143Upchanie 3 godzinnych treningów w tryb pracy 13 godzin dziennie to nie lada wyzwanie. Ale jakoś się udało. Przymierzałam się do maratonu już od roku, ale zawsze tak jakoś brakowało czasu. Pisząc brak czasu mam na myśli brak czasu. Dobrze, że mnie natchnęło na tym 5 kilometrowym biegu i zdałam sobie sprawę, że przecież jak na razie czasu więcej nie będzie…Tak więc jutro Silesian Highland Marathon i ponad 42 kilometry orania po szutrowych ścieżkach. W regulaminie mam adnotację o możliwych trudnościach na trasie w postaci spacerujących rolników lub zwierzątek polnych. W takim wypadku mam zachować ostrożność i spokojnie je omijać. To jest zdecydowanie moja ulubiona część regulaminu. To będzie długi bieg w słońcu z 15 kilometrami podbiegów. Sama nie wiem jak temu podołam, ale podchodzę do tego jak do dobrej zabawy. Jeśli nie dam rady to przynajmniej będę wiedziała jak się przygotować do tego biegu za rok.

Siódme poty na treningu na bieżni (na dworze było ze 40 stopni w cieniu)

Siódme poty na treningu na bieżni (na dworze było ze 40 stopni w cieniu)

 

Nie będę Was oszukiwać. W trybie pracy korpo niewolniczym nie ma co liczyć na zawrotne wyniki. Każdy mój trening wiązał się w ogromnym zmęczeniem. Nie samym treningiem lecz niewyspaniem, długimi godzinami w pracy w pozycji siedzącej czy brakiem wystarczającej ilości snu. Biegając na urlopie czułam się świeżo i rześko. Biegając po 12 godzinach w pracy i staniu w korkach, perspektywa 15 kilometrów z przyspieszeniami nie napawała mnie optymizmem. Trening realizowałam, bo wiedziałam, że 42 km to nie żarty. To już jest małe wyzwanie.

 

Na treningu nie raz biegłam jak zbity pies odliczając ile czasu zostanie mi na ewentualny sen. Raz złapała mnie burza, a innym razem był taki upał, że prawie się  rozpłynęłam. I tutaj znów muszę podziękować atakom paniki, bo to właśnie one nauczyły mnie wytrwałości w dążeniu do obranego celu. Mogłabym olać treningi i latać z ajfonem w poszukiwaniu pokemonów? Mogłabym. Mogłabym ubrać szpileczki i wybrać się na shopping? Mogłabym. Mogłabym przeczytać w końcu kilka stron książki o Elonie Musk? Mogłabym. Ale ja miałam cel i ten cel był najważniejszy. Jutro staję na linii startu w Silesian Highland Marathon. To jest mój pierwszy wyżynny (i ogólnie) maraton i nie ważne czy dobiegnę. Dla siebie samej już jestem mistrzem. Nie sam cel, ale droga do celu…right?

 

Zakładam, że skoro trasa biegnie przez leśne ścieżki to zmęczenie będzie większe i czasy będą gorsze. Nie ma ich co porównywać z biegami po asfalcie bez podbiegów. Czy jestem przygotowana fizycznie? Raczej nie. Czy jestem przygotowana psychicznie? Raczej tak. Skoro nie pokonały mnie ataki paniki i depresja to nie pokona mnie już nic innego. Nawet ponad 42 km w szczerym słońcu z podbiegami.

 

Także mam dla Was wspaniałe informacje. Jeśli i Ty zmagasz się z atakami paniki to wiedz, że jesteś szczęściarzem. Słuchaj przesłania jakie ze sobą niosą i pracuj nad swoim charakterem (Słyszysz mnie Kasia D? –Ty w tym czasie realizuj plan ułożony na konsultacjach i daj atakom popalić!).

Jutro Silesian Highland Marathon. Jak te 2 miesiące zleciały!

Jutro Silesian Highland Marathon. Jak te 2 miesiące zleciały!

Buff Pack Lite Cap - idealna na upały.

Buff Pack Lite Cap – idealna na upały.

Buff Pack Lite Cap - Daszek Up! (podobno tak jest modnie)

Buff Pack Lite Cap – Daszek Up! (podobno tak jest modnie)

Trzymajcie za mnie jutro kciuki. Wasza moc będzie mi baaaaaaardzo potrzebna.

Dodaj komentarz

25 komentarzy

29/07/16 09:25

Ty już jesteś Mistrz! 😊 a wygraną jest motywacja, którą nam dajesz! Jutro biegniemy z Tobą! Łączymy się telepatycznie! You are the Best! Don’t forget!

29/07/16 09:36

Dzięki!

29/07/16 11:30

Powodzenia! kto jak nie ty?! :))
będę Cię wspierać swoimi myślami i przesyłać energię:*

29/07/16 11:33

Dzięki Maggie😁

29/07/16 13:11

Oczywiście, że trzymam kciuki za Ciebie i za wszystkich którzy tu zaglądają. Abyśmy wszyscy zwyciężyli.

29/07/16 13:26

Go MY 🙂

29/07/16 13:14

Ciekawe czy doczekam takiej chwili, ze powiem, że jestem szczęściarą bo dotknęła mnie nerwica :).

29/07/16 14:50

Ja po prawie 10 latach chyba nadal nie potrafię rozgryźć tej nerwicy. Niby już nie robi na mnie wrażenia. Staram się podejmować swoje decyzje. Staram się o niej nie myśleć i właściwie nie czuję się lepiej. Są dni kiedy daję z siebie wszystko i liczę, że w końcu będzie choć troszkę lepiej, a tymczasem jest albo ból głowy albo ból żołądka i totalnie nic mi się nie chce. Ileż można eh.

29/07/16 16:28

Polecam Ci jogę. Na mnie działa cuda. Mam więcej energii, chęci do działania. Pomimo tego, że nie mogę powiedzieć, że jestem zdrowa i daleka droga jeszcze przede mną- bieganie, joga, jazda na rowerze, dodatkowe zajęcia poza pracą sprawiają, że czuję się o wiele lepiej 😊

29/07/16 18:40

Karolina chodzisz gdzieś na jogę czy sama ćwiczysz ?. Polecasz jakieś kanały na YouTube albo coś innego ?;).Dzięki 😉

29/07/16 18:46

I zazdroszczę ludziom którzy znaleźli to coś co im pomaga. Ja zmieniłam dietę m.in.zrezygnowałam z laktozy i glutenu. O wszelkich konserwantach juz nawet nie wspominam. Suplementuję wit D3, magnez i omega w postaci oleju lnianego. Owoce, warzywa itp. Unikam toksycznych ludzi. Staram się myśleć pozytywnie ale czasami łapią mnie doły :/.Dość sporo czasu na świeżym powietrzu. Ale to wszystko jak widać za mało.

29/07/16 20:51

Aniu nie poddawaj się kochana. Każdy czasami ma doły, ja również, ale co tam. Nawet wtedy staram się myśleć pozytywnie, choć nie jest łatwo. Mam 23 lata i cały świat mi się zawalił rok temu, gdy miałam pierwszy atak, ale teraz uczę się z tym żyć i się nie poddam za nic w świecie. Nie poddawaj się też i Ty. Żyj tu i teraz, myśl sobie co ma być to będzie i do przodu. W grupie siła, damy radę. Buziaki <3

29/07/16 20:36

Początkowo uczęszczałam na lekcje jogi. Wybrałam soma yoge (jogę relaksacyjną). Po 8 miesiącach przeprowadziłam się do innego miasta i rozpoczęłam samodzielne ćwiczenia. Polecam kanały na yt z jogą na stres, jogę relaksacyjną. Po kilku lekcjach wybierzesz swojego nauczyciela 😊 nie zniechęcaj się tylko. To naprawdę pomaga. Tylko jak na wszystko wymaga nieco czasu. Polecam też treningi autogeniczne i Mindfulness 😊 poczytaj o tym. Techniki relaksacyjne świetnie wyciszają. Trzymam kciuki 😁 pozdrawiam serdecznie!

30/07/16 09:22

Dziękuję MARTI ;).Potrzeba mi takich słów i wsparcia. Ja miałam 25 lat gdy zaczęła się nerwica. Teraz mam prawie 35. Muszę sobie radzić sama bo nie dorobiłam się ani męża ani faceta. Rodzina nie pomaga raczej ciągnie w dół. Masz rację, że w grupie raźniej. Ja tylko tutaj znajduję zrozumienie. Pozdrawiam 😉

30/07/16 09:24

Dziękuję Karolinko za tak dokładną odpowiedz. Sprawdzę to sobie wszystko bardzo dokładnie ;).Może choć troszkę będzie lepiej ;).

29/07/16 18:39

Będę trzymać mocno kciuki Kochana! Dasz radę, zobaczysz, wierzę w Ciebie!!! Trzymaj się i się wyśpij 🙂 Buziaki :*

29/07/16 19:31

Z tym spaniem to cienko, bo jeszcze 300 km przed nami, ale postaram się. Dzięki. Muahhh

30/07/16 17:40

Gratuluję i biegu i zaręczyn ;). Oby tak do wszystkich się los uśmiechnął 🙂

30/07/16 19:18

Zaskoczenie roku. Dziękuję.

30/07/16 19:31

Jeśli uczciwie trenowałaś do maratonu to spokojnie dasz radę. Trzymam kciuki.

30/07/16 20:08

Gratulacje Sabinko! Brawo TY!!! <3

30/07/16 20:19

Nie ważne, czy pierwsza, czy ostatnia. Dla Nas i tak już zwyciężyłaś. Daj z siebie wszystko, trzymamy kciuki. Jesteśmy tu dla Ciebie, tak jak Ty dla Nas. Go Sabina! <3

30/07/16 20:51

Ojej dzięki:)

02/08/16 08:09

Sabinko, gratulacje. Podobno trasa była bardzo trudna. Mój znajomy biegł i mówił, że nieźle się zmęczył. Brawo Ty. Aż trudno uwierzyć, że kiedyś miałaś ataki paniki i depresję 🙂

03/08/16 07:16

Trasa super, trudna, ale jakkkkkieee widoczki 🙂