W dniu 10 kwietnia 2016 startowałam w Półmaratonie Dąbrowskim. Była to już 9 edycja tego biegu i ciągle zastanawiam się jak to się stało, że ominęło mnie poprzednie 8. Dąbrowa Górnicza to moje rodzinne miasto. Jak już pewnie nie raz czytaliście u mnie na blogu jego częścią jest również zalew Pogoria IV i moja ukochana dzielnica Marianki. To właśnie tam dorastałam i to właśnie to miejsce jest najlepsze na świecie. Lepsze niż malownicze wzgórza Toskanii. Tu stanie mój dom. Trasa Półmaratonu Dąbrowskiego przebiegała właśnie przez to miejsce co niezmiernie mnie ucieszyło.

 

Pogoda była idealna! Było pochmurnie, ale nie padało. Termometr wskazywał 8 stopni. Słońce schowane zza chmurami przyczyniło się pewnie do niejednej życiówki. Wiatr również postanowił być uprzejmy i w czasie biegu poszedł sobie wiać gdzie indziej. Tafla wody była płaska jak kartka papieru co nie zdarza się zbyt często na otwartej przestrzeni wokół Pogorii. Czasami wieje tam tak mocno, że na rolkach jeżdżę do tyły bez odpychania się. Pakiety odebraliśmy w przed dzień zawodów w Hali Widowiskowo –Sportowej Centrum. Trochę się zdziwiłam, że nie mogłam odebrać pakietu dla mojego brata mimo, iż miałam upoważnienie. Mam nadzieję, że w przyszłym roku będzie taka możliwość. W pakiecie była koszulka, ulotki informacyjne, czip oraz kupon na posiłek. Ktoś, kto projektował koszuli nieźle się postarał. Mam już w domu stos koszulek z zawodów, którymi myję podłogę. Może i są ładne, ale materiał z jakich są wykonane jest do bani. Koszulka z Półmaratonu Dąbrowskiego będzie pierwszą koszulką w jakiej będę regularnie biegać. Nie dość, że ma piękny design to jeszcze jest wykonana z przyjemnego i NIEgryzącego materiału. Dodatkowo mieszkańcy DG mieli troszkę inny design niż reszta. Mianowicie na koszulce pojawił się napis Jestem z DG. Bardzo fajny pomysł i wyróżnienie mieszkańców.

NA STARCIE PÓŁMARATONU DĄBROWSKIEGO: UJEJSCE

NA STARCIE PÓŁMARATONU DĄBROWSKIEGO: UJEJSCE

 

W końcu ktoś pomyślał i wystawił stoisko z ubraniami i akcesoriami dla biegaczy już w weekend na hali. Zapominalscy mogli zakupić żele energetyczne, skarpety, getry czy inne niezbędne gadżety na zawody podczas odbioru pakietów. Gdybym wiedziała wcześniej, że będzie taka możliwość to nie latałabym przez pół Warszawy w korkach za moimi żelami.

JA I MOJE DWA WYŻŁY

JA I MOJE DWA WYŻŁY

 

Start i meta Półmaratonu Dąbrowskiego znajduje się w dwóch różnych miejscach. Start znajduje się w Ujejscu. My podjechaliśmy samochodem, ale była również możliwość podjechania autokarem wynajętym przez organizatora. Tuż obok linii startu znajduje się boisko na którym odbyła się grupowa rozgrzewka. Wystartowaliśmy o 11 rano, a to prawie moja pora obiadowa więc po 3 kilometrach zrobiłam się już głodna jak wilk. Zjadłam więc żel energetyczny, wyciągnęłam selfie sticka i zajęłam się kręceniem filmików i robieniem zdjęć. Większość trasy biegła przez malownicze jeziora Pogoria IV oraz Pogoria III, a pozostała część przez centrum Dąbrowy Górniczej. Meta znajduje się w Parku Hallera (rzut beretem od Pałacu Kultury). Większość dąbrowskich ulic na czas maratonu została częściowo lub całkowicie zamknięta więc nie musiałam skakać między samochodami jak w przypadku Półmaratonu dookoła Jeziora Żywieckiego. Biegło się naprawdę bosko. Malownicze widoki Pogorii odwracały uwagę od zmęczonych ud i bolących kostek.

PEACEMAKERZY GOTOWI DO PROWADZENIA GRUPY

 *PEACEMAKER to taki człowiek co biegnie z balonem na wyznaczony czas np. 1:30 h lub 2:30 h. Jeśli chcecie dobiec w tym samym czasie musicie się go trzymać.

Półmaraton Dąbrowski

POGORIA IV. LECIMY <3<3<3<3

Na 10 kilometrze zabrakło mi turbo dopalania więc prosiłam znajomych kibiców o żel czy banana. Niestety nikt nie miał nic przy sobie. Najwyraźniej w porze obiadowej mój organizm domagał się obiadu i nie pomogły nawet te dwa banany, które zjadłam przed biegiem i żel na 3 kilometrze. Na trasie były punkty odżywcze z wodą i izotonikiem, ale nie było żadnych zakąsek, które mogłyby mnie uratować (może będą w przyszłym roku?). Starałam się jednak nie myśleć o głodzie i biegłam równym tempem w stronę mety. Najlepsze jest to, że woda do kilku punktów na trasie trafiła wodociągami ze specjalnych studni czerpiących wodę z jurajskich pokładów 100 metrów pod ziemią. Fajnie, co? Można się więc domyśleć, że nie brakło ani wody, ani kubeczków.

Wszyscy przestrzegali mnie przed podbiegiem na 18 kilometrze. Szczerze mówiąc nawet go nie poczułam. Jest to raczej niewielkie, ale długie wzniesienie. Nawet na super głodzie dałam radę to ogarnąć bez najmniejszego problemu. A za tym przewyższeniem biegnie się chwilę z górki więc można odpocząć.

Ja preferuję nie zażynać się w trakcie biegu, bo biegam dla przyjemności, a i tak miałam wynik lepszy niż w poprzednich biegach. Moje dwa wyżły zrobiły życiówki – biegli prawie za Kimaiyo bla bla jakiś tam 🙂  Ćwiczenia wzmacniające, które robię przynoszą chyba efekty, bo kolanka mnie nie bolały i w tym sezonie mam zamiar biegać bez kolejnej kontuzji.

 

Na mecie dostałam piękny medal, który tak jak i koszulka okazał się najładniejszym medalem jaki mam. Medale nawiązywały do obchodzonego w tym roku jubileuszu 100-lecia Dąbrowy Górniczej. Dodatkowo, jako oficjalny partner imprezy Dąbrowskie Wodociągi ufundowały dla wszystkich biegaczy bidony na wodę. Bidon również został mi wręczony na mecie. Przybiegłam głodna jak wilczur, ale na szczęście nasz znajomy rzucił się z pomocą. Kupił nam po zdrowym batoniku ze straganów przy mecie, które były pyyyyyszne. Apropos straganów, było ich tam kilka i można było kupić coś smacznego i coś fajnego. Ja tam lubię na takich imprezach poszperać po straganach – zawsze znajdę jakiś ciekawy gadżet, którego nie można dostać w sklepach stacjonarnych. Kiedyś kupiłam ręcznie szytą chustę na głowę, której nie ma nikt inny.

Półmaraton Dąbrowski

WIERNI KIBICE NA TRASIE. MAMA I BRATOWA.

Półmaraton Dąbrowski

JUŻ PRAWIE POŁOWA…

Półmaraton Dąbrowski

KUBECZKOWE MORZE

 

Tuż przy mecie jest hala na której wydawane są posiłki i można się umyć oraz ogrzać. Udaliśmy się więc na spaghetti i ku mojemu zdziwieniu hala była wypełniona po brzegi, a na stołówce panowała super atmosfera. Siedzieliśmy tam chwilę popijając kawkę, herbatę i gadaliśmy z innymi biegaczami. Spaghetti smakowało mi jak nigdy. To było najlepsze spaghetti ever. Po krótkim odpoczynku zrobiliśmy kilka zdjęć na podium i zważyliśmy się na specjalnej wadze, którą udostępnili nieodpłatnie wystawiający się tam dietetycy. Dowiedziałam się, że mój wiek metaboliczny to 24 lata, poziom tkanki tłuszczowej mam idealny (tyle, że skumulowany w okolicach brzucha) i jestem super nawodniona.

Po zawodach odbył się quiz. Na hali są krzesełka, które były wypełnione po same brzegi. Wielu biegaczy zostało na quiz, gdyż było do wygrania 50 super nagród (miksery, tostery itp.)

W biegu wzięło udział nieco ponad 1100 biegaczy więc wcale nie tak dużo. Dla porównania w BMW Półmaratonie Praskim biegnie około 8.000, a w New York Maraton 50.000. Atmosfera była naprawdę super. Organizatorzy bardzo się postarali. Wiecie, że jestem czepliwa. W robocie zawsze dbam o to, by moi klienci otrzymywali to, co najlepsze więc tak już mam. Tutaj naprawdę nie miałam się do czego przyczepić choć bardzo się starałam. Jedyne czego mogę sobie życzyć to jakiś mały banan na punktach odżywczych, chociaż jedna toaleta na trasie (wiem, wiem to przecież same krzaki dookoła, ale jakoś świecenie tyłkiem w lasku i przed sąsiadami średnio do mnie przemawia)  i możliwość odbioru pakietów w imieniu kogoś innego. Za rok staruję znowu. Już nie mogę się doczekać!

Półmaraton Dąbrowski

PIĘKNY MEDAL DO KOLEKCJI. LIMONKA <3

Półmaraton Dąbrowski

BUFECIK. KAWA. HERBATKA I SPAGHETTI

Półmaraton Dąbrowski

DLA MNIE MOJE HARTY SĄ NUMEREM JEDEN! ZAWSZE!

  WP_20160410_13_15_15_Pro__highres

 

Drodzy organizatorzy. Dzięki za super imprezę. Niepanikuj daje Wam najwyższą punktację.

Aha, i żeby nie było w tym roku po raz pierwszy została przeprowadzona kontrola antydopingowa. Organizatorzy wskazali do badania 2 najszybszych mężczyzn oraz 2 najszybsze kobiety. I znowu ukłony w stronę organizatora.

Dodaj komentarz

11 komentarzy

15/04/16 14:28

Sabinko a co to za buty? Piękny kolor!

15/04/16 14:30

Salomon Sonic Areo, najlepsze!

15/04/16 14:34

Są super! Potwierdzam

16/04/16 14:50

Haha, najlepsze zdjęcie w biegu. Uśmiałam się. A siusi też mi się zachciało, ale że nie było toia to trzymałam do mety :):)

17/04/16 09:16

A ja zaczęłam biegać po naszej pierwszej konsultacji. Pamiętasz? I potem na kolejnej okazało się, że tylko niepotrzebnie się denerwowałam, bo nie dawałam rady biec godzinę. A przecież chodziło o to, by dać radę tą godzinę ćwiczyć, a nie żeby biegać szybciej. A dziś zapisałam się na pierwszą dychę. Niesamowite uczucie. Czasami trzeba po prostu zacząć robić i nie myśleć. Tak jak powiedziałaś.

17/04/16 09:26

Go girl!

17/04/16 09:22

Co za energia! Inspirujesz w każdym poście. Mnie zastanawia jak Ty biegniesz, pijesz, słuchasz muzy i jeszcze robisz zdjęcia 🙂

17/04/16 09:25

Nie ma łatwo 🙂

17/04/16 09:50

Byłam, jadłam, potwierdzam smakowało jak nigdy!

17/04/16 10:54

Z numerem 9 to chyba kupiłaś pakiet jak tylko ruszył 🙂

17/04/16 10:55

A żebyś wiedziała 🙂