Jako osoba, która stoczyła walkę z lękiem mogę śmiało powiedzieć, że od spektakularnych upadków można narobić sobie dużych  siniaków.

To nie stres, zmęczenie psychiczne czy niskie poczucie własnej wartości lecz błędne przekonania okazują się najtrudniejsze do pokonania. Błędne przekonania przekazywane są różnymi kanałami np. na forach internetowych lub przez psychologów, którzy minęli się ze swoim powołaniem i raczej powinni pracować w rzeźni niż z ludźmi zmagającymi się z lękiem.

Ataki paniki pojawiają się nagle i niosą spustoszenie jak trąba powietrzna. Wsysają w wir i wypluwają byle gdzie pozostawiając człowieka z uczuciem bezsilności, zrezygnowania i wyczerpania. Mimo, iż miliony osób cierpi na stany lękowe dopiero od niedawna medycyna szerzej interesuje się tematem. Jeszcze kilka lat temu stany lękowe były uważane za symptomy stresu lub choroby psychicznej, a nie jako oddzielna przypadłość. W niektórych przypadkach nawet po dziś dzień stany lękowe są traktowane w nieodpowiedni sposób.

 

Niektórzy panikowicze szukają rozwiązań na własną rękę, a inni próbują udawać, że wszystko jest w porządku.

 

Ja miałam wiele szczęścia podczas mojej przygody z lękiem. Udało mi się wygrać walkę z atakami paniki bez żadnych medykamentów. Dzięki holistycznemu podejściu do tematu udało mi się zrozumieć, że stan umysłu, ducha i ciała wzajemnie wpływają na siebie i że należy leczyć cały organizm, a nie tylko jego chorą część. Dziś cieszę się zdrowiem i pogodą ducha, gdyż podejmowałam walkę i uczyłam się na błędach. Dzięki temu zrozumiałam jak działa lęk i teraz mogę pomagać innym na konsultacjach.

Mimo tego, iż na rynku istenieje coraz większy wachlarz narzędzi pomocnych w walce z lękiem to mam wrażenie, że wiele z nich wciąż wiele z nich nie za bardzo rozumie jak destrukcyjny wpływ na życie mają stany lękowe.

 

Oto 3 błędne przekonania na temat ataków paniki:

 

Stan lękowy to nie tylko doznania psychiczne.

Wielu ludzi uważa, że ataki paniki to kwestia tylko i wyłącznie stanu psychicznego. Niestety sprawa jest bardziej skomplikowana niż się wydaje. Atak paniki może i zaczyna się w głowie lecz towarzyszy mu seria objawów fizycznych.

Kołatanie serca, ból w klatce piersiowej, zawroty głowy, trudności w oddychaniu czy kolana jak z waty to tylko niektóre z objawów fizycznych. I choć nie stanowią one bezpośredniego zagrożenia życia przypominają objawy zawału serca, co sprawia, że bardzo trudno jest je odróżnić.

To błędne przekonanie często prowadzi do eskalacji uczucia lęku i paniki, gdyż chory obawia się śmierci. Tysiące razy wzywałam karetkę w obawie przed zawałem serca i jestem przekonana, że wielu panikowiczów na całym świecie powtarza ten sam schemat.

Dieta ma ogromy wpływ na stany lękowe i depresję.

Tysiące badań na całym świecie wykazały bezpośredni związek między odżywianiem, a zdrowiem psychicznym (i nie tylko). Niektóre produkty mogą przyczynić się do eskalacji uczucia lęku i depresji, podczas gdy inne produkty pomagają zapobiec.

Zanim dopadły mnie ataki paniki jadłam wszystko co wpadło mi w ręce i co można był przygotować w mikrofali. Piłam kilka filiżanek kawy dziennie, paliłam papierosy, piłam alkohol (tak pół szklaneczki winka do obiadu to też alkohol) i jadłam nieregularnie.

Po wielu miesiącach testów na samej sobie wyeliminowałam produkty, które definitywne pogarszały moje samopoczucie: żywność przetworzona, cukier, kofeina, alkohol, pieczywo i makarony niskiej jakości, gumy do żucia, słodzone gazowane napoje, żywność zawierająca aspartam lub glutaminian sodu.

W międzyczasie rozwinęłam pasję do stania przy garach i zebrałam niezły zbiór fantastycznych przepisów. Zakochałam się w wyciskanych sokach i lekkiej, wegetariańskiej diecie, gdyż na własnej skórze przekonałam się jak bardzo destrukcyjnie  nieodpowiednia dieta może wpływać na zdrowie psychiczne i fizyczne . Właśnie opracowuję wraz z psychodietetykiem poradnik z przepisami, które będą wspomagały walkę z lękiem i depresją. Poradnik pojawi się na blogu i będzie kolejnym narzędziem do walki z lękiem.

Lęk można poskromić.

Często stajemy się tak bardzo zafiksowani na punkcie lęku, że zapominamy o tym, że przecież możemy mieć nad nim władzę. Lęk może powodować uczucie bezradności lecz należy pamiętać o tym, że przychodzi do nas tylko wtedy, gdy mu na to pozwalamy.

To nie lęk jest naszym problemem lecz nasza reakcja, gdy się pojawia. Zmiana nastawienia powoduje zmianę w przebiegu stanu lękowego. Przejmując nad nim kontrolę można złagodzić ataki i w efekcie całkowicie je wyeliminować.

Kiedyś traktowałam ataki paniki jak największego wroga. Uważałam, że doprowadziły mnie do depresji i agorafobii i zrujnowały może życie. Dziś uważam, że ataki paniki uratowały mi życie i dzięki nim odkryłam nowy, cudowny świat.

Jeśli i Ty mierzysz się z depresją i atakami paniki to wiedz, że jesteś wielkim szczęściarzem. One przyszły, bo chcą przekazać Ci istotną wiadomość, że coś w Twoim życiu dzieje się nie tak jak powinno. Do Ciebie należy wychwycenie tej wiadomości i wprowadzenie odpowiednich modyfikacji, tak byś mógł wstawać z uśmiechem na twarzy każdego dnia.

Dodaj komentarz

 

89 komentarzy

11/11/15 22:36

To ja chyba trafiłam na rzeźnika

11/11/15 22:40

Ja bym w zyciu nie powiedział, że miałaś depresję. Jesteś najbardziej pozytywną osobą jaką znam. Z Tobą można gadać godzinami o wszystkim i każdy przy Tobie czuje się komfortowo. A teraz zagadka kto to mógł napisać

12/11/15 18:25

Zgadzam się z tym w 100%.

12/11/15 07:43

Mi moja lekarka wmawiała, że mi się wydaje, że mam kolana jak z waty i że mam zaburzone widzenie! Ja wychodziłam stamtąd i się sama zastanawiałam czy coś ze mną czy z nią jest nie halo.

12/11/15 07:44

Ja się dopiero na konsultacjach dowiedziałem, że uczucie głodu wzmaga lęk. A śniadania nie jadłem wcale od małego. teraz jadam regurlanie i czuję się znacznie lepeij.

12/11/15 08:35

Sabino ten blog moze pomóc wielu osobom!Więc pisz! Twoje wpisy są bardzo trafione od razu widać że ktoś miał z tym dziadostwem do czynienia tym bardziej fajnie ze widzisz same pozytywne strony i wyjście z sytuacji bo ja dopiero teraz znalazłam psychoterapeutkę która mi pomaga wczesniej to były chyba nieporozumienia, a najlepsza była p.psychiatra która posłuchała i mówi:ojej ,to co ?przepiszemy leki? A ja szukałam pomocy żeby ktoś mi wyjaśnił o co chodzi i dlaczego .Najpierw net(co mi w ogóle jest ), ksiazki, akupunktura zioła suplementy i powolutku wychodze na prostą BEZ LEKÓW to walka ale wiem ze warto

12/11/15 10:42

moja psychoterapeutka rozgrzebywała moje dzieciństwo przez rok a potem zaleciła urlop i kieliszek wina wieczorem 🙂

12/11/15 11:56

Jezzzzz! Jakby zaczęła kopać w moim to by chyba nakazała litra wódki

12/11/15 18:30

Nie rozumiem rozgrzebywania dzieciństwa przez psychoterapeutów. To było minęło i tyle.Nam zależy by wiedzieć jak sobie z tym radzić i jak mamy żyć teraz by było łatwiej.I tutaj właśnie się tego dowiadujemy:)

12/11/15 13:54

😉

12/11/15 18:24

Jesteś NAJLEPSZA:) Wpis przeczytany ze wzruszeniem. Moje myśli ostatnio były właśnie w tym temacie i w temacie odżywiania:) Nie wiem jak Ty to robisz ale czytasz w myślach i to zapewne nie tylko moich:) Dziękuję:)

12/11/15 19:22

Jak idzie bieganie Aniu?

12/11/15 21:22

Niestety Sabinko sama nie biegam;( z kolegą też idzie mi średnio;/ Ale nie daje się.Biegnę tyle ile mogę mimo zadyszki.

12/11/15 21:23

Przyjdzie czas, że pobiegniesz i sama. Bądz cierpliwa i nie poddawaj się!

12/11/15 21:36

Nie poddaje się Sabinko czasami mam chwilę słabości, zwątpienia ale wtedy wchodzę na nie panikuj i jakoś doładowuję akumulatory.:) Cieszę się z tych drobnych kroczków i wiem, że daję z siebie tyle ile na dzień dzisiejszy jestem w stanie dać.

13/11/15 11:57

Jestem na etapie mega zakwasów, zmęczenia itp.:)

13/11/15 13:24

Go girl!

12/11/15 20:53

Dokładnie rok temu miałam pierwszy atak paniki a przez moje życie przeoczył się tajfun niszcząc mnie psychicznie i fizycznie .Z supermenki stałam się przelęknioną dziewczynką. Dziękuje Bogu że wertując internet trafiłam na Twojego bloga bo otworzyłaś mi oczy, Twoje wpisy motywują do działania ( biegam tylko systematyczność mnie zawodzi przy jesiennej szarudze, zwracam uwagę na to co jem). Z niecierpliwością czekam na nowe wpisy. BARDZO DZIĘKUJE że pomagasz wracać do równowagi, jesteś super kobietą.

12/11/15 21:05

Yeay! Dobrze wiedzieć, że ktoś tam po drugiej stronie czerpie z Niepanikuj inspiracje. Odrazu wiedziałam, że jak wyzdrowieje to będę motywować innych do działania. Ja uwielbiam biegać jesienią…jest tak romantycznie. Gwiezdziste niebo, mgły unoszące się nad polankami, ja i mój gaz pieprzowy w kieszeni :):):) Oczywiście, gdybyś potrzebowała pomocy- zapraszam do siebie na konsultacje http://niepanikuj.pl/shop/ Trzymaj się dzielnie i wpadaj do nas częściej! Tu tyle fajnych osób motywuje się wzajemnie, że zaczynam myśleć o założeniu sekty. Jakaś propozycja nazwy?

14/11/15 20:56

hehe i mój gaz też go zaczynam lubić w kieszeni chociaż ciąży

12/11/15 22:58

Oj jak dobrze że nie jeste z tym dzidostwem sama że ktoś tak jak ja zmaga się z tą choroba

13/11/15 08:04

Witaj w drużynie 🙂

13/11/15 11:59

Witam KISIA:) Nie jesteś sama:) Jest Nas pewnie dużo więcej niż Nam się wydaje. Mamy dobrą trenerkę w drużynie więc musimy dać radę 🙂

16/11/15 23:23

Ja niestety zmagam sie od jakiś 3 miesięcy z myślami natrętnymi i Lekmi daje sobie jakos radę choc nie kiedy jest naprawdę ciężko żeby pozytywnie myśleć ale nie daję im wygrać odstawiłam kawę bo po niej bylam bardziej nerwowa i myśli były częstsze staram się pic meliske i rumianek który mi pomaga się wyciszyć.Sabinko co byś mi doradziła w sprawie odżywiania.

17/11/15 07:49

Będzie post niedługo i jestem w trakcie układania planu dietetycznego.

17/11/15 14:11

ja też mam myśli natrętne – więc doskonale Cię rozumiem 🙂
mi pomagają komedie, bieganie i przytulanie męża 😉

18/11/15 20:33

Ja niestety nie biegam mieszkamy za granicą i trochę boje się biegac sama.Ale ja staram się inaczej postępować z myślami jak czuje ze one przychodzą wtedy myślę o czymś innym np.co będziemy dziś robic znajduje sobie jakieś zajęcie

18/11/15 22:13

A gdzie mieszkacie Kisia?

19/11/15 15:30

W Szkocji w Peterculter

13/11/15 13:30

Tylko czym zastąpić pieczywo i gumy do żucia? Czekam na przepisy

13/11/15 14:45
13/11/15 15:02

Sabinko ja też czekam z utęsknieniem na post o tym co najlepiej jeść? zamienniki itp. Bo odkąd staram się jeść zdrowiej mam wrażenie, że jestem non stop głodna i nie wiem co jeść:)

13/11/15 18:14

Masz rację. Koniecznie muszę o tym napisać.

13/11/15 15:05

Mi np nie służy jedzenie pieczywa pełnoziarnistego i niestety średnio się czuję po płatkach owsianych;/ więc brak mi pomysłów na śniadanie;/

13/11/15 15:10

No i oczywiście do tego nietolerancja laktozy;/

13/11/15 18:16

A płatki jaglane? Są mega pyszne. Zalej płatki jaglane mlekiem lub wodą (ja zalewam mlekiem roślinnym). Dodaj rozdziabanego banana i wymieszaj z łyżką miodu. Gotowe. Płatki jaglane w Biedronce ze Szczytna kosztują 3 pln.

13/11/15 18:41

Powiem szczerze że płatków jaglanych nie próbowałam bo ktoś kiedyś powiedział mi, że obniżają ciśnienie:) ale czy to prawda nie mam pojęcia he he. A moje ciśnienie jest bardzo niskie:)

13/11/15 20:31

Są super! I odkwaszają organizm. A ja też mam niskie ciśnienie i je jadam 🙂

14/11/15 18:43

Skoro tak mówisz to trzeba kupić i spróbować:)

13/11/15 16:09
13/11/15 18:19

Extra! Ja dziś padam z nóg. Jeszcze muszę deser „robaki w ziemi” przygotować dla 5 latka na spóznione Haloween i lecę na trasę, by nabrać energii. Czytam właśnie fajną książkę Komandos Richarda Morcinko. Może Ciebie zainteresować. Czytanie bardzo dobrze wpływa na system nerwowy.

13/11/15 18:43

Kurde Sabinko jak to jest, że jedni po bieganiu czują się świetnie a ja jestem zdechła, wypompowana, śpiąca;/

13/11/15 20:30

Na początku bieganie bardzo męczy. Dopiero z czasem człowiek się przyzwyczaja. Ja wystarczy, że miesiąc nie biegam służszych dystansów i odrazu czuję zmęczenie po biegu dłuższym. Trzeba troszkę pobiegać, żeby zaczęły się pojawiać te dobre strony biegania 🙂 Biegaj wolniej lub zmniejsz dystans.

13/11/15 22:01

Aniu może za bardzo się boisz tego biegania i się negatywnie do niego nastawiać i z takim nastawieniem ro wszystko męczy:)
Spróbuj biec i cieszyć się tym . Ja truchtajac myślę o samych przyjemnych rzeczach i czuje jak mi się trzewia relaksuja; ) doslownie:)
A Sabina ma rację to przyjdzie z czasem…tak jak wszystko:)

14/11/15 18:50

Dystansu nie mam co zmniejszać bo nie ma z czego:) MAGGIE masz rację, że trochę obawiam się biegania. Raczej nastawiam się pozytywnie ale nie cieszy mnie to tak jakbym chciała bo nie biegam sama;/ Doceniam, że w ogóle wychodzę z kimś biegać. Dziewczyny gdzie Wy kupujecie tą kokosową czekoladę bo ja jej nigdzie nie mogę znaleźć:/? Dzięki:)

14/11/15 20:58

Narazie nie masz z czego, ale już za moment będzie z czego 🙂 Bardzo ładnie, że biegasz choć z kolegą. Za jakiś czas postaraj się biegać obok lub zwiększać dystans między Wami. Ja z pierwszego biegu wróciłam mokra jakby mnie ktoś do rzeki wrzucił i blada jakbym zobaczyła ducha. W sumie nawet nie wiem ile km przebiegłam, ale to wydawało się, że trwał wieczność.

14/11/15 20:58

nie idzie 🙁

14/11/15 21:02

Co nie idzie Mag?

14/11/15 21:41

rzucanie palenie nie idzie a biegi na razie ok ale mam kryzys pewnie z powodu dolegliwości kobiecych od 29 października biegam i bylo ok a tera rano wstaję ledwo bo wszystko boli. Stawy , mięśnie i kręgosłup i trochę się boję. Piję od kilki dni ten fajny smoothie i mi smakuje a się bałam. No i mam kryzys 🙂

14/11/15 21:55

Każdy ma gorszy dzień! Właśnie w takich momentach trzeba wytrwać, bo to właśnie wtedy trenujemy silną wolę. Ja też mam kryzysy w te dni 🙂 Reguralnie co miesiąc 🙂 Mój chłopak wtedy ucieka z domu, a pies chowa się pod łóżko.

15/11/15 10:47

Sabinko właśnie tak robimy wychodzimy razem ale biegniemy tak, że często nawet się nie widzimy. Lepiej bym nie opisała tego jak się czułam po pierwszym czy drugim dniu biegania:) .Nie dziwię się , że tyle ludzi tu zagląda:) Sama też polecam ten blog:) Nawet kolega złapał bakcyla i kupił sobie dres he he. A z tą łezką to mi się kręci ona zawsze gdy tutaj zaglądam:)

17/11/15 23:27

Ania nie wiem czy każdy tak ma ale jak ja zaczęłam biegać po przeczytaniu wszystkiego na blogu Sabiny jak tylko go znalazłam to pierwszy dzień owszem było 3,5 km ale z 1000 cem przystanków zwolnień i nie tyle truchtu co spaceru. Na drugi dzień ta sama trasa już mniej przystanków. Na trzeci dzień krótsza trasa (bo czekałam na gości) ale bez przystanków. Czwarty i piąty dzień znów dłuższa trasa i już bez przystanków, i ostatnio właśnie przedobrzyłam i zrobiłam ponad 4 km bez przystanków i boli mnie kostka ale SABINA PORADZI 🙂 Od dwóch dni nie biegam bo boli ale mam nadzieję, że pobiegnę może jutro albo pojutrze bo mnie wciągnęło. Nie ma co się rozdrabniać jeśli trawią Cię lęki i niepokój to chyba taki ból mięśni w porównaniu to pikuś. Chętnie bym z Tobą pobiegła. Pozdrawiam

18/11/15 07:54

🙂

18/11/15 13:58

MAG Dziękuję:) Wiesz ja stwierdzam, że ból mięśni to pikuś ale ostatnio chyba z wysiłku mam bóle głowy i to nie jest fajne;/ale masz rację SABINA PORADZI:) No ja ostatnio myślałam o tym , że fajnie by było tak pobiegać z kimś z tego forum ale za pewne dzieli Nas tysiące km he he. Mogę wiedzieć skąd jesteś? Jakie województwo?:)

13/11/15 14:50

Powiem szczerze ,że nieźle .miałem gdzieś w szufladzie olejek do papierosa z zero nikotyny .kilka razy dziennie pociągam jak mnie bierze delira hehe. Co do tych gum to musze w Irlandii poszukać. Pieczywo wiem ze mi szkodzi i musze odstawić. Kocham gotowac ,piec itp wiec coś wymysle

13/11/15 18:10

UUUU to podziel się z nami przepisami 🙂

13/11/15 15:02

Czy mąka w pieczywie jest aż tak zła? Nawet ona może pogarszać samopoczucie? Nie będę owijał w bawełnę, że jestem w niezłym szoku… :O

13/11/15 18:13

Jedna kanapeczka dziennie to nie. Ale np. 2 kanapki rano, obiad makaronowy lub ziemniaki z tłustym sosem, kolacja znów kanapki to już powoduje, że człowiek zamienia się w jedną wielką kluskę i organizm nic innego nie robi tylko trawi. A przecież w tym samym czasie mógłby zając się czymś innym, np. naprawianiem systemu nerwowego 🙂 Najlepsza jest lekka, zdrowa dieta. Będzie o tym post niedługo.

13/11/15 18:21

O matko…tego nie przeskocze- uwielbiam słodycze, chleb i makarony:(
Ale nie jem dużo. Mało, ale często.
I owoce! W nich też dużo cukrów. ..

13/11/15 18:26

No wiem. Ale to nie trzeba radykalnie rzucać. Wystarczy ograniczyć, a nie napychać się cały dzień glutenem i cukierkami.Dobrze jest wprowadzić kasze, kiszonki, produkty które mają właściwości oczyszczające, świeże warzywa i owoce. Ograniczyć mięso z tłustymi sosami itp. Łatwiej pokonać lęk niż rzucić cukierki :):):) Ja przechodząc koło alejki z gorzkimi czekoladami już jestem zgubiona.

13/11/15 18:48

Ja uwielbiam ziemniaki i z tego co wiem to nie jest to chyba najgorsze zło:)

13/11/15 20:28

Pewnie, że nie. Byle bez tłustych sosów.

13/11/15 18:51

Mi Sabinko łatwiej było rzucić cukierki niż pokonać lęki;/ no ale każdy z Nas jest inny:)

13/11/15 18:47

MAGGIE ja kiedyś nie wyobrażałam sobie dnia bez batonika:) ale jakoś się odzwyczaiłam:) i teraz doceniam smak gorzkiej czekolady:) Ostatnio zakochałam się w czekoladzie, którą kiedyś polecała Sabinka.Czekolada HEIDI z żurawiną no ciężko się od niej oderwać:) a ja jestem wybredną osobą:)

13/11/15 22:07

Hehe tylko jak zyc bez batonikow? !
No nic , trzeba być silnym;)
Ja wcinam w pracy czekolade gorzka z kokosem- za poleceniem naszej Sabiny oczywiscie:))

13/11/15 22:48

Ojezu jak ja ją kocham! Najlepsza czekolada na świecie!

13/11/15 23:05

Ja ostatnio wypijam 3 szklanki dziennie kakao 🙂 Mam nadzieję, że jest tak samo dobre, jak gorzka czekolada…

14/11/15 20:04

Kakaowe love <3

14/11/15 21:04

Ajj chyba mnie kryzys dopadł;/ Tak sobie czytam i Wy pracujecie, sami wychodzicie pobiegać i jakoś tak do przodu.U mnie to sfera marzeń. Spędziłam cały dzień w łóżku (te trudne dni kobiece) do tego zakwasy i może stąd ten podły nastrój;/

14/11/15 21:09

Każdy z nas jest inny i pracuje w swoim tempie. Ty również masz swoje. Uważam, że dobrze Ci idzie. Starsz się, narazie z kolegą, ale robisz swoje. Nadejdzie dzień, że pobiegniesz sama. A narazie korzystaj z dobrej energii innych. Korzystaj z ich rad i motywuj się ich osiągnięciami. Zobacz ile wspaniałych ludzi tu zagląda! Aż łezka się w oku kręci. Zakwasy od biegnia? Yeah!

14/11/15 22:13

Ajjjj. …dziś chyba każdy miał gorszy dzień, ja niestety tez. Miałam okropne zawroty glowy rano.
Ale po każdej burzy wychodzi słońce, no nie?? 🙂 🙂

13/11/15 23:29
15/11/15 10:54

MAGGIE zawroty głowy i uczucie ,że zaraz zemdleję jest dla mnie najgorsze.I momentami mam tak wszystkiego dosyć, że szkoda gadać ale co mamy zrobić? No musimy jakoś to pokonać eh

15/11/15 14:16

Oj masz rację to jest najgorsze uczucie…czasem mam wrażenie ze się nie pozbieram ale wstaje i walczę. .jak narazie to daje minimalne efekty..

15/11/15 14:26

Każdego dnia trzeba się szczerze zapytać: Ile dziś zrobiłam, by pokonać lęk. Ile procent planu zrealizowałam? Co mogłm zrobić lepiej. Ja często myślałam, że efekty są minimalne. Aż zrozumiałam, że mój wkład był również minimalny. Pierwsza podstawowa zasada to nigdy nie dać się wsysać w wir nieszczęścia. To jest ten moment, gdy trzeba atakować! Masz zły dzień? Ciężko zwlec się z łóżka? Łap za smycz i spaceruj z psem po lesie płacząc. Ugotuj coś dobrego, zrób coś dla innych, naucz się czegoś nowego, obejrzyj coś dobrego w kinie. To właśnie w takich momentach pokazujesz depresji kto tu rządzi. Go Maggie! Nie daj się! Otrzyj łezki i do walki.

15/11/15 15:05

Dokladnie tak Sabino. Ty mnie tego nauczyłas. Dlatego wstaje , ocieram łzy i walczę dalej.
Kiedyś bym leżała dalej i czekała na zbawienie. ..
Dlatego dziękuję ci z całego serca.

15/11/15 15:39

Ja dzisiaj rano po przeczytaniu wpisu też z bólem brzucha i ogólnym osłabieniem zwlekłam się z łóżka i ugotowałam obiad. Fakt łzy ciekły ze zmęczenia ale swoje zrobiłam:)

15/11/15 16:06

Wszyscy tak bardzo chcemy doczekać tego momentu ŻEGNAJ depresjo, nerwico, że gdy przychodzi ten gorszy dzień dostajemy szału, odechciewa Nam się wszystkiego itp.Przynajmniej ja tak mam.

15/11/15 18:45

Czekam na twoje przepisy.i wskazówki co jeść i pić

16/11/15 23:26

A i dziekuje dziewczyny ze mi odp bo byłam na wielu forach na których zadawalam pytania ale niestety one zostawaly bez odp .Dziękuje wam bardzo ze jesteście

17/11/15 11:46

KISIA to forum jest inne i jedyne w swoim rodzaju:)))

17/11/15 14:08

dokładnie! 🙂
to już sekta, tak jak Sabina stwierdziła…tylko nazwę trzeba wymyślić:)

17/11/15 13:28

Oj tak Aniu zgadzam sie z tobą

17/11/15 14:24

Hej Sabina! A co polecasz na to niskie ciśnienie bo też takie mam i czasem mam wrażenie, że trochę może też to powoduje, że odczuwa się niektóre symptomy ataku i się nakręca.

17/11/15 14:59

Ja też mam niskie ciśnienie. Nie ma to wpływu na ataki paniki. Na ataki paniki mają wpływ tylko i wyłącznie Twoje czarne myśli.

18/11/15 12:13

Chodziło mi raczej o to, że np. możemy jak spada ciśnienie odczuwać czasem podobne objawy do tych przed atakiem typu lekkie zawroty głowy czy coś w tym stylu i przez to zaczynamy właśnie myśleć o ataku i się nakręcamy.

18/11/15 13:48

Aaaaaa w takim sensie. No tak, to jak najbardziej 🙂

21/12/16 13:45

Mój psycholog powiedział mi, żebym wziął się w garść i zaczął żyć normalnie. Autentycznie 😀 Nie wiedziałem czy się śmiać czy płakać 🙂

21/12/16 20:24

Żeby to było takie łatwe 🙂