Ataki paniki, depresja, stany lękowe – nazywajcie je jak chcecie – to choroba, której z pozoru nie widać na zewnątrz. Osoba zmagająca się z lękiem teoretycznie wygląda na zupełnie zdrową, ale w środku jest totalnie rozdarta.

Wiele osób nie rozumie istoty lęku. Bardzo ciężko jest wytłumaczyć osobom trzecim co tak naprawdę kieruje działaniem osoby zmagającej się z atakiem paniki. W wyniku tego lęk wpływa negatywnie na relacje międzyludzkie czy to z mężem, dziećmi czy rodziną. Ostatnio podczas konsultacji usłyszałam historię o tym jak kiedyś jedna z moich podopiecznych nie dała rady dojechać na wizytę do psychologa, gdyż zwyczajnie sparaliżował ją lęk. Usłyszała od psychologa, że widocznie nie ma na to ochoty i nikt jej nie zmusza. A przecież ona chciała! I przecież to zupełnie naturalne, że nawet samo myślenie o tym, że trzeba będzie o lęku rozmawiać może doprowadzić do ataku paniki.

Taka wypowiedź potrafi wpędzić panikowicza w jeszcze większą chorobę. Po pierwsze w wyniku poczucia winy (zmarnowana wizyta), po drugie z powodu poczucia bycia totalnym nieudacznikiem (nawet nie potrafię dojechać na terapię), a po trzecie z braku perspektyw na leczenie (nawet lekarz/specjalista nie widzi dla mnie szans). A przecież tak naprawdę zawinił specjalista, którego poziom wiedzy był niewystarczający. Niestety tak to już jest, że panikowicz zaszczuty lękiem wini siebie za wszystko i nie potrafi realnie ocenić sytuacji.

Osoba zmagająca się z atakami paniki niczym nie rożni się od osoby cierpiącej na raka, niespecyficzne choroby płuc czy cukrzycę. Tyle, że u niej nie widać objawów zewnętrznych. Wszystko dzieje się w środku. Zanim kolejnym razem powiesz do panikowicza Ty sobie to wymyślasz, Weź się w garść przecież nic się nie dzieje, Daj spokój przecież to tylko Twoje wymysły,  zadaj sobie poniższe pytania:

– Czy kiedykolwiek dopadła Cię taka choroba, że samo wstanie z łóżka było problemem? Może grypa? Zapalenie płuc? Angina? Brak apetytu, dreszcze, gorączka i totalne osłabienie organizmu?

–  Czy kiedykolwiek coś przestraszyło Cię tak bardzo, że nawiedzały Cię straszne sny związane z tą sytuacją? Np. rzucił się na Ciebie groźny pies, zostałeś zaatakowany przez napastnika na ulicy, wpadłeś w poślizg autem?

– Co jest Twoim najgorszym koszmarem? Boisz się pająków? Latania? Otwartego morza z ogromnymi falami? A może masz lęk wysokości?

Teraz pomnóż odpowiedzi razy 1000 i masz odpowiedź jak się czuje osoba zmagająca się z atakami paniki. Dokładnie tak! Każdego dnia musi zmagać się z lękiem, którego nie rozumie. A mało tego, że nie rozumie to z pozoru nie ma perspektyw na wyleczenie, gdyż trafia na specjalistów, którzy również nie mają bladego pojęcia co to jest atak paniki. Zatem otrzymuje zero pomocy i wsparcia oraz dodatkowo jest szykanowana za swoje zachowanie przez najbliższych. Osobę cierpiącą na ataki paniki często przerasta wstanie z łóżka, a co dopiero jakieś poważne sprawy domowe. Dziwisz się? To wyobraź sobie, że mimo lęku przed wysokością musisz skakać 100 razy dziennie ze samolotu.

I jeszcze jedna sprawa. Czy osobę zmagającą się z rakiem zrozumiesz, gdy zechce zostać w domu, gdyż źle się czuje? Czy będziesz od niej wymagał planowania wakacji? Prowadzenia domu? Zarabiania na dom? Chadzania na obiadki do teściowej? Czy taka osoba ma prawo do gorszego samopoczucia? Bólu głowy i odrętwienia całego ciała? Osłabienia fizycznego? Już nie wspominam o niskim poziomie motywacji oraz chęci do życia. Wyobraź sobie, że ataki paniki są dokładnie tak samo poważną chorobą tyle, że nie masz szans jej dostrzec, bo teoretycznie nie ma objawów zewnętrznych (a przynajmniej takich, które Ty możesz dostrzec). Dodatkowo, gdy panikowicz trafi na złego specjalistę jego droga do wyleczenia może być długa i kręta. I żadna tabletka w tym przypadku nie rozwiąże sprawy.

Dodaj komentarz

 

22 komentarze

07/08/16 14:02

Krotko zwiezle i rzeczowo.
Tylko ten kto przez to przeszedl zrozumie druga osobe z podobnym problemem. Niestety przyszlo nam zyc w takich a nie innych czasach i obawiam sie ze jest coraz wiecej osob z podobnymi problemami tylko wstyd i przyslowiowe a co powiedza inni powstrzymuje wielu z nas przed glosnym mowieniem o problemie.

Ja wyszlam z zalozenia ze zapoznam.otoczenie z moim problemem zeby niemusieli wymyslac mi innych schorzen. Dzieki temu chyba wychodze na prosta. Pisze chyba bo dni slabosci mam jak kazdy …..

07/08/16 14:35

Pamiętaj że po każdej burzy wychodzi słońce 🙂

07/08/16 20:22

U mnie jest trochę inaczej. Na siłę trzymam się myśli, że poradzę sobie sam i nie wprowadzam bliskich w najciemniejsze zakamarki moich lęków. Informuję ich raczej ogólnikowo. Często myślę jednak o tym, jak dobrze byłoby porozmawiać o wszystkim otwarcie i wprost, jednak dodam im tylko ciężaru, który tak naprawdę we mnie nie zmaleje.
O tym radzeniu sobie samemu myślę już coraz mniej. Problem mnie przerasta.

08/08/16 05:51

Może zmień strategię? Zamiast uciekać zacznij atakować.

08/08/16 07:51

Jest w tym pewnie trochę racji. Kwestia życiowego podejścia, gdzie przez lata od problemów się raczej uciekało, niż szukało ich rozwiązania, nie wspominając o próbach podjęcia konkretnej inicjatywy i ataku. Kiedy teraz o tym myślę, to rzeczywiście ustawiałem życie tak, by problemów było jak najmniej. Przez to pewnie trudniej jest mi poradzić sobie z czymś tak trudnym, jak strach.

16/08/16 08:35

Hej Sabina, fajny wpis. Długo mnie tu nie było, ale muszę powiedzieć, że świetnie się czuję zaczęłam chyba żyć na nowo po tylu latach zmagań z tym cholerstwem. Ja na szczęście trafiłam na wspaniałą Panią psycholog która niestety wyjechała już ze dwa lata temu i nie chciałam iść do innej ale może to i lepiej bo sama się w końcu ogarnęłam i stwierdzam, że dopóki samemu się nie chce z tym walczyć to nikt i nic nie pomoże. Ja stoczyłam wielką wojnę, twoja strona i Ty sama bo pisałam do Ciebie jak jeszcze nie było konsultacji, na pewno mi w tym pomogłaś. A było źle miałam chyba wszystkie możliwe objawy, bałam się gdziekolwiek wyjść itp. Teraz wychodzę na prostą, już się tego tak nie boję, może miewam gorsze dni ale nie mam ataków i zaczynam żyć!!!! Odkryłam nową pasję robię biżuterię, może kiedyś będzie z tego coś więcej. Pozdrawiam serdecznie 🙂

16/08/16 13:05

Me serce się raduje Nika 🙂 Może podpowiesz coś innym jak się “ogarnęłaś” ?

17/08/16 21:20

Hmm, od czego by tu zacząć bo to pewnie temat na dłuższy wpis 🙂 Ale tak w skrócie, na początku było ciężko ale zaczęłam zmuszać się do pewnych rzeczy, na początku pomału wyjście na spacer z psem, do sklepu i pomimo tego że czułam ten lęk to postanowiłam, że się nie poddam. Zaczęłam też ćwiczyć w domu z płytami, co też dużo dało bo rozładowywało emocje. Starałam się mieć całyczas jakieś zajęcie, zaczęłam też robić biżuterię z koralików, kamieni itp. A później samo jakoś już poszło, zaczęłam znowu wychodzić ze znajomymi mimo dyskomfortu na początku ale bardziej już spowodowanym myślą o tym, że coś może mnie dopaść niż samymi atakami. W końcu i to przeszło, oczywiście czasem coś tam może jeszcze poczuje ale uświadamiam sobie wtedy jak było na początku i że dałam radę. Tak więc, moja rada jest taka żeby walczyć i mierzyć się z tym lękiem, zmuszać się do robienia czegoś. Nawet małymi krokami lepiej niż wcale. Oczywiście to wszystko nie jest proste i napewno za pierwszym razem nie odpósci, ale nie można się poddać i nawet jak dopadnie kolejny atak to próbować dalej. 😃

17/08/16 21:43

Super plan i super pomysł. Masz jakiegoś linka do Twoich projektów biżuterii? Chętnie zobaczymy. Ja akurat szukam czegoś do kanarkowej sukienki na wesele brata 🙂

18/08/16 17:46
18/08/16 21:15

Bardzo fajny pomysł na zajęcie. Cudne!

23/08/16 06:02

NIKA fajnie, że sobie poradziłaś i odkryłaś pasję ;). Mnie to cholerstwo trzyma i nie chce puścić :/

15/09/16 10:42

Dzięki Ania, nie poddawaj się to najważniejsze. Też tak miałam walczyłam z tym chyba z 5 lat, zanim sama nie zrozumiałam tego, że nie mogę się poddać. Bałam się nawet wyjść już na spacer. Zaczęłam się zmuszać po prostu. Na początku łatwo nie było i kosztowało dużo wysiłku, ale mimo tego co czułam starałam się wychodzić i szczerze mówiąc nawet nie zauważyłam kiedy w końcu to puściło. Pomaga jakakolwiek aktywność fizyczna, możesz zacząć ćwiczyć w domu na początku tak jak ja. Nie poddawaj się, powodzenia 🙂

23/08/16 23:00

Zgadzam się ze wszystkim. Mam 19 lat od 4 lat zmagam się z zaburzeniami lękowymi. Leczyłam się farmakologicznie, niestety leki odstawiłam, ponieważ moje samopoczucie było jeszcze gorsze. Uczęszczałam na terapie 3 miesięczną… szczerze mówiąc nie czuje różnicy :/ . Teraz jednak radzę sobie sama, nie jest lekko ale codziennie wstaję, jadę do pracy.. staram się czymś zająć byleby tylko za dużo o tym nie myśleć 😀 .

24/08/16 06:17

Trzymaj się dzielnie Ilona 🙂

24/08/16 22:09

Staram się, dzięki 😀

25/08/16 07:00

Super, dzielna kobietka. Nigdy się nie poddawaj i zamiast uciekać – atakuj. S

12/09/16 16:56

Mieszkam w uk i nie wiem gdzie szukac pomocy, ktos moze cos poradzi? mam male dziecko, boje sie ze powiedza mi ze nie jestem w stanie sie nim opiekowac i mi je zabiora…

12/09/16 18:23

Hej. A konsultacje ze mną online? Mam dużo podopiecznych z UK oraz innych części świata. Spotkania są na Skype.

24/10/16 04:54

A ja jestem dziwnym przypadkiem. Mam 15 lat i panicznie boję się wchodzić na fb,insta. Może dlatego że często przez tego typu portale społecznościowe obrywałam. W sensie ,że jak ktoś mi nie odpisze albo sam od siebie nie napisze ,czuje się odrzucona i strasznie smutna. Nie lubię jak mnie ktoś krytykuje i komentuje moje zdj z zawiści do mnie. Wiele ludzi mnie nie rozumie. No bo jak ? Ja nie chcę mieć kontaktu ze wszystkimi,gdzie jeszcze 2 lata temu byłam od tego uzależniona? Spałam,jadłam przy telefonie a dzisiaj mogę nawet przez kilka mc wytrzymać bez niego? Rzucisz gdzieś go w kąt i o nim zapomnieć. Serio ze mnie jest strasznie panikara i jak o czym się złym dowiaduje czuje że wali mi się świat. Nie umiem tego wyleczyć a chciałabym zacząć w końcu żyć jak normalny człowiek

24/10/16 06:47

Moja propozycja jest taka, żebyś ten czas, który poświęcasz na czytanie o tym problemie przeznaczyła na rolki, czytanie książek, hokeja, bieganie, taniec czy cokolwiek innego co Ciebie interesuje. Sport poprawia samoocenę. Z medalem po 42 km żadna krytyka Ci nie będzie straszna.

02/07/18 10:44

U mnie zaraz po przebudzeniu gonitwa myśli , lek , bole w ciele, szybkie terno, myśli ze może jednak jestem na coś chora . Jak to powstrzymać, opanować ?