Moją przygodę z lękiem można porównać do jazdy kolejką górką w lunaparku. Pokonałam długi, kręty i wielopoziomowy tor. Gdy tylko udało mi się wjechać na samą górę z ogromną prędkością spadałam w dół. Wiele razy jeździłam do góry nogami wymiotując ze strachu. Ale czasem właśnie te najboleśniejsze doświadczenia zmuszają nas do refleksji nad naszym życiem.

Zaczyna się niewinnie. Spadek energii, częste bóle głowy, obniżony nastrój. Funkcjonujemy jakoś w ferworze dnia codziennego i zapominamy, że głowa goli po raz czwarty w tym tygodniu. Problemy narastają, a my dusimy się we własnym życiu. Nie umiemy poradzić sobie z aktualną sytuacją więc staramy się odnaleźć otaczającej nas rzeczywistości, co często nie jest zgodne z naszym systemem wartości.  Budzą nas koszmary,  a my zrywamy się ze snu zlani potem i sparaliżowani strachem. Kończy się na tym, że w ciągu dnia byle drobnostka potrafi doprowadzić nas do płaczu. Nasz umysł woła o pomoc. Ma dosyć!

Jeśli i Ty masz styczność z tego rodzaju doświadczeniami to mam dla Ciebie dobrą nowinę. Możesz uznać się za ogromnego szczęściarza! Pozwól, że powtórzę to raz jeszcze. Jeśli i Ty walczysz z atakami paniki czy depresją to jesteś wielkim szczęściarzem.

Ataki paniki, depresja czy choćby paraliżujące koszmary niosą dla Ciebie wiadomość. Niczym posłaniec z dawnych czasów, który przemierzał na koniu góry i doliny, by ogłosić dekret królewski.

Twój dekret królewski brzmiałby tak:

Zważywszy zdanie Naszej Rady Ciała i Umysłu, w zamiarze objaśnienia Awarii Systemu Nerwowego I Artykułu 4 Nam przedłożone postanowiliśmy i stanowimy, jak następuje:

Art. 1. Każdy człowiek za dobrowolnym układem nadanego sobie prawa do życia wolnego za dobrą wolę udzielonego, wolny jest wyprowadzić się z miejsca, w którym dotąd zostawał i przenieść się w obrębie możliwości tam, gdzie dobra wola jego będzie szczęśliwa.

Art. 2. Winien jednakże opowiedzieć się wprzódy współzależnym, który wstrzymać onego nie mocen jest, tudzież zwierzchności wskazanej od niego władzy domowej lub korporacyjnej, która o każdym wynoszącym się i przybywającym, w okręgu swojego powiatu, rządowi raport uczynić powinna.

Art. 3. Człowiek na koniec wyprowadzający się z miejsca nieszczęśliwego, w którym dotąd pozostawał, winien oddać współzależność składającą się z załogi i rozpocząć nowe życie zgodne z duszą i wolą.

Ataki paniki/depresja są wezwaniem do działania. Zmuszają Cię do rozwiązania tego co w Twoim życiu się popsuło. Warto wysłuchać tego wezwania i odbyć długą podróż do świadomego życia. Jeśli i Ty cierpisz z powodu ataków paniki lub depresji to porzuć ten smutek w pizdu i otwieraj szampana. Otrzymałeś wielki dar, anioła stróża, który śle wiadomość. Zbadaj, która sfera Twojego życia szwankuje? Czy jest to sfera zawodowa? Prywatna? A może należy podreperować budżet domowy?

Zamiast traktować lęk jak największego wroga podjedź do niego jak do niepowtarzalnej okazji, która przytrafia się raz na jakiś czas. Niczym mega przecena Conversów All Star Ct As Mid Lux Canvas, których model już dawno wyszedł z kolekcji (które właśnie do mnie idą by the way). Przecież wszystko kiedyś wydzie. Czy jest to niezdrowe odżywianie, przepracowanie, nadmierny stres, uczucie wypalenia lub za szybki pęd życia – nieważne! Kumulowany stres wyjdzie albo w postaci posłańca zwanego lękiem czy depresją, albo w postaci raka, zawału, udaru lub wielu innych strasznych przypadłości, które często kończą się zgonem!

Ja skorzystałam i dzięki temu trafiła mi się niepowtarzalna okazja, aby spotykać online niesamowitych i wspaniałych ludzi. Jesteście wszyscy tak cudowni, że chyba zrobię jakiś konkurs na najfajniejszego człowieka, który korzystał z moich konsultacji i skradł moje serce! Posyłam Wam wszystkim takiego wielkiego buziaka MUUUAAAAHHHHH! Wy uwielbiacie moje konsultacje, a ja uwielbiam Was.

 

Dodaj komentarz

33 komentarze

28/04/16 09:21

Bardzo pomocna w walce z nerwicą jest joga, medytacja i śpiewanie mantr. Po śpiewaniu mantr na prawde dzieją się cuda. Myślcie tylko o tym co dobre i budujące i nie bójcie się ataków paniki

28/04/16 09:48

Dorotka, dzięki za cynk 🙂 Polecisz jakąś szkołę jogi w Twoim mieście? Może ktoś skorzysta,,,

28/04/16 09:51

ile miłościiiii…..:) !!! buziak:***

28/04/16 10:09

Buziak *****

28/04/16 11:01

Jogę ćwiczę sama w domu. Korzystam z youtube;-)

28/04/16 11:25

Ja chyba nigdy nie nazwę ataków paniki, nerwicy wybawieniem ;/. Wydawało mi się, że jakoś to ogarniam a jednak się myliłam. Dwa dni temu samodzielnie wybrałam się do fryzjera którego mam ok 40 km od miejsca zamieszkania. Udało się też ogarnąć inne sprawy mimo, że telepałam się jak nie wiem co. I nic nie wskazywało, że dnia następnego idąc z kolegą na spacer i zachodząc do sklepu NAGLE zrobi się ciemno przed oczami, mroczki i uczucie jakbym traciła wzrok. Po przyjściu do domu do uczucie nie minęło i niestety musiałam udać się do lekarza, a dzisiaj zrobić sporo badań w laboratorium ;/. Z tego wszystkiego popłakałam się jak dziecko bo nie ogarniam tego wszystkiego i ludzie którzy są obok mnie i widzą moje starania też nie. Już nie wiem o co w tym wszystkim chodzi eh. Pozdrawiam.

28/04/16 11:49

Aniu czy biegasz co dzień co najmniej godzinę? To definitywne nadmiar adrenaliny, którą trzeba spalić. Zaufaj mi, że godzina dziennie i 4 tygodnie – a zobaczysz ogromną różnicę.

29/04/16 15:26

Niestety nie biegam ;/ Brak sił, motywacji i obawa, że schudnę , a tego nie chcę. Dziwnie to wszystko u mnie wygląda i nic się nie zmienia.

29/04/16 17:04

Ja tez jak zaczynalam przygodę z bieganiem, balam się o to samo i tez nie miałam sił i po pracy najchętniej wchodzilam pod kołdrę i tak do wieczora..
Gdy zaczęłam biegać – napoczatku balam się okropnie i się musiałam zmuszac- zmęczenie mijalo samo, humor wracał i o dziwo przybrałam na wadze;))
Przy wolnym bieganiu przez 50 min nie spalisz jakiejś wielkiej liczby kalorii .ja przed bieganiem jem batona albo dwa banany , a potem z koleji wraca ci apetyt i jesz za dwoch;)
Nie wyobrazam sobie ze można wyjść z nerwicy bez biegania. A więc musisz spróbować.

30/04/16 14:34

Pięknie Maggie to ujęłaś 🙂

30/04/16 21:48

MAGGIE próbowałam i ledwo dawałam radę 15-20 minut. Po dwóch tygodniach podałam z braku sił. Chyba każdy z Nas jest inny.

01/05/16 19:36

Ok…będę uparta – jedz b zdrowo przede wszystkim owoce i warzywa , suplementuj wit c ( oczywiście naturalna) d plus k , komplet wit.b do tego się nawadniaj i możesz dodać rhodiole i ashwande. Jak poczujesz ze twój organizm jest silniejszy to znów podejmij próbę biegania.bez tego ani rusz; (
To jest oczywiście moja propozycja , która możesz całkowicie olać; ))
Pozdrawiam Cię ciepło!

24/08/16 07:13

Zdecydowanie potwierdzam twoje słowa Sabino! Pisałam już, że zaczęłam biegać 5.08.16r. Oczywiście małymi kroczkami, marszobiegi od 1km dziennie. Dzisiaj pokonuję 5km dziennie z tego 3km truchtam:) Co zauważyłam i moi bliscy również ? Ano mnóstwo ciekawych rzeczy!!!
1. Jestem weselsza i mam więcej energii.
2. Z większą odwagą patrzę na świat i czyhające tam na mnie ataki paniki 🙂
3. Czuję, że moje ciało jest silniejsze i bardziej sprężyste, co dodaje mi pewności siebie.
4. Pomimo tego, że odstawiłam moją ukochaną mocną herbatę (tzw. ruski czaj) nie śpię w ciągu dnia. Początkowo nie wiedziałam co zrobić z tymi 2 wolnymi od snu godz.:)
5. Przesypiam całą noc, budzę się naprawdę wcześnie i bardziej wypoczęta.
6. Koleżanki zaczynają mi mówić, że bardzo ładnie wyglądam na twarzy i w ogóle….
7. Po bieganiu mam ogromny apetyt i jem z prawdziwą rozkoszą, nie ma mdłości jak wcześniej często bywało ( śniadanie, mdłości, spanie…)
8. Odważyłam się na wyjazd do Zakopanego z rodziną i znajomymi z pracy. Oni chodzili po wysokich górach ( jak dawniej ja sama), ja biegałam rano wokół ośrodka i samodzielnie poszłam na Gubałówkę!!! 🙂 Może to zabrzmi śmiesznie ale to był mój GIEWONT !! Dwa razy chciałam się cofnąć, bo tłumy ludzi, wysokość i przestrzeń, w której można się udusić…. A jednak za radą SABINY gadałam z tą swoją paniką, zachęcałam ją do ataku na mnie. Kiedy serce zaczynało walić jak szalone pomyślałam, że podczas biegu ( około połowy mojego dystansu) tak samo bije mi serce i trzęsą się nogi, oddycham szybciej itp.. i stwierdziłam, że nic nowego ten atak tak naprawdę sobą nie prezentuje? Zaakceptowałam zawroty głowy i szłam dalej. Uczucie, które mi towarzyszyło już na górze jest nie do opisania! Chodziłam, oglądałam wszystko jak bym była tam pierwszy raz! Robiłam zdjęcia, podbiłam pieczątkę w schronisku. wysłałam do rodzinki smsa, a oni nie chcieli wierzyć 🙂 Moje małe zwycięstwo!
9. Zaczynam zapominać o „uspokajaczach” czyli tabletkach… przed wyjściem z ukochanym pieskiem na spacer czy do pobliskiego sklepu po zakupy …:)

Wiem, że długa droga przede mną, że jeszcze codziennie czuję ten charakterystyczny niepokój wokół serca, że nawyki myślowe robią swoje, że jeszcze nie do wszystkich rad Sabiny stosuję się wzorcowo ( nie zapisuję tych myśli i kontrataków Sabino) ale dzięki temu naprawdę krótkiemu okresowi truchtania czuję się o niebo lepiej !!!
A ile w głowie rodzi się pomysłów?!

Dobra, kończę bo ja taka gaduła jestem. Do usłyszenia Sabino za jakiś czas a wszystkich tu obecnych pobratymców gorąco pozdrawiam:)
Dużo tutaj jest Ań? Przypadek? Może Sabino zmień mój nick na Ania Psiara ? 🙂 Bo te stworzenia uwielbiam niezmiernie 🙂

24/08/16 08:07

Jestem zachwycona Twoją postawą i dziękuję za to, że tu zaglądasz. Pamiętam swój pierwszy „Giewont” – cudowne uczucie. Prawda, że jak się chce to działa i nie trzeba do tego żadnej chemii? Faktycznie jest tu dużo Ań 🙂 Same fajne dziewczyny. Ps. Nicka możesz zmienić sama na taki jaki lubisz podczas dawania komentarza. Ps. Masz pieska?

24/08/16 15:21

Tak Sabino mam pieska od 14 już lat ! To taki cudny kundelek, ktorego kochamy z każdym dniem bardziej. Jest jak wino… 🙂 Nie może już ganiać jak kiedyś, ale zawsze mi towarzyszy siedząc mi na drodze, żebym nie zapomniała go ominąć 🙂 Postanowiłam, że kiedy już przebiegnę 5km w całości, wychodzę w teren poza dom. U nas mamy mnóstwo pięknych miejsc i szlaków do spacerów, rowerów i biegania. Stosuję metodę małych kroczków 🙂 By the way: Sabino możesz polecić jakieś w miarę dobre acz na początek niezbyt drogie butki do biegania? Odnowiła mi się kontuzja sprzed lat i puchnie mi kostka i wiem, że to oprócz kręgosłupa sprawa odpowiedniego obuwia.. Powiem ci, że walczę z tymi atakami od ponad 28 lat, zawsze też wiedziałam, jaką zbawienną moc ma sport i wysiłek fizyczny, ćwiczyłam i prowadziłam aerobic, o bieganiu słyszałam tyle dobrego a nigdy nie odważyłam się spróbować! Chyba potrzebowałam namacalnego dowodu i natrafiłam na twojego bloga 🙂 Mąż zaczyna nazywać mnie „maratończykiem” :):).

25/08/16 13:21

Super! Fajnie, że złapałaś bakcyla. Ja kiedyś biegałam w tych https://www.eobuwie.com.pl/polbuty-asics-gel-pulse-7-gs-c563n-turquoise-flash-yellow-blue-4007.html?gclid=CO-ipYbF3M4CFU46GwodhVgHAQ&gclsrc=aw.ds Asisc GEL Pulse 7 i byłby bardzo dobre. Cena jest również OK. Najważniejsze, że mają średnią amortyzację, która będzie chronić kostki (ale nie za wysoką, w której się źle biega jak np. Asics Nimbus). Mój narzeczony biegał na początek kupił sobie buty Kalenji w Decathlonie za 120 pln i też był zadowolony. Generalnie warto starać się biegać po trawie, żeby nie obciążać kostek podczas uderzeń. I pamiętaj o ćwiczeniach wzmacniających i rozgrzewce. Natomiast w tym sklepie trafiają się czasami dobre okazje na buty http://pl.sportsdirect.com/

28/04/16 19:37

Aniu dasz rade.nie poddawaj się . Może ja powiem co mi pomaga:
Bieganie, spacery, rolki, basen, spotkania ze znajomymi, komedie, planowanie podróży, masaże, ćwiczenia fizyczne w domu , bieganie i ….bieganie! No i Sabina i jej blog:))) a z uczuć : cierpliwość , duuuuuzo cierpliwości.
Wierze ze w końcu staniesz na nogi.

29/04/16 09:41

<3

29/04/16 15:31

MAGGIE Dziękuję. Mi cierpliwości nie brakuje i tego inni mogą się ode mnie uczyć. Znajomych nie mam;/ Brak pracy też robi o Miłości już nie wspomnę ;/. Ale idę dalej 🙂

29/04/16 08:12

Dziękuje Ci za ten blog zawsze na niego zaglądam i wtedy zawsze mi lepiej ✌

29/04/16 09:40

Cieszę się ogromnie 🙂 Dobrze wiedzieć, że ktoś czyta 🙂

29/04/16 15:32

Sabi czyta czyta i poleca 🙂

29/04/16 13:51

Świetny artykuł, dokładnie trafia w samo sedno. Przechodziłem przez to piekło w momencie narodzin mojej córeczki. Nie chciałem ale gdzieś tam podświadomie kumulował się stres, który uwalniałem tylko w jeden sposób – weekendowe chlanie.

Przez rok się męczyłem tracąc rozum aż doszło do mnie że muszę zacząć coś robić ze swoim życiem. I tak zacząłem biegać 😉 ludzie nawet nie zdają sobie sprawy jak wielką mamy broń do walki z dzisiejszym powszechnym zjawiskiem jakimi są stany lękowe, depresja itd. Bieganie wyleczyło mnie kompletnie z nerwicy lękowej. Biegając tak naprawdę medytujemy, poznajemy własne JA. Pokonujemy słabości, prowadzimy wewnętrzny dialog i tym
samym odnajdujemy rozwiązania 😉 Dzielę się swoimi przemyśleniami bo przypomniał mi się ostatnio moment kiedy biegłem obok lokalnego jeziora widząc wschód słońca. Była
godzina ok. 5.40 i naprawdę miałem w dupie że spałem tylko kilka godzin i że dzisiaj mogę się spóźnić do pracy. Cieszyłem się chwilą i tym że w końcu coś robię ;D i wtedy sobie pomyślałem czy mając moc cofnięcia czasu i powrotu do stanu przed chorobą gdzie nie wiedziałem o czymś takim jak nerwica, trzymając pada w ręce z PS3 i w drugiej piwo… odpowiedź jest tylko jedna : NO FUCKING WAY ! 😉 Odnalazłem sens i potrafię słuchać własnego JA. Ludzie otwórzcie oczy, zacznijcie biegać, pływać, spacerować, zawierać nowe przyjaźnie !

Mój sposób na nerwicę :

1. BIEGANIE (ogólnie sport)

2. ZDROWA ŻYWNOŚĆ

3. YERBA MATE – zamiast kawy 😉

4. PASJA

I tak od trzech lat ;D w spokoju i pozytywnym nastawieniu !

Życzę zdrowia kochani !

Ps. Kupcie sobie buty do biegania już dzisiaj ;D

29/04/16 16:13

Wow. Powiało pozytywną energią

01/05/16 09:59

Przemo, jaką masz pasję? Pozdrawiam!

02/05/16 11:11

Sabinko, proszę napisz jak można pozbyć się ciągłego niepokoju i telepawki całego ciała. Jak pozbyć się lęku? Zaakceptować i przeczekać?

03/05/16 20:59

Dorotko, nie zmieściłabym się z jednym komentarzu. Najlepiej skorzystać z konsultacji, żebym mogła poznać lepiej historię Twojego lęku i pokierować Cię dalej.

11/05/16 10:45

Jedyna zasada nigdy się nie poddawać!!! Wiem co mówię bo też przeszłam przez ataki paniki i myślałam, że tak już będzie zawsze, ale wzięłam się w garść, zaczęłam ćwiczyć i chociaż na początku było ciężko i też miałam ochotę położyć się i nie robić nic to się nie poddawałam bo wtedy było tylko gorzej. Nie lubisz biegać rób coś innego wszystko pomoże, tylko nie siedzenie. Dobra jest też pasja, ja wkręciłam się w robienie biżuterii. Miewam czasem gorsze dni, czasem nachodzi mnie jeszcze lęk, że może wróci to i może lepiej czegoś nie robić, ale teraz już wiem, że lepiej jest coś zrobić nawet trzęsąc się jak galareta niż się poddać!!! A takiego prawdziwego ataku jak kiedyś nie miałam już dawno jakiś rok albo lepiej, więc chyba działa. Pozdrawiam 🙂

11/05/16 12:29

Bravo Nika 🙂

14/07/16 10:31

Bardzo się cieszę, że „wpadłam” na Twój blog.
Na pewno się tu rozsiądę.
Pozdrawiam
Moni

14/07/16 12:03

Cześć. Witaj, witaj. Buszuj śmiało. Zagląda tu wiele fajnych ludzi 🙂 na pewno znajdziesz coś dla siebie.

18/07/16 00:02

Witaj Sabinko 🙂 ” Poznałam Cię dzisiaj ” całkowicie przez przypadek.. Wracałam z wakacji i zajrzałam na forum, w którym szukałam pomocy ( po raz 2gi).. tam znalazłam Twój komentarz i link do Twojego blogu. Nawet nie wiesz jak jestem Ci wdzięczna. Opiszę w skrócie, tyle ile się da 😉 żeby nie zabierać Ci zbyt dużo czasu, ponieważ widziałam, że wytrwale zawsze coś robisz 😉 Moja nerwica zaczęła się po śmierci mojej babci, najbliższej mi osoby. Mam też za sobą bardzo trudne dzieciństwo spowodowane przez ojca. Wszystko zaczęło się od niedoczynności tarczycy, którą nie potrafili mi baaardzo długo zdiagnozować. Wmawiano mi, że po ustawieniu hormonów wszystkie moje dolegliwości ( wszystkie te, które opisywałaś na blogu wcześniej) ustaną. Niestety nie.. zostały tylko uśpione. Zawsze byłam wyjątkowo emocjonalna, empatyczna, ale nie sądziłam, że aż tak to się odbije na moim samopoczuciu, życiu codziennym. Stwierdzono u mnie agorafobię, w szpitalu podawali mi leki uspakajające, tak samo po wyjściu zalecano mi.. Przyznam, że wzięłam kilka tabletek, bo jazda autobusem do szkoły była koszmarem. Wybrałam pół listka i rzuciłam to w cholerę. Od 16 roku życia mieszkam sama, sama musiałam dawać sobie radę, mama jest za granicą od kiedy pamiętam, a ojciec tyran robił ze mną co chciał. Ale miałam Anioła Stróża na Ziemi, Babcię. To Jej zawdzięczam najwięcej. Kiedy odeszła.. Świat runął mi pod nogami. I się zaczęło. Umierałam jak Ty.. ze 100 razy, mdlałam – tzn, tak mi się wydawało. Dusiłam się i sprawdzałam co chwilę puls. Wpadłam w tą pułapkę. Próbowałam tu pracować, ale za te pieniądze dobijało mnie to jeszcze bardziej. Wyjechałam do Niemiec, do opieki. Zawsze w naturze miałam chęć pomagania bardziej niż powinnam, spełniałam się w tej pracy, nadal spełniam, bo nadal pracuję 😉 Ale umysł często wygrywał, choć dał mi odpocząć na prawie rok..znów się odezwał. Przejął kontrolę. Zepsułam sobie prawie cały urlop.. Mojemu facetowi też, jesteśmy ‚młodym stażem’, dopiero ‚wdrażam’ go..co się ze mną działo-dzieje. Sprawy z dawnych lat już dawno przerobiłam, wiele też zmieniłam w tej kwestii, ale śmierci babci..nie potrafię wymazać, a tym bardziej się z tym pogodzić, mimo..że to już prawie 6 lat. Strasznie dokucza mi kołatanie serca, kiedy wypiję kilka piw, na drugi dzień chodzę do tyłu 😉 Straciłam wiele mocy, a jestem-byłam- i znów będę, bardzo energiczną osobą. Mam 27 lat, a czuję się jak stara babcia, chwilami mam wrażenie, że to moja podopieczna powinna się mną opiekować, a nie ja Nią 😉 Jestem ‚wylewna’, od zawsze mówię to co myślę, może dlatego tak mało bliskich ludzi mam obok siebie.. Bo mam tylko mamę i chłopaka. Twój blog bardzo mnie zmotywował dzisiaj, czytałam go kilka godzin ( włącznie z komentarzami ), aż rozładował mi się telefon 😀 Wybacz za mój długi komentarz, ale.. czy będzie jeszcze możliwość spotkania się z Tobą? Zobaczenia? posłuchania? Bardzo mi na tym zależy..A jeśli nie, to… Pozdrawiam Cię serdecznie i życzę żebyś nigdy się nie zmieniała! Kiedyś dojdę tak daleko jak Ty, na sam szczyt! ..tylko trochę drogi przede mną, co na pewno mnie uszlachetni. Całuję i ściskam mocno.

18/07/16 06:53

Witaj Ola, Wiem co czujesz, ale nigdy nie jest za późno! Twoja babcia na pewno nie może patrzeć na Twoje cierpienie więc pokaż jej, że ten cały czas i dobroć, którą Ciebie obdarzała teraz zaprocentuje. Na pewno będzie jej miło – czy to w niebie czy gdziekolwiek indziej jest (w zależności od wiary). Trzeba budować wiarę w siebie i próbować zmagać się z trudnymi sytuacjami życiowymi – ta zapewne nie jest ostatnia! (Takie życie iihhhaaa). Spotkać się ze mną można zarówno osobiście jak i na Skype. Tu więcej szczegółów http://niepanikuj.pl/shop/ Zapraszam i trzymaj się dzielnie! Sabina