Zmagasz się już z atakami paniki/depresją i wciąż nie widzisz wyczekiwanych efektów? Czujesz się okropnie i nie wiesz co ze sobą począć? Żadne z dotychczasowych metod leczenia nie pomogły i nie masz ochoty podejmować kolejnej próby. Poziom frustracji osiąga maksimum, a lęk nie odpuszcza. Dlaczego tak się dzieje? Czy ataki paniki na serio można pokonać?

Bez zawahania odpowiem, że można. Jednak wymaga to ciężkiej pracy i Twojego zaangażowania. Ja mogę wskazać Ci właściwą drogą. Napisać tekst na bloga, omówić dany problem na coachingu czy wziąć za rękę i pokazać jak pokonać lęk przed staniem w kolejce. Natomiast nie ma mnie z Tobą przez 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu i 365 dni w roku. To, jakie efekty osiągniesz zależy tylko od tego ile dasz od siebie. Ja stanowię tylko gwiazdę polarną na niebie, która wskazuje właściwą drogę. Ty masz moc sprawczą.

Zachęcam Cię do refleksji nad walką, którą toczysz. Zapewne okaże się, że lęk nie bierze się znikąd i są obszary nad którymi warto popracować. Ja po drodze popełniałam wiele błędów. Starałam się wyciągać z nich wnioski i korygować kurs.

W refleksji pomoże Ci poniższa check lista w której zawarłam przykładowe stwierdzenia związane z atakami paniki. Za każde przyznaj sobie punkty w skali od 0 do 10.

 

0 – nie robię tego wcale

10 – robię w stu procentach

 

Check lista. Sprawdź jak będziesz się czuć jutro:

 

Każdego ranka mam gotowy grafik zajęć i skrupulatnie się go trzymam.

 

Nie mam czasu na bezczynne rozmyślanie w domu.

 

Zapisuję swoje czarne myśli i walczę z nimi.

 

Mój system nerwowy został maksymalnie odciążony.

 

Zdrowo się odżywiam i czytam każdą etykietę zanim coś wyląduje w moim wózku z zakupami.

 

Biegam średnim tempem dzień w dzień przez godzinę na świeżym powietrzu. Jak nie daję rady to idę. Jak nie daję rady to się czołgam. Nigdy nie wracam z treningu wcześniej niż po godzinie.

 

Staram się prowadzić slow life – dużo spaceruję, urządzam wycieczki do lasu, nie śpieszę się.

 

Rozumiem skąd bierze się lęk.

 

To ja rządzę lękiem.

 

Gdy lęk każe mi leżeć to skaczę. Gdy każe uciekać z kolejki to w niej zostaję.

 

Dbam o to, by się wysypiać.

 

Rozwijam pasje i talenty.

 

Jestem dla siebie wyrozumiały. Nie ganię się za to, że nie mogę pracować – przecież jestem chory.

 

Skupiam się na tym czego pragnę JA, a nie na tym co mają/osiągają inni ludzie.

 

Obieram jedną drogę i dążę nią. Unikam rozmyślania typu brać leki czy nie brać leki.

 

Jadam posiłki o regularnej porze.

 

Unikam alkoholu, papierosów, narkotyków.

 

Unikam kofeiny oraz innych substancji pobudzających.

 

Wierzę, że ataki paniki można pokonać (całym sercem i duszą).

 

Moje przekonania na temat ataków paniki są prawidłowe.

 

Gdy się nie udaje to próbuję tyle razy, aż się uda.

 

Wiem, że od razu nie osiągnę poziomu biegłości.

 

Nie popadam w panikę, gdy mam gorszy dzień (tego nie da się pokonać, już dla mnie za późno, przecież bez leków nie da rady, już nie mam siły).

 

Gdy mam gorszy dzień nie daję się omamić lękowi. Oddaje się wtedy pasji i…idę na lodowisko/ lepić bałwana/kurs gotowania.

 

Gdy mam gorszy dzień lub czegoś nie wiem, korzystam z rad kogoś kto wie i z jego doświadczenia.

 

Pobudzam zmysły.

 

Otaczam się pozytywnymi rzeczami.

 

Mam dystans do problemów, które nie są zależne ode mnie.

 

Słucham swojego wnętrza. Gdy przykładowo mówi, że nie może już dłużej znieść presji jedynego żywiciela rodziny to zamieniam duży dom na skromy domek, proszę o wsparcie resztę rodziny, zamieniam samochód na rower i zamiast kupować dzieciom zabawki spędzam z nimi czas wolny na opowiadaniu bajek. Gdy już system nerwowy się zregeneruje szukam nowych rozwiązań na życie.

 

Próbuję zrozumieć lęk/depresję, a nie zagłuszam go lekami. Przecież on chce mi coś przekazać.

 

Jeśli mam problem to rozkładam go na czynniki pierwsze i akceptuję to, co najgorszego może się wydarzyć.

 

Jeśli o czymś marzę to drobnymi kroczkami dążę do realizacji celu.

 

Nie mówię, że czegoś się nie da zanim nie spróbuję.

 

Nie mówię, że coś jest be zanim się przekonam czy faktycznie jest be.

 

Wychodzę lękowi naprzeciw. Jeśli przykładowo boję się wychodzić z domu to celowo wychodzę sto razy dziennie. Jeśli nie wiem jak to korzystam z rady innych, którzy wiedzą.

 

Odkrywam piękny świat na nowo.

 

Pomagam innym i czerpię z tego radość.

 

Rozumiem, że aby pokonać lęki i depresję potrzeba tyle samo czasu co mojego zaangażowania.

 

Jeśli trzeba będzie to zmienię cały swój świat, by stawić czoło atakom paniki. Jestem na to gotowy.

 

 

Teraz już wiesz jak będziesz się czuć jutro? Jeśli Twoje cyferki mają niskie wartości to niestety Twoje samopoczucie nie będzie najlepsze. I nie ma co nad tym płakać. Trzeba zakasać rękawy i brać się do roboty.

Gdybym miała uzupełnić tą listę gdy byłam chora to nie dałabym sobie w żadnym zdaniu więcej niż 4. Z czasem punktacja podnosiłaby się coraz wyżej w kierunku 10. A dziś w każdym zdaniu przyznałabym sobie 10.

 

Check lista pozwoli Ci uporządkować obszary nad którymi musisz popracować. Jeśli od jakiegoś czasu zmagasz się z lękiem i nadal źle się czujesz to być może źle się odżywiasz, nakładasz na siebie zbyt dużo obowiązków lub za mało odpoczywasz. Postaraj się popracować nad obszarami za które przyznajesz sobie najmniejszą ilość punktów. Jeśli nie wiesz jak zapraszam na coachingi do mnie. Razem zaplanujemy działanie, które pomoże podnieść punktacje do góry.

Dodaj komentarz

 

15 komentarzy

20/12/15 11:06

To chyba ja jestem tą osobą która musiałaby zmienić całe swoje życie 🙂 Dystans do rodziny, znalezienie fajnej pracy, fajnego faceta oj jest tego trochę 🙂 Wpis rewelacja 🙂

20/12/15 11:24

Akurat nowy rok idzie. Czas na zmiany? 🙂

20/12/15 12:13

U mnie za dużo rozmyślania a za mało pasji i zainteresowań. Nad lękiem w miarę panuję. Ale z dietą kiepsko;)
Wpis naprawdę super!!

20/12/15 13:09

Sabinko ja mam te gorsze dni czyli natrętne zle myśli nie kiedy jest super nie ma niczego glowka pusta wolna od myśli ale czasami jak mnie dopadnie i mysle dlaczego znowu one przyszly bylo tak dobrze przez to staje sie troche zdolowana i nie kiedy wyje przez to jak bóbr.Prosze doradź mi co mam robić jak mam myśleć

20/12/15 13:39

Najlepiej w takich momentach jest się czymś zająć. Masz jakieś pasje? Skup się wtedy na nich. Ja wybiegiwałam smutek. Robiłam tyle kilometrów aż poczułam, że odpuszcza. Teraz smutek boi się mnie, a nie ja jego. Jak tylko zakładam dresy do biegania to ucieka szybciej niż się pojawił (nie lubi biegania 🙂 )

20/12/15 15:36

Tak mam lubię robić makijaż lub piec ciasta tylko ja jeste takim człowiekiem ze szybko mi się to nudzi narazie jeszcze jeste w domku z córeczką ktora ma3,5 roczku i to wlasnie na jej temat mam te zle myśli.Bylam tez 2 razy u psychologa i tak samo mówil jak ty myśleć o czymś innym jak te myśli nadchodzą wręcz je wyśmiewać ale czasami się poprostu nie da .Ja poprostu szukam wsparcia u ludzi którzy przechodzą to samo co ja i podnoszenia na duchu .

21/12/15 10:39

ja byłam w piątek na jasełkach u mojego synka w przedszkolu, poczuć można było magię świąt i czułam sie calkiem dobrze, moja punktacja wtedy wyglądała całkiem przyzwoicie, dzisiaj siedzę od rana w pracy i pomału czuję, że lęk mnie opanowuje…zaczyna się tendencja spadkowa:( może własnie tu tkwi problem, moze czas na zmiany w życiu…
pozdrowionka dla wszystkich forumowiczów

21/12/15 11:53

Zaproś go do siebie! Nie czekaj aż przyjdzie sam. Wyjdź mu na przeciw i skop tyłek. Nie bój się, gdy nadchodzi bo właśnie tego chce. Go Beata!

21/12/15 15:40

Ja mu kopie tylek codziennie..widocznie za slabo:( a dziś u mnie pada jak z cebra ale idę biegać!

21/12/15 18:38

Go Maggie! Ja też! Właśnie odzyskałam buty z reklamacji i już się nie mogę doczekać, aż wybiegnę w nich na trasę. Nawet deszcz mnie nie powstrzyma!

25/12/15 21:13

Witam, mam jedno pytanko. Od kilkunastu dni próbuję się zmienić, niczym nie przejmować, wyluzować. Czasami mi to wychodzi, ale ataki i lęki ciągle są. Czy tak ma być, czy to kiedyś w końcu przejdzie? Czuję lekką poprawę, ale nadal mi się nic nie chce, kiepsko się czuję. Mam nadzieję, że dam radę, ale chciałabym wiedzieć, czy sama dam radę to zwalczyć. Pozdrawiam.

04/01/16 15:48

Witaj kasia ja mam tak samo czasem jest super ekstra a niekiedy nic mi się nie chce.Polecam ci książkę JAK PRZESTAC SIE MARTWIĆ I ZACZĄĆ ŻYĆ.DALE CARNEGIE

04/01/16 20:55

Bardzo dobra książka.

16/06/18 17:23

Czy jest możliwe z źródłem moch leków jest moj własny mąż?

18/06/18 07:07

TAK 🙂