Asics Gel Oberon 3

Pierwsze buty do biegania jakie kupiłam. Kosztowały mnie wtedy fortunę i rzuciłam je w kąt. Jakieś takie szerokie i nieładne mi się wydawały. Leżały w tym kącie z dobre 3 lata, aż postanowiłam zorganizować wyprzedaż rzeczy w których nie chodzę. I wtedy odnalazłam je na dnie szafy. Nowiutkie i pachnące. Żal było sprzedawać więc postanowiłam im dać drugą szansę. Nasz cudowny związek szybko zaowocował i pokochałam je do bólu. Pokonałam w nich setki tysięcy kilometrów. Były ze mną w wielu miejscach na świecie i wiernie mi towarzyszyły przez kilka sezonów. Biegałam w nich po kałużach, śniegu i błocie. Prałam w pralce regularnie. I wiecie co? Te buty są nieśmiertelne. Po tylu sezonach jedyne widoczne ślady użytkowania pojawiły się w postaci wytartej gąbeczki na piętach i delikatnym naderwaniu siateczki na przodzie buta. Gdybym się mocno uparła to nadal mogłabym w nich biegać.

Moje pierwsze Asicsy- Zasłużyły na emeryturę, 3 sezony, ponad 4000 km

Moje pierwsze Asicsy – Zasłużyły na emeryturę, 3 sezony, ponad 4000 km

W trosce o moje wiecznie obolałe kolana postanowiłam jednak zakupić nową parę butów. W zasadzie chciałam kupić kolejne Asicsy, ale w sklepie dojrzałam New Balance W890 v5 w kolorze fioletowo – limonkowym. Gdy je przymierzyłam od razu się zauroczyłam. Lekkie, wygodne i piękne. Postanowiłam dać im szansę.

 New Balance W890 v5

 New Balance W890 v5

New Balance W890 v5


Buty mają piękny design. Kolorystyka powala na łopatki. Śą śliczne i bardzo wygodne. But jest lekki i dobrze dopasowuje się do stopy. Wraz z niską wagą buta idzie dobra amortyzacja. Idealne buty na treningi w których robimy przyśpieszenia czy podbiegi. Bardzo dobrze mi się w nich biegało. Wręcz fantastycznie! Szkoda tylko, że za wysoką ceną nie kryje się adekwatna jakość.

Uwaga historia poniżej oparta jest na faktach i możesz popłakać się ze śmiechu.

W New Balance W890 v5 zrobiłam raptem 12 km i wyrwała się w nich dziura na siateczce na wysokości dużego palca w lewym bucie. Było mi szkoda je zwracać, bo są bardzo wygodne, ale z dziurą się biegać nie dało. Złożyłam więc reklamację i poprosiłam o nową parę bez ukrytych wad użytkowych. Moja reklamacja została odrzucona. Odpowiedź brzmiała tak:

Odrzucona reklamacja przez New Balance

Odrzucona reklamacja od New Balance

 

Czyli jednym słowem oskarżono mnie o bycie kazuarem i nie obcinanie paznokci. W odpowiedzi poinformowałam New Balance, że nie jestem Kazuarem, regularnie obcinam paznokcie, tak samo na obu stopach i mam 4 inne pary butów w których jakoś nie udało mi się wydrapać dziury paznokciami. To oczywiste, że w takiej sytuacji jest to ukryta wada użytkowa buta i są na to odpowiednie paragrafy, które również przytoczyłam. Moje odwołanie zostało uznane i otrzymałam pretensjonalnego smsa od New Balance z prośbą o podanie numeru konta do zwrotu pieniędzy. Zadzwoniłam tam z prośbą o nową parę butów zamiast pieniędzy. Niestety okazało się, że jest to sprzeczne z polityką firmy.

 

Postanowiłam jednak dać im kolejną szansę i tego samego wieczora pobiegłam do sklepu. Kupiłam ten sam model buta. Upewniłam się, że nie ma żadnych naderwań na siateczce na palcach, zapłaciłam i poszłam pobiegać. Zgadnijcie co było dalej…Dokładnie tak! Podczas treningu odkleił się kawałek podeszwy, a gdy wróciłam z treningu zobaczyłam, że dokładnie w tym samym miejscu pojawiła się dokładnie ta sama dziura. Załamka! Oczywiście buty oddałam do reklamacji i oczywiście została odrzucona. Ten sam gość wysłał mi dokładnie tą samą formułkę pałując się nad doskonałą jakością materiałów jakie zostały użyte do produkcji buta. Odesłałam dokładnie to samo odwołanie. Zatem nie dość, że buty są drogie i kiepskiej jakości to jeszcze obsługa klienta pozostawia wiele do życzenia. Nigdy więcej nie kupię, ani butów, ani żadnej innej rzeczy marki New Balance.

Żeby była jasność pracuję jako Concierge. Na co dzień zajmuję się sprawdzaniem wszystkich detali i szukaniem dziury w całym. Zanim kupiłam ten model poczytałam o nim w necie. Uznałam, że skoro goście, którzy pracują w sklepach sportowych i prowadzą blogi piszą o nim korzystnie, to buty po prostu muszą być dobre. Niestety bardzo się myliłam i mam szczere wątpliwości na jakiej podstawie wystawili swoją opinię.

 

Asisc Gel Nimbus 16

Ten model kupiłam specjalnie z myślą o moich kolankach. Amortyzacja w tym bucie jest baaaardzo duża. Biegnąc praktycznie nie czujemy podłoża.

Buty z wysoką amortyzacją nie leżą mi jeśli chodzi o treningi z przyśpieszeniami. Mam rażenie, że są za ciężkie i za toporne. Idealnie nadają się na długie, spokojne biegi. No i nie są w limonkowym kolorze. Za to mam pewność, że wysoki poziom amortyzacji minimalizuje ryzyko kontuzji. Lubię je, ale nie kocham.

 

Asics Zaraca 3

W tym bucie stopa jest nieco bliżej ziemi niż w innych modelach, co sprawia, że mamy lepsze „czucie” podłoża. But szybko reaguje na zmiany kierunku biegu i ma niski stopień amortyzacji.

Doskonale nadają się na treningi z przyśpieszeniami. Można w nich rozwinąć skrzydła. Natomiast na 15 kilometrze można odczuć brak amortyzacji. To nie są buty na dłuższe wybiegi chyba, że po lesie, gdzie podłoże nie jest tak twarde. Model Zaraca 3 to but uniwersalny. Sprawdzi się zarówno podczas biegowych treningów jak i ćwiczeń na sali. Takiego buta właśnie szukałam. Lubię je, ale nie kocham.

 

Teraz szukam modelu, który pokocham. Coś co będzie amortyzowało, ale też będzie lekkie i zwinne. Pewnie znów zdecyduję się na Asicsy choć i Salomony przykuły moją uwagę. Nie wiem jak wygląda proces reklamacyjny w Asics, ale po tylu latach to chyba dobrze o nich świadczy. Asics jeśli mnie czytacie jesteście niezawodni i mam do Was zaufanie. Tylko popracujcie nad kolorystyką. Więcej limonki  🙂

Jako ciekawostka zdradzę Wam, że Mikołaj przynosi mi pod choinkę sprzęt sportowy, a nie szmatki czy wizyty u fryzjera. A moje łyżwy są więcej warte niż mój samochód. Nie podagacie ze mną o tipsach, ale o zaletach biegania mogę gadać godzinami.

 

Czy ktoś z Was biegnie w Półmaratonie Żywieckim, albo w Półmaratonie Dąbrowskim? Spotkamy się na starcie?

 

Wiecie, że jedno w moich postanowień noworocznych już się dzieje? Na starcie Półmaratonu Żywieckiego staną wraz ze mną moi najbliżsi. Każdy z nich zaczął treningi od zera. Nikt nigdy w życiu nie przebiegł więcej niż 14 km. Każdy trenuje w innym mieście i na własną rękę. Półmaraton Żywiecki to wymagająca trasa. Jest tam dużo podbiegów. Będzie fun. Ktoś z Was chciałby do nas dołączyć?

 

Dodaj komentarz

2 komentarze

05/02/16 15:07

A ja biegam w najtanszych butach z Decathlona, takich białych, nie pamiętam nazwy. Ale Asicsy uwielbiam, bo miałem kilka par do squasha:) Sabi a może pomyślisz o nocnym półmaratonie wrocławskim?:)

08/02/16 10:46

A może kiedś, któż to wie 🙂