wiedzą w zakresie żywności i jej smaku (informowanie o pochodzeniu żywności oraz sposobach jej produkcji)

– Prowadzeniu działań edukujących (warsztaty, akcje specjalne)

– Tworzeniu sieci kontaktów miedzy konsumentami, a producentami czyli umożliwianie konsumentom dokonywania zakupów świeżych, dobrych, sezonowych produktów po korzystnych cenach (np. dżemy domowego wyrobu lub ciasta na wynos)

Niestety w burgerowni nic nie było w rytmie slow. Gdzieś tam doczytałam, że bułki do burgerów kupowane są od lokalnego piekarza. Ale któż to jest? Aha i no jeszcze, że sosy są domowego wyrobu. Natomiast co to za sosy? I dlaczego nie można ich kupić w jakiś słoiczkach? W menu nie znalazłam ani jednego produktu sezonowego (no dobra, może jeden- koktajl z jagód). Z głośników wydobywała się głośna muzyka z kanału MTV, co raczej kojarzy się z kebabem. Siedząc w burgerowni zastanawiałam się dlaczego właściciele korzystają ze sloganu slow food? Przecież burgery mają nie najgorsze, a knajpa i tak prezentuje się wyśmienicie na tle pozostałych lokali w Dąbrowie Górniczej.  Slow Food to Slow Food.  A nie little bit slower fast food. Jeszcze chwila i okaże się, że Mc Donald też jest w rytmie slow.

Przykładem miejsc w rytmie slow są np.:

Lawendowe Pole 

Atelier Amaro  

Restauracja Hugo 

Butterfly Factory 

Ps. Czy znacie jakieś fajne miejsca w rytmie Slow?

Ps. Jeszcze 5 dni do startu #BMWPółmaratonpraski

Dodaj komentarz