Zazwyczaj nie do końca zdajemy sobie sprawę z tego, co dzieje się w naszych głowach. Rzuceni w wir obowiązków lub porzuceni w samotności nie zauważamy tysiąca myśli, które przebiegają przez nasz umysł każdego dnia. Trudno byłoby analizować każdą z nich z osobna, a większość i tak  po prostu przepływa niezauważalnie. Jakąś część z nich próbujemy wyeliminować, niestety często z dość marnym skutkiem. Gdy skupiamy się na tym, żeby o czymś nie myśleć, myślimy  tym jeszcze intensywniej.

 

W jaki sposób ograniczyć negatywne myśli?

Tysiące książek, coachów, terapeutów proponuje szereg różnych ćwiczeń i rozwiązań. Ja zaproponuję Ci w tym artykule coś, co sprawdziło się u mnie i pomogło mi w walce z atakami paniki. Otóż jeśli chcesz odwrócić uwagę od zmartwień to zajmij się czymś innym –  wyznacz sobie cel. Dzięki temu nie będziesz na siłę odciągać uwagi od zmartwień tylko w naturalny sposób poświęcisz swój czas na realizację celu.

Jeśli nie masz celu to jesteś jak żaglówka ze złamanym żaglem na środku oceanu – dryfujesz i jesteś zdany na kaprysy tego co Cię otacza.

 

Co daje wyznaczenie celu?

Jeśli skupisz się na realizacji zadania to w naturalny sposób przeprogramujesz swój sposób myślenia. Zamiast zajmować się tym czego nie masz (a pragniesz), zajmiesz się tym co chcesz mieć. Pozytywne myśli, które będą pojawiać się podczas dążenia do osiągnięcia celu będą wypierały te negatywne. Jeśli znajdziesz sobie cel bliski twemu sercu to nawet nie zauważysz kiedy ten proces zajdzie. Jeśli chcesz pozbyć się ataków paniki/depresji i nie robisz nic innego oprócz poszukiwania przyczyny negatywnych myśli to bardziej oddalasz się od wyleczenia, niż przybliżasz.

 

Czy to naprawdę działa?

Tak, tak, tak! Po co skupiać się na czymś czego i tak nie da się rozwiązać? Lepiej skupić się na czymś na co mamy realny wpływ. Gdy przyjdzie odpowiednia pora, a umysł trochę odetchnie, to sam podsunie Ci właściwą drogę.

Gdy miałam ataki paniki to skupiłam się na realizacji wyznaczonego celu, co skutecznie i w sposób bardzo naturalny odciągnęło moją uwagę od smutków. Zresztą do tej pory stosuję tą taktykę. Moje obie prace są super, ale pochłaniają wraz z dojazdami większość mojego czasu. Czasami czuje się jakbym traciła kontrolę nad swoim życiem, które zostało zdominowane przez tysiące obowiązków. Trudno jest funkcjonować na wysokich obrotach od 5:30 rano do 23:00 każdego dnia. Już nie wspominam o szkodliwości siedzącego trybu życia na zdrowie. Zamiast zamartwiać się szukaniem rozwiązań jak płynnie przejść na jedną działalność – wyznaczyłam sobie cel! Przebiegnę w tym roku pierwszy ultra maraton. Zatrudniłam trenera, który rozpisuje mi treningi i ograniczyłam listę zajęć. Znów mam po co wstawać rano 🙂

Gdy dzwoni budzik a, na dworze jest ciemno i zimno, już nie myślę „o nie, kolejny 17 godzinny dzień wypełniony obowiązkami od rana do wieczora” lecz myślę „dziś będzie 18 km w tempie 140 bpm i jeszcze 9 miesięcy do ultra!”.

Od razu chce się żyć! Już nie jestem żaglówką ze złamanym żaglem. Jestem łodzią z silnikiem motorowym – płynę tam, gdzie chce dopłynąć. Przychodzi mi to naturalnie i bez większego angażowania się. Cały  proces zachodzi samoistnie. Gdybym skupiła się na wyszukiwaniu rozwiązań, których i tak na chwilę obecną nie widzę to napływ negatywnych myśli byłby jeszcze większy. Dokładnie tak zadziałała ta zasada w początkowym stadium ataków paniki w moim przypadku zanim wzięłam się za siebie. Im bardziej myślałam jak wyzdrowieć tym bardziej byłam chora (pewnie dobrze to znasz, prawda?).

Jeśli i Ty zmagasz się z negatywnymi myślami, których nie potrafisz opanować to polecam Ci zastosowanie powyższej metody. U mnie zadziałała,  gdy ataki paniki rządziły moim życiem i stosuję ją po dziś dzień. Zamiast rozpaczać nad swoim losem za kilka miesięcy będę biegać szybciej, wydajniej i lepiej technicznie. Prawdopodobnie zdobędę też kolejny medal do kolekcji. A rozwiązanie mojego problemu pewnie samo się nasunie, gdy przyjdzie na to czas.

 

Dodaj komentarz

 

19 komentarzy

08/01/17 17:39

Świetny i co najważniejsze – prawdziwy wpis. Ostatnio miałam trudniejszy okres i skupiłam się tylko na tym, jak z tego wyjść, jak to szybko rozwiązać. I nowe objawy tylko się nawalały i mnie paraliżowały. Powoli muszę odnaleźć ten cel i tylko na nim się skupić, a nie rozstrząsać każdy problem. 🙂

08/01/17 18:40

🙂 Powodzenia!

08/01/17 20:48

100% racji, niestety gorzej wykonać. Sama walczę z nerwicą i lękami rok, raz jest lepiej, raz gorzej. W porównaniu z tym co było przed rokiem jest poprawa, bo jestem świadoma z czym walcze, chodzę do psychologa i z lepszym czy gorszym skutkiem staram się zapanować nad atakami. Niestety strach przed atakiem jeszcze jest i negatywne myśli gdy coś zaboli, zakłuje także…Może faktycznie za bardzo skupiłam się na szybkim wyjściu z tego stanu, przez co ciągle mam to z tyłu głowy… Moi bliscy też chyba myśleli, że to „zniknie” odrazu. Postaram się zastosować Sabinko 🙂

08/01/17 20:50

Ja jestem właśnie taką żaglówką. No bo jaki ja mogę mieć cel ? W moim wieku? Potem odpycham te myśli, ganię się za nie itp… Mam wrażenie, że marzeń i celów miałam tysiące ale żadnego nie zrealizowałam 🙁 Jestem leniwa? Mało konsekwentna ? Za mało od siebie wymagam? Pewnie coś w tym jest… Skupiam się bardzo często na tym czego mi się nie udało osiągnąć, zazdroszczę wszystkim wokół sukcesów i radości, mam pretensje do losu….
Dziękuję Sabino za ten artykuł, jutro na pewno chętniej wstanę do pracy 🙂 Sęk w tym żeby takie podejście utrzymać jak najdłużej…
Pozdrawiam wszystkich tutaj zaglądających 🙂

08/01/17 21:57

Aniu chyba faktycznie coś w tym jest, że większość z nas tutaj skupia się bardziej na tym co nam się nie udało, jesteśmy rozżaleni i z zazdrością patrzymy na „szczęście” innych, a to zupełnie nam nie pomaga. Twój wpis dał mi dużo do myślenia…Trzymaj się!

09/01/17 07:48

Konsekwencji i wytrwałości również trzeba się nauczyć (i nie zapominaj, że masz mało sprzyjające warunki, bo ataki paniki wcale sprawy nie ułatwiają). Spróbuj zacząć od małego celu i małymi kroczkami go realizuj. To na prawdę działa i to najlepsza droga do pokonywania własnych słabości. Czyżby to właśnie była Twoja wiadomość od ataków paniki?

12/01/17 08:22

No właśnie. ..cały czas się zastanawiam , czy moje cele w nerwicy nie są zbyt wygórowane. Czy nie wymagam od siebie zbyt duzo: wrócić na lekcje języka obcego, skończyć kolejne studia…
Chce tego i cały czas o tym myślę a jednocześnie się boje ze nie dam rady i podupadne na zdrowiu jeszcze bardziej…

12/01/17 08:25

Hmmm jeśli nie wiesz, którą drogę wybrać, czy A czy B to rzuć monetą i idź w tą, którą wskaże moneta. Jeśli będzie to niewłaściwa droga to od razu to poczujesz. Wtedy już zostanie tylko jedna 🙂

13/01/17 08:58

Czyli nie bać się i poprostu spróbować? 🙂

13/01/17 09:34

Si 🙂

09/01/17 14:48

Moja przygoda z atakami paniki zaczęła się w 2010 roku. Jechałam wtedy samochodem. Nagle poczułam, że robi mi się słabo. Zatrzymałam się żeby zaczerpnąć świeżego powietrza. Moje nogi zrobiły się jak z waty.Czarne myśli jeszcze bardziej podsycały mój lęk.Pojawiły się duszności i zawroty głowy. Byłam tak przerażona, że sama sobie dodawałam „do pieca”. Moje cialo było tak przepełnione adrenaliną do takiego stopnia,że pojawił się mega atak paniki. Od tego dnia moje życie się zmieniło. Zaczełam się bać obsesyjnie o swoje zdrowie. Zrobiłam przeróżne badania.Wszystkie wyniki wyszły ok. Z jednej strony byłam szczęśliwa z drugiej caly czas zastanawialam się co mi jest. W końcu lekarz postawił diagnozę. Nie chciałam brać leków więc zapisał mnie na terapię, która nic mi nie pomogła. Byłam załamana.Żyłam z dnia na dzień bojąc się kolejnych ataków paniki. Nie zdawałam sobie sprawy,że myśląc i bojac sie ich sama je do siebie przyciagam.Nie musiałam dlugo czekać aż do tego doszła u mnie agrofobia. Moje życie ograniczone było do minimum do dnia w ktorym uswiadomiłam sobie,że takim podejściem do życia niszczę nie tylko siebie, ale i moich bliskich ale nadal nie wiedziałam jak sobie z tym poradzić. Wtedy poznałam Sabinę,która uswiadomiła mi, że atak paniki mnie nie zabije i jak sobie z nim radzić. Ja bałam się najbardziej jazdy samochodem i miejsc w ktorych bylo duzo ludzi dlatego unikałam takich sytuacji. Sabina nauczyła mnie że zamiast bać się leku stawiać mu czoła a wtedy on powoli odpuści.Powiedziała, że z lękiem jest z nauką wiersza.Chcąc się go nauczyc musisz go powtarzać tak długo aż sie nauczysz.Jeśli przeczytasz go raz i się poddasz to nic z tego nie będzie.Tak samo jest z pokonywaniem leków. Posluchałam się jej.Zaczęłam stawiać czoła moim lękom.Moja myśl „nie wychodz z domu bo w razie ataku nie dasz sobie rady”zamieniłam w myśl „wychodze atak paniki mi nic nie zrobi”.ta metoda działa .Początki nie sa łatwe ale im wiecej podjetych prób tym lęk staje sie coraz słabszy. Uzdrowieniem jest stawianie czoła własnym lękom.Dziękuje Sabi🌹

09/01/17 15:10

Moja zdolna studentka lęku 🙂

09/01/17 18:01

Pokazałaś mi drogę którą powinnam iść. Wytłumaczyłaś mi że zamykajac się w czterech scianach niczego nie osiągnę. Bardzo małymi krokami szłam do przodu. Gdy upadłam podniosłam się żeby próbować dalej. Lęk jest cześcią naszego życia. Moje lęki nadal dają o sobie znać tylko teraz nie uciekam przed nimi nie dodaje sobie dodatkowej dawki leku negatywnymi myslami wtedy moje cialo sie uspokaja zanim rospeta sie burza. Długo to praktykowałam az zaczęło działac ale warto było dzięki temu dziś wyszłam z dziećmi na sanki😃 Gdy lek ogranicza nas np do wyjscia choćby na krótki spacer i mowi Ci nie idź to weź go „pod pache” i niech idzie z Toba jak chce ale nie poddawaj sie tylko idź do przodu a on powoli odusci. Pokaz mu ze sie go nie boisz a z czasem zrozumiesz że swoim straszeniem chcial Ci coś powiedziec …

09/01/17 20:14

Kasiu, aż łezka się w oku kroi jak pięknie sobie z tym radzisz. Miło patrzeć jak wdrażasz w życie coś o czym rozmawiałyśmy na konsultacjach. Gdybyśmy były w szkole to dałabym Ci 6 z plusem za zaangażowanie i pracowitość. Pamiętaj jednak, że to Twoja zasługa. To Ty znalazłaś w sobie moc 🙂

09/01/17 21:15

Kasiu, gratulacje za odnalezienie w sobie tej mocy.
Uwiezcie, każdy ja ma tylko trzeba się odważyc żeby po nią sięgnąć.
I się nie zniechęcać jak po tygodniu nie wychodzi.
Sabi jesteś niesamowita z ta swoją pracowitoscią i osiąganiem celów. Jesteś fantastycznym przykładem z którego czerpiemy pełnymi garściami 🙂

09/01/17 22:22

Oł yeeeee!

11/01/17 15:47

A co zrobic z lekiem ktory mowi ze moge zrobic sobie krzywde i swojej corce kurcze nie moge sobie tego wytłumaczyc jak temu stawic czoła .
Jak sie wsłuchac w te leki co mi chca przekazac?
Dziewczyny moze w poratujecie lub Sabi
Jak wy sobie radzicie z takimi myslami wiem ze mam tego nie analizwac nie myslec o tym jest mi troszke z tym ciezko mam to juz od roku i nie moge z tym wygrac dodam ze jeste panikara i nerwusem co mi w tej grze z lekiem nie pomaga wszystko przezwycięrzylam zostało tylko to 😏

12/01/17 12:10

Miałam to samo. Jakoś sobie z tym poradziłam. Zaczęłam te myśli wyśmiewać i z czasem minęło 🙂

12/01/17 23:57

Dzieki monia za wskazowke 😉