Latem zawsze biegam w czapkach z daszkiem. Mam taką czapkę, która ma już sto lat i popruty daszek. Na krótkich dystansach nie miałam jej nic do zarzucenia. Przy dłuższych już jednak nie dawała rady. Przygotowując się do Silesian Highland Marathon, który odbywa się w środku lata, musiałam zaopatrzyć się w jakieś porządne nakrycie głowy, które ochroni mnie przed słońcem. Chodziłam od sklepu do sklepu i wertowałam różne katalogi, ale przez długi czas nic mi się nie spodobało. Po miesiącu poszukiwań zupełnie przypadkiem natrafiłam na Buff Pack Lite Cap. Pozostałe produkty z Buffa kompletnie do mnie nie przemawiają, ale czapeczka Buff Pack Lite po prostu od razu wpadła mi w oko.

Kupiłam ją na tydzień przed maratonem więc miałam okazję przetestować kilka razy na treningach.

Buff Pack Lite Cap - noszona daszkiem do tyłu.

Buff Pack Lite Cap – noszona daszkiem do tyłu.

Buff Pack Lite Cap to czapka z daszkiem, która świetnie sprawdzi się podczas upałów. Wykonana jest materiału, który zapewnia przewiewność. Jest super lekka. Z tyłu posiada ściągacz więc można doskonale dopasować ją do głowy. Praktycznie nie ma szwów więc jest bardzo komfortowa.

Ja kupiłam kolor zielony, bo idealnie pasował do moich butów Salomon Sonic Areo. Czapka doskonale sprawdziła się na maratonie. Dzięki materiałowi, z którego została wykonana, moja głowa mogła oddychać. Daszek zapewniał cień, choć i tak większość trasy znajdował się z tyłu. Maczałam ją w jeziorze i rzeczkach w lesie na trasie po czym zakładałam na głowę. Często też polewałam się wodą z butelki. W pełni lata i temperaturach powyżej 30 stopni takie zabiegi na trasie maratonu stanowią możliwość ochłodzenia się. Podczas 6 godzin biegu nic mnie nie gniotło, nie obcierało i nie uwierało.

Buff Pack Lite Cap - daszkiem do przodu.

Buff Pack Lite Cap – daszkiem do przodu.

Buff Pack Lite Cap - a tak jest podobno modnie.

Buff Pack Lite Cap – a tak jest podobno modnie.

Czapkę po zawodach wrzuciłam do pralki więc utrzymywanie jej w dobrej kondycji nie wymaga jakiegoś większego zaangażowania.

Jeśli tak jak ja, nie lubicie wystawiać głowy na słońce i cenicie sobie komfort podczas treningów to Buff Pack Lite Cap będzie dla Was idealnym rozwiązaniem. Polecam.

Dodaj komentarz

 

20 komentarzy

07/09/16 12:02

Podziwiam za to bieganie w maratonach 🙂

07/09/16 12:50

Polecam! Fajna sprawa. Tylko 3 z 10 paznokci do wymiany 🙂

08/09/16 08:54

Hej Kochana! Trochę z innej beczki 🙂 Od dziś w TESCO jest promocja na wodę kokosową COCO COOL , pisałaś, że pijesz 🙂 Ja już się zaopatrzyłam 🙂 520 ml za 6.99 zł 🙂 Buziaki :* 🙂

08/09/16 11:29

OOOOOO dziękuję za info Marti. Super, akurat mam dzień wolny to lecę czeeeeemmmm preeeeendzeeeejjj do Tesco!

08/09/16 20:50

O to i ja może w końcu spróbuję tej wody kokosowej 🙂

09/09/16 10:01

Jednego dnia udało mi się pójść na mini spacerek z siostrzenicą ;). Byłam też u koleżanki u której nie byłam ponad 10 lat. Siedziałam u niej tyle ile ja chciałam, a nie tyle ile chciała nerwica. Boże jaka to była euforia :). Złapałam chęci na więcej, a tu psikus kolejny dzień mega lęki, łzy i tekepanie przed wyjściem. Jak żyć?;/

09/09/16 15:59

Aniu, pamiętaj zawsze złotą zasadę. Jak tylko uda się pokonać jakiś lęk to trzeba koniecznie wykonać tą samą czynność jeszcze tego samego dnia wielokrotnie – wtedy uczysz się nowych prawidłowych nawyków. Praktykujesz “banie się” od dłuższego czasu i jeden mały sukces nie zastąpi całego tego okresu. Mały sukces to wiele, ale musi ich być ogromna ilość. Wiesz ziarnko do ziarnka i będzie piaskownica 🙂

09/09/16 17:07

Dziękuję Sabinko. Ogólnie to właśnie to powtarzanie sprawia mi trudność bo po jednym wyjściu najczęściej nie mam siły na drugie. Do piaskownicy jednak mi jeszcze daleko :p

09/09/16 17:55

zgadzam się z Sabi, podam swój przykład…bałam sie jezdzcic tramwajem do pracy i postanowiłam ze bede jezdziła codziennie.
telepałam sie, wydawało mi sie ze ludzie dziwnie mnie obserwują i takie tam:)
po 2 miesiącach codzienniej jazdy – już nie robi to na mnie wrażenia w ogóle..i przestałam sie przejmowac ludzmi – nawet na nich nie patrze….i nawet polubiłam tramwaj, szczególnie jak jest ładna pogoda:)
także pamietaj Aniu , jest nadzieja:)
aha, słuchaj swojego dialogu wewnętrznego , bo to on sprawia ze sie boimy , spróbuj go zmieniac i wierzyc w ten “nowy” dialog

10/09/16 14:42

Dziękuję MAGGIE po przeczytaniu tego udało się otrzeć łzy i wyjść na parę metrów przed dom. Ja kiedyś w każdy poniedziałek przez ponad rok sama jeździłam autem do terapeutki, a mimo to nadal odczuwam mały lęk gdy mam gdzieś jechać. Może to dlatego, że nie wykonywałam tego codziennie. Zresztą z tym jakoś sobie radzę. Najgorsza jest agorafobia gdybym to opanowała to już by było z górki ;).Dziękuję Kochana.

09/09/16 13:36

Dzień dobry Sabino. Parę razy tu już pisałam, może mnie kojarzysz. Cierpię na nerwicę od 3 lat (mam 17lat). Mam jedno malutkie pytanie. Ostatnio, raz na kilka dni mam takie chwilowe, dziwne uczucie w sercu. Tak jakby na sekundę się ono zatrzymywało. Dzisiaj nawet tak mi “zaszumiało”, uderzyło mocniej. Nie umiem tego opisać. Po tym bije mi dwa razy szybciej.. Czy taki chwilowy szum w sercu też może być od ataków paniki?

09/09/16 15:55

Witaj Kasia (będzie milej po imiennie). Też miałam takie jakby dziwne tąpnięcia. Byłam kilka razy na różnych badaniach, ale nigdy nic mi nie wykazało. Za to zawsze pomagała mi w takich momentach wzmożona aktywność fizyczna 🙂

09/09/16 19:54

Ja zmagam się z nerwicą lękowa dwa lata i zamiast lepiej to jest coraz gorzej prubuje biegac ale mam stracha że biegnąc zemdleje już sama nie wiem jak sobie z tym radzić

10/09/16 09:21

Justyna, czy gazela uciekająca przed lwem może zemdleć? 🙂 To jest właśnie ta pułapka umysłu, której trzeba się oduczyć.

10/09/16 14:37

JUSTYNKO mi to uczucie, że zemdleję towarzyszy właściwie każdego dnia, a najgorzej jest rano :/.Organizm w środku się trzęsie i chce uciekać nie wiadomo gdzie. Mi wydaje się, że jestem blada i że zaraz zejdę. Fatalne uczucie.

10/09/16 11:32

Jak sobie radzić, tłumaczyć zawroty głowy, kręcenie sie w głowie?

10/09/16 13:11

Grzesiek, Ciężko tak w jednym zdaniu ująć cały zakres pracy jaki należy wykonać 🙂 Ale przede wszystkim trzeba zmienić strategię. Zamiast uciekać – zacząć atakować!

10/09/16 14:33

Oj dzisiaj te objawy o których pisze GRZESIEK dały mi w kość.

10/09/16 17:44

Aniu ja codziennie rano mam to samo wchodząc do pracy przez trzy godziny mnie to trzyma nagle jest głębszy oddech i puszcza poczym czuje sie jak nowo narodzona , wsiadam do auta jest to samo , wchodze do sklepu to samo gdziekolwiek bym się ruszyla mam te uczucie ze zaraz strace przytomność mój mąż musial się zwolnić z pracy bo ja musze go miec na każde zawolanie nawet przyjerzdza do mnie do pracy i siedzi dopuki mnie nie puści

10/09/16 21:42

JUSTYNKO masz kochającego męża ;). Ja właściwie większość spraw załatwiam w obecności mojego kolegi, który temat nerwicy zna bardzo dobrze.