Chłodnik jakoś tak nigdy do mnie nie przemawiał i zawsze skutecznie omijałam tą cześć menu szerokim łukiem. W końcu postanowiłam dać mu szansę. Nie jestem zwolennikiem zimnych zup, ale pretekst na przemycenie świeżych warzyw w akompaniamencie powalającego różowego koloru kupił mnie do reszty. I choć nie jestem blondynką zakochaną w różu to przygotowanie chłodnika z uwagi na zabawę kolorami uprzyjemniło mi wolne popołudnie.

Buraki mogą się wydawać smutnym i nudnym warzywem. Jakieś takie bulwiaste, brunatne i brudne. Ale odpowiednio przygotowane nadają każdej potrawie radosnych kolorów, a przy okazji mają dużo wartości odżywczych. Bawiąc się burakiem w kuchni można poczuć się jak kulinarny Picasso. Czerwone paluchy od obierania, różowa deska do krojenia oraz przecudowne kolory jakie tworzą się na skutek łączenia składników. A, no i ta zachlapana koszulka… 🙂

Chłodnik jest zimną zupą, która najlepiej smakuje wprost z lodówki. Doskonały pomysł na lunch w upalne dni. Jeśli jesteś wege 100% możesz zastąpić nabiał mlekiem sojowym.

Chłodnik z botwiny

Chłodnik z botwiny. Składniki czekają na krojenie.

Chłodnik z botwiny. Składniki czekają na krojenie.

Chłodnik z botwiny. Składniki czekają na krojenie.

 

Chłodnik z botwinki (Przepis na 6 porcji)

Składniki:

250 ml kefiru

250 ml zsiadłego mleka

Kilka łyżek kwaśnej śmietany 18%

Pęczek botwiny wraz z młodymi buraczkami (oddzielić osobno liście i buraczki z łodyżkami)

Świeży ogórek (pokrojony na drobną kostkę 0,5 cm)

Pęczek rzodkiewki (pokrojony na drobną kostkę 0,5 cm)

Garść szczypiorku (drobno poszatkowany)

2 duże garście koperku (drobno poszatkowany)

Ząbek czosnku (wyciśnięty)

Sok z połówki cytryny

Sól, pieprz, cukier

 

Jeśli tak jak ja nigdy wcześniej nie robiłeś chłodnika to pewnie zastanawiasz się nad pęczkiem botwiny. Pęczki mogą być ogromniaste jak i bardzo małe. Im większy tym bardziej treściwy będzie chłodnik. Na końcu pęczka powinny być młode buraczki (które nie zawsze tam są). Ja użyłam jednego dużego pęczka, który miał na końcach 4 małe buraki (takie około 4 cm). Liście należy oddzielić od łodyg i buraków. Pokroić na małą kostkę (im drobniejsza tym lepsza). Wrzucić do garnka najpierw pokrojone łodygi i buraki oraz zalać taką ilością wrzącej wody, aby tylko przykryła warzywa. Gotować 6 minut i dorzucić pokrojone liście oraz sok z połowy cytryny i szczyptę cukru. Gotować kolejne 4 minuty. Nie dolewać wody. Najpierw liście będą ponad stan wody lecz po chwili stracą na objętości i zanurzą się same. Odstawić do wystygnięcia.

 

W misce wymieszać kefir, zsiadłe mleko, śmietanę, pokrojoną rzodkiewkę i ogórka. Wycisnąć czosnek, dodać koper i szczypior. Trzeba zadbać o to, aby kefir i zsiadłe mleko były gęste oraz w miarę kwaskawe. Ja kupiłam jakieś naturalne i mało znane, które były smaczne, ale miały mało wyrazisty smak. Następnym razem użyję kefiru Krasnystaw. Sprawę uratowała śmietana, która troszkę zakwasiła miksturę i dodała gęstości.

 Chłodnik z botwiny

Następnie wymieszać mikstury i doprawić solą i pieprzem. To najlepsza część zabawy. Kolory zaczną się mieszać i z czerwono białej masy zrobi się mega róż! Każdemu różowy wychodzi inaczej w zależności od ilości kefiru i buraków. To bardzo ekscytujące. Naoglądałam się zdjęć w Internecie i mój różowy wyszedł bardzo intensywny. Przepiękny!

Zabawa w mieszanie. Co za fun!

Zabawa w mieszanie. Co za fun!

Zabawa w mieszanie. Co za fun!

Zabawa w mieszanie. Co za fun!

Zupę można jeść od razu w brudnej od buraków bluzce i zafarbowanymi od gotowania dłońmi, ale smaki nie będą jeszcze wyraziste. Najlepiej odstawić chłodnik do lodówki na 24 godziny, aby smaki się przegryzły. Chłodnik jemy na zimno. Można śmiało zaszaleć i przygotować kawałek podpiekanego brązowego chlebka. Niektórzy jedzą chłodnik z jajkiem, ale mój był już wystarczająco  treściwy i gęsty.

Taaa dammmm! Piękny, różowy chłodnik!

Taaa dammmm! Piękny, różowy chłodnik!

Taaa dammmm! Piękny, różowy chłodnik!

Taaa dammmm! Piękny, różowy chłodnik!

 

Dajcie znać jakie kolory powstały u Was.

 

 

Dodaj komentarz

6 komentarzy

14/05/16 12:27

Faktycznie różowy. Niemal fiolet! Będzie jakieś webinarium wkrótce?

14/05/16 12:28

Jak ja dawno chłodnika nie jadłam. Chyba najwyższa pora na rozpoczęcie sezonu chłodnikowego.

14/05/16 21:33

Wygląda apetycznie

14/05/16 23:30

Uwielbiam ten chłodnik! Kolor iście fioletowy. Czy jest tu ktoś kto chciałby się wymienić swoimi doświadczeniami na temat lęku i paniki, lub po porostu popisać w ciężkich chwilach?

22/05/16 12:32

Jedna z czytelniczek podała maila. Przesłałam go w wiadomości prywatnej. Pozdrawiam, S

19/05/16 08:36

Mniam, aż mi ślinka poleciała. Wiosna w pełni, pogoda zaczyna dopisywać to i chęć na chłodniki się pojawia.