Emmy i Jake – uśmiechnięta para, która z pozoru wygląda jak każda inna. Jednak nie będzie im dane cieszyć się sobą przez całe życie.

Emmy i Jake randkowali jako nastolatkowie. Ich związek nie przetrwał próby czasu. Emmy została w Londynie, a Jake wyjechał studiować medycynę w Austalii.  W zeszłym roku już po pierwszym spotkaniu ich miłość rozkwitła na nowo. Jake wrócił z Sydney do Londynu, aby zamieszkać z Emmy.

Emmy i Jake – nastoletnia miłość

Emmy i Jake 2016

Po 6 miesiącach znajomości Jake zaplanował wyjazd niespodziankę na Filipiny, aby oświadczyć się swojej ukochanej. W dniu wylotu Emmy otrzymała wyniki badań. Zdiagnozowano u niej rzadki rodzaj złośliwego raka tarczycy. Wyjazd został odwołany zgodnie z zaleceniami lekarzy.

Nie martwcie się. To nie będzie smutna historia rodem Przeminęło z wiatrem.

Emmy z siostrą Sophie i jej córeczką

Z Emmy pracowałam mieszkając w UK. Bardzo miło ją wspominam. Jej znak rozpoznawczy to uśmiech na twarzy. Piłyśmy tequilę za tequilą i obsługiwałyśmy najprzystojniejszych chłopaków w klubie. Muszę nie skromnie przyznać, że lista telefonów zapisanych na karteczkach które dostawałyśmy mogłaby zapewnić nam randkowanie przez cały rok. Emmy to urodziwa dziewczyna o pięknym wnętrzu. Taka jedna na milion.

Historia Emmy zaczęła się niewinnie. Z dnia na dzień zaczęła źle się czuć. Pojawiły się objawy takie jak biegunka, zmęczenie i powiększone węzły chłonne. Lekarze postawili błędną diagnozę i stwierdzili zespół jelita drażliwego. Mimo, iż stan Emmy się pogarszał żaden z lekarzy nie zlecił bardziej szczegółowych badan. Wręcz wmawiano jej, że objawy zapewne związane są ze stresem. Emmy jest nauczycielką i w październiku jej stan był na tyle poważny, że musiała opuszczać lekcje. Jednego dnia miała biegunkę, innego zaparcia i krwawienia. Czuła się bezsilnie, gdyż kilku lekarzy nie potrafiło jej pomóc.

Pewnego dnia jednak Jake zauważył u Emmy znacznie powiększone węzły chłonne i zmusił Emmy, aby ponownie poszła na wizytę do internisty. Zrobiono szczegółowe badania, które jednoznacznie stwierdziły raka tarczycy. Jak się wkrótce okazało z przerzutami na inne organy, między innymi na kręgosłup, kości, płuca i wątrobę.

Mimo, iż para nie poleciała na Filipiny, Jake oświadczył się Emmy następnego dnia w łóżku przy kubku herbaty. Emmy oczywiście powiedziała tak!

W dniu 22 marca 2016 Emmy została oficjalnie zdiagnozowana w St. George’s Hospital przez wyniki biopsji. Żyła z rakiem od 18 miesięcy.

Emmy po pierwszych dozach leku na raka…

e7

Rak Emmy jest szczególnie rzadki. W ciągu 12 lat odnotowano tylko 300 takich przypadków w Wielkiej Brytanii, a Emmy jest najmłodszym z nich. Istnieje tylko jedna forma terapii, która nie pomoże pokonać tego typu raka, ale może go spowolnić. Oznacza to, że biorąc leki Emmy ma 20% szans na przeżycie 5 lat.

Emmy jednak nie ma zamiaru siedzieć w kątku i płakać. Jake tym bardziej. W związku z tym, że w wyniku błędnej diagnozy żyła z rakiem przez 2 lata postanowiła pomóc innym.

Para zbiera pieniądze na szpital The Royal Marsden w którym leczona jest Emmy. W ramach akcji charytatywnej przejadą tandemem z Londynu do Kopenhagi przez Amsterdam i Brukselę. Emmy nie martwi się o brak sił, gdyż Jake jest ultra maratończykiem więc będzie główną siłą napędową. Celem akcji jest dobycie pieniędzy na szpital oraz podniesienie świadomości ludzi na temat tego rodzaju raka. Gdyby tylko Emmy została prawidłowo zdiagnozowana wcześniej jej życie mogłoby teraz wyglądać zupełnie inaczej.

Emmy swoją postawą inspiruje innych do działania. Mnie również. Sama mówi, że diagnoza była dla niej szokiem, ale dzięki niej zdała sobie sprawę jak cenny jest każdy dzień. W dniu 3 września stanie na ślubnym kobiercu. Przyjęcie odbędzie się w domu rodziców Emmy. Para planuje również podróż poślubną oraz szuka surogatki, która pomoże zdobyć potomstwo. Oboje mówią, że nie mają najmniejszego zamiaru poddawać się chorobie i wykorzystają każdą wspólną minutę jaka im została.

Strasznie wzruszają mnie filmiki, które Jake kręci o Emmy. Jego cierpliwość i ciepły uśmiech. Jake wstaje wraz z Emmy i jeździ z nią na zabiegi i badania do szpitala, które trwają 6 godzin. W tym czasie siedzi na poczekalni i trzyma Emmy za rękę. Pomógł też stworzyć stronę internetową, gdzie opisują swoje przygody z walką z rakiem.

Emmy ani na chwilę nie przestała się uśmiechać. Nawet w szlafroku szpitalnym. Pragnie wykorzystać swój czas na miłość jaką została otoczona przez rodzinę i przyjaciół, a nie na zmartwienia. Zamiast smutać wybiera sukienkę ślubną i pomaga innym. Wydawałoby się, że z taką diagnozą wypadałoby załamać ręce i wybierać trumnę…a jednak wszystko jest kwestią naszego nastawienia – to właśnie powtarzam wszystkim na konsultacjach i webinariach.

Ich słynny tandem dostał na imię Tara

Emmy inspiruje do działania również mnie. Między innymi do zapisania się na pierwszy maraton. Trzeba cieszyć się każdym dniem i sięgać po swoje marzenia, bo nigdy nie wiadomo co nam się przytrafi. A życie mamy tylko jedno. Na maraton się już zapisałam i każdy swój przebiegnięty kilometr dedykuję właśnie Emmy.

Mam nadzieję, że stanie się jakiś cud i Emmy będzie żyła sto lat. Myślę o niej codziennie i posyłam dużo dobrej energii.

Tutaj możecie podglądać Emmy i Jake’a.

A tutaj możecie wesprzeć ich wspaniałą inicjatywę.

 

 

Dodaj komentarz

 

7 komentarzy

06/06/16 11:47

Popłakałam się! Co za dziewczyna.

06/06/16 14:06

Aż mnie dreszcze przeszły. Ja bym się zapewnie załamała całkiem i nie wychodziła z domu. Tylko brać przykład z takiej postawy.

07/06/16 08:33

Mnie jednak wszelkie historie o chorobach przygnębiają. Jestem mega wrażliwa i pewnie dlatego :/.

07/06/16 16:42

Dzień dobry Pani Sabino!
Mam 18 lat i choruję na nerwicę lękową od 3 lat. Czasami jest dobrze, czasami mam ataki i ogólną ‚depresję’. Ostatnio, po odkryciu Pani bloga, wzięłam się za siebie i jest nieco lepiej. Moja nerwica polega na tym, że przejmuję się wszystkim, boję się wyjeżdżać daleko, czegoś ciągle się boję. Jednak wychodzenie do szkoły, sklepu, na spacer nie sprawia mi żadnego problemu. Problemem jest to, że jutro jadę na wycieczkę klasową na 3 dni i boję się, że dostanę tam ataku (już raz tak było na wyjeździe z rodziną). Czy ma Pani jakieś rady, jak mam się zachowywać, co robić, aby ten atak mnie nie dotknął? A jeśli już mnie zaatakuje, to jak się zachować, aby go zmniejszyć? Co robić, aby cieszyć się tym wyjazdem, a nie bać się ciągle, że coś się stanie? Może ma Pani jakieś wskazówki, z chęcią skorzystam w przyszłości z coachingów, jednak teraz sytuacja jest ‚pilna’. Proszę o odpowiedź. Pozdrawiam. 🙂

08/06/16 09:37

Wiecie co, tak wstałam i znów nie mam ochoty żyć. A nawet nie wiem czemu. Koniec tego użalania się. Idę na rower. Dobrze, że są tacy inspirujący ludzie na świecie jak ta dziewczyna. Musi mieć silną psychikę. Dopiero co poznała miłość życia, a tu choroba ją dopadała. Ogólnie życie nie jest sprawiedliwe. Znam wielu okropnych ludzi, którzy cały dzień stoją pod sklepem z wódą w kieszeni i im nigdy nic nie dolega. Dlatego trzeba korzystać z każdego dnia.

19/09/16 13:23

Takie historie się nie zdarzają,
To musi być wielka miłość:)

Im uśmiech nie schodzi z twarzy 🙂

19/09/16 13:30

Znam osobiście inaczej też bym nie uwierzyła. Niezwykła osoba. Tylko brać przykład!