Chcesz zacząć biegać, ale nie wiesz od czego zacząć? Nic się nie bój. Mam dla Ciebie przewodnik, który krok po kroku zaprowadzi Cię w świat biegania. Czytaj i notuj, aby stać się prawdziwym mistrzem biegania.

 

Przed treningiem.

 

Pewnie już nie raz słyszałeś, że do biegania nie trzeba specjalistycznego sprzętu. Zatem złap swoje ulubione buty i goń na trening. Mogą być Conversy, szpileczki czy bambosze. Wybierz te w których czujesz się komfortowo. Zadbaj również o odpowiedni posiłek, aby mieć dużo energii na treningu. Najlepszy będzie żur na śmietanie, wędzona ryba z ogórem kiszonym, albo kaszanka z patelni z pajdą chleba ze smalcem i skwarkami. Nażryj się jak dzika świnka. Po takim zastrzyku energii prędko wyrusz w trasę. Broń boże nie czekaj, bo jeszcze jedzenie się zacznie układać i poziom energii opadnie. Dodatkowo jeśli ruszasz na dłuższy trening zabierz ze sobą jakąś przegryzkę. Może być kawałek kiełbasy i majonez. Nie zapomnij pokroić kiełbasy na małe kawałeczki, żeby Ci było łatwiej sięgać do kieszonki. Pamiętaj, żeby się czasem nie rozgrzewać. Rozgrzewka jest dla leszczy. Ty jesteś sportowcem przez duże S. Nie musisz marnować czasu na rozciąganie.

 

 

W trakcie treningu

 

Gdy tylko wyjdziesz z domu zacznij gnać jak gepard. Te pierwsze kilkaset metrów przecież świadczy o poziomie Twojego wytrenowania. Pędź przed siebie, a jeśli brakuje Ci tchu wal się ręką po głowie i nie przestawaj. Wio Marian, wio przed siebie- jiiiiihaaaaaa!!!!. Jak już totalnie nie będziesz mieć siły zrób sobie przerwę i popij izotonikiem, który zabrałeś z domu. Zapewne będzie to cola, albo inny słodki napój z marketu. Wypij dużo! Najlepiej od razu całą butlę. Chyba czytałeś, że biegacz musi być odpowiednio nawodniony! Jak widzisz innego biegacza napinaj muskuły, rób poważną minę i biegnij jeszcze szybciej. Wymiń go i biegnij ile sił w nogach. Gdy tylko znikniesz za zakrętem i będziesz mieć pewność, że Cię nie widzi ukryj się w krzakach i odpocznij.

Gdy spotkasz na trasie innego biegacza, który machnie Ci ręką pokaż mu palec (i nie chodzi mi o kciuk). Najprawdopodobniej ten człowiek ma jakieś złe zamiary wobec Ciebie. Jeśli sytuacja się powtórzy – zgłoś to na policję! Każdy ma prawo do swojej przestrzeni. Jeśli natomiast zobaczysz biegnącą kobietę z wózkiem krzycz głośno – dooooo garów! Co ona sobie myśli, żeby biegać zamiast gotować obiad dla męża?! Co to kuźwa ma być ? Równouprawnienie czy co?

Obowiązkowo co jakiś czas zerkaj na zegarek (taki zwykły po dziadku). Patrząc na niego wyglądasz bardziej profesjonalnie – rób przy tym miny, które sugerują, że jesteś bardzo zadowolony ze swojego treningu i dajesz z siebie wszystko. W przypadku spadku energii sięgnij po kiełbaskę z kieszonki.

 

 

Po treningu

 

Przebiegłeś pierwsze 3 kilometry? Super. Oświadcz znajomym, że zrobiłeś 10 kilometrów w tempie 4:30. Akurat Endomondo nawaliło więc nie możesz się pochwalić print screenem na Fejsie. Od razu po treningu walnij piwko. Najlepiej dwa. Nawodnienie to nie wszystko. Pamiętaj o dobrze skomponowanym posiłku regeneracyjnym. Może to być zestaw w Mc Donaldzie albo kebson z podwójnym sosem majonezowym. Po takim posiłku uzupełnisz mikro i makro elementy i zadbasz o to, aby czasem nie spalić tkanki tłuszczowej. Żeby Ci przypadkiem do głowy nie wpadło rozciąganie. Rozciągają się tylko panienki na jodze. Pff to nie dla Ciebie. Jeszcze tego samego dnia wybierz się do sklepu sportowego i kup zegarek z gpsem, bezprzewodowe słuchawki i skarpety kompresyjne. Zrób sobie selfie w lusterku z hasztagiem #biegacz #runner #maraton i obowiązkowo wrzuć na Instagrama. No i pamiętaj, że od dziś jesteś biegaczem, a to zobowiązuje. Od teraz musisz wrzucać zdjęcia aramantusa, kaszy quinoa, nasion chia na wszystkie media społecznościowe i nauczać innych co mają jeść.

 

Dodaj komentarz

 

13 komentarzy

30/03/16 09:25

Hahahahaha! Dobre 🙂

30/03/16 09:33

Ogóra z makręlą. Padłam.

30/03/16 09:34

Hej, co macie do joginek? :):):)

30/03/16 12:27

Lubię to!

30/03/16 12:46

Po kiełbasie to za daleko nie zabiegnę 🙂

30/03/16 12:47

Hahah kiełbasa – fuj 🙂

30/03/16 13:20

Pamiętam jak pierwszy raz wybiegłam i skinął mi na cześć biegacz. Pomyślałam że jakiś stuknięty jest, przecież się nie znamy. Musiałam mieć nieźle zdziwioną minę. A tu następny i następny. haha

30/03/16 21:39

Super! Można dostać szoku zwłaszcza gdy (z braku w tym momencie czasu) pominie się wstęp…hihi

31/03/16 07:24

🙂

31/03/16 08:03

hahahahah! uśmiałam się po pachy 🙂

31/03/16 10:04

O nieeee, a ja wrzucam zdjęcia z hasztagami non stop 🙂

31/03/16 19:25

Dobry wpis 😀

+ Chciałabym o coś zapytać. Od kilku tygodni odczuwam ból nad lewą piersią na wysokości pachy, zachodzący czasami na ramię, pachę i mostek. Jest delikatny, ale odczuwam go jako nieprzyjemny i kłujący. Czy to również może być od nerwicy? Ostatnio już mi przechodzi ale ten ból mnie trochę martwi. :/

01/04/16 07:08

Beatko, najlepiej wybierz się do lekarza. Będzie wiedział najlepiej. Jeśli badania nic nie wykarzą to będzie wiadomo czyja to sprawka 🙂 Pozdrawiam, Sabina