Pewnie kojarzycie, że jednym z moich czerwcowych postanowień był udział w półmaratonie. Bez wahania zapisałam się na BMW Półmaraton Praski i ułożyłam plan treningowy. W dniu 30 sierpnia 2015 przekroczyłam linię mety z uśmiechem na twarzy. Inspiracją to działania było to, że od kiedy mieszkam w Warszawie, notorycznie marnowałam swój czas w korkach lub w kolejkach. Kiedy już wpadałam do domu zmęczona zwykle odpuszczałam trening kosztem mycia podłogi lub latania z miotłą. Któregoś dnia zdałam sobie sprawę, że czysta podłoga nie czyni mnie lepszym człowiekiem. Za to treningi już tak. Dwa kilometry przed metą w 30 stopniowym upale, klęłam na siebie w myślach, co mi właściwie odbiło, żeby tak się torturować. Po przekroczeniu mety zastanawiałam się, który bieg będzie następny.

Dlaczego warto wziąć udział w półmaratonie?

  1. Regularne treningi
    Przygotowania do półmaratonu to świetlana okazja, by zacząć systematycznie ćwiczyć. Harując 4 tygodnie nie będzie już mowy o  zaprzepaszczeniu swoich postępów tygodniowym lenistwem
  2. Walka o dążenie do obranego celu
    Wpisowe wpłacone. Odwrotu nie ma. Upał nie upał, trenować będzie trzeba. Nic w życiu nie przychodzi łatwo i im więcej dasz od siebie podczas treningów tym szybciej dobiegniesz do mety. Nie ma drogi na skróty. Uczucie dumy na mecie będzie najlepszą nagrodą.
  3. Trzymanie się planu
    Dobry plan treningowy zapewni sukces na mecie. Czasami bardzo trudno zrobić zaplanowany trening… W planie jest 8 przyśpieszeń, a Ty nie masz siły
  4. Pewność siebie
    Ilu ludzi może pochwalić się startem w jakichkolwiek zawodach lub chociażby wytrwałością w treningach? Większość ludzi po pracy, pierdzi w kanapę i popija piwko. Po przekroczeniu mety, Twój poziom pewności siebie wzrośnie o 100 procent. Nie potrzeba Ci będzie żadnych dodatkowych terapii.
  5. Słabe strony
    Sekretem sukcesu jest dążenie do celu mimo napotkanych trudności. To jak zachowasz się 2 kilometry przed metą, w 30-stopniowym upale, gdy brakuje Ci sił pozwoli poznać Ci Twoje słabe strony i pracować nad nimi.
  6. Wiara we własne siły
    Odpowiednie przygotowanie, pozytywne nastawienie nie zapewnią Ci sukcesu bez wiary we własne możliwości. Jeśli myślisz, że jesteś u kresu wytrzymałości to skorzystałeś dopiero z 20 procent swoich zasobów – jak mawia Ultramaratończyk Rich Roll. Jeśli uda Ci się przygotować do półmaratonu to co jeszcze stanie się możliwe?
  7. Nowe znajomości
    Większość zawodników to fajni ludzie. Sama byłam świadkiem wielu sportowych zachowań podczas biegu. Ludzie dodawali sobie wzajemnie otuchy, oddawali power gele i przybijali piątki. Największe wrażenie zrobił na mnie dopping dla Marcina Chabowskiego na nawrotce na Wale Miedzeszyńskim. Marcin jest zawodnikiem pro i biegł jak gazela. Podczas, gdy my dopiero wbiegaliśmy na Wał on już zawracał. Gdy pojawił się w zasięgu naszego wzroku zaczęliśmy wiwatować i klaskać. Na pewno było mu miło.
  8. Walka z nadwagą i tłuszczem
    Jeśli jesteś właścicielem oponki na brzuchu i cellulitu na udach, bieganie zdecydowanie pomoże Ci uporać się z tym problemem. Aby spalić tyle samo kalorii co podczas godzinnego biegu trzeba pływać przez 2 godziny!
  9. Poczucie witalności i zdrowia
    Po trzech miesiącach treningów poczujesz się zdrowiej, młodziej i będziesz mieć więcej energii. Zobaczysz efekty swojej ciężkiej pracy, które będą dodatkowo napędzać Cię do działania.
  10. Zdrowe odżywianie
    Efektem ubocznym przygotowań do półmaratonu jest zmiana nawyków żywieniowych. Zanim wsadzisz do buzi pączka oblepionego lukrem zastanowisz się nad tym trzy razy. Samoistnie załączy Ci się czerwona lampka- czy oby na pewno ten lukrowany pączuś nie będzie zbyt ciężki i nie zrujnuje Ci treningu.
  11. Przygotowanie do dłuższych dystansów Półmaraton to doskonała okazja, by ostatecznie zmierzyć się ze sportami wytrzymałościowymi. Staniesz twarzą w twarz ze ścianą na 20 kilometrze i już będziesz wiedzieć czy za rok staniesz na mecie Ironmana

Przekroczyłam linie mety z czasem 2 godziny i 1 minuta. Było tak gorąco i słonecznie, że spaliła mi się klata i ramiona – musiałam smarować się Alantanem. Kolor mojej twarzy na mecie miał kolor śliwki. Organizator zadbał o hektolitry wody, kurtyny wodne i izotoniki, które ułatwiły dotarcie do mety lecz i tak było mi strasznie gorąco. Wbiegając na metę marzyłam o basenie z kostkami lodu, do którego mogłabym się wrzucić. Na ostatnich 2 kilometrach nie czułam palców u rąk i tyłka. Zakwasy miałam przez tydzień. Po powrocie z maratonu spałam cały dzień… W nocy obudziłam się około godziny 3 nad ranem i nie mogłam dalej spać. Ze szczęścia. Medal BMW Półmaratonu Praskiego zawisł na szyji i nad biurkiem. Teraz układam kolejny plan podboju świata….sa sa sa sa

Dodaj komentarz

 

6 komentarzy

07/09/15 20:48

Gratulacje wytrwałości!

08/09/15 06:38

A Ty kiedy? 🙂

09/09/15 17:04

Ale co kiedy? 😉

09/09/15 20:44

Kiedy dostanę od Ciebie zdjęcie z medalem? 🙂

14/09/15 13:23

gratuluję 🙂

14/09/15 17:35

Dzięki! W pazdzierniki następny, tym razem Śląsk 🙂