Kilka tygodni temu grupa dzielnych uczestników wzięła udział w Webinarium „Jak nie bać się kolejnego ataku paniki”. Podczas webinarium każdy wykonał ćwiczenie podczas którego ustalił cel oraz zapisał kroki jakie może podjąć (w ramach swoich zasobów), aby ten cel osiągnąć.

Ćwiczenie to pomaga stopniowo oswajać się z lękiem oraz przechodzić do kolejnego poziomu, gdy czujemy się na niego gotowi. Pomaga również wyrabiać prawidłowy nawyk oraz mocno uświadamia uczestnikom, że ataki paniki to nie jest choroba, której nie da się pokonać. Podczas zliczania ilości podjętych prób można łatwo zauważyć, że im więcej prób podejmiemy  tym szybciej zobaczymy efekty.

Cele były różne. Niektórzy chcieli zacząć biegać po parku, a inni marzyli o tym, aby móc robić zakupy w markecie bez obaw o zbliżający się atak paniki. Gdy kilka lat temu byłam chora, robiłam dokładnie to samo ćwiczenie. Aby przejść z kroku numer jeden do kroku numer dwa musiałam podjąć 63 próby. Trzy razy dziennie przez trzy tygodnie chodziłam pod super market i stałam pod nim 3 minuty z zegarkiem w ręku. Sama na swojej własnej skórze miałam okazję się przekonać jak skuteczne jest stawianie czoła lękom.

Tuż po zakończeniu webinarium otrzymałam maila. Zwykle nie zwracam uwagi na takie wiadomości, ale tym razem mail mocno mnie poruszył. Brzmiał mniej więcej tak:

Bla, bla, bla…Ja już zrobiłam wszystko co mogłam zrobić i mam wszystko za sobą. Dobrze wiesz, że ataki paniki wracają. Uważam, że Ty też jesteś nadal chora i jakby przyszło co do czego, to jestem pewna, że miała byś atak. Zapewne by tak było. Zdajesz sobie sprawę jak działa lęk i na niego nie ma mocnych. Przecież to jest oczywiste, że nie ma wpływu na to kiedy on nadchodzi i wszystko zależy od sytuacji. I jakby Ciebie odpowiednio wystawić na niebezpieczeństwo to pewnie i tak miałabyś atak paniki. Bla, bla, bla…(To nie jest dosłowna pisownia)

Początkowo się wkurzyłam. To tak, jakby osoba otyła pisała do osoby, która również miała kilka kilo więcej, ale schudła, że nie można się odchudzić.

Później jednak zaczęłam się wczytywać w pozostałe maile o podobnej treści, które czasem otrzymuję. Przypomniał mi się również chłopak, który kiedyś udzielał się w komentarzach i jego wypowiedzi brzmiały równie mocno. Wszystkich tych ludzi łączy kilka rzeczy. Silne przekonanie o tym, że mają już walkę z atakami paniki za sobą mimo, iż dalej są chorzy.  Jak również wiara w to, że ataków paniki nie można pokonać. Uważają oni także, że dysponują ogromną wiedzą na temat lęku. Powyższa czytelniczka była na tyle pewna swojego zdania, że posunęła się do tego, aby wręcz wmawiać mi, że lęk mnie jeszcze kiedyś „dopadnie”. W ogóle nie zdawała sobie sprawy z tego, że jej założenia są całkowicie błędne i w jej mailu nie ma słowa prawdy.

W mailu padło wiele mocnych słów. Od razu można zauważyć, że autorka jest wręcz przekonana o ich prawdziwości. Padły słowa takie jak: Ja mam ten etap za sobą, dobrze o tym wiem, ataki paniki wracają, zapewne, dobrze wiesz,  nie ma na to mocnych…

Chciałabym Wam wszystkim przypomnieć, że ataki paniki można pokonać. Gdy stawicie im czoła nie ma szans, aby wróciły! To od Was zależy kiedy lęk do Was przychodzi. No i przede wszystkim lęk zaczyna się w Waszej głowie. Jeśli wierzycie, że  lęku nie można pokonać i że jest to choroba od której nie można się uwolnić to właśnie tak będzie. To Wasze myśli nakręcają lęk, a później pojawiają się objawy fizyczne. Ciało i umysł to jedność.

Naprawdę nie wiem jak może normalnie funkcjonować osoba, która codziennie torturuje się fałszywymi przekonaniami. Z takim sposobem myślenia droga do wyleczenia będzie naprawdę dłuuuuuga i kręta. Bo jak pomóc komuś, kto uważa się za specjalistę mimo, iż nic nie wie?

Jeśli i Tobie trudno jest uwierzyć w prawdziwość moich słów masz dwa wyjścia. Możesz dalej tkwić w martwym punkcie pielęgnując swoje błędne przekonania. Możesz także spróbować otworzyć się na nowe doświadczenia i dać sobie szansę na zmianę.

Oto kilka wskazówek, które pomogą Ci uświadomić sobie, że:

1.       Samoświadomość oraz wiedza dlaczego warto zmienić sposób myślenia spowoduje faktyczną chęć zmiany. Czy upieranie się przy czymś co nie działa ma sens?

2.       Otworzenie się na nowy sposób myślenia i połączenie go z działaniem spowoduje tworzenie się nowych nawyków. Nawyki te wzmocnią zmiany w sposobie myślenia. Jeśli masz możliwość wykonania ćwiczenia to nie siedź z założonymi rękami i obrażoną miną. Weź się do roboty i zacznij działać. Jeśli dane ćwiczenie nie zadziałało zapewne podczas jego wykonywania coś poszło nie tak. Zastanów się co to mogło być lub poproś o pomoc specjalistę. Jeśli kolejnym razem prawidłowo wykonasz ćwiczenie to będziesz mieć okazję przekonać się, że faktycznie początkowo wykonywałeś coś źle. Jednocześnie Twoja perspektywa zacznie się zmieniać.

3.       Powtarzając regularnie dane ćwiczenie przez jakiś czas będziesz budować i wzmacniać swoją motywację do wykonywania go. Ostatecznie dzięki tym działaniom Twój światopogląd automatycznie się zmieni. Wykonując prawidłowo dane ćwiczenie dostateczną ilość razy przekonasz się o jego skuteczności.

4.       Unikanie sytuacji lękowych wywołujących w nas niepokój jest nieodłączną częścią ataków paniki. Unikając przerażających sytuacji z początku czujemy ulgę i lęk ustaje. Lecz tak naprawdę im bardziej czegoś unikamy, tym bardziej boimy się konfrontacji z tym w przyszłości. Tak więc na dłuższą metę unikanie sytuacji niekomfortowych podsyca lęk.  Aby pokonać lęk należy się z nim zmierzyć.

5.       Osoby, które pokonały ataki paniki to nie „szczęściarze” i „fuksiarze”, którym sprzyja los. Osoby wolne od lęku ciężko się napracowały, aby go pokonać. Osobiście wykonałam 42 tabelki takie jak na webinarium, a każda z nich odnosiła się do sytuacji, która powodowała we mnie lęk. Od kilku miesięcy prowadzę regularnie konsultacje z osobami, które tworzą już trzecią lub kolejną tabelkę i wciąż idą do przodu!

6.       Tyle ile dasz od siebie tyle otrzymasz w zamian. Tylko od Ciebie zależy czy zmierzysz się z lękiem w danej sytuacji i jak szybko. Ja mogę Cię naprowadzić na prawidłową drogę, ale jeśli Ty nie zrobisz nic – nie oczekuj spektakularnych efektów. Jedna z uczestniczek webinarium nadal jest na kroku numer jeden. Podjęła już 210 prób! Jest z tego powodu bardzo dumna. Z nic nierobienia przeszła do wariantu podjęcia 210 prób! To jest prawdziwy sukces! To jest spektakularna zmiana myślenia jakże niezbędna w procesie leczenia. Zamiast szlochać, że nie ruszyła jeszcze z miejsca – ona skacze z radości, że w końcu cokolwiek robi. Jestem z niej bardzo dumna.

 

Jak Wam idą ćwiczenia? Na którym kroku jesteście? Ile prób podjęliście? Niektórzy z Was już pisali do mnie maile, ale zastanawiam się co z resztą…

SlimJohn nie odzywasz się zbyt długo. Zaczynam się martwić. Mam tu coś dla Ciebie. Zobacz jak pracuje islandzka policja. Zamiast karabinów są koty. Dużo kotów.

Dodaj komentarz

13 komentarzy

18/02/16 22:34

Kurczę, czy mogłabyś podzielić się z nami tą metodą, którą zastosowałaś na webinarium, chociaż w małej części? Obecnie nie mam możliwości korzystać z coachingów i webinariów, a jestem w kompletnej rozsypce. Nie mam pojęcia, jak mam sobie radzić… Dziękuję i pozdrawiam.

19/02/16 08:07

Na pewno będzie kolejne webinarium wkrótce. Wypratruj informacji na blogu. Polecam godzinę biegania dzień w dzień! Postawi Cię na nogi.

18/02/16 22:41

W tym wpisie tkwi cała prawda. Doznałam tego na własnej skórze. Jeszcze kilka miesięcy temu (w przerwie od nerwicy) zmieniłam swoje nastawienie i od razu pojawiły się sukcesy – jedne za drugimi. A gdy w tym słabszym okresie siedziałam w łóżku i myślałam tylko o chorobach, nie udawało się nic. Teraz staram się powoli siebie zmieniać, wtedy widocznie nerwica była tylko w uśpieniu. Nie wiedziałam o niej nic, nie znałam metod walki z nią, a ona odeszła. I właśnie dlatego wróciła po półtora roku. Teraz jestem na najlepszej drodze do wyjścia z niej i życzę tego Wam wszystkim. A Tobie Sabinko dziękuję za tego bloga, bo gdyby nie Ty, nie wiem, gdzie byłabym w tym momencie i bym robiła. Chyba nadal trzęsłabym się pod kołdrą i czytałabym głupie fora. Dziękuję i pozdrawiam!

19/02/16 08:05

Kaasiaa, dobrze, że dajesz znać innym, że można i że tacy ludzie jak Ty istnieją. Nie dość, że sama walczysz to jeszcze inspirujesz! Brawo!

19/02/16 12:51

Tak sobie myślę, że ta osoba która napisała maila, potrzebuje pomocy jeszcze bardziej niż „zwykli” nerwicowcy. Przypomina mi się jak kiedyś trafiłem na forum, gdzie dziewczyna wmawiała wszystkim że mają bolerioze, a nie nerwicę. Wydaje mi się że odpowiednie nastawienie pozwola obrócić nerwicę na naszą korzyść. Można się dzięki niej wiele nauczyć o sobie.

19/02/16 15:06

Dokładnie 🙁 A zupełnie nie zdaje sobie z tego sprawy.

19/02/16 16:23

Na pewno wszyscy nie mają boleriozy ale są tacy co ją mają i faktycznie objawy są bardzo podobne więc to różnie z tym bywa.

20/02/16 10:40

Tak mogę potwierdzić że nastawienie bardzo mocno wpływa na działanie i nasze samopoczucie! Problemem jest tylko nasza wytrwałość! Konsekwentność w postanowieniu zmiany myślenia, bo od tego trzeba zacząć w pokonywaniu leków i paniki! Tylko w nas samych możemy odnaleźć klucz aby otworzyć wrota depresji. Jest to szalenie trudne! Potrzeba siły (której w ciężkich momentach wystarcza prawie tylko na pokonanie trudów dnia codziennego), i czasami (w zależności od charakteru) tysięcy wzlotów i upadków, poddawania się i próbowania na nowo! Depresja i lęki to budowla którą sami sobie postawiliśmy i tylko my sami możemy ją zburzyć!

21/02/16 11:08

Spójrzmy na nerwicę jak n a swojego sprzymierzeńca, to bardzo trudne , ale rezultaty niesamowite. Nie narzekajmy, nie analizujmy, nie bójmy sie jej, poprostu starajmy się nacodzien robić to co nas uszczesliwia i daje kopa;) rezultaty nie przyjdą odrazu , ale po jakimś czasie na 200 procent!

21/02/16 13:02

Maggie brawo! Jak nowa Maggie 🙂

21/02/16 13:06

;* bo po urlopie:)

22/02/16 18:55

Sabi , czy możemy liczyć na taką opcję na twoim cudownym blogu , żeby można było wiedxiec ze gdzieś ktoś dodał nowy komentarz. Na jakimś blogu to widziałam na pierwszej stronie tak z boku zatytułowane ” nowe komentarze ”
Ścisk

22/02/16 21:39

Zapytam, wybadam. Faktycznie przydało by się to wprowadzić 🙂