Koniec roku to wspaniały czas na podsumowania i wyciąganie wniosków. Uwielbiam tworzyć noworoczne postanowienia, bo dają mi motywację do działania przez cały rok! A jeśli coś nie wyjdzie to mam czarno na białym namalowane dlaczego i co mogę zrobić lepiej w przyszłym roku. Z zeszłorocznych postanowień zostało mi kilka, ale głównie z powodów finansowych (ciężko zarobić na dom w ciągu roku).

Rok 2015 należał zdecydowanie do udanych. Zdobyłam kilka medali w półmaratonach, odwiedziłam kilka cudownych miejsc – między innymi Armenię i Toskanię, kupiłam Juliett 100 D, Święty Mikołaj podarował mi Jaybirdsy X2 i w końcu mogę biegać bez majtającego kabla. Mocno pracowałam też nad tym, aby swoje potrzeby stawiać na pierwszym miejscu. Barany mają tendencję do stawiania potrzeb innych ponad swoje, ale skutecznie tą tendencję wytępiłam. Takim oto sposobem zamiast latać ze zmiotką mam więcej czasu na rozwijanie bloga (serdecznie polecam). I to jest właśnie moją potrzebą nadrzędną. Udało mi się też zejść z czarnego koloru na włosach i zapuścić grzywkę (co odkładałam przez lata). Co prawda na razie mam jakiś rudawo szarawy kolor na głowie, ale za niedługo znów odwiedzę Ten Salon to zrobią mnie na milion dolar baby. Udało mi się znaleźć podkład, który nie wygląda jak maska na twarzy – o dzięki Ci MAC za Twoje cudeńka. Najtrudniejszym zadaniem okazało się dobranie pielęgnacji twarzy dla tych po trzydziestce. Nie mam cierpliwości do bycia kobietą. Poprosiłam więc Biochemię Urody o dobranie zestawu dla tych po trzydziestce, co też uczynili. Po 5 godzinach zabawy w szalonego chemika powstały toniki, kremy, serum i takie tam inne, które sumiennie wklepuję w twarz (i nie tylko). Wstyd się przyznać, ale wcześniej pielęgnacja mojej cery zajmowała mi maksymalnie 32 sekundy.

W ostatnim kwartale roku 2015 ruszył sklep z coachingami, który skutecznie zapewnił mi rozrywkę prawie każdego wieczora aż do Świąt. Poznałam wielu fantastycznych ludzi za których trzymam kciuki każdego dnia. Ah no właśnie, kiedyś właśnie taki sklep był również na mojej liście postanowień noworocznych. Pamiętam jak biegnąć przeklinałam i wyklinałam ataki paniki „Niech no jak tylko się wyleczę to gwarantuję wam skurczybyki, że popamiętacie mnie do końca życia”. To teraz mają za swoje.

Czego nie udało mi się zrealizować? Nie postawiłam domu na Mariankach, nie zapisałam się na kurs bezpiecznej jazdy, nie zrzuciłam oponki (nie z fury tylko z brzucha) i nie mam drugiego pieska.

Wszystko można zrozumieć, ale ta oponka….Sabi!!!!! To wszystko przez tą cholerną piekarnię obok pracy i czekoladowe rogaliki. Od 1 stycznia będę chodzić inną drogą do pracy. Koniec z oponką.

A teraz na poważnie. No dobra może nie aż tak poważnie.

Czy wiecie jak tworzyć noworoczne postanowienia?

Spróbujcie wsłuchać się w swoje wnętrze! Jeśli wydaje Wam się, że ono nic do Was nie mówi to jesteście w wielkim błędzie! Spróbujcie zamknąć na chwilę oczy, weźcie głęboki oddech i czekajcie na obrazy, które zaczną pojawiać się w Waszej wyobraźni. Co tam widzicie?

 

Co Sabina widzi w 2016 roku?

Widzi…Malowanie porcelany!

Dokładnie tak. Narzeczona mojego brata pokazała mi swoje malownicze wyroby i tak mi się spodobało, że postanowiłam spróbować. Już od dawna rozglądałam się za takim kreatywnym hobby. I to jest to!

Widzi…Trenera biegania!

A dokładnie Marcina Chabowskiego. Jak zobaczyłam Marcina gnającego na BMW Półmaratonie Praskim od razu pomyślałam, że gość ma moc. W tym roku chętnie skorzystam z kilku lekcji. Może nauczy mnie biegać tak szybko jako on.

Widzi…Coacha

Chciałabym wybrać się na seminarium Anthonego Robbinsa. Mam nadzieję, że w tym roku będzie w Polsce.

Widzi…Bieg za granicą!

A może by tak jakiś mały medalik do kolekcji?

Widzi…Spinning!

A przynajmniej w pierwszym kwartale roku. Problem w tym, że ten cały spinning jest o 7 rano. Oznacza to, że muszę wstawać o 5:30 by zdążyć do pracy na czas. Luzik. Podobno na spinningu można spalić tryliard kalorii więc chyba warto.

Widzi…Webinarium!

W 2016 roku będziemy spotykać się regularnie na webinariach. Ja będę gadać, a Wy pytać.

Widzi…Dotację na aplikacje!

Chciałabym stworzyć aplikację dla Niepanikuj, która będzie Was motywowała do działania. Nie będzie to łatwe zadanie, ale może uda się pozyskać jakąś dotację? Muszę zbadać ten temat.

Widzi…Rozciąganie, wzmacnianie i rozgrzewkę!

Przez moją głupotę zmagałam się z dwoma poważnymi kontuzjami w 2015 roku. W PKO Silesia Maraton ledwo co dobiegłam do mety z bolącym kolanem. Koniecznie muszę stworzyć zestaw ćwiczeń do rozgrzewki, rozciągania i do wzmacniania kolan, który będę stosować w 2016 roku.

Widzi…Kurs gotowania!

Lubię gotować. Chciałabym zapisać się na jakiś mały kurs gotowania. Taki jednodniowy. Najlepiej z moim chłopakiem. Zawsze ciągam go po różnych zajęciach i dobrze się bawimy. Na jodze prawie popłakałam się ze śmiechu jak instruktorka zawieszała mu tasiemki na nogi. Właśnie dlatego jest moich chłopakiem. Z nim wszędzie dobrze się bawię.

Widzi…Kurs za granicą!

Myślę o pewnym szkoleniu. Nie powiem Wam o jakim, ale na pewno dowiecie się pierwsi.

Widzi…Medale, dużo medali.

Chciałabym, abym mogła świętować dobiegnięcie do mety z najbliższymi. Razem, osobno, szybko, wolno…never mind! Byle każdy z nas wracał z medalem na szyi na który ciężko pracował. I niechaj każdy opowie historię z jego biegu.

Widzi…Spokój. Dużo spokoju.

Widzi mi się dużo czasu na Mariankach. Tam jest spokój, ptaszki śpiewają, zieleń wita mnie zza okien. Rano mgły unoszą się nad wodą do południa i mogę biegać w bajkowej scenerii. Tam mogę upajać się widokiem wschodzącego słoneczka. Tam mam przyjaciół i brata, który robi mi rano kawusię. Tam ludzie żyją życiem, a nie pracą. Tam mam ścieżki rowerowe, miejsce do nauki pływania i jazdy na rolkach. Tam jest cudownie i w 2015 zdecydowanie za mało mnie tam było.

Widzi…a właściwie nie widzi oponki.

W tym roku oponka idzie na pierwszy ogień. Od jutra.

 

Powyższe postanowienia rodzą się właśnie z głębi mojej duszy. Moje życie jest wspaniałe i to właśnie dzięki temu, że słucham swojego wnętrza. Zachęcam Was, abyście wsłuchali się w swoje. Znajdziecie tam pokłady energii życiowej o jakiej nawet nie śniliście i zakończycie rok z wielkim BANG! BANG!

Dodaj komentarz

 

31 komentarzy

29/12/15 18:11

Dzięki za kolejny wpis, dobrze że są na świecie tacy pozytywni ludzie jak Ty.
Mój rok 2016?:
– oddech i medytacja – wyjazd na sesję do braciszków, miejsce i termin już zaklepane, ciekawe czy dam radę cały weekend w ciszy, zamknięty w klasztorze:) O której się tam wstaje?:)
– zapisać się na siłownie, żeby zrobić masę, bo od tego biegania jestem jeszcze bardziej Slim i jak tak dalej pójdzie to będę takim patyczakiem jak na studiach,
– wystartować w pierwszych oficjalnych zawodach biegowych – zapisany na półmaraton, jak ukończy, to we wrześniu maraton wrocławski,
– wrócić na kurs tanga, dużo radości było, ale ciężko było z mobilizacją do wyjścia z domu,
– mieć co pokazać codziennie na 500px, zdjęcia z archiwum kiedyś się skończą,
– znaleźć miejsce, w którym mógłbym pomóc robiąc zdjęcia, w jakiejś fundacji czy coś – za free,
– skończyć artykuł o Islandii, żeby Sabina go opublikowała, a jak jej się spodoba to napisać coś o gotowaniu, bo niby taki Slim a zjeść/ugotować lubi, tyle że nie sam, a tak dla wszystkich, to jest wyzwanie:)
Może to wszystko pomoże znaleźć ukojenie, żebym znowu spał jak człowiek, a nie na raty:)

29/12/15 18:23

Jest plan. Jest działanie 🙂

29/12/15 19:03

Świetny wpis! Jak zwykle 🙂
Moje plany /marzenia na 2016 rok:
-więcej sie uśmiechać , nie martwić i korzystać z życia
– kurs tańca jakiegokolwiek, męża namawiam ale skubany okoniem staje;)) może więc salsa solo;)
– j angielski – słuchać mówić mówić i mówić ;))
– biegać i duuuzo jeść 😉 przytyć!
– wycieczka rowerowa gdzieś gdzie dużo zieleni
– bieszczady :)))
– w końcu się odważyc i zostać wolontariuszem
– i może kolejna podyplomowka jakaś ciekawa! O!
To na tyle. Ciekawe ile się z tego spelni;)
SLIMJOHN zazdroszczę tego tanga…
Pozdrawiam wszystkich i do siego roku!

29/12/15 19:32

O mamo, samych tancerzy tu mamy. Jak w U can Dance 🙂 Salsa solo jest super!

29/12/15 21:53

SlimJohn póki co jest mistrzem kroku przeciwlotniczego, ale w grupie początkujących czuł się dobrze, bo wszyscy zmagali się z tymi samymi problemami. I o dziwo po kursie wychodził z mega humorem, trzeba wrócić.

29/12/15 21:20

Ja mam tylko jedno…nie denerwować się bez powodu

30/12/15 10:34

A ja chcę więcej czytać i przedelegować więcej obowiązków domowych na męża. Żeby było sprawiedliwie. No i jeszcze myślę o zwierzaku.

31/12/15 08:20

Wspaniały blog, odkryłam go przez przypadek! Niesamowicie optymistyczna, motywujący dziewczyna. Dzięki jej zaczęłam biegać (LAUFBAND na dobry początek)! Pozdrawiam i życzę dobrego startu w nowy rok!

31/12/15 11:00

Rok 2016 Zdrowie zdrowie zdrowie:)

31/12/15 21:31

Aniu zdrowie to podstawa, ale miłość czyni cuda i nadaje życiu barw i sensu! Prawdziwa miłość także uzdrawia! Czyli zdrowia i miłości w nowym 2016 roku!

01/01/16 19:09

Miłość jest najważniejsza! miłość do….siebie 😉

05/01/16 12:03

MAGGIE zgadzam się Miłość do siebie samej jest bardzo ważna:)

05/01/16 12:05

MAŁGOSIU Dziękuję za życzenia; ) Brakuje mi Miłości to fakt.

01/01/16 20:36

Sabinko, mam jedno pytanie. Czy Ty podczas swojej walki z nerwicą i depresją również miałaś takie okresy, gdy dzień w dzień bolała Cię głowa i byłaś wiecznie zmęczona? I jeszcze jedno. Od jakiegoś czasu pojawiły się u mnie koszmary nocne, czasami jakieś bardzo dziwne. Do tego mam takie uczucie, że coś jest dla mnie nierealne, odległe (nawet nie podczas kolejnego ataku), nie dociera do mnie, co mówią inni i mam wrażenie, jakbym momentami miała zaburzone zmysły. Czy to normalnie i czy przejdzie całkowicie, gdy zacznę walczyć z nerwicą? Pozdrawiam. 🙂

03/01/16 18:32

Też miałam i przeszło całkowicie 🙂

06/01/16 12:57

No właśnie – bóle głowy! 🙂 Wierze, że i mi przejdzie, bo ostatnio męczy mnie całe dnie. Każdy z nas dobrze wie, jak trudno jest z tym dziadem normalnie funkcjonować 😀 Czy istnieje jakiś sposób, żeby go ignorować? Bo potrafi zblokować pozytywne myślenie i błędne koło gotowe!

06/01/16 18:10

Jakieś ziółka najlepiej popijać na ból głowy. Np. pokrzywę, melisę, szałwię, czystek, albo jakieś mieszanki.

13/01/16 20:27

Do czystka najczęściej daję łyżkę miodu 🙂 z pomarańczą i goździkami jeszcze nie próbowałam. Ale ja lubię cierpki smak ziół więc czasem piję bez niczego :D. Aktualnie czytam pozycję z Twoich “poleconych” a mianowicie “Sztukę Szczęścia” Dalajlamy. Ludzie – polecka z całego serca bo ta książka jest fenomenalna :). Jeśli odkryję coś dobrego, to na pewno dam znać. A teraz lecę myć podłogę zanim zostanę doszczętnie sparaliżowana przez zakwasy po wczorajszym bieganku :D.

13/01/16 16:25

Sabi, muszę Ci podziękować 🙂 Od tygodnia regularnie piję czystek (3 razy dziennie) i ból głowy zniknął, wczoraj wyszłam pobiegać – było świetnie, nie ładuję w siebie badziewnego jedzenia, bardziej się do wszystkiego przykładam, czytam książki “które zmienią moje życie” 😉 a przede wszystkim od jakiegoś czasu biorę sobie wszystkie Twoje rady głęboko do serca. Wiem i wierze, ze wszystko w moich rekach. Czuję, że powoli wracam do żywych. Dzisiaj mam 3 dzień bez matrixa. I “przy okazji” staram się zmienić w sobie wszystko to, co od zawsze chciałam zmienić 😉 Jak szaleć to szaleć. Pamiętam ten dzień, w którym trafiłam na tego bloga (leżałam wtedy w łóżku, ja i mój atak, a jedyne czym byłam stanie ruszyć to kciukiem po ekranie telefonu szukając pomocy w internecie) i to z całą pewnością było najlepsze, co mogło się wydarzyć. Jeszcze nikt i nic nie zmotywowało mnie do pracy nad sobą tak bardzo. Dajesz kopa i ratujesz ludziom życie 🙂 Miłego dnia!

13/01/16 18:19

To bardzo się cieszę! To jest właśnie mój cel życiowy. Te ataki paniki to popamiętają mnie do końca życia. Za niedługo to już nie będą miały kogo straszyć 🙂 Czystek pijesz z pomarańczą i goździkiem? Może polecisz co czytasz? Inni pewnie chętnie też poczytają.

04/01/16 19:36

Jak biegać w taki mróz?? hehhee przecież oczy zamarzają….:)

04/01/16 20:55

Oczy jak oczy, ale gile w nosie też 🙂

04/01/16 21:25

kAASiAA ja tez tak miałam może tylko bez odrealnien ale reszta tak jak u ciebie To Nerwica ale słucham Sabiny i biegam co prawda tylko na bieżni i tylko po 1,5 km dziennie wolno chyba bo 5/h ale czuje sie lepiej nie poddaje atakom które są juz coraz słabsze i coraz rzadziej pije herbatki melisowe żurawinowe blee jakoś smakuje raz wypiłam kawkę to odczułam

04/01/16 21:25

kAASiAA ja tez tak miałam może tylko bez odrealnien ale reszta tak jak u ciebie To Nerwica ale słucham Sabiny i biegam co prawda tylko na bieżni i tylko po 1,5 km dziennie wolno chyba bo 5/h ale czuje sie lepiej nie poddaje atakom które są juz coraz słabsze i coraz rzadziej pije herbatki melisowe żurawinowe blee jakoś smakuje raz wypiłam kawkę to odczułam

05/01/16 10:27

No brawo! 1,5 km to już duże coś! Za miesiąc będzie już 3 km 🙂

05/01/16 10:36

Sabinko, korzystałam z konsultacji w zeszłym tygodniu. Bałam się wychodzić z domu i na konsultacjach ułożyłyśmy plan działania jak wyjść biegać. No więc przez 7 dni starałam się wyjść z domu zgodnie z naszym planem. Nie wychodziło. Ale mówiłaś, że tak będzie więc nie denerwowałam się tylko spokojnie próbowałam ponownie. Dzisiaj się udało! W końcu jakoś się nastroiłam i sama wyszłam biegać. Ustaliłyśmy, że będę biegać wyznaczoną ścieżko na około domu i tak robiłam. Równą godzinę. Raz maszerowałam, a raz biegłam. Mąż wychodził 3 razy na schody, bo widział jak się telepie ze strachu, a ja wyganiałam go do domu. Mimo, iż bardzo się bałam nie odpuściłam. Myślałam, że zemdleję, ale nie zemdlałam. I po 30 minutach wszystko przeszło!!!!!!!! Biegłam jak zdrowy człowiek! Zero strachu! Zero paniki! Niesamowite uczucie! Teraz wiem, że na prawdę jestem zdrowa! Wierzę w to. To ja sama nakręcałam się na chorobę, bo nie wierzyłam, że można ją pokonać. Przesiąknełam tymi informacjami o tabletkach, depresjach itp i nie wierzyłam, że wystarczy zacząć od zmiany sposobu myślenia. Dziękuję Ci raz jeszcze i nie mogę się doczekać kolejnej konsultacji!

05/01/16 10:38

Gratulacje. Witamy w świecie żywych. Pamiętaj tylko co mówiłam i realizuj dalszą część planu. Najlepiej jakbyś jeszcze dziś wykonała to samo ćwiczenie 2 razy.

05/01/16 12:09

MONIKO Podziwiam i zazdroszczę; ) Też mam problem z wychodzeniem z domu i nie wiem jak to ogarnąć. A raczej wiem ale nie wychodzi. Do tego notoryczne bóle głowy i zmęczenie. Pozdrawiam Wszystkich; )

05/01/16 18:38

MONIKO też mnie czasem łapie takie uczucie, że jestem normalna..:) matrix na chwilę odpuszcza-dlatego też mam pełne przekonanie o tym że to tylko nasze emocje i rozregulowany organizm tak na nie odpowiada. To mi daje wielką nadzieję!
ANIU walcz i nie poddawaj się – ja w takich chwilach jak się boję np isc do sklepu lub stac w kolejce to mówię sobie – niech sie dzieje najgorsze a ja i tak zrobie swoje. inaczej też bym zaległa w domu, a tak przynajmniej jakoś funkcjonuję – czasem gorzej czasem lepiej.
Ale walczę, codziennie…
pozdrawiam 🙂

06/01/16 16:48

Kurcze co robic co ćwiczyc kiedy kolana padnięte, basenu nie ma w pobliżu i do tego nadciśnienie tętnicze? Macie jakiś pomysł żeby się wyleczyć z tego jaki sport ogólnodostępny uprawiać? Rowerem też nie bardzo na stawy a spacery mało męczo.

06/01/16 18:09

A rolki? Jazda szybka na rolkach? Albo nordic walking? Spacery po górach? Spacery w lesie w szybkim tempie i dłuuuuugie? Może wpinaczka?