Wraz z cywilizacyjną rewolucją, która trwa od ponad dwóch dekad, pojawiły się cywilizacyjne choroby.  Badania wskazują, iż na choroby cywilizacyjne w Polsce (i również na świecie) cierpi co raz więcej osób. Ostatnie szacunki to około 8 mln osób, czyli prawie tyle, ile mieszka w Warszawie. Ta liczba ta wciąż rośnie, bo żyjemy za szybko i nie zwracamy uwagi na jakość naszego życia (jakości życia nie należy mylić ze statusem materialnym).

 

Dobrą wiadomością jest to, że zwiększyła się rozpoznawalność chorób cywilizacyjnych. Bezsenność, migreny, zaburzenia lękowe czy depresja nie są już uważane za fanaberie. Dziś już wiadomo, że ból głowy, bóle mięśni, brak energii, apatia, czy ospałość mogą wskazywać na problemy z duszą, a nie ciałem. 

 

Jedną z ofiar cywilizacyjnej rewolucji jestem również ja. Stanęłam twarzą w twarz z atakami paniki i dzięki strategii, którą obrałam udało mi się wyjść z tej walki zwycięsko. Nie ma jednej recepty na ataki paniki, ale na pewno jest kilka sposobów na ogarnięcie lęku. Ilu nauczycieli tyle lekcji, a poniżej znajdziesz kilka moich.

 

3 sposoby na radzenie sobie z lękiem (na moim przykładzie)

 

  1. Ćwiczenia

Będę Wam powtarzać o tym do znudzenia. Ćwiczenia to najlepszy sposób na walkę z depresją, lękiem i smutkami. Jeśli wciąż mi nie wierzysz to proponuję Ci eksperyment. Następnym razem jak zaczniesz płakać, wyjdź pobiegać i odliczaj po ilu minutach znikną łzy. Gwarantuję Ci, że po godzinie biegania po płakaniu nie będzie śladu. No chyba, że na końcu biegu maratońskiego do którego przygotowania trwały kilka miescięcy.

 

  1. Uważne słuchanie ciała

Niezwykle ważne jest, aby nauczyć się słuchać sygnałów jakie wysyła Ci Twoje ciało i umysł. Ataki paniki tylko teoretycznie pojawiają się nagle i niespodziewanie. Gdy jednak przyjrzysz się sytuacji ponownie to zapewne okaże się, że bóle głowy i brak energii powtarzający się od roku nie pojawiały się bez przyczyny. Można nauczyć się rozpoznawać sygnały zwiastujące atak paniki i odpowiednio na nie reagować.

 

  1. Odzyskaj swój balans

Jako młoda osoba miałam tysiące zainteresowań. Z czasem jednak w moim życiu nie było miejsca na coś więcej niż praca. Pracowałam lub spałam. A stres odreagowywałam na imprezach. Ataki paniki nauczyły mnie, że w życiu potrzeba harmonii. Trochę pracy plus trochę pasji równa się balans. To zaskakujące jak wielu z nas zapomina o sobie w obliczu obowiązków. Podczas konsultacji, które prowadzę, prawie za każdym razem okazuje się, iż nie mamy czasu na pasje i zainteresowania, bo przecież dzieci się same nie nakarmią, pies się sam nie wyprowadzi, a zakupy same nie zrobią. Ja przecież uważałam dokładnie tak samo. Gwarantuję Ci jednak, że warto poświęcić godzinę dziennie dla siebie. Zaprocentuje to dobrym samopoczuciem, któremu choroby cywilizacyjne nie straszne.

 

 

Takie niby nic, a jednak ta dużo. Niby wszyscy to wiedzą jednak tak wielu z Was zupełnie o tym zapomina.

Odpowiedz na „KarolinaAnuluj pisanie odpowiedzi

 

84 komentarze

04/12/16 11:33

Tak…słuchanie ciała i umysłu bardzo ważne. ..umysł nam nie pomaga niestety; ) mi bardzo często podpowiada okropne rzeczy…po bieganiu mam zazwyczaj kilka dni spokoju i tak na okraglo… ciężka sprawa.

04/12/16 13:41

W końcu przejdzie 😁

04/12/16 12:50

Jak dobrze, że jesteś! Robisz wielką rzecz. Dzięki Tobie, udało mi się panować nad lękiem. Dziękuję!

04/12/16 13:43

Yeaaaaaah. Super.Gratulacje! Kolejna osoba do kolekcji 😁

04/12/16 14:14

U mnie teraz gorsze dni, mam momenty załamania. Trzymam się dzieki pracy i synkowi. Podziwiam z tym bieganiem.Sama chetnie bym zaczela biegać, ale boje sie że o tej porze roku skończy się to jakimś choróbskiem. A u mnie nawet przeziebienie rośnie do rangi dramatu 😉 A wy jak się trzymacie? Jak przetrwać te gorsze momenty?

04/12/16 16:28

Ewelina bieganie wzmacnia odporność. Trzeba się tylko dobrze ubrać. Możesz zacząć od spacerów, truchtu, nordic walkingu. Samopoczucie też się poprawi 🙂 Trzymaj się dzielnie.

04/12/16 20:34

Musze spróbować.

05/12/16 17:56

No właśnie, jak się dobrze ubrać do biegania o tej porze roku? Z tym mam największy problem. Jak się ubiorę za grubo to się cała spocę, będę mokra, wiatr zawieje i przeziębienie gotowe. Jak na odwrót to też źle bo się wyziębię. Dlatego ostatnio preferuję szybkie chodzenie, nie męczy tak jak bieganie, no i też poprawia samopoczucie. 😉

05/12/16 21:02

Zrobię o tym posta. Chyba się przyda.

22/05/18 13:20

Czy rower tez?

04/12/16 16:31

EWELINA nie jesteś sama. Ja od kilku miesięcy gorsze dni :/

04/12/16 20:37

Aniu od kilku miesięcy? Domyślam się jak Ci ciężko.A biegasz? Musimy wziąć się w garść!!! Skoro innym sie udaje to nam też może. Pozdrawiam Cie serdecznie

09/12/16 13:45

EWELINKO nie biegam. No od czasu do czasu wyjdę na 15 minut ale to się nie liczy. Zgadzam się z tym, że trzeba wiedzieć jak się ubrać. Ja rok temu gdy biegałam w zimie non stop łapałam przeziębienie, a najgorzej miałam z uchem. Kilka razy miałam zapalenie :/. Też Cię Pozdrawiam 🙂

04/12/16 19:10

Pani Sabino, od piątku mam dolegliwości związane z układem pokarmowym.. W piątek zaczął boleć mnie brzuch na dole, dziwnie mi bulgotało. Potem w ciągu dnia miałam takie uczucie jakby guli w przełyku, zaczęło mnie mdlić. To trwa do dziś. Ciągle mi bulgocze, czasami piecze, potem przestaje na kilka godzin i znowu. Nigdy czegoś takiego nie miałam, naczytałam się już różnych opinii, że to wrzody albo coś. Niby żołądek mnie nie boli, tylko tak w okolicy pępka, jakby trzustka.. Do tego mam biegunkę. Boli mnie głowa bardziej niż zwykle i ciężko mi oddychać.. Wątpię, żeby to było jakiekolwiek zatrucie, bo nic takiego nie jadłam. Czy Wy też mieliście takie objawy i czy to przechodzi samo? 🙁

04/12/16 19:28

Jeśli obajwy będą się utrzymywać to warto zrobić sobie badania. Pamiętaj, że nie wszystko co dzieje się z naszym zdrowiem to wina ataków paniki. Może to być wirus, zatrucie, jakaś grypa, zgada i tysiące innych dolegliwości. Na pewno warto postarać się nie przejmować tym za bardzo.

04/12/16 19:40

Okej, dziękuję za odpowiedź. 🙂

04/12/16 19:30

Mnie niestety od kilku tygodni męczą sprawy jelitowe 🙁 Wzdęcia pod koniec dnia są nie do zniesienia, poczucie smutku, zmęczenia i senności w takich dniach to norma…. Naczytałam się o tym cholerstwie i wiem, że może być przyczyną zarówno moich stanów depresyjnych jak i ataków paniki. 🙁 Dieta ? Już nie wiem co jeść ? 3 tygodnie przerwy w bieganiu 🙁 Wracam z pracy około 16.00, jest ciemno, a nie daj Boże mrozik i pobiegać nie pójdę ze strachu 🙁
Teraz wmówiłam już sobie, że to na pewno rak i tracę apetyt na wszystko…. ( Rok temu straciłam brata -52l.- rak żołądka) i teraz myślę, że mnie może spotkać to samo 🙁 ……….. I co z tego, że wiem, że głupio myślę ? Boję się nawet pójść do lekarza lub USG.
Czy wy też macie kłopoty z jelitami ? Jak sobie z tym radzicie ? Czy też macie wrażanie, że nie ma wokół was żadnej bratniej duszy..? Smutno mi i jestem na siebie zła – i kółko się zamyka niestety.

04/12/16 20:22

Jak biegałaś regularnie, a teraz przestałaś to wzdęcia mogą być od tego. Ja przez 3 dni bez biegania czuje się jak kluska śląska 😁

04/12/16 20:40

Sabinka-kluska śląska 😉 Kochana potrafisz wywołać uśmiech na twarzy!

04/12/16 20:25

Ja wolę biegać w zimę , jest orzezwiajaco i klimatycznie. Biegam na ścieżce rowerowej gdzie swieca latarnie , wiec za bardzo się nie boję.
Odnośnie tych wzdęc to zbadaj się na obecność pasożytów. Może spróbuj z probiotykami, może poprostu masz problemy trawienne i trzeba znaleźć sposób.
U mnie nerwica zaatakowała właśnie najbardziej układ pokarmowy, bo mam najsłabszy, ale ja poprostu miewam biegunki i czasem mdłości. Ale wiem ze to od stresu bo to czuje.
Nie załamuj się , musi być dobrze;)

05/12/16 09:57

MAGGIE no takie warunki do biegania to ja rozumiem :).U mnie jak jestciemno to lepiej nie wychodzić. Psy psy i jeszcze raz psy, które chodzą sobie gdzie chcą i kiedy są. Plaga wiosek. A do tego można sobie zęby wybić bo ciemno jak cholerka. O bieganiu można zapomnieć :/.No i powietrze jeden wielki smród z kominów mało kto pali węglem czy drewnem. Ludzie palą czym tylko się da.

05/12/16 12:57

Aniu, ja się nauczyłam jednego – zawsze jest jakieś wyjście z każdej sytuacji. A np nie macie tam jakiegoś boiska szkolnego- tam mogłabyś biegać wieczorami i kupić sobie lampkę czołowa albo inna latarkę. Biegacze czasem mają takie światełko na biodrach

05/12/16 13:19

Z czołówką jak szalony górnik 😁

05/12/16 09:02

ANIA B. Też mnie często bolą jelita, żołądek i wiele innych. Właśnie teraz dopadł mnie ból żołądka :/.Tym różnimy się od innych, że kiedyś człowiek by się napił kropli żołądkowych i nie myślał o tym, a My nerwicowcy rozkminiamy wszystko :/.Spokojnie też brakuje mi bratniej duszy dlatego tak często tutaj pytałam o to skąd jesteście. Fajnie by było poznać kogoś ze swoich okolic. Spotkać się, pójść na spacerek i po prostu się wspierać 😉

05/12/16 11:17

A skad jesteś Aniu?

05/12/16 13:11

EWELINKO jestem z lubelskiego 🙂

05/12/16 23:29

Ja śląskie…

05/12/16 23:30

Ja śląskie

05/12/16 12:17

Ja też cierpię na dolegliwości związane z trawieniem. Ostatnio mam dość stresujący czas. Stąd objawy się nasiliły. Ze względu na to, że dawno się nie badałam- wybieram się do lekarza w celu kontroli. Natomiast podobnie jak Maggie wiem, że to z nerwów, stresu. Niestety, nasz organizm jest bardziej wyczulony i odreauje stres w tym, co najdelikatniejsze, czyli żołądek. Piję herbaty ziołowe, jem banany, gorzką czekoladę 😊 póki co. Pozdrawiam!

05/12/16 13:19

Czekoladka gorzka…mmmmmmm 😍

05/12/16 15:12

Sabi, wiesz jak to jest- serce podpowiada- czekolada, a biodra – opanuj się kobieto 😀

05/12/16 15:46

O tak. A później trzeba orać 15 km w mrozie 😉

05/12/16 12:06

To sie wszystko zgadza!! Jest to takie proste jak pisze Sabina a ja własnie takie błedy popełniam praca praca praca dla siebie nic ,zero sportu dlaczego to az takie trudne zeby znalezc czas dla siebie,ano jak sie przez juz chyba 15 lat leci na kawce , coli i ciagle odwleka ze sportem uwierz mi Sabino ze najgorzej to sie zabrać o ile łatwiej wziac leki Ja ich nie biore ale co jakiś czas mam dziwne objawy radze sobie ale juz mnie to wkurza Twoj blog nawet jak tylko czytam to mi pomaga czy tez tak macie?

05/12/16 13:20

Najgorsze początki. Później już leci z górki 🙂

05/12/16 14:10

KATE też tak mam, że jak mi źle to czytam bloga i trochę mi to pomaga. Ogólnie zauważyłam, że ludzie ale Ci pozytywnie nastawieni do życia pomagają. Co do objawów to u mnie bardzo ważne jest to co jem. Ostatnio bardzo mocno podejrzewam, że jedzenie jajek powoduje u mnie ból głowy :/.Mam na myśli jajka od szczęśliwych kur 😉

05/12/16 14:15

Pani Sabino, walczę z tymi wszystkimi dolegliwościami już ze 3 lata. Teraz mam wrażenie, że to wcale nie nerwica tylko coś gorszego, nieuleczalnego.. Wolę napisać do Pani niż szukać przyczyn w internecie.
Ciągle boli mnie głowa, nawet gdy dotknę np. skronia. Mam wrażenie, że pogarsza mi się wzrok albo widzę jak za mgłą. Do tego doszły bóle brzucha i nudności, czuję jakbym miała ściśnięty przełyk. Czasami mam jakieś kłucia klatki piersiowej, pleców, nagle zaczyna walić mi serce, a potem mam wrażenie że przestaje bić. Bolą mnie mięśnie, mam różne drgania, w chwilach napięcia piecze mnie twarz i szyja. Ale do tego doszły też objawy psychiczne. Wydaje mi się, że tracę pamięć, nad zwykłymi czynnościami czasami muszę się zastanawiać, zapominam prostych wyrazów, nie mogę się na niczym skupić. Kilka dni pod rząd miałam dziwne sny dotyczące wypadających zębów i innych znaków, naczytałam się, że to może oznaczać chorobę lub śmierć no i koło się zamyka, bo cały czas się martwię. Ogólnie mam wrażenie, jakbym traciła zmysły, powoli umierała, opadała z sił… Mam dopiero 23 lata, a nie wiem, co dzieje się z moim ciałem. Kompletnie już nie mam siły na nic. Ciągle coś mnie boli, ciężko mi oddychać, trzęsą mi się ręce, popadłam już w jakąś depresję.. Nie chcę robić żadnych badań, za bardzo się ich boję. Jedynie za tydzień pójdę na wyniki. Ma Pani jakieś sugestie? Czy to sprawa nerwicy czy jednak nie? Od zawsze byłam osobą nerwową, przejmującą się byle czym, rozdrażnioną.. Już sama nie wiem.

05/12/16 17:32

Bardzo ciężko jest stwierdzić po kilku zdaniach „co w trawie piszczy”. Musiałabym przeprowadzić mały wywiad i poznać Twoją historię. Mogę powiedzieć, że ja również miałam bóle mięśni, drgania i co chwila mnie coś bolało. Czułam się bezsilna, a tak na prawdę miałam dużo sił. Badań nie zaszkodzi zrobić, żeby wykluczyć jakieś inne choróbska. Polecam wybrać się z przyjaciółką lub mężem- na pewno będzie lżej. A jak badania wyjdą OK to już wiadomo będzie, że trzeba się brać za lęki i skopać im tyłek.

05/12/16 17:45

Dziękuję za odpowiedź. Napierw zrobię wyniki, a potem zdecyduję się na jakieś badania. Mam nadzieję, że to „tylko” nerwica. 🙂

05/12/16 21:01

Trzymam kciuki 😊

06/12/16 09:27

Sabi, który to jest pakiet 4 rozmowy online i 4 konsultacje mailowe ?; )

06/12/16 10:32
07/12/16 16:13

Tak wiem ale jakoś od dłuższego czasu zauważyłam, że to co piszę jest jakieś bez odzewu :/.

07/12/16 23:00

Czasami człowiek pracuje i mimo wszystko mało z tego ma :/. Jakoś dziwnie się poczułam czytając to no ale. ..

08/12/16 08:12

Ania, skoro uważasz, że wkładasz ogromny nakład pracy w walkę z lękiem i nic z tego nie masz, to napisz mi proszę w punktach na czym Twój nakład pracy polega.

08/12/16 10:22

Teraz moja praca polega tylko na tym by nie dać się depresji :/ niestety.

08/12/16 11:03

A wcześniej? Co robiłaś przez ostatni rok?

08/12/16 13:26

Aniu, wszyscy ce tu wspieraja i dużo osób ci odpisuje , ale na czytaniu bloga , nawet tak zajebistego jak ten, nie moze sie opierac twoja walka z nerwica. Trzeba zakasac rekawy i nawet gdy boli to trzeba robić swoje.
Wiem to po sobie…ja np wiem ze za mało robie, ze ulegam czarnym myslom itp…ale chociaz mam tego swiadomosc i potrafie powiedziec sobie wprost : „robisz zbyt mało zeby to cholerstwo ci odpusciło, jestes leniwa”
Bo jestem leniwa:)

08/12/16 13:47

A to już połowa sukcesu 😉

08/12/16 18:17

Przez ostatnie dwa lata jeździłam na terapię tydzień w tydzień pokonywałam prawie 100 km.Byla determinacja były spacery ale z kolegą była jazda rowerem wyjścia do dużych sklepów, kina itp.Było czytanie książek były spacery z siostrzenicą. Były próby biegania .Terapeutka często otwierała oczy myśląc, że mega śnieg czy gorsze samopoczucie i mnie nie będzie. Nic z tego była determinacja bo dałam sobie czas i niestety czas mija, a ja znowu na dnie eh.

08/12/16 19:59

Ania, musisz siebie szczerze zapytać czy dałaś z siebie 100%. Z moich spostrzeżeń wynika, że nie i warto nad tym pracować. Wiem, że o motywację trudno w takich warunkach, ale jej też można się nauczyć.

08/12/16 18:18

MAGGIE Dziękuję za wsparcie :***

09/12/16 11:52

Wtedy dawałam z siebie 101 % ale gdy nie widziałam poprawy po prostu się poddałam i znowu mam problem z funkcjonowaniem w domu :/.Ciągle mi słabo stan zapadania się jak ja tego nie nawidzę. Trudno mi się nawet wykąpać bo coś mnie straszy i karze uciekać z łazienki. Boże jakie to jest wszystko głupie. Jeśli zechcesz mi pomóc to pewnie na dniach wykupię pakiet. Dzięki 🙂

09/12/16 11:53

I naucz mnie motywacji bo w moim przypadku to już by było wiele 🙂

09/12/16 15:07

Ania, próbowałaś odnaleźć jakąś pasję? Jest cała masa rzeczy, które można robić w domu 😃 szydełkowanie, robienie na drutach, rysowanie, odnawianie mebli, robienie biżuterii, pisanie wierszy, opowiadań – nawet jak robisz to do szuflady, to cieszy. Można robić kolaże- tu wyduszać swoje emocje. Co leży Ci na sercu to wrzucasz na papier. Można robić figurki z masy solnej. Teraz w świąteczny czas- ozdoby choinkowe. Pisałaś o siostrzenicy, mogłaby Ci pomagać. Jest to też okazja do spędzenia miło czasu. Jednocześnie coś Cię pochłonie zajmie i czarne myśli odlecą gdzieś na chwilę. Z czasem, jak będziesz już specjalistą w robótkach ręcznych możesz je prezentować rodzinie, znajomym. To też wzmocni Twoje poczucie własnej wartości. A kto wie- może otworzysz sklepik i będzie to Twój pomysł na życie. Może techniki relaksacyjne? Joga, mindfulness – jest dużo ćwiczeń na YouTube. Pomyśl o tym. Jak życie daje cytrynę, to warto pomyśleć, jak można zrobić z niej lemoniadę 😃 trzymam kciuki!

09/12/16 17:52

KAROLINKO Dziękuję bardzo ale ja chyba na pewno jestem jakaś dziwna bo brak totalnie pasji. Często się dołuję tym, że jeden robi to czy tamto ma talent do czegoś, a ja dumam i nic nie mogę wymyśleć. Dni mi uciekają w domu chodzę z pokoju do pokoju. Wstanę i marzę by znowu pójść spać. Masakra co myśli potrafią zrobić. Nie chcę się tak czuć.

09/12/16 18:57

Aniu, zatem spróbuj polubić cokolwiek 😃 oprócz manualnych robotę możesz uczyć się tańczyć w domu- uczyć się kroków nawet z YouTube. Cokolwiek. Byleby czymś zająć umysł i nie myśleć o nerwicy. Może z czasem polubisz, to co wybierzesz. Jeśli nie, jak widzisz wszystkiego od koloru do wyboru- możesz długo przebierać. Na pewno coś Ci przypadnie do gustu. Ja mam wiele pasji, ale brak czasu na to by je rozwijać. Nad czym ubolewam najbardziej 😃 spróbuj. Nie masz nic do stracenia, a ile można zyskać 😃 uaaa 😀

09/12/16 19:58

No widzisz Karolinko Ty masz wiele pasji i brak czasu, a ja mam dużo czasu i brak pasji :/.Bardzo Ci Dziękuję, że odpisałaś. Jakoś mi lepiej ;***

06/12/16 10:24

To ja nie będę oryginalna i też powiem, że mam częste problemy żołądkowo-jelitowe. 😉 No i mam zdiagnozowany od wielu lat Zespół Jelita Nadwrażliwego, bardzo częsta przypadłość wśród nerwicowców. U mnie na przemian występują biegunki i zaparcia, jakieś dziwne bóle w różnych częściach brzucha i mdłości w stresujących sytuacjach. Kiedyś bolał mnie brzuch z prawej strony i wtedy zaczęły się pojawiać jakieś głupie myśli, że to może wyrostek, że zabiorą mnie do szpitala, jak ja wytrzymam w szpitalu z tymi lękami itd. Po jakimś czasie samo przeszło, więc miałam już pewność nic mi nie jest. Już przyzwyczaiłam się do tego, że czasem mnie zaboli na chwilę brzuch a to z lewej strony lub prawej, lub na środku i nawet nie zwracam na to uwagi bo wiem, ze za chwilę minie. Jakby to było rzeczywiście coś poważnego to by nie bolało tylko trochę, tylko by mocno napieprzało 😛 Pozdrawiam wszystkich ciepło! 🙂

06/12/16 10:34

Dobre podejście Paula 🙂

06/12/16 17:37

Co sądzi Pani o technikach relaksacyjnych? Kiedyś czytałam, że może to być niebezpieczne, że wychodzi się z ciała. Znalazłam pewną książkę „Zwalcz stres” J.K. Jędrzejczyka. Są tam ćwiczenia na oddech, rozluźnianie różnych partii ciała itd, ale mam mieszane uczucia co do tego. Ma Pani lub ktoś z czytelników doświadczenia i opinie na ten temat? 🙂

06/12/16 17:52

Ja sądzę, że relaksacja jest wskazana, ale dla ludzi, którzy już poradzili sobie jakoś mniej więcej z lękiem i są w stanie chociaż troszkę nad nim panować. Dla tych co są przerażeni atakiem to nie będzie pomocne, bo to tak jakby wkurzonemu tygrysowi w trakcie ataku na ofiarę kazać robić asany i głęboko oddychać 🙂 Jak miałam ataki paniki to wręcz bałam się „relaksować”. Z czasem jak się nauczyłam radzić sobie z lękiem to jak najbardziej były pomocne. Ale to chyba zależy kto co lubi. Wiem, że niektórzy korzystają i są zadowoleni.

06/12/16 18:11

Dziękuję! 🙂

18/12/16 23:10

Zgadzam się z tym. Jak jeszcze nie do końca umiemy sobie poradzić z lękiem to próbowanie zrelaksować się na siłę przynosi odwrotne efekty bo kiedy próbujemy nie myśleć to myślimy i nie możemy się zrelaksować to nas denerwuje i zaczynamy odczuwać niepokój i tak się to nakręca. Mi na początku pomagało trochę oddychanie, powolne,miarowe. Niestety pozbycie się lęku trochę trwa zdążyłam się o tym przekonać, ale nie można się poddawać bo to naprawdę może minąć. Zgadzam się w 100% z Tobą Sabina, aktywność fizyczna pomaga, pasja pomaga i trzeba nauczyć się zauważać sygnały i reagować i wszystko zaczyna wracać do normy. Mi to zajęło trochę czasu, ale teraz już od jakiegoś czasu jest super 🙂

10/12/16 20:10

Pani Sabinko, od kilku dni objawy się nasiliły. Mogło to być spowodowane ciągłymi obawami o swoje zdrowie, bo wyczułam jakieś guzki na głowie i zaczęłam się strasznie przejmować. Od kilku dni ciągle mnie dusi, nie mogę oddychać, czasami nawet rwie mnie jakby na kaszel. Czuję, że się zaraz uduszę. Teraz jestem w trakcie takiego ataku i czuję, że zaraz nie dam rady. Serce bije mi tylko trochę szybciej, albo tylko mi się tak wydaje. Czuję jakbym zaraz miała umrzeć, zemdleć, cokolwiek. Co mam zrobić, żeby szybko sobie pomóc w takich sytuacjach? Wyszłam na godzinny spacer, ale po powrocie było to samo.

11/12/16 22:18

Agata musiałabym przeprowadzić mały wywiad. Czy robiłaś badania? Jak długo się taki stan utrzymuje? Czy były powody do obaw o zdrowie? Oraz wiele innych pytań, które przybliżyły by mi Twoją sytuację. Z jednego komentarza cieżko pomóc, mimo szczerych chęci. Niektórzy udzielają się na blogu częściej i mam mniej więcej pogląd na ich sytuację. A Ciebie nie znam ani troszkę :(. Daj znać czy atak przeszedł i czy u Ciebie OK.

12/12/16 14:43

Robiłam badania kilka tygodni temu, co kilka miesięcy jestem u jakiegos lekarza, czy to kardiolog, ortopeda. Ogólnie objawy typowo nerwicowe mam od jakichś 2 lat, ale nerwowa byłam od zawsze. Powodów raczej nie było, bo nie miałam żadnych innych objawów, ale tak sie nakręciłam, że czuję sie okropnie. Wtedy atak przyszedł, ale ciągle czuję się dziwnie tzn. mam lekkie zawroty głowy, piecze mnie twarz i szyja, mam uciskowy ból głowy w różnych miejscach, mam ochotę kaszleć i czasami mam duszności. Wcześniej wydaje mi się, że tak się nie czułam. To raczej nie jest żadna inna choroba, aczkolwiek nie wiem jak sobie z tym poradzić.

12/12/16 18:50

AGATA też mam zawroty głowy, bóle głowy, bóle żołądka i jelit. Szum w uszach, duszności .Uczucie jakby mi ktoś kamień na serce położył, uczucie, że zaraz zemdleję, oszaleję itp.Non stop czuję strach i trzęsą mi się ręce. Tak mam ale się w te objawy nie wkręcam. Pozdrawiam 🙂

13/12/16 17:20

Dziękuję za odpowiedź. Mam masę objawów i ostatnio wkręciłam sobie, że to niewydolność serca i zaczęłam nagle zauważać u siebie nowe objawy… Na szczęście wszystko wskazuje na to, że to nerwica. Dziękuję i pozdrawiam 🙂

14/12/16 15:14

Cześć wszystkim,
Przede wszystkim bardzo dziękuję, że zdecydowałaś się prowadzić swojego bloga! Ja ataki paniki mam od roku, wtedy to podczas relaksu wieczornego dostałam silnych palpitacji serca – skończyło się na pogotowiu i beta-blokerach. Niestety, pogarszały tylko sprawę. Od tamtego czasu odwiedziłam masę lekarzy, miałam holtera (stwierdzona tachykardia), zdiagnozowano niedoczynność tarczycy oraz zwyrodnienie kręgosłupa szyjnego i lędźwiowego. Latem zadbałam o siebie, dieta, górski rower i było świetnie. Dodatkowo pomogły hormony i usunięcie ósemek (tak! był tam stan zapalny, trzy zatrzymane). Niestety – niedawno dostałam znów ataków, tym razem ze strony układu pokarmowego. 13 stycznia idę do szpitala aby się przebadać. Wczoraj niestety, po tylu miesiącach, znów miałam typowy atak „sercowy”. Dwa dni temu przeżyłam silny stres, więc to zapewne od tego. Wiem jedno – mam dopiero 26 lat i wszystko co mi dolega, zafundowałam sobie sama. Stres, brak ruchu, zła dieta i siedzący tryb życia rozregulowały moje hormony, zniszczyły kręgosłup i teraz parę innych rzeczy. Moje drogie, niezależnie od objawów (a, jak widać, są rozmaite!) przyczyną jest zawsze tryb życia. Badania to raczej kontrola tego, jak dalece poszły zmiany. Od tygodnia mam śliczną, dwumiesięczną kotkę Amarę, przeszłam na dietę i zamierzam ćwiczyć i biegać. Wczoraj miałam tak trudną noc, a dziś trafiłam tutaj. Wszystko w życiu jest po coś, nie poddawajmy się! Pozdrawiam

14/12/16 17:08

Hej Monia. Fajnie, że piszesz. Trzymaj się dzielnie i pozdrów kociaka!

16/12/16 00:55

Staram się jak mogę – bywa różnie, ale byle do przodu!! A maluszka pozdrowiłam i ucałowałam 🙂 Buziaki

23/12/16 20:59

Jak tym lękom skopac tyłek ….. znowu coraz czesciej sie pojawiaja.
A już było prawie dobrze😕

29/12/16 21:18

Witam. Od około roku mam ataki paniki. Jakiś czas było dobrze ale ostatnio jest gorzej. Nakrecam się strasznie, boje się ze moje serce nie wytrzyma. Mam 35 lat. Chce się pozbierać i uporządkować swoje życie. Czasem czuje w sobie dużą siłę i wierzę że dam radę. Ale po takim ataku jestem wykończona, zrezygnowana. Dobrze że Was znalazłam. Są wreszcie ludzie którzy rozumieją co przeżywam. Mam wrażenie że lekarze nie traktują mnie poważnie kiedy mówię że obawiam się o moje serce, raz miałam tylko ekg. Skorzystam z opcji biegania nie wpadłam na to. Dodam tylko że moje napady paniki są delikatniejsze niż te pierwsze bo wiem co to jest że w końcu przejdzie ale dużo pracy przedemną.

30/12/16 09:38

Trzymaj się Iwonka!

06/01/17 15:58

Proszę o podpowiedź. .chce kupić konsultacje, tylko nie wiem co wybrać czy online czy pakiet coachingowy economy?
Ile trwa rozmowa online???
Doradzcie co w miarę szybko pomoże
Pozdrawiam.

06/01/17 16:31

Basia, porada online trwa godzinę.

06/01/17 16:33

Basia porada online trwa godzinę.

06/01/17 17:37

Witam,mam pytanie czy mial ktos z was taki obiaw, dziwnie mi jest na ustach oraz w rekach jak by miala bardzo suche,przy tym mam jak by dziwne duszenie zatykanie nawet jak rozmawiam to robi mi sie wlasnie tak dziwnie,jak by mnie zatykalo,boje sie co to moze byc?bardzo sie mecze przez to dodam ze zaraz kermuje dlonie oraz usta smaruje pomadka z balsamem i twarz kremuje kremem.Bardzoprosze zeby mi ktos napisl co to moze byc.Z gory dziekuje

06/01/17 19:26

Sabinko Dziękuję za odpowiedź.

20/01/17 22:14

Atak paniki koszmar. Atak paniki w pracy kolejny koszmar. Jak żyć 😢

20/01/17 22:53

Trzeba je pogonić w siną dal 🙂

21/01/17 12:18

Moja droga, nie płakusiaj. Trzeba działać i pogonić te wstrętne ataki.

26/02/17 19:19

Jestem tu nowa, mam pytanie do Sabiny, jak pozbyłaś się natrętnych myśli?Czy one z czasem same zniknęły? Ja mam sposób na ataki paniki, w momencie jak czuje że narasta strach, umiem sobie z tym radzić, ale nie wiem co zrobić z natrętnymi myślami czy one same przechodzą z czasem?Jak to było u Ciebie?

27/02/17 12:55

Kladuia przestudiuj bloga. Często tu o tym piszę. Na konsultacjach robię też z podopiecznymi ćwiczenia.