Pamiętacie jak w zeszłym roku w postanowieniach noworocznych obiecałam sobie sześciopak? Przez cały rok usilnie starałam się zrzucić chociaż kilogram i nic z tego nie wyszło. Nie mówię, że nie jadłam czekoladek, ale na pewno wprowadziłam wiele zmian w nawykach żywieniowych nie wspominając już o ilości przebiegniętych kilometrów. Cały czas zastanawiałam się czy przypadkiem moja waga nie jest popsuta. Ale nie o zrzucaniu brzucha będzie ten wpis.

Przez cały poprzedni rok zauważałam jakieś dziwne rzeczy, które działy się z moim ciałem. Miałam napady braku energii, ale takie, że ledwo co stałam na nogach. Po czym 2 dni później wybiegałam na 20 kilometrowy trening  i czułam się wyśmienicie. Kilka razy z rana (a dla mnie rano to 05:40) przytrafiło mi się totalne zamroczenie. Przykładowo: zapomniałam kodu do klatki schodowej oraz jak się włącza długie światła w moim samochodzie. W pracy miałam napady zimna i uderzenia gorąca podczas których robiłam się blada i pociły mi się dłonie. Stan włosów i cery pogorszył się. Przez cały rok zmagałam się również z wilczym głodem. I wcale nie żartuję. Byłam w stanie zabić za białą bułkę, a na widok czekolady aż się śliniłam. Zawsze lubiłam słodycze, ale to co przeżywałam to była już przesada! Miałam taki cug na cukier, że dosłownie śniłam o czekoladzie. Ja, która po 8 latach rzuciła palenie z dnia na dzień, nie potrafiłam powstrzymać się od cukierków.

Wybrałam się do lekarza ogólnego, który skierował mnie na badania. Wyniki tarczycy wyszły bez zarzutów jak również wyniki z badań krwi oraz kilka innych badań dodatkowych. Dostałam zalecenie wyspania się i dbania o siebie. Po kolejnym epizodzie spadku energii wróciłam znów do lekarza opisując objawy i tłumacząc, że ewidentnie coś jest nie w porządku.

– Ile godzin Pani śpi?

– Pomiędzy 5 a 7.

– Ile godzin jest Pani na nogach?

– Oj, bardzo dużo. Czasami nawet 18.

– Czy ma Pani zmartwienia?

– Standardowe. Jak każdy.

– Co to znaczy?

– No wie Pani, dom, praca, życie w biegu.

– Czy miała Pani epizody depresji/ stanów lękowych.

– Tak miałam. Kilka lat temu. Ale moje spadki energii nie są od tego.

– Skąd Pani wie?

– Bo potrafię je odróżnić.

– Skieruję Panią do psychologa, bo ja nie widzę tu żadnych przesłanek chorobowych.

– To chyba Pani powinna skorzystać z porad psychologa! Ja czuję się wyśmienicie tylko nie wiem czemu odcina mi prąd!

SLAM! (tu trzasnęłam drzwiami)

W następnej kolejności wybrałam się do ginekologa-endokrynologa w związku z pogorszeniem stanu cery i włosów i oponką na brzuchu. Ten zlecił mi ponownie badania krwi lecz tym razem w próbą obciążeniową glukozą. Wyniki pokazały wszystko jak na dłoni. Moje stany spadków energii i cała reszta dziwnych dolegliwości była spowodowana wysokim wskaźnikiem insuliny, który nie opada do normy po 2 godzinach. Przez to non stop jestem głodna i raz na czas (jak nie dbam o menu) odcina mi prąd. Wysoki poziom insuliny spowalnia również spalanie tkanki tłuszczowej. Zagadka została rozwiązana.

Po co o tym piszę? Przestrzegam Was przed słuchaniem osób trzecich, które mechanicznie podchodzą do człowieka. Co by się stało, gdybym posłuchała tego „lekarza”. Co tam, że pacjent uśmiechnięty i zadowolony. Jak ma spadki energii to na pewno ma depresję! Jeszcze byłabym skłonna uwierzyć w te głupoty, które gadał. Pewnie poszłabym do kolejnego „specjalisty”, który wystawił by mi specjalistyczną receptę na specjalistyczne leki. Te z kolei spowodowałyby jeszcze większy przyrost wagi. Ja wyglądałabym jak orka i przestałabym wychodzić z domu, bo nie mieściłabym się w futrynę. Masakra. Dobrze, że jestem świadomym pacjentem.

Moja przygoda (zresztą już nie pierwsza) pokazuje, że nie każdy lekarz to specjalista. Niektórzy lekarze to zwyczajne konowały i nieuki. Podchodzą do pacjenta jak do maszyny – recepta i sio do domu. Zresztą dotyczy to wszystkich osób trzecich ingerujących w sprawy, które Was dotyczą. Fryzjerów, dentystów, mechaników jak i zwykłych znajomych oraz sąsiadów. Nie dajcie się wyprowadzić na manowce. Jeśli macie jakiś problem to szukajcie tak długo, aż znajdziecie odpowiedź. Jeśli chodzicie do jakiegoś specjalisty od roku/dwóch/trzech i nie widzicie efektów oznacza to tylko tyle, że najwyższa pora zmienić specjalistę.

Każdą opinię czy poradę należy przeanalizować i traktować jak opinię, a nie prawdę najświętszą. Warto wybrać się do kilku specjalistów, porównać to co mówią i wyciągnąć wnioski. Fachowiec będzie drążył tak długo temat, aż znajdzie prawdziwą przyczynę.

Osoby które zmagają się z depresją/ atakami paniki czy po prostu mają zawirowania życiowe liczą na wsparcie i fachową pomoc, której często nie otrzymują. Są bardziej skłonni do łykania bredni, gdyż znajdują się w trudnych sytuacjach życiowych, marząc o tym, aby ich cierpienie jak najszybciej się skończyło.

 Bądźcie czujni moi drodzy. Oby nikt z nas nie skończył jako orka. A prawidziwym fachowcom kłaniajmy się nisko!

Odpowiedz na „SylwiaAnuluj pisanie odpowiedzi

 

39 komentarzy

15/01/17 10:11

Wow Sabinko, dzięki za szczerosc:D
Ja tez tak mam ze czuje co jest nie tak z moim organizmem i nie ufam do końca lekarzom. Trzeba poznać swoje ciało i słuchać intuicji, choć przy nerwicy to jest utrudnione.
Dostałas na to jakieś leki?
Pozdrawiam ciepło i zdrówka życzę :*

15/01/17 10:56

Leki fuj. Atakuję dietą i ruchem. Tyle, że dieta oparta na niskim indeksie glikemicznym to mięso w większości. A ja nie lubię mięsa 🙂 Ale jakoś sobie poradzę. Właśnie “badam” temat i szukam smacznych przepisów. Wczoraj zrobiłam czekoladowe ciasto z samych jajek i gorzkiej czekolady. Wyszło mega pyszne! Kwestia obeznania się w nowych nawykach żywieniowych i szcześciopak w końcu nastanie 🙂

15/01/17 11:33

Tak.leków najlepiej unikac:) dobre mięso nie musi być aż tak zle – z dobrych źródeł! Ja też jestem raczej roslinozercą.

16/01/17 13:12

Gratulację, że tak szybko została postawiona przyczyna. Ja szukam jej nadal bo powoli odróżniam kiedy to nerwica, a kiedy coś się dzieje. U mnie pierwsze skrzypce grają bóle głowy i już brakuje mi pomysłów badania , dieta, masaże i nic. Cera i włosy to armagedon. Ostatnio miałam 3 zabiegi na twarz laserem i jeden pierwszą klientką na którą laser nie zadziałał :/.Do tego czuję się po prostu źle :/.Stawiam sobie wyzwania staram się wyciszyć ale mało to wszystko cieszy gdy głowa nie pozwala funkcjonować :/ W postanowieniach noworocznych mam m.in picie dwóch litrów wody z myślą , że to może mieć jakichś wpływ. Postanowienia się mocno trzymam a efektów brak. Czy mi się kiedyś coś uda…

16/01/17 15:11

Jaki laser robiłaś? Ja już jestem po 3 zabiegu Fraxelem.

16/01/17 16:13

Laser diodowy. Mojego brata ciotecznego zona miała IPL i ten polecała. Mi kosmetolog doradziła diodowy bo niby mocniejszy. Tylko , że żonka brata miala trądzik różowaty i na nią to zadziałało genialnie, a u mnie było nawet gorzej :/.Po trzecim zabiegu uspokoiło się ale nic nie jest lepiej. Szukam czegoś innego ale pomysłów brak :/.Znowu dziewczyna mojego rodzonego brata była u dermatologa i dostała antybiotyk i jakieś smarowidła i jest mega zadowolona. I jak tu nie mieć nerwa gdy ja kiedyś brałam mnóstwo antybiotyków na to i nic. Kwasy też miałam i też nie ruszyło.

16/01/17 21:09

I jak u Ciebie lepiej ?

16/01/17 21:28

Jeszcze 1 zabieg przede mną.

16/01/17 13:31

Sabina to badanie dokładnie to nazywa się test na obciążenia glukozą ?. Pytam bo dwa razy miałam podobną sytuację i wtedy podczas badania miałam bardzo niski poziom cukru mimo, że byłam po obiedzie. Gdy zrobiłam badania glukozy na czczo wynik był ok. Ktoś kiedyś powiedział mi, że powinnam zrobić badanie na insulinoodporność czy coś takiego ale jakoś tak zleciało i tego nie zrobiłam :/.Zastanawiam się czy to jest to samo czy zupełnie coś innego :/.

16/01/17 15:10

Tak, ale jak się ma inslinoodporność to nie jest się chudym 🙂

16/01/17 16:15

O tym nic mi nie wiadomo. Jesteś tego pewna ?;)

16/01/17 16:37

Tak

16/01/17 21:10

Dzięki czyli kolejną eliminację mam 🙂

16/01/17 13:58

I jeszcze coś :).Jedząc obiad tak sobie pomyślałam jak każdy z Nas jest inny. Ty Sabi tyle biegasz tyle czasu jesteś w ruchu unikasz mięsa i piszesz, że nadal masz oponkę. Ja natomiast jem często 3 obiady dziennie i spałam je chyba siedząc. Po 30 podobno metabolizm zwalnia, a ja mając 35 lat mieszczę się w rozmiar xs brzuch płaski jak deska (tylko kaloryfera brak he he ) i waga od wielu lat to 49 kg. Często ludzie pytają mnie o secret takiej figury no to im odpowiadam dużo jeść często po 22, mało ruchu itp. to patrzą się na mnie jak na kosmitkę:) i myślą, że jestem mega wredna. Co do cery natomiast to moja znajoma mówi , że zdrowe jedzenie to widzi w telewizji, a jej cera wygląda zawsze jak po tygodniu w Spa :). Perfekcyjna :).Na pytania czym myjesz twarz odpowiada wodą ; ), a jaki żel ? A co mam pod ręką :).

18/01/17 18:37

Dokładnie, każdy jest inny. Dlatego lekarze raczej nie powinni wszystkich tak mechanicznie traktować… Ja też jestem bardzo chuda, a mam niedoczynność tarczycy, przy której powinnam szybko tyć. Dużo jem, często po nocach, nawet o 1. Wiem, że to niezdrowe i w końcu to ograniczę… Nie przejmuj się, że jesteś chuda 😉 widocznie ten typ tak ma. Mi lekarz powiedział, że mam super płaski brzuch, że idealny itd, a ja na to, że wszyscy mi mówią, że to źle, że taka chuda, a on na to, że mam ich nie słuchać, bo pewnie to mówią grubsze osoby. Jeśli nie ma jakiejś mocnej niedowagi to nie trzeba się przejmować 😉

20/01/17 10:20

PAULA jak dobrze, że ktoś mnie rozumie ;). Mam 168 wzrostu, a waga to 49 kg :/

21/01/17 22:38

To moim zdaniem dobra waga 😉 masz BMI prawie takie jak ja 😉 może i mamy niedowagę, ale nie jest jakaś duża. Co zrobić, że nie można przytyć, przynajmniej można dużo jeść. Wiatr nie porywa to spoko. No może mnie czasem lekko zachwieje… ale wkurzające jest to, że każdy ci może powiedzieć: o jejuu jaka ty chudaaa. A jakby się komuś powiedziało: o jejuu jaka ty gruba to wyszłoby się na bardzo nietaktowną osobę…

16/01/17 19:37

Warto być świadomym pacjentem, ale czasem wychodzi na to.że powinno się być samemu lekarzem. Ostatnio.aż za dużo mam styczności z lakarzami i niestety sprawdzanie, drążenie tematu, czytanie co będzie dla mnie najlepsze i porównywanie opini paru lekarzy tej samej specjaluzacji, ktore zawsze są różne wpędziło mnie w nerwice 🙁 a teraz ciężko przerwać ten łańcuszek. Nie wiem czy to dobrze ale planuje nie iść do kolejnego specjalisty i kolejne badania by np poznać przyczyne moich szumów usznych, sprawdziłam już odcinek.szyjny,.z ciśnieniem nigdy nie mialam problemow, badanie podstawowe słuchu ok, biore tabletki na poprawe ukrwienia ucha wewnetrznego, polecone duże dawki sterydu odrzuciłam żeby sobie czegoś innego nie zrujnować, powinnam zrobić rezonans głowy i pare innych badań słuchu, chociaż z tego co się naczytałam to moge nie odszukać pczyczyny lub nic się nie bedzie dało zrobić. Stres, choroba cywilizacyjna…kto wie. Ale po.każdej wizycie u lekarza i badaniach czuje sie gorzej psychicznie więc chyba musze te wycieczki ukończyć.
Dlatego z biegiem czasu myśle że czasem warto nie wiedzieć za dużo 😉

16/01/17 21:26

Ojej. Pierwszy raz słyszę o czymś takim. Mam nadzieję że uda się w końcu to pokonać 😀

16/01/17 22:39

Sabi ja też pisałam o szumie w uszach 🙂

18/01/17 09:40

Sabi wczoraj mój dzień wyjątkowo zaczęłam o godzinie 6 :).Po dwóch dniach z bólem głowy stwierdziłam, że wstanę wcześniej i coś zrobię inaczej. Wstałam nie wiele myśląc poszłam do sklepu. Potem non stop coś robiłam. Starałam się wychodzić choć na chwilę na dwór jak najczęściej. Potem razem z siostrzenicą poszłyśmy na miasteczko. Zaliczyłyśmy kilka sklepów, długą kolejkę potem jeszcze mały spacerek. W każdym z tych miejsc byłam tyle ile chciałam, a nie tyle ile chciał lęk. Fakt faktem, że z siostrzenicą jest mi jakoś łatwiej bo trzyma mnie za rękę (to się nie przewrócę :p) i non stop rozmawiamy więc myśli gdzieś uciekają. I właściwie był to prawie normalny dzień no trochę mnie to wysiłku kosztowało ale ważne , że się udało. Z optymizmem poszłam spać z nadzieją, że jutro będzie jeszcze lepiej. A dzisiaj nie mam siły na nic :/ i jak to pojąć ? Czy to jest normalne ?.Do tego zaczynam się zastanawiać czy moje bardzo niskie ciśnienie 90/60 najczęściej nie ma na to wszystko wpływu. Kiedyś byłam u lekarza z tym ciśnieniem ale powiedziała, że jestem za młoda by to leczyć. Z drugiej strony to czy przy niskim ciśnieniu człowiek się trzęsie ? Ja mam wrażenie , że cały czas się trzesę tak jakbym się czegoś bała. Dzięki 🙂

18/01/17 10:04

Oczekujesz ogromnych rezultatów po “jednorazowym” i połowicznym wysiłku, które nigdy nie nadejdą. A gdy nie nadchodzą to tracisz motywację i szukasz jakichkolwiek dowodów na to, że się nie da (a da się). Aby wdrożyć jakieś nowe reguły/zachowania na stałe muszą być powtarzane regularnie i z odpowiednią częstotliwością.

18/01/17 10:44

To nie było jednorazowe opisałam jako przykład. Hmm połowiczny wysiłek ? Dla zdrowej osoby na pewno dla mnie nie. Ja szukam dowodów na to, że da się. Gd mój organizm mówi połóż się i odpocznij.Gdy strach zjada od środka to i tak coś robię. Może nie biegnę 10 km ale coś robię.

18/01/17 11:20

Ania właśnie o tym mówię. Robisz za mało i źle oraz żądasz od siebie piorunujących efektów przy minimalnym wkładzie pracy. A potem jak próbuję Ci pomóc to nie słuchasz tylko szukasz dowodów na to, że masz rację. Zawsze powtarzasz ten schemat. Jak uda Ci się go zerwać – będziesz zdrowa.

18/01/17 12:29

Jaki schemat Sabi ?.Zawsze słucham rad mądrzejszych od siebie. Bo janie wiem wszystkiego. I jak zauważyłaś zadaję dużo pytań. Nie wiem jak mam zerwać schemat i nie wiem co robić jak jest źle. I się poryczałam ot to cała ja.

18/01/17 20:46

Musisz wiedzieć, że bardzo chcę Ci pomóc, ale mam wrażenie, że Twoje bardzo dużo to moje minimum. Jedno wiem na pewno – Ciebie ataki paniki próbują skłonić do wytrwałości i zmiany oczekiwań w stosunku do włożonego nakładu pracy.

18/01/17 19:19

Aniu, tobie subiektywnie może się wydawać ze dużo robisz- ty tak yo odczuwasz na dany moment i stan zdrowia ale Sabi ocenia obiektywnie. Oczekujesz po jednym dniu tendencji zwyżkowej, a tak nie będzie. Potrzeba wielu dni, miesięcy mozolnej i intensywnej pracy. Coś o tym wiem. I nie oczekuj po lepszym dniu kolejnego super dnia bo tak nie musi się zdarzyć, a ty tylko doznasz rozczarowania. Nie nastawiaj się na nic, poprostu pracuj.
Idąc twoim tokiem myslenia- co zrobisz jak po dobrym miesiącu będziesz miała kiepski dzień lub tydzien- tez się zalamiesz? A tak z pewnością będzie. Ja to przeżywam cały czas i cały czas się podnoszę.
I nie załamuje się , bo rozumiem na czym to polega.
Codziennie mi się wydaje ze juz jest ok ,ale nazajutrz jest kiepsko i potem kilka dni dobryxh i tak w kółko. Juz przestałam się przejmować – próbuje cieszyć się życiem. Takim jakie mam na daną chwile. Kiedy jest naprawde źle to leżę w lozeczku – tez nie najgorsza opcja no nie?
Życzę wytrwałości! Nam wszystkim;)

18/01/17 18:17

Aniu, mam pytanie. Czytałaś posty na forum zaburzeni.pl? Tam ludzie opisują swoje zmagania z nerwicą. I jest też wielu ludzi, którzy z tego wyszli i pomagają innym. Zupełnie tak jak Sabinka. I pewnie będzie na mnie zła, że rekomenduję konkurencję, ale może chociaż trochę komuś pomogę. Znalazłam to niedawno i czuję, że w połączeniu z niepanikuj.pl to mnie naprowadzi na dobrą drogę. I polecam nagrania Divovic na youtube – dwóch facetów, którzy wyszli z zaawansowanej nerwicy. Przekazują to samo co Sabina, może w inny sposób, rozbudowują różne aspekty. Przeszukaj, może znajdziesz coś dla siebie. Musisz zaakceptować to, co Ci jest. Nie żyj objawami, zachowaj spokój i działaj, a będzie dobrze. Nie zniechęcaj się! A to że wyszłaś na spacer, zapomniałaś o nerwicy to już jest duży sukces. Ale takich sukcesów musi być wiele, żeby z tego wyjść. <3

18/01/17 20:20

Dlaczego zła? Znam to forum i kanał na YT. Tylko akurat dla mnie to nie jest wiarygodne źródło informacji. Nie wiem kto je prowadzi, nie wiem co za ludzie tam piszą i skąd mają informacje. Ale cokolwiek komukolwiek pomaga jest OK. Ważne, że pomaga.

19/01/17 09:59

ASIU aż się uśmiechnęłam bo dokładnie dwa dni temu przeglądałam to forum :).I dla mnie jest bardzo ok. Wczoraj poczytałam i miałam mobilizację by pojechać do fryzjera. Czasami jakaś mała rada, konkretne zdanie jest mobilizujące. Dziękuję dziewczyny za wsparcie :***

16/01/17 22:38

SYLWIA witaj w klubie. Od 10 lat mam szum w uszach i podobnie jak Ty przeszłam wiele badań i nic. Odpuściłam już to.Tylko wiem, że przez ten szum źle odpoczywam i bardzo często boli mnie głowa.

17/01/17 15:48

Coraz czesciej spotyksm sie z informacja ze ludzie maja szumy, jak zaczelam o tym mowic wsrod znajomych okazalo sie ze dwie moje przyjaciolki rez to.maja jedna o tym zapomniala dopiero przypomnialo sue jej po moich opowiesciach a druga sprawdzila z ciekawisci i tez jej dzwoni chociaz wczesniej nie zwracala na to uwagi. Ja powoli sie przyzwyczajam chociaz uwielbialam cisze.

18/01/17 09:28

Mojej babci też szumi w uszach ale ona ma 80 lat i nie wpływa to u niej na bóle głowy czy na samopoczucie. U mnie jest zupełnie odwrotnie.

18/01/17 22:12

Mi głośno buczy w jednym uchu od 4 lat jak leżę, ale w dzień czasem też…. czasami się zdarzy, że mam np. tydzień “wolnego”, ale rzadko, a ostatnio wcale. Jeden lekarz konował stwierdził, że to początki głuchoty, a druga zaufana lekarka go wyśmiała, ale póki co sama nie wie od czego…

20/01/17 14:35

Sabina, czy do leczenia z nerwicy należy podchodzić tymi samymi metodami co do depresji? Jak sobie radzić jeśli człowiek ma stany lękowe o zdrowie, które są wywołane problemami ze zdrowiem które istnieją i są poparte przez badania, a nie wiadomo czy da się je wyleczyć i trzeba będzie z nimi funkcjonować. Jak przekonać swoją psychike że nie są takie straszne i trzeba się cieszyć dniem a nie myśleć o nich?

21/01/17 12:17

Sylwiu, Jak się chce to wszystko można 🙂 Są na to różne metody i ćwiczenia. Na początek polecam książkę “Jak przestać się martwić i zacząć żyć”.

21/01/17 18:16

Ja właśnie czytam tą książkę :).Potwierdzam jest bardzo ok.

21/01/17 20:03

Aniu moim zdaniem Sabina i Maggie mają racje w tym co piszą. Doskonale Cię rozumiem. Po udanym dniu też opadałam z sił i na nic juz nie mialam ochoty ale mimo tego trzeba sie nie poddawac i dalej stawiac czoła swoim lekom dlatego ze po takim udanym dniu robiac sobie przerwe aby sobie szkodzisz to Ci nie pomoze.Sama przekonałam sie o tym na wladnej skórze. Od razu nie poczujesz poprawy ale sie nie zniechecaj.Naprawde potrzeba duzo cwiczyc zebys zrozumiala ze im czesciej stawiasz czola swoim lekom tym krotsza droga do pokonania.Malymi kroczkami do przogu jak upadniesz to nie zadreczaj sie tym tylko sie podnies i zrob maly krok do przodu.Staraj sie myslec pozytywnie. Rob tak jak Sabina pisze dokladnie to czego lek nie chce to naprawde dziala.Ja zawsze sluchalam sie leku ( nie idz tu nie idz tam nie rob tego itd) bo tak bardzo sie balam ze robiac cos wbrew lekowi cos mi sie stanie. Teraz wiem ze robilam zle. Zaplanuj sobie kazdy dzien tak zeby stawic czola lekowi. Trzymam za Ciebie kciuki.

22/01/17 11:22

Dziękuję KASIA :).Ja chyba codziennie potrzebuję mobilizacji i wsparcia 🙂 I bardzo bym chciała mieć z Wami kontakt najlepiej w realnym świecie 🙂