Gdy zachorowałam na ataki paniki większość znajomych odsunęła się ode mnie. Ludzie kojarzą ataki paniki z chorobą psychiczną czym przecież wcale, ani troszkę nie jest. W każdym bądź razie wtedy było mi bardzo przykro. Jak już pewnie nie raz zauważyliście, życie jest jak pudełko czekoladek i nigdy nie wiesz co Ci się przytrafi. Dziś ja jestem zdrowa, a Ci którzy się ode mnie odsunęli uczęszczają na moje coachingi. Ataki paniki są jak epidemia 21 wieku. Nie rozróżniają dni, płci czy wieku. Mogą przytrafić się każdemu. Bardzo cenna lekcja życiowa dla niektórych. Nieprawdaż?

Ja miałam wiele szczęścia, gdyż na swojej drodze natrafiłam na człowieka, który przeszedł przez ataki paniki i również je pokonał. Tabletki, które zapisał mu lekarz pogarszały tylko sprawę więc podobnie jak ja, postanowił wziąć spawy w swoje ręce. Stawił czoła lękowi i był dla mnie namacalnym dowodem, że można. To wystarczyło, abym znalazła w sobie pokłady motywacji do działania. Zrozumiałam, że mój lęk napędzany jest adrenaliną i dokładnie wiedziałam co zrobić, aby przestać się bać. Gdy pojawiły się pierwsze efekty wiedziałam, że to właściwy kierunek. Potem zaczęli zgłaszać się do mnie inni ludzie z prośbą o pomoc. Oni również zaczynali się czuć coraz lepiej więc polecali mnie innym. W końcu okazało się, że mój zawód wyklarował się sam. Zostałam pogromcą ataków paniki 🙂

Wciąż niewiele wiadomo o atakach paniki i nie sądzę, abyśmy mogli wiedzieć o nich dużo więcej w najbliższej przyszłości. Skoro naukowcy na całym świecie nie potrafią udzielić jednoznacznej odpowiedzi o przyczynach ich powstawania to i nam nie uda się tego odgadnąć. Możemy tylko spekulować i snuć teorie, które powstają na bazie doświadczeń osób, które pokonały lęk.

 

Oto kilka najczęstszych mitów z którymi miałam do czynienia:

 

Mit: Im dłużej trwają ataki paniki/ depresja tym trudniej je pokonać.

Prawda: Jest to sprawa bardzo indywidualna i zależna od poziomu naszej motywacji do działania.

Jedni uważają, że im dłużej chorują tym większą mają wiedzę i jest im łatwiej. A inni, że im krócej chorują tym jest łatwiej. Ja uważam, że czas choroby nie ma najmniejszego znaczenia. Prowadziłam konsultacje z człowiekiem, który chorował 10 lat i tak się zawziął, że postępy było widać w miesiąc. Powiedział, że lata zmagań z chorobą pomogły mu zbudować odpowiednią bazę wiedzy i ułatwiły powrót do zdrowia. Prowadziłam również konsultacje z ludźmi, którzy dopiero co zachorowali i pojedynczy epizod ataku paniki powalił ich na długie miesiące. Większość uznała, że pierwsze kroki z atakami paniki są zbyt „wstrząsające” w związku z tym bardzo trudno jest je ogarnąć.

 

Mit: Ataki paniki to znak, że niedługo oszalejesz.

Prawda: Fakt, że nie możesz przewidzieć nadchodzącego ataku może powodować, że czujesz się jak obłąkany, ale tak naprawdę nie jesteś!

Nie umierasz ani nie oszalejesz. Twoje ciało najzwyczajniej reaguje na substancje chemiczne, które buszują po Twoim ciele. Mało tego, możesz nauczyć się jak sobie z tym poradzić!

 

Mit: Ataki paniki mogą popsuć serce.

Prawda: Twoje serce zostało stworzone po to, aby bić!

Serce może bić w tempie nawet ponad 200 uderzeń na minutę. Zazwyczaj serce zdrowego człowieka bije w tempie 60-80 uderzeń na minutę. Kołatanie serca odczuwamy, gdy tempo uderzeń wzrasta powyżej 85 uderzeń. Podczas biegania tętno zaczyna wzrastać i wtedy nikogo nie dziwi szybkie bicie serca. Dlaczego? Zadaniem mięśnia sercowego, jako swoistej pompy jest utrzymywanie krwi w nieustannym ruchu, tak ażeby substancje odżywcze i tlen w niej zawarte, mogły docierać do najdalszych zakątków naszego ciała. Więc jeśli nasze serce bije to powinniśmy się cieszyć.

 

A jakie są Twoje ulubione fakty i mity na temat ataków paniki?

 

 

 

Dodaj komentarz

 

22 komentarze

22/04/16 07:27

Ja byłam przekonana, że nie można uprawiać sportu, bo jak serce bije tak szybko i zacznie jeszcze szybciej to będę miała zawał 🙂 A przecież to się nie dodaje 🙂

22/04/16 09:47

Największym faktem jest to, że są ludzie którzy z tego wyszli i żyją pięknie ;). Mitem jest dla mnie nadal jak ja mam tego dokonać ;). Co jest trochę lepiej to zawsze stanie się coś co mnie utlucze ;/. Demony energetyczne robią swoje, a ja w rodzinie mam ich sporo.

22/04/16 12:42

Nie daj się Aniu 🙂

23/04/16 09:28

Aniu, ja teraz miałam wątpliwą przyjemność przebywania kilku dni w otoczeniu tzw wampirów energetycznych, więc wiem o czym mówisz….już więcej nie popełnię tego błędu. Ty też masz wybór, pamiętaj o tym.

23/04/16 00:17

do moich mitów jeszcze „nie wyjdziesz z tego bez antydepresantów, a one same przecież działają tylko jeśli bierze je się regularnie przez długi czas albo do końca życia”

skutki uboczne tabletek których dostałam przeraziły mnie tak że wytrzymałam tylko tydzień koszmarów sennych i strachu że uduszę się jeśli wypiję chociaż odrobinę alkoholu przy nich i dałam sobie spokój. na szczęście znalazłam twoją stronę (uratowałaś mi tyłek i pare dzwonień na pogotowie w środku nocy) i dobrego lekarza z zainteresowaniami wokół CBT i małym zaufaniem do przepisywania ludziom podobnych specyfików. i są pierwsze postępy!

23/04/16 18:11

Super. Tak trzymaj!

23/04/16 09:21

wszystko prawda! ja też nie uprawiałam sportu bo bałam sie ze mnie wykonczy:) a teraz śmigam codziennie:)
Dla mnie najgorsze jest to że w nerwicy kazdy problem urasta do nierozwiązywalnej masakry , nie mówiąć już o dużym problemie który jak się pojawia w życiu to nerwica jest zwielokrotniona razy 1000 :((
krótko mówiąc – w normalnych sytuacjach radzę sobie z nią doskonale i czasem nawet mam uczucie jakby mnie opuszczała , ale jak tylko coś złego się zadzieje to wszystko wraca ze zdwojoną siłą i nijak nie jestem w stanie temu zapobiec:((
wydaje się , że jest już dobrze..aż tu pojawia się zyciowa trudność i ciało i umysł odmawiają posłuszeństwa…
Sabinko jak to było u ciebie? jak sobie z tym radziłaś?

23/04/16 16:27

MAGGIE mnie ostatnio coś rozwaliło :/. Kurcze myślałam, że Ciebie temat nerwicy juz nie dotyczy ;/. Pozdrawiam 🙂

23/04/16 19:36

Aniu , gdyby to było takie proste…ale staram sie nie narzekac za często . Jest dużo lepiej.
Pozdrawiam również 🙂

23/04/16 18:15

Miałam dokładnie to samo. W końcu system nerwowy padł to jak ma sobie radzić? Musi naczyć się na nowo podejścia do problemów dnia codziennego. Postaraj się wyrabiać sobie podejście „co będzie to będzie”, a z czasem samo minie. Będzie tych dni coraz mniej i mniej. A w trudnych chwilach bądź dla Ciebie wyjątkowo dobra…lody, spacer, nowe buty 🙂

23/04/16 10:45

Sabinko piszę bo ja nadal czegoś nie rozumiem :/. Wczoraj niby nie czułam się najlepiej ale mimo lęku całkiem nieźle sobie poradziłam, a dzisiaj tylko wstałam i telepie się jak galaretka :/. Mimo telepajki wyszłam z domu ale po przekroczeniu progu OMG uczucie które juz od dawna było mi obce. Coś kazało mi uciekać do domu ale poszłam do samochodu i jadę. Mam do pokonania 50 km ;). Ale o co tutaj chodzi ? Eh.

23/04/16 18:18

Wiesz każdy ma zły dzień…nawet ludzie bez ataków paniki. Bo pogoda, bo ciśnienie, bo trzeba coś załatwić, bo grypa. Twój organizam jest już wystarczająco obciążony i wystarczy małe co nie co, aby czuł się jeszcze gorzej. A Ty odczytujesz te symptomy jako „atak paniki” więc się nakręcasz i pojawia się lęk. Ale Twoja postawa jest prawidłowa. Wsiadasz, jedziesz i robisz swoje. I tak właśnie należy! Olać lęk, poprawić koronę i przed siebie 🙂

23/04/16 19:02

Już od dawna Sabinko się nie nakręcam ale mnie to drażni. Wiem, że każdy ma gorszy dzień ale jednak mając takie dni przed nerwicą było zupełnie inaczej. Dzięki za wyjaśnienie :). Koronę dzisiaj poprawiałam kilka razy 😉

23/04/16 21:51

Dziękuję za pomocną odpowiedz!
Właśnie z tą postawą mam ogromny problem. Nie wiem jak to zmienić , żeby się tak naprawdę nie przejmować i wierzyć w racjonalizacje a nie ciągle myśleć o problemie i mnożyć najczarniejsze wizje.

23/04/16 18:52

Super wpis. U mnie ostatnio jest dużo lepiej. Czasami miałam uczucie, jakbym już z tego wyszła, ale pojawiają się chwile słabości. Co najważniejsze – mogę już zasnąć bez wieczornych ataków, nie mam myśli depresyjnych oraz derealizacja nieco mi odpuściła. W sumie to jestem już na ostatniej prostej, czasami oczywiście poczuję się gorzej, zakręci mi się w głowie lub zacznie mnie boleć głowa, ale to już nie to, co kilka miesięcy temu, gdy siedziałam na łóżku i zapłakana trzęsłam się. Boję się tylko, że takie uczucie może być przejściowe i nerwica może wrócić w najmniej oczekiwanym momencie. Już raz tak miałam, przeszło mi na 1,5 roku i znów uderzyło, a myślałam że wyszłam z tego na zawsze. Czy nerwica może powrócić i co zrobić, aby tak nie było? Swoje małe sukcesy zawdzięczam wyłącznie Tobie Sabinko, to Ty (a właściwie Pani) popchnęła mnie do działania i pomogła w najgorszych momentach. Jest coraz lepiej, ale jednak obawiam się, że to przejściowe. Pozdrawiam i dziękuję niezmiernie. 🙂

24/04/16 11:38

Witaj. Mam 14 lat i jakiś miesiąc temu miałem pierwszy atak paniki. Na początku nie wiedziałem co to jest, ale pogrzebałem trochę w internecie i stwierdziłem, że to właśnie ataki lęku. Od tego czasu miałem już ich kilka, jednak od tygodnia coś się pogorszyło i zacząłem stresować się tym przez kilka godzin dziennie. Boję się tego. Naprawdę żyć się przez to odechciewa, jak się codziennie stresuję (w sumie nie wiem czym). Kilka dni temu zobaczyłem przypadkiem tego bloga, jednak zastanawia mnie dlaczego mi się to przytrafiło w tym wieku… Miałabyś dla mnie jakieś rady? Bo już nie wiem co mam robić…

24/04/16 20:51

Hej Kuba. Nie Ty pierwszy nie ostatni. Jest tyle teorii na temat przyczyn ataków paniki, że głowa boli. Ja też mam swoją teorię. Jest to choroba 21 wieku. Kiedyś mieli szkorbut dziś mamy lęki. Świat pędzi za szybko. A my nie nadążamy. Ciężko coś doradzić w kilku zdaniach…Zapraszam Cię serdecznie na konsultacje do mnie. Pomogę Ci ogarnąć lęk przed kolejnym atakiem i pokieruję dalej. Ale nade wszystko nie martw się! Ataki paniki można pokonać. Trzymaj się dzielnie.

25/04/16 13:58

Dziękuję za odpisanie 🙂
Ale czy jest szansa, że (ze względu na wiek) mi to samo przejdzie? Kilka dni temu pojawiło się u mnie takie uczucie, jakbym był jakiś nienormalny, czy coś… Nie wiem czy to przez to? U mnie najczęstsze podczas tych ataków, a także pomiędzy nimi jest drżenie. Czy to typowe? Ale chyba na razie będę musiał sobie poradzić z tym sam. Na szczęście za kilka dni jadę na wycieczkę to może mi się trochę samopoczucie poprawi…

25/04/16 19:15

Kuba, derealizacja oraz drżenie bardzo często idą w parze z atakami paniki. Dla chcącego nic trudnego 🙂 Trzymam kciuki!

25/04/16 19:38

Dziękuję 🙂
Muszę się chyba nauczyć takiego pozytywnego myślenia.

28/04/16 15:51

Witam od kilku lat zmagam sie z nerwica ,przez kilka lat bylo ok pracowalam zagranica.Od kilku miesiecy znow to samo telepie sie jak galareta,kazde wyjscie z domu koszmar pujscie do sklepu masakra nogi z waty slabo problem z poruszaniem sie po mieszkaniu boje sie ze zaraz sie przewroce,w domu juz nikt nie chce mnie sluchac,musze sobie sama radzic ,ale za bardzo nie wiem juz jak ,za dwa tygodnie mam wyjechac za granice nie wiem czy mam jechac czy sobie poradze,Sabinko co myslisz o tym pozdrawiam 🙁

29/04/16 09:44

Cześć Kami, Ja miałam ataki paniki i siedziałam sama w Anglii. Nie miałam nikogo, kto mógłby mi pomóc i dałam radę. Dla chcącego nic trudnego, a czymże są te ataki paniki? Kolana jak z waty, chwila palpitacji i po strachu. Zawsze możesz też podbudować się ze mną na konsultacjach, żeby lepiej sobie poradzić. A co mówi Twoje wnętrze? Co Ci podpowiada?