Gdy zaczynałam biegać (jakieś sto lat temu) moi sąsiedzi wychodzili przed dom i przyglądali się z niedowierzaniem. Dziś bieganie stało się tak popularne, że ciężko znaleźć kogoś kto nie biega. To nie dzieje się bez przyczyny. Zalet biegania jest tyle, że każdy znajdzie coś dla siebie. Jedni biegają, by zrzucić wagę inni, bo chcą wyrobić sobie kondycję. Ja uwielbiam ten metafizyczny wymiar biegania. To właśnie wtedy mój umysł się oczyszcza, a ja w międzyczasie staram się nie myśleć o odciskach 🙂

W weekend startowałam w PKO Silesia Półmaratonie. Z bolącym kolanem w nowych butach przydreptałam do mety w czasie 2 godziny i 5 minut (o jakieś 15 minut za długo jak na mnie). Z odcisków lała się krew, a ja po miesięcznej przerwie od treningów poruszałam się w tempie żółwia. Ostatni podbieg przed metą prawie mnie zabił. Miałam ochotę położyć się na trawie i dzwonić po brata, żeby mnie zgarnął do wozu. Po drodze mijałam ludzi którzy truchtali, wymiotowali, mdleli, człapali i tak jak ja starali się przeżyć. Ale jakież to było przeżycie! Cisnąc pod kolejne podbiegi zamykałam oczy, skupiałam się na muzyce i myślałam sobie „Hej Sabi, dajże spokój. Na Ironie przyjdzie się mierzyć nie tylko ze zmęczeniem, ale i z falami”.

1,2,3 START!

1,2,3 START!

Jeśli chcesz dowiedzieć się kim jesteś – wystartuj w maratonie. To prawdziwy sprawdzian charakteru. Co zrobisz, gdy będzie tak gorąco, że każdy wdech będzie palił Twoje płuca. Co zrobisz, gdy zabraknie Ci mocy, a następny punkt żywienia za 5 km? Co zrobisz, gdy z odcisków zacznie się lać krew? I wreszcie co zrobisz jeśli przybiegniesz o 15 mint pózniej niż zaplanowałeś?

Tak naprawdę nie ważne co zrobisz, bo każdy bieg to tylko i wyłącznie Twoje zwycięstwo. Nie ważne w jakim czasie. Ważne, że ten czas jest dobry dla Ciebie. W momencie, gdy Twoja stopa przekroczy linię mety poczujesz, że jesteś wielki. Nie bez powodu każdy zawodnik, który ukończy bieg dostaje medal. Trzeba się nieźle nastarać, żeby do mety dotrzeć. Dlatego bieganie to taki piękny sport. Tam każdy ściga się w tłumie lecz osobno. I każdy odnosi swoje prywatne sukcesy. Jedni cisną jak rakieta, a inni truchtają.

Możecie sobie wyobrazić radość najstarszego uczestnika zawodów – Józefa Wujko (rocznik 1933), który na metę półmaratonu przybył po 3 godzinach i 21 minutach. W dodatku PKO Silesia Maraton i Półmaraton należą do jednych z najtrudniejszych w Polsce ze względu na dużą liczbę podbiegów. Można? Można.

Józef Wujko rocznik '33

Józef Wujko rocznik ’33

Bo każdy bieg to Twój bieg. Twoje zwycięstwo. Twój medal.

Ja zawsze wszystkim powtarzam, że bieganie to lek na wszystko. Na depresję, na ataki paniki i lęki, na nadwagę, na smutki, na zmarszczki i mało tego to także na nieśmiałość i niskie poczucie własnej wartości.

Tuż za linią startu...

Tuż za linią startu…

Morze biegaczy!

Morze biegaczy!

Biegli i Spartanie

Biegli i Spartanie

Moje zwycięstwo. Mój medal.

Moje zwycięstwo. Mój medal.

Sukces najlepiej smakuje w gronie najbliższych!

Sukces najlepiej smakuje w gronie najbliższych! Od lewej Eve, ja i Sylwia (a fote robił brat 🙂 )

 

Nie zapomnicie zajrzeć na Facebooka. Wrzucę tam filmik, który nakręciłam podczas zawodów. Zobaczycie na żywo tony kubeczków z wodą 🙂

Jak bardzo za mną tęsknicie to zaglądajcie za Instagrama. Na Insta pojawia się dużo zdjęć live. No i dużo zdjęć Suzie.

Nie zapomnijcie również o Pakietach Coachingowych  jeśli dopada Was jesienna depresja i stany lękowe.

Jeśli paraliżuje Was lęk przed bieganiem zajrzyjcie tu 

A jeśli chcecie się pośmiać z biegaczy zajrzyjcie tu

 

Dodaj komentarz

 

17 komentarzy

07/10/15 06:55

Ja też biegłam 🙂

07/10/15 06:57

Dobrze zorganizowana impreza. W tym roku nie biegłem, ale w przyszłym już się skuszę. Moi znajomi biegli i mówili, że faktycznie dużo podbiegów jest.

07/10/15 06:57

Józek najlepszy!

07/10/15 06:58

A co robią tam Ci spartanie? O co chodzi?

07/10/15 15:36

Czytam i aż trudno w to wszystko uwierzyć.Ja takie objawy mam po minucie biegania.Ty Sabinko po prostu wybiegałaś swoje marzenia:) I faktycznie w Twoim przypadku można powiedzieć że to co złe przyniosło bardzo dużo dobrego:)PODZIWIAM.Ps.Pytanie nie związane z tematem.Chcę sobie kupić jagody goji i w sklepie mam dostęp do takich z firmy Sante albo Intenson myślisz że będą ok?Powoli wdrażam się w to wszystko i wolę podpytać się kogoś kto już wdrażanie ma dawno za sobą:) Dziękuję:)

07/10/15 17:13

Dokłanie tak 🙂 Gdyby nie te ataki paniki, to ja nie wiem co bym ze sobą zobiła LOL Ja kupuję też te jagody goji z Sante i są OK. Jem je garściami i jadła bym więcej tylko szkoda, że są takie drogie! Obowiązkowo dodaję do owsianki i jaglanki. Jedz też dużo płatków owsianych i orzechów – mają działanie antydepresyjne i wzmacniają siły witalne.

07/10/15 17:32

Ok zastosuję:)I już wiem co kupić.Nawet nie wiedzialam że te jagody są takie zdrowe.Muszę trochę wzmocnić organizm.Ps.Te z tej firmy intenson sa sporo tańsze ale ciekawe czy dobre:).Z tej firmy mam czystek i jest ok.

07/10/15 17:44

Akurat mi się skończyły to spróbuję 🙂

07/10/15 21:33

Spróbuj i daj znać:)))ja jeszcze myślałam o nasionach chia.Ty chyba też ich używasz?:)

07/10/15 21:43

Tak jest 🙂 Chia i goji górą 🙂

07/10/15 16:09

Gratulacje!!! 🙂

07/10/15 17:08

To nic takiego, ale dziękuję 🙂 Iron – to jest coś!

07/10/15 23:04

Chia goji i Sabinka góra chyba to tak miało być:))) A do czego te chia dodawać ?:)

08/10/15 06:52

Najlepszy jest pudding z chia (puszka mleka kokosowego, 2 łyżki chia i 2 łyżki wiórek kokosowych:: mieszasz i zostawiasz w lodówce na kilka godzin – do tego owoce). Ja dodaje je też do płatków owsianych, posypuje zupy, salatki, ziemniaki. Jest też taki power drink, który piją Indianie Tarahumara ISKATE (woda z chia, łyżką miodu, cytryną i miętą).

08/10/15 12:40

O SUPER Dziękuję Sabinko:)Zanotowane:) Ps.Te jagody goji firmy Sante i Intenson są jednak w podobnej cenie gdy pisałam że Intenson są sporo tańsze to akurat były w promocji za 7zł:) Pozdrawiam:)

08/10/15 19:22

Kupuję 🙂

08/10/15 21:16

🙂 U mnie już po promocji;/