Pragniesz osiągnąć swój cel, prawda? No raczej! Przecież każdy z nas tego pragnie. Ci, co pragną zarabiać fortunę , Ci co starają się zrzucić wagę, Ci co trenują do pierwszego maratonu i Ci co walczą z lękiem i depresją. Jednak tylko niektórzy ten cel osiągną – i gwarantuję Ci, że to nie są ludzie, których typujesz! Celu nie osiągną bogaci, mega inteligentni, w czepku urodzeni, ani tym bardziej Ci, którzy otrzymują pomoc z każdej strony (czytaj każdy ich wyręcza).

Więc kto zatem osiąga swój cel i dlatego właśnie on/ona?

Cel osiąga osoba, która jest otwarta na rozwiązania.

Gdy dopadły mnie ataki paniki sprawdziłam każde możliwe dostępne rozwiązanie. Byłam u kilkunastu lekarzy w kilku krajach, u szamana, w poradni chińskiej medycyny naturalnej, na hipnozie, na akupunkturze, na bańkach, na medytacji i wielu innych. Nawet jeśli myślałam, że coś nie jest dla mnie i tak przecierałam nieznane mi ścieżki.

Cel osiąga osoba, która jest doskonale przygotowana.

Gdy już zbadałam temat lęku to ciągle poszerzałam swoją wiedzę. Czytałam książki i prace naukowe i rozmawiałam z osobami, które pokonały lęk. Wiedziałam jak lęk powstaje i dlaczego. Obrałam więc ścieżkę, którą będę podążać i która do mnie przemawia. Wiedziałam czego unikać i dlaczego mam tego unikać. Lista tego czego należy unikać wisiała na lodówce. Przypominała mi, że mam przykładowo nie wchodzić na fora i nie czytać głupich wypowiedzi ludzi, którzy kompletnie sobie z lękiem nie radzą, bo moje samopoczucie się bardzo pogarsza.

Cel osiąga osoba, która ma plan działania.

Bez planu działania ani rusz! Mój plan działania był rozpisany na każdy dzień tygodnia.  Uwzględniałam w nim wszystko! Od ilości godzin na sen przez posiłki i ćwiczenia fizyczne po zajęcia dodatkowe. Już po tygodniu wiedziałam, że grafik zajęć przybliża mnie do celu i skrupulatnie go realizowałam.

Cel osiąga osoba, która dąży do celu mimo trudności.

Gdy obrałam swój cel nic nie było w stanie mnie zatrzymać. Wolałam umrzeć niż żyć w lęku choć jeden dzień dłużej. Nawet gdy bolała mnie głowa, nie miałam sił i czułam się zniechęcona to robiłam co należało. Jeśli w grafiku był basen to szłam na basen…płacząc.

Cel osiąga osoba, która jest wytrwała.

Nawet gdy nie widziałam rezultatów przez dłuższy czas to nawet na sekundę nie przestawałam dążyć do realizacji swojego celu. Nie wahałam się, nie dałam się namówić na leki i przekonać mnie do czegoś co do mnie nie przemawiało. Najtrudniej było mi uporać się z uczuciem derealizacji, które często towarzyszyło mi prawie cały dzień (przez wiele dłuuuugich miesięcy). Najbliższe otoczenie wręcz namawiało mnie na zażywanie leków. Wciąż słyszałam…po co się męczyć, leki Ci ulżą, przecież to już trwa tak długo a musisz pracować i mieć za co jeść.  Mimo to ja nie zboczyłam ze swojej ścieżki. Jak obrałam drogę bez leków to obrałam drogę bez leków. I zdania nie zmieniłam.

Cel osiąga osoba, która uczy się na błędach.

Gdy walka z lękiem nie przynosiła rezultatów nigdy nie pomyślałam, że nie mogę ich pokonać. Wiedziałam, że coś robię źle i że muszę swoje błędy korygować. Gdy przez tydzień wychodziłam na bieganie i wciąż bałam się wyjść za drzwi to szukałam rozwiązań, które mi pomogą (Nie myślałam: Przecież biegam, a to nic nie daje! To nie działa!). Zaczęłam biegać trzy razy dziennie tylko po to, by mój umysł szybciej uczył się nowych schematów i nie miał czasu zapomnieć czego się nauczył.

Ostatnio prowadziłam coaching z jednym z moich podopiecznych, który ma trudność w wytrwaniu w pracy. Warunki tam panujące sprzyjają w powstawaniu lęku. Kilka razy wyszedł w trakcie zmiany, bo nie dał rady dłużej pracować. I wiecie co zrobił? Nie poddał się. Sam wpadł na pomysł, że porozmawia ze swoim pracodawcą, aby w trakcie nasilania się lęku mógł wziąć 30 minut przerwy i iść pobiegać! To się nazywa prawidłowe podejście do problemu! Szczęka opadła mi po samą ziemię z wrażenia.

Cel osiąga osoba, która uczy się z doświadczenia innych.

Często wydawało mi się, że w walce z lękiem robię wszystko doskonale, a mimo to ataki paniki towarzyszą mi każdego dnia. Stwierdziłam, że skoro sama już nic więcej zrobić nie mogę to skorzystam z doświadczenia kogoś, kto już się wyleczył. I okazało się, że biegałam za mało, odpoczywałam za dużo, kofeina ukryta była w napojach gazowanych, jadłam nie to co powinnam itd. W zasadzie teraz jak o tym myślę… ma to sens. Przecież nie można z zerowego poziomu wiedzy wskoczyć  od razu na poziom biegły. No chyba, że ktoś jest geniuszem.

Cel osiąga osoba, która wierzy, że cel można osiągnąć.

To jest bardzo ważny punkt! Jesteś tym w co wierzysz. Uwierz, że możesz pokonać ataki paniki. Uwierz, że mimo tego, że 90 procent ludzi nie radzi sobie z atakami paniki to Ty sobie poradzisz. Przecież te 90 procent nie radzi sobie dlatego, że źle wybierają metody leczenia. Nie dlatego, że ataki paniki są nieuleczalne.

Cel osiąga osoba, która żyje zgodnie ze swoimi przekonaniami.

Gdybym zapytała Cię co myślisz o atakach paniki to co byś powiedział? Że potrzeba czasu na pokonanie lęku? Że lęk powraca? Że nie da się go pokonać? Że trzeba brać leki, by móc normalnie funkcjonować i zarabiać na życie? Że uczucie derealizacji pozostaje już na zawsze z Tobą? Że ataki paniki psują mózg? Jeśli tak właśnie myślisz to najwyższa pora zmienić przekonania! Bo to właśnie Twoje przekonania motywują Cię do działania i to od nich wszystko się zaczyna. Ja „uczyłam się” przekonań od tych, którzy lęk pokonali. To co oni myśleli, myślałam i ja. Wiedziałam, że mogę pokonać lęk i depresję. Ba, nawet głęboko w to wierzyłam. I stało się właśnie to … w co wierzyłam! Taaa daaa!

Cel osiąga osoba świadoma.

Wiedziałam, że efekty zależą od tego ile dam od siebie. Więc wcale mnie nie dziwiło, gdy w nocy wybudzał mnie lęk, gdyż dnia poprzedniego cały dzień przesiedziałam w domu rozmyślając o tym, że pragnę żyć normalnie. Jak również nie dziwiło mnie, że mimo tego, że rano budziłam się z płaczem i szczękającą ze strachu szczęką to realizowała plan dnia i robiłam co do mnie należy…a dnia następnego wstawałam w doskonałym humorze.

Zróbmy mały sprawdzian. Za każdy punkt, który realizujesz przyznaj sobie gwiazdkę. Ile gwiazdek uzbierałeś? Jeśli Twoja ilość gwiazdek jest niewielka, nie martw się! Kolejny wpis będzie o tym jak sprawdzić nad którymi obszarami musisz popracować.

 

Dodaj komentarz

 

35 komentarzy

18/12/15 16:38

U mnie 6 gwiazdek! Świetny wpis <3 Czekam niecierpliwie na następny! 🙂

18/12/15 16:47

Brawo Ty 🙂 bo tym postem odpowiedziałaś na wiele zadawanych pytań i rozwiałaś wiele wątpliwości 🙂

18/12/15 18:34

Mnie jeszcze zastanawia dlaczego najgorzej czuję się rano :/ Sabinko a miałaś ogólnie napięcie całego ciała ? Fajnie, że o tym wszystkim piszesz bo w ten sposób mnie jakoś uspokajasz a to ważne 🙂

19/12/15 08:42

Bo rano poziom adrenaliny jest najwyższy 🙂 Miałam napięcie całego ciała, takie że byłam sztywna niemal jak kij od miotły.

19/12/15 15:06

Aniu ja rano ” umieram” ale gdy się zmusze do wstania to potem jakoś leci..ale te ranki są masakryczne to fakt! Czasem nawet śniadanie nie wchodzi. U mnie wieczory za to są rewelacyjne 😉

18/12/15 23:23

Zawsze coś tam znajdę dla siebie w tych Twoich wpisach 🙂 tym razem drobnostka niby wspomniałaś o napojach gazowanych ze zawierają kofeinę no a ja dziś puszka coli i dwa łyki szampana i wyobraź sobie lęk lekki i spory uciskowy ból głowy chyba coś w tym jest czekam na wpis o pożywieniu bo ja kompletnie nie zwracam uwagi co pije czy jem choć po kawie mnie trzęsie po coli jak widać tez a nawet co dziwne łyk dosłownie szampana zaszkodził i z tym alkoholem to przy tym naszym dziadostwie chyba tak jest Macie jakieś doświadczenia w tej kwestii?

19/12/15 08:44

Alkohol zakazany. Można się „opić” jednym łykiem. A objawy kaca zbyt bardzo przypominają stany lękowe- i weź tu odróżnij 🙂

19/12/15 08:36

Zawsze, ale to zawsze Twoje wpisy mi pomagają. Za każdym razem, gdy tu wchodzę, to mam więcej motywacji do działania i jakoś łatwiej mi pokonać mój lęk. Dobrze, że jesteś. Od kiedy czytam Twój blog to mogę powiedzieć, że mój stan poprawił się o 30 %. A pod choinkę zażyczyłem sobie od Mikołaja Pakiet Coachingowy Niepanikuj 🙂

19/12/15 08:44

A grzeczny byłeś? 🙂

19/12/15 08:38

Lubię w Twoim blogu to, że zawsze wyjaśniasz coś na przykładach. A nie książkowym gadaniem. Pamiętasz jak na coachingu omawiałyśmy mój plan dnia i okazało się, że siłownia nie pomaga? To jest doskonały przykład pod ten wpis! A ja jak głupia chodziłam 4 razy w tygodniu i wmówiłam sobie, że jestem jakaś odporna na lęk, bo nie przechodzi! A tu okazało się, że wystarczy wyjść do lasu pobiegać i człowiek jak nowonarodzony.

19/12/15 08:39

U mnie 3 *. Cienko 🙁

19/12/15 08:40

Jak Ty to wszystko ogarnęłaś to ja nie wiem. I to jeszcze sama w obcym kraju. A ja tu mam całą rodzinę do pomocy i nie daję rady. Tylko 2*

19/12/15 08:44

Spoko będzie wpis z checklistą.

19/12/15 12:15

Myślałam ze dużo robie ale po tym poście sobie zdałam sprawę ze wciąż nie wiele..
Jak sobie radzicie z ciągłym zmęczeniem?
Mam wrażenie ze sen mnie nie regeneruje i czasem nie mam siły na bieganie spacery prace itp , chce odpocząć ale nie potrafię. ..i koło się zamyka:(((
Wpis świetny !

19/12/15 14:51

Maggie, ja mam problemy ze snem i często w środku dnia odnoszę wrażenie, że baterie się wyczerpały. Ale to złudne, bo właśnie aktywność fizyczna działa na mnie lepiej niż filiżanka espresso. Najważniejsze żeby wyjść a reszta już sama leci, poważnie. Jeśli masz problem z mobilizacją to zainstaluj sobie jakąś apke z planem treningowym (ja używam RunKeeper), apka przypomni Ci o treningu a po biegu pochwali i doradzi jak odpoczywać:) Mnie bieganie nudziło, ale słuchając muzyki podczas biegu czuję niesamowity przypływ energii, choć parę chwil wcześniej przysypiałem w biurze:)
Z ciągłym zmęczeniem radzę sobie tak, że szukam sobie ciągle jakichś zajęć, żeby nie dopuścić do ciągłego rozmyślania o problemach (nie zawsze się udaje, ale próbować trzeba).
No i trzeba sobie dawać nagrody. Lubię fotografować, postanowiłem, że codziennie będę wrzucał jedną fotkę na portal fotograficzny. I taka fotka ma trafić do kategorii popularne – to jest moja nagroda, pozytywna reakcja ze strony osób, które oglądają moje zdjęcia. Wysyłam fotki rano, przed wyjściem do pracy (wtedy mam największy kryzys) i wieczorem po powrocie (wtedy jestem zmęczony po całym dniu). To też daje kopa:) Dzielisz się czymś z innymi a oni swoją pozytywną reakcją Cię uskrzydlają:)

20/12/15 08:23

Bardzo dobre podejście do tematu! A co to za portal ze zdjęciami? Insta?

20/12/15 10:23

Insta masakruje foty przycinając je do jakiegoś dziwnego formatu. Daje fotki na Insta, ale zdecydowanie mniej.
Ja mam profil na 500px.com, wrzucić linka?:)

20/12/15 10:45

Pewnie! Na pewno są tu fani fotografii 🙂

20/12/15 10:54
20/12/15 11:22

Islandiaaaaaaaa!!!!!! Moje marzenie 🙂 Cudne fotki!

20/12/15 12:02

O taaak, Islandia:) To też było moje marzenie, teraz marzę jak tam wrócić:) Nawet znalazłem metodę jak przemieszczać się w pojedynkę bez wynajmowania auta, bo ceny zabijają. Zanim polecisz na Islandię, to ja będę musiał przygotować dla Ciebie artykuł pt. „Jak zobaczyć Islandię i nie oszaleć”:) Dziękuję za miłe słowo o fotkach.

20/12/15 13:35

Możesz taki przygotować na stronę oczywiście ze zdjęciami. Chetnie go zamieszczę na blogu. I w ten sposób może i czytelnicy skorzystają 🙂

20/12/15 19:17

Świetne zdjęcia Slimjohn! Islandia, koty<3 kształty zwierząt ukryte w skałąch Kotliny Kłodzkiej – bajka:) gratuluję! A Tobie Sabinko dzięki za kolejny mega wpis!

22/12/15 00:54

No to praca nad wpisem rozpoczęta:) jest już parę zdań i notka o autorze:)

22/12/15 07:51

To super!

20/12/15 15:39

No jest to jakaś myśl, w końcu zmobilizowałbym się do czegoś, bo taki opiso-poradnik miał powstać zaraz po wyprawie, a tu już koniec roku i nic:)

20/12/15 09:50

Dziękuję SLIMJOHN za odpowiedz;) z tą aktywnością fizyczna to rzeczywiście tak jest ze fajnie energetyzuje tylko teraz jak o 16 robi się ciemno to mega trudno się zmobilizować 😉 nie mam jeszcze gazu i się trochę lękam tej ciemnicy hehe pozdrawiam i życzę udanych zdjec!

20/12/15 10:40

Maggie, ja też szukałem wymówek, że ciemno, że pada, itp. Na ciemności wystarczy lampka na czole i śmiało można biegać:)

20/12/15 12:21

Biegam nawet po ciemku tylko mam wtedy lęki innego kalibru;)
Zdjęcia rewelacja !! Kocham koty a te na twoich zdj są poprostu piękne!

20/12/15 15:38

Maggie, kup latarkę:) Dzięki za słowa pochwały, mając takich modeli cięzko zrobić słabą fotkę:)

19/12/15 20:34

Też chętnie się dowiem jakieś radzić sobie ze zmęczeniem 🙂

19/12/15 13:50

U mnie 7 gwiadek i małe pół. A tak nawiasem to dobrych przekonań na temat ataków nabrałem właśnie dzięki temu blogowi.

19/12/15 13:52

A mi jak coś nie wychodzi to odrazu panika na całego. Zamykam się i płaczę i nic mi wtedy nie pomaga. Teraz już wiem, że muszę się ogarnąć na siłę.

20/12/15 22:24

Ja już niby wychodzę z tej nerwicy ale mam jeszcze pewne objawy które o niej świadczą tj uciskowe bóle głowy spadki nastroju i często chce mi sie płakać ale wmawiam sobie ze tak całkiem od razu to nie odejdzie i ze potrzeba czasu i wszystko powoli odejdzie bo odeszły już zawroty głowy silne ataki paniki i jak teraz sie coś zaczyna to przypominam sobie Was i Sabine jak skacze pajacyki i wyobraziłam sobie siebie skacząca te pajacyki hehe ja tak jak Maggie sporo osób zatrudniam byłoby to śmieszne i jakoś tak mi sie fajnie zrobiło niby to wiem ze to To a czasem jeszcze popadam w wątpliwość ze może to jakaś choroba i znów przypominam sobie Was ze nie jestem sama to Bardzo pomaga

21/12/15 15:37

Kate jesteśmy z toba;)
Ja np w pracy mam tak wyrobiony nawyk ze wchodzę do biura i juz organizm wchodzi na wyższe obroty co wiadomo przy nerwicy nie wskazane .. i nawet jak zaczyna mi się kręcić w głowie i mam uczucie zapadnia się i jakby odłączenia ciała od duszy to mówię do nerwicy ze się jej nie boje i żeby przyszła i zrobiła ze mną co chce .. nie wiem szczerze czy to pomaga , wracam do domu z takim podniesionym tętnem i wymuszam cokolwiek do jedzenia.
Całe 6 lat się w robocie stresowalam a teraz się dziwię ze mam nerwice. Ale damy rade!