Hej biegacze! Pamiętacie mój wpis o pierwszym maratonie? Ten wielki dzień jest tuż za rogiem. Za 3 tygodnie Silesian Highland Marathon a ja przebieram już z nóżki na nóżkę z radości.

 

Silesian Highland Marathon odbędzie się 30 lipca 2016 roku na terenie trzech gmin w powiecie będzińskim (województwo Śląskie). Czyli rzut beretem od mojej rodzinnej miejscowości.

Malownicza trasa przebiegająca przez liczne wzniesienia Wyżyny Śląskiej daje łączną sumę podbiegów w wysokości 500 metrów co stanowi o niemal górskim charakterze.

 

Około 80 % trasy wiedzie przez ścieżki polne oraz leśne i na tym właśnie mi zależało. Na dystansie maratonu czyli mniej więcej 42 kilometrów będę musiała pokonać około 15 km pod górkę, tyle samo z górki i około 12 km po płaskim terenie. Najwyższym punktem biegu jest Góra w Nowej Wsi – 398 m n.p.m., która jest jednocześnie drugim najwyższym wzniesieniem na Wyżynie Śląskiej. Oznacza to, że solidnie się zmęczę, ale za to stanę się jednym z pierwszych uczestników, którzy ukończyli pierwszy terenowy maraton wyżynny w Polsce – bo Silesian Highland Marathon to właśnie maraton wyżynny!

Jeszcze w czerwcu nie miałam najmniejszego zamiaru biec maratonu w tym roku…Ale jak tu nie biec, gdy na drodze pojawiają się takie okoliczności? Pierwszy maraton wyżynny z malowniczymi krajobrazami na Śląsku, a mnie miałoby tam nie być?!

Nie znalazłam kompana do biegu, ale część mojej wesołej drużyny biegnie w towarzyszącym biegu na 10 km. Powiecie szalona! No szalona, szalona. W 8 tygodni do maratonu o niemal górskim charakterze? No pewnie, że tak. Miałam kilka wątpliwości, ale po krótkiej rozmowie z przemiłym organizatorem szybko się rozmyły. A poza tym kto jak nie ja. Dałam radę atakom paniki oraz depresji i nic innego nie jest mi już straszne.

Dwa miesiące to trochę mało na przygotowania, ale jakoś sobie radzę. Zamiast sączyć drinki z palemką nad sardyńską plażą zaiwaniałam na hotelowej siłowni. Byłam jedyną osobą, która ćwiczyła podbiegi na bieżni (albo w ogóle ćwiczyła na siłowni). Podczas treningu zamykałam okna i wyłączałam klimatyzację, żeby przyzwyczajać się do wysokich temperatur jakie będą panowały podczas biegu w środku lata.

Cała siłownia moja!

Cała siłownia moja!

A gorąco było jak w piekle...

A gorąco było jak w piekle…

Dodatkowo korzystam z planu treningowego opublikowanego na stronie Silesian Highland Maraton. A raczej z jego drugiej połowy. Ułatwia mi organizację treningów w zabieganym dniu człowieka z dwoma pracami. Nie ma szans na bicie rekordów, ale może chociaż uda mi się dobiec do mety 🙂

W bieganiu cenię sobie dobrą zabawę i to, że można pracować nad swoimi słabościami. Jeśli nie masz na tyle silnej woli, aby wyjść na trening w słońcu czy śniegu jest bardzo prawdopodobne, że taką samą dawkę motywacji wnosisz do wszystkich innych aspektów życia. Mogę nie mieć czasu, pieniędzy, siły czy wiedzy…Ale motywacji do działania mam dużo. Nawet jak nie zdążę przygotować w 100 procentach ciała to będzie je wspomagał mój umysł. Strzeżcie się rywalki! (Całe 15 par cycek w tym połowa jak pro, a druga połowa ultra). Zwyklasy takie jak ja też biegają maratony, a co! (to znaczy ten, tego…mam nadzieję)

29 km dookoła mojej ukochanej Pogorii

29 km dookoła mojej ukochanej Pogorii

Laskiem...

Laskiem…

Trzy tygodnie do pierwszego maratonu ever!

Trzy tygodnie do pierwszego maratonu ever!

Oprócz treningów biegowych robię też treningi siłowe ze sliderami. Suzi też je uwielbia i nie daje mi ćwiczyć.

Oprócz treningów biegowych robię też treningi siłowe ze sliderami. Suzi też je uwielbia i nie daje mi ćwiczyć.

WP_20160706_20_16_43_Pro

Organizatorzy biegu mają w swoim portfolio kilka innych biegów więc ze spokojną głową oddaję się w ich ręce. Mam nadzieję, że zabawa będzie przednia, a krajobrazy odciągną moją uwagę od piekących z bólu ud.

Jeśli ktoś z Was rozważa udział w maratonie to zapisy nadal trwają.

Do zobaczenia na mecie?

Dodaj komentarz

 

56 komentarzy

08/07/16 16:02

KOBIETO jak ja Cię PODZIWIAM ! Oddaj mi trochę tej motywacji, siły i optymizmu ;). Nawet nie mam wątpliwości, że dasz radę 🙂

08/07/16 16:18

Aniu, oddam Ci nawet ze 3 kg z wałków na brzuchu jak chcesz 🙂 🙂

08/07/16 17:17

Ja chętnie przyjmę z 10 kg;)

08/07/16 16:22

To chyba pierwsza edycja, bo jeszcze nie słyszałem o tym maratonie. Zapowiada się ciekawe, ale tydzień wcześniej mam start gdzie indziej. Fajna sprawa. Napiszesz jak wrażenia?

08/07/16 16:40

No pewnie! Będzie tradycyjnie post o wrażeniach z biegu.

08/07/16 16:39

Może w przyszłym roku się podejmę. W tym dzięki Tobie startuję w półmaratonie. Jest motywacja na przyszły rok!

08/07/16 16:40

Go Violka!

08/07/16 16:44

8 tygodni? Nieźle. Szacun dziołcha 🙂 A piszczele jak? Już nie bolą?

08/07/16 16:47

Ktoś tu uważnie czyta wpisy 🙂 Kupiłam wałek i się wałuję. Sama nie dowierzam, że działa! Będzie o tym post.

08/07/16 16:46

Jakoś słabo reklamowany ten bieg. Nic o nim nie słyszałem. A szkoda, bo wziąłbym pod uwagę! Też preferuję szutrowe ścieżki. Góry przyszły na Śląsk.

08/07/16 16:49

To pierwsza edycja. Mam nosa do fajnych biegów 😉

08/07/16 17:19

Kurcze czytając komentarze pod tym postem mam wątpliwości czy to ludzie z nerwicą :))).Brawo Wy :)))

08/07/16 19:17

Powiedz co robię zle bo po bieganiu na bieżni bolą mnie ostatnio plecy

08/07/16 21:31

Kate, może to nie od biegania?

08/07/16 22:12

Oglądałem trasę. Nieźle się zmęczysz. Nie mogę się doczekać relacji. Jestem z Gdańska, ale jak polecisz to w następnym roku biegnę. Lubię tu wpadać, zawsze czegoś ciekawego się dowiem.

08/07/16 22:20

Jak na razie ogarniam 5 km. ile czasu zajmie mi trenowanie do maratonu? Rok? Dwa? Ja wracam z 5 km to ledwo żyje, a to i tak cud że biegam, bo tak to ani rusz było! Całe szczęście, że mam WAS na NIepanikuj! Pozdrawiam wszystkich początkujących biegaczy.

08/07/16 22:26

Jest plan treningowy na stronie. Spróbuj czy dasz radę. A jak nie to podziel na 2 i zacznij od tego

09/07/16 15:38

Szczęka mi odpadła. Dziewczyno jak Ty ogarniesz 42 km? Ja tu plany na maraton robię na 2 lata treningów, a Ty w 8 tyg? Przecież to jakaś mission impossible.

09/07/16 15:40

Sama się zastanawiam 🙂

09/07/16 15:39

Rzucam Ci wyzwanie. Jak dasz radę, to chodzisz w koszulce i medalu przez następne 48 h na znak triumfu i rozdziewiczenia królewskiego dystansu.

09/07/16 15:42

Wyzwanie przyjęte! Mogę trochę śmiesznie wyglądać z medalem na szyi przy biurku w korporacji, ale co mi tam! Lubię wyzwania 🙂 Będzie dowód na Fejsie i Insta. Bacznie wypatruj.

10/07/16 18:33

Jesteś niesamowita, jutro zaczynam piąty tydzień planu treningowego, który kiedyś udostępniłaś. W październiku startuję z chłopakiem w biegu na 10 km. Dzięki za zarażenie mnie tym bakcylem do biegania. 🙂

10/07/16 19:50

Wow! Daj znać jak poszło!Za rok Silesian Highland!

11/07/16 18:06

Oooooooooo, wyzwanie! I like it! 😀

11/07/16 18:13

Witam wszystkich! 🙂 Sabinko podziwiam Cię i trzymam mocno kciuki. Mam takie pytanie, czy uczucie zapadania, nierealności i bycia „jakby na wodzie” jest wynikiem wysokiego poziomu adrenaliny? Męczy mnie to od jakiegoś czasu, ale bieganie i ćwiczenia mało pomagają 🙁

11/07/16 20:55

To na pewno od tego. Coś musi być na rzeczy. Kawa? Pms? Może za mało sportu? Za dużo stresu?

11/07/16 21:10

Ostatnio rzeczywiście mam stresujące tygodnie, a sportu może być też za mało, za szybko się chyba poddaje. Najgorsze jest to, że ja poćwiczę trochę, nie pomoże mi i nie mam motywacji ćwiczyć dalej. Postaram się zwiększyć aktywność fizyczną i nie liczyć na to, że te objawy miną po kilku dniach ćwiczeń, w końcu nie od razu Kraków zbudowano 🙂 Dziękuję Kochana za odpowiedź :* <3

12/07/16 07:33

Nigdy się nie poddawaj 🙂

12/07/16 08:56

Postaram się 🙂

12/07/16 09:59

Pani Sabinko a czy Pani próbowała się hiperwentylować, aby „odwrażliwić” się od odrealnienia? Pani psycholog kazała mi to robić codziennie…

12/07/16 11:48

Tylko nie Pani 🙂 Po prostu Sabina. Hmmm o co chodzi z tą hiperwentylacją i w jaki sposób ma ona odwrażliwiać?

12/07/16 10:44

Też miałam dwa tygodnie stresogenne i teraz jak wyluzowałam to zaczynam sie „zapadac”, niestety…
Ale co tam! poradzimy sobie ze wszystkim 😀

12/07/16 12:14

Bardzo mi miło Sabinko 🙂 Poprzez branie bardzo głębokich wdechów i wydychanie wszystkiego co mam w płucach, pojawiają się podobne odczucia jak przy panice, np. zawroty, szybkie bicie serca i odrealnienie. Pani psycholog stwierdziła, że jak będę to robić codziennie, przestanę się bać tych objawów, tak jakby przyzwyczaję się do nich i nie będą robiły na mnie żadnego wrażenia. Nie wiem czy mam to robić, zrobiłam kilka razy, ale rozbolała mnie od tego tylko głowa. Wolę uderzyć w aktywność fizyczną. A jakie jest Twoje zdanie na ten temat Kochana?

13/07/16 07:06

Hmmm, nie próbowałam i jakoś nie brzmi mi to zachęcająco. Ten sam efekt uzyskasz robiąc intensywny bieg w miejscu przez minutę – i to jakoś do mnie bardziej przemawia 🙂

13/07/16 09:44

A jest jakiś plan przygotowań dla początkujących? Biegam dopiero od 7 miesięcy, więc może na przyszły rok się uda….

13/07/16 20:21

LUNA od jakich dystansów zaczynałaś Kochana? Ja dopiero zaczynam i daje rade zrobić około 1,5 km. Wiem wstyd 🙂 Ale bieganie nigdy mnie jakoś nie kręciło 🙂 Teraz biorę się za siebie 🙂 Pozdrawiam :*

15/07/16 08:06
15/07/16 10:33

Dzięki za link Kochana :* Może i ja polubię bieganie 🙂

13/07/16 14:26

Posłucham się Ciebie Kochana :*

16/07/16 21:12

Sabinko, a jakich suplementów używasz, aby uzupełnić stracone minerały podczas biegu? Ja obecnie biorę magnez i potas, bo szybko mi spada niestety 🙁

17/07/16 07:34

Marti ja piję tylko wodę kokosową, albo wodę z miodem, cytryną, solą i chia.

17/07/16 10:37

Sabinko jaką wodę kokosową polecasz ? I gdzie ją kupujesz? Ja te co piłam jakoś mi nie podeszły; /.Ostatnio mam za sobą parę sytuacji pokonania leku ale za każdym razem skutkiem ubocznym jest ból głowy :/

17/07/16 11:44

Aniu dobra woda kokosowa jest droga. Ja czatuje na promocje. Jak się jakaś zdarza to kupuje kilka puszek i mam zapas. Nazywa się cool Coco czy jakoś tak. Ale izotonik z miodu, soli i cytryny też jest super. A taki schłodzony to już jest bajecznie pyszny. Jak walczysz z jakąś sytuacją to pamiętaj aby powtórzyć ją kilka razy po rząd. Efekt będzie trwalszy. A bólem głowy staraj się nie przejmować. Buziak

17/07/16 16:44

Dziękuję Sabi;).Trochę dobija mnie ten ból głowy za każdym razem gdy uda mi się pokonać jakiś lęk ale liczę, że w końcu to minie bo mam dość.

17/07/16 12:50

Aniu ja też tak mam. Moim sposobem jest posmarowanie czoła i skroni Amolem, sposób stary, ale dobry. Ból szybko znika, a ja biorę się za coś innego. Jakbyś chciała popisać, nie ma sprawy 🙂

18/07/16 19:22

Dzięki MARTI ale mi niestety amol nie pomaga :/

17/07/16 21:04

Kochana Pani Sabinko. Zapytam Pani, zamiast szukać odpowiedzi w internecie, lepiej na tym wyjdę. Pisałam tu już parę razy, ale ostatnio pojawiło się coś nowego. Nagle robi mi się gorąco, mam wypieki na twarzy, zaczyna mnie boleć głowa po bokach i z przodu, a serce słyszę aż w uszach. Nie potrafię tego zahamować, to nieraz trwa kilka godzin. Ostatnio wprowadzam zmiany w życiu, a inspiracje czerpię z Pani bloga, ale ten kolejny objaw mnie po prostu dobija i jest gorszy od poprzednich. Czy na pewno jest to kolejny atak/objaw nerwicy? I jak sobie z tym w miarę poradzić? Pozdrawiam i proszę o odpowiedź, jeśli będzie Pani miała czas. 🙂

18/07/16 06:58

Kasia, jeśli lekarz robił badania i nie wykazał wad serc, tarczycy itd. to wiadomo czyja to sprawka 🙂 Szczególnie, gdy pojawia się w określonych sytuacjach. Po pierwsze trzeba zmienić podejście do stresu (niech się dzieje co chce, a ja i tak będę wyluzowana), po zamiast uciekać – zacząć atakować. Od dziś niechaj lęk boi się Ciebie, a nie Ty jego 🙂 To jest najlepsza metoda!

18/07/16 14:02

Pani Kasiu ja też tak czasami mam, ale staram się tego nie analizować. Mam wypieki na twarzy i słyszę w uszach tak jakby bicie serca. Myślę sobie wtedy: pewnie ciśnienie się zmienia i dlatego dudni mi w uszach. Za jakiś czas przechodzi 🙂 Głowa do góry!

18/07/16 15:42

Dziękuję za odpowiedzi. Jak zwykle podniosły mnie na duchu. Właśnie z tym sercem jest tak, że mam stwierdzoną tachykardię zatokową, ale kardiolog mówi że to od tego, jaka jestem, że się za bardzo przejmuję. No cóż, trzeba wyjść z nerwicy to i może tachykardia przejdzie. Bardzo dziękuję. 🙂

19/07/16 17:01

Nerwica to jednak dziwne zjawisko. Wczoraj postawiłam sobie wyzwanie i pojechałam do kosmetyczki ( nerwica nerwicą ale trzeba trochę dbać o siebie 😉 w głowie blądziły mi myśli jak ja tam wytrzymam, pewnie zrobi mi się słabo, pewnie się osmieszę itp. Ale byłam uparta i swoje zrobiłam. Fakt łatwo nie było i musiałam non stop gadać bo gdy tylko milczałam czułam, że się osuwam. Głowie miałam myśli jak wstanę jak stamtąd wyjdę jak dojadę do domu. Ale pozwalałam by te myśli sobie płynęły. Gdy już było po wszystkim nagle wszystkie obawy minęły miałam chwilę gdy było prawie normalnie (zajefajne uczucie aż chciało się powiedzieć chwilo trwaj ;)).Gdy wracałam do domu autem trochę się telepałam ale cieszyłam się , że mi się udało. W domu byłam w skowronkach i miałam ambitne plany na dzień następny by gdzieś wyjść itp.Dziwne jest to , że gdy wstaję rano z tych planów nic nie wynika bo nagle pojawia się lęk, złe samopoczucie i ogólne przygnębienie. Po wczorajszym wow dzisiaj przeleżałam w łóżku.

20/07/16 09:43

Jakbym czytała o sobie:)
miałam dokładnie to samo na początku walki z nerwicą. Najgorszy był fryzjer:)) ale ja podchodziłam do tego tak, że jak się żle poczuje , zakręci mi się w głowie albo zemdleje to co z tego? napewno ktoś mi pomoże, a pozatym panika nie trwa wiecznie i mija.
chociaż też się telepałam siedząc na krześle..heheh

Nie zniechęcaj się, poczujesz poprawę – tak jak ja.
U mnie cały czas nie jest idealnie ale jest dużo lepiej!

P.S. Są dwie Anie, czy mi się tylko wydaje??! hehheheh

20/07/16 19:22

Dziękuję MAGGIE 😉 doskonale mnie rozumiesz ; ).Też zauważyłam, że są dwie Anie 😉 ale odpisujesz tej co zawsze ;). Wizyta u fryzjera też jest stresująca, ale najgorzej mam z wizytą u stomatologa :/ Ps. Jakoś bardzo Cię polubiłam, a nawet Cię nie znam 😉

20/07/16 19:51

Oooooo. Super. Love!

21/07/16 12:44

Dziękuję.
Myślę jednak, że już trochę mnie znasz 🙂
stomatolog = masakra… no ale też mam taki sposób, że niech się dzieje co chce 🙂

23/07/16 11:46

Sabi Ciebie też love :p. Wow widziałam na instagramie, że jedziesz na Lubelszczyznę :)))