Czy istnieją jakieś narzędzia do zmiany zachowań? Czy podczas zbliżającego się ataku paniki można z nich skorzystać, by skutecznie pogonić lęk w siną dal? Odpowiem w sekundę, że można! Skąd to wiem? Bo sama z nich korzystałam. Na własnej skórze przekonałam się, że można zmieniać swoje wnętrze poprzez regularne korzystanie z narzędzi, które pomagają w wewnętrznej zmianie.

Medytacja, praktykowanie uważności, joga, metody relaksacyjne, coaching, konsultacje –spośród tych narzędzi każdy znajdzie coś dla siebie. Jeśli nie daje rady sam to może skorzystać z pomocy specjalistów.

 

Jak działają takie narzędzia? 

Twój umysł to sprytny ziomek. Nie lubi się przemęczać i w związku z tym automatyzuje zachowania. Dzięki temu nie musi cały czas myśleć o tym jak wiązać buty, powadzić samochód czy reagować na dane sytuacje. Gdyby nie automatyzowanie to cały czas musiałby korzystać z instrukcji obsługi podczas wiązania butów.

Pewne zachowania jednak nie są dostępne dla naszej świadomości. Są to te zachowania z których nie zdajemy sobie sprawy i których nie możemy kontrolować (np. wybuchy gniewu, reagowanie płaczem, uciekanie przed lękiem). Aby dokonać jakiejkolwiek zmiany najpierw musimy uświadomić sobie, że coś nie działa jak należy.

Regularne obserwowanie reakcji i myśli stanowi punkt wyjściowy pracy nad lękiem.

Jeśli dopiero po fakcie zauważysz, ze podczas ataku paniki znowu zrobiłeś coś, czego nie chciałeś zrobić to niewiele już z tym możesz zrobić. Będąc świadomym tego, co dzieje się w Tobie przed i w trakcie ataku paniki możesz zrobić wiele.

Korzystając z narzędzi Twoja świadomość się poszerza. Uczysz się słuchać swojego umysłu i ciała. Zaczynasz odczytywać sygnały i stajesz się ich świadomy. Nawiązujesz bliski kontakt z emocjami. W praktyce działa to tak, że na przykład uświadamiasz sobie, które sytuacje powodują w Tobie lęk zanim się pojawi.

Przeanalizujmy to na przykładzie z mojego życia. Będę Waszym królikiem. Doświadczalnym.

Ponieważ mój pierwszy atak paniki, był okropnym uczuciem (właściwie myślałam, że umieram na zawał) to nauczyłam się reagować lękiem na większość sytuacji, które kojarzyły mi się z atakiem paniki. Z czasem wszystko zaczęło mi się kojarzyć z atakiem paniki. Nawet branie prysznica. Uciekałam od wszelkich sytuacji w których mogłabym dostać kolejnego ataku panki. Doprowadziło to do tego, ze taplałam się w 3 łyżkach zimnej wody w wannie (niczym kaczka w kałuży)  i tydzień nie myłam włosów (sorry dziewczyny, ale ta metoda nie działa na przedłużenie świeżości przetłuszczających się włosów LOL).

Na początku uciekałam przed każdą możliwą sytuacją, która kojarzyła mi się z lekiem. Zdawałam sobie z tego sprawę dopiero po fakcie. Po całym zdarzeniu nie mogłam uwierzyć w to co się wydarzyło, bo przecież chciałam zrobić zupełnie inaczej. Rzucałam się z płaczem na łóżko i rozpaczałam nad swoją nieudacznością.

Etap 1

Regularne korzystanie z narzędzi sprawiło, że zaczęłam obserwować swoje reakcje. Dzięki czemu dostrzegałam symptomy zbliżającego się ataku nieco wcześniej. Nadal nie potrafiłam jednak zmienić swoich reakcji. Lęk wciąż był zbyt silny, a ja nie wiedziałam jak przerwać schemat ucieczki i unikania.

Etap 2

Etap 2

Po pewnym czasie stosowania narzędzi coraz bardziej wzrastała moja samoświadomość. Jak tylko wyczuwałam symptomy lęku to pojawiał się w mojej głowie ostrzegawczy głos, który pomagał przerywać zachowanie w trakcie jego trwania „Czego się boisz? Przecież to tylko atak paniki! Miałaś ich tysiące! Pamiętasz co masz robić? Potrafiłam wejść do sklepu i zrobić zakupy mimo ogromnego strachu przed atakiem paniki.

Po kilku dobrych miesiącach moje starania zaowocowały. Zupełnie jakbym zasiała ziarenko, które było już na tyle silne i zdrowe, że urosło z niego ogromne drzewo z wieloma gałęziami. Dzięki narzędziom miałam cały czas kontakt ze swoimi emocjami i działałam uważniej. Z pełną świadomością śmiałam się atakom paniki w twarz. Zmieniłam taktykę i wdrożyłam alternatywne postępowanie (bez którego ani rusz!!!) Zaczęłam atakować, a nie uciekać. Mimo, iż ucieczka była nadal bardzo kuszącą perspektywą to nie dawałam się wciągać w gierki jakie toczył ze mną lęk.

Etap 3

Dziś nie ma mowy o jakimkolwiek ataku paniki. Nawet gdyby do mnie przyszedł to wcale się go nie boję. Z chęcią nawet zaproszę na kawę i pogadam o starych dobrych czasach.

 

Często piszecie do mnie, że gdy odstawiacie leki to ataki paniki wracają. Jeśli leki były waszą jedyną bronią i została Wam ona zabrana to czym chcecie się bronić? Myślicie, że jakby zabrali miecz Darthowi Vaderowi  to nagle zacząłby się dziwić,  że przegrywa bitwę z Lukiem Skywalkerem ?(bo przecież dotychczas wygrywał).

Korzystanie z narzędzi daje szereg korzyści w walce z lękiem

Korzystając z narzędzi  stajesz się bardziej świadomy swoich emocji przez co masz szansę zawalczyć o ich zmianę. Zaczynasz dostrzegać prawdziwe źródło problemu. Odkrywasz prawdziwe podłoże lęku.

Uczysz się czytać sygnały jakie wysyła Twoje ciało zatem możesz reagować zanim sytuacja urośnie do rangi powalającego ataku paniki. Dzięki temu będziesz mieć uczucie kontroli nad sobą i nie będziesz narażać się na ogromne batalie, a jedynie na małe bitwy. Uczysz się obserwować swoje reakcje w różnych sytuacjach i skąd się wzięły – z taką wiedzą nie będziesz panikować i podejmiesz lepsze decyzje.

Dodatkowo wdrażasz alternatywne zachowanie dla tego niechcianego zachowania. No bo jak zabiorą Ci miecz to łatwiej Ci będzie walczyć mając w zanadrzu inną zabawkę.

 

Narzędzia leżą w zasięgu ręki!

Zacznij od książki, zapisz się na jogę, idź do lasu i medytuj! Ba! Możesz wybrać się na koncert misami tybetańskimi, iść do mind spa gdzie wychłostają Ciebie ziołowymi gałązkami, a nawet przytulać drzewa. Nie wspominam już o blogu NiePanikuj, gdzie również znajdziesz wiele cennych informacji (szkoda, że nie było takiego jak ja byłam chora). W 21 wieku jest naprawdę wiele narzędzi z których możesz korzystać. Sama tego doświadczyłam i nauczam dalej. W przypadku braku sił i motywacji warto skorzystać z pomocy specjalistów.

Na konsultacjach z ataków paniki, razem z moimi podopiecznymi przesuwam ten zielony prostokącik w lewo. Pomagam im odkryć „zagadki lęku” i wspólnie układamy działanie alternatywne, które automatycznie zastępuje stare. To nie żadne czary mary lecz zwyczajne uczenie się nowego podejścia i postępowania tak jak robi się to w przypadku każdej innej choroby. Gdyby uczenie się było proste to nikt nie korzystałby z usług trenerów personalnych, dietetyków czy nauczycieli angielskiego.

Regularne korzystanie z odpowiednich narzędzi pomaga wytrenować umysł, aby pokonał ataki paniki. Trzeba jedynie dobrać takie, które nam odpowiadają.

Dodaj komentarz

 

138 komentarzy

09/02/17 12:12

Witam,od kąd pamiętam jestem małym hipochondrykiem i panikarą ; )Ale od pewnego czasu coraz częsciej zaczęłam wyszukiwać u siebie chorob i czytać na internecie o nich. A potem na forach.( czy aby ludziska mają takie same objawy jak ja ).Potem wkręciłam się w to wszystko.Nie było mi łatwo.. codziennie myślałam o jednym i tym samym..wyryczałam się za wszystkie czasy.. i przy okazji trafiłam na twojego bloga,którego zaczełam czytać.Więc już wiedziałam co mi dolega.Wszystkie objawy już miałam 🙂 oprocz jednego… ktory mnie męczy od Tygodnia i chcę się tego pozbyć jak najszybciej.. ( problemy z oddychaniem – hiperwentylacja gdy jestem zajęta nie mam objawów gdy jestem sama ze sobą to zaraz się pojawiają- bo myślę o tym jak oddycham.. pewnie znasz ten objaw i prosiła bym Cię abyś mi powiedziała co mam z tym zrobić.. uspokoić się ?? Na joge zapisać się? ) co prawda już wyluzowałam z pewnymi problemami… Ponieważ dużo pozytynych ludzi jest wokół mnie. I staram się zajmować czymś.. Np.Jazda na nartach,czytanie książki Beaty Pawlikowskiej jak wyjść z niemocy i depresji 🙂 i maluje i pracuje ! Czasem mi sie chce płakać.. ale teraz juz żadko i nie mysle co chwile o chorobach. Nie chodzę na żadne terapie i nie zażywam leków.. uważam,ze to mi nie potrzebne.Chce sam z tym sobie poradzić.Raz na zawsze zeby odeszlo… 🙂 myślę,ze to był przejściowy stan w moim życiu… Mam przynajmniej taką nadzieję… 🙂

09/02/17 12:44

Jeszcze jedna sprawa.Zaczeło mi się to gdy skończyłam chodzić do szkoły i zaczełam pracować. Mam bardziej w pracy tryb siedzący 8 h. i przy laptopie – gdzie mam kontakt z internetem… a jestem ruchliwą osóbką.Kiedyś lubiałam uprawiać sport i przy tym się nie męczyłam.. teraz z kondycją jest trochę gorzej ale coś tam ćwiczę.. Ale czy to może mieć to wpływ na moje panikowanie? Ostanio zaczęłam się mniej przejmować tym co mi się dzieje jak boli,kuje,szczypie itp.. w tedy wyrzale się komuś albo pomyśle bez takiej paniki jak rok temu.. Kiedyś to olewałam wszytko. Ale objawy hipochondrii były bo jak coś się działo to myślałam o tym pól dnia co mi jest i wkręcałam się.. a potem przechodziło myślenie na bardzo długo lub wogole nie wracało.Chciała bym tak nieprzejmować się juz niczym a przynajmniej tak mocno moim zdrowiem ..:)

09/02/17 12:54

Hmmm słyszałam, że ta książka jest bardzo słaba :/.Co do oddychania to ja już nie zwracam na to uwagi, a jeśli już to staram się oddychać spokojnie wdech liczę 5 sekund i wydech :). Ps. Sabi super wpis:*

09/02/17 14:09

Też czytałam opinie na temat tej książki ale po zakupie 😛 zobaczymy jaka jest jak przeczytam 🙂 Dzięki za cenną radę 🙂

09/02/17 14:53

Ciężko jest udzielić informacji w jednym małym komentarzu. Wiesz, to tak jakby trycholog miał stwierdzić na oko czemu Ci włosy wypadają 🙂 Musiałabym z Tobą porozmawiać dłużej, podpytać o kilka rzeczy i zbadać jakie jest podłoże sytuacji. Zapraszam na konsultacje i trzymam kciuki!

09/02/17 15:51

A jeśli by mi Pani tylko doradziła jak sobie radzić z oddychaniem?🙂 żebym o tym nie myślała.Tylko żebym oddychała tak jak normalny człowiek czyli automatycznie.

09/02/17 15:53

Ale to oddychanie z czegoś wynika. Pytanie z czego 😉

09/02/17 19:46

Chodzi mi o taki nerwowy oddech! Czyli,że jak chce wziąść głęboki oddech to nie zawsze mi się to udaje. I mam to jak o tym tylko pomyślę.. gdy cos robię i nie skupiam sie nad tym to jest Okej.. Gdy jestem spokojna to głeboki oddech moge wziąść bez problemu.Gdy nerwowo do tego podchodzę to jest ciezko mi wziasc głeboki oddech.. I chcę mi się przy tym często ziewać😏 Myślę,że sobie to wkreciłam..albo taki objaw nerwicowy.Wczesniej tego nie miałam.Ten objaw mam od 2 tyg.

09/02/17 20:15

Podłoże nie leży w oddechu. Oddech to tylko jeden z objawów.

09/02/17 16:52

Fajny wpis 🙂

09/02/17 18:18

🙂

09/02/17 19:31

Ja ostatnio miałam straszny okres i czuję, że to moment w którym muszę się odbić od tego dna. Popadłam w chorobliwą hipochondrię, bałam się wszystkiego i wszędzie miałam ataki paniki. Tak jak jest napisane w poście – bałam się nawet do swojego pokoju, bo tam kiedyś było mi słabo. Ale wzięłam się ostro za siebie i teraz już nie popuszczę. Dzisiaj miałam fajny dzień, czułam się jakbym już tego nie miała, ale to jest nadal. Będzie lepiej, nie tracę wiary właśnie dzięki takim wpisom. <3

09/02/17 19:37

Nie trać wiary. Sukces pisany temu kto się stara 🙂

09/02/17 21:50

Hej 🙂 jestem w stanie sama się uspokoić, wiem co moje ataki powodowało i mam już teraz w głowie “poukładane”. Jedyne co cały czas przypomina mi o nerwicy, to spięty brzuch, ramiona (gdy sobie to uświadamiam rozluźniam je, ale one później znowu wracają do spięcia) i drętwienie dłoni. Czy ktoś jeszcze odczuwa takie fizyczne objawy? Jak z tym walczyć, czy w ogóle się da? Czy z czasem to przejdzie?

09/02/17 22:46

Tak,ja przed dłuższy czas miałam problemy ze spięciem całego ciała.. Miałam spięte plecy,ramiona,kark – cała spięta chodziłam i od tego też miałam bóle głowy..Zaczełam szukać pomocy u masażysty.Gdy rozmasował mi wszystkie spięte partie ciała to mi przechodziło spięcie na jakiś czas.Ale czasem wracało więc zaczełam chodzić na saune i zaczełam ćwiczyć plecy.Przeszło w końcu spięcie.Ale teraz mam problemy z oddychaniem.. tzw . kontroluje swój oddech co powoduje,że denerwuje mnie to i chcę wziąść głęboki oddech co mi nie zawsze wychodzi i boję się,że się uduszę.. Miałaś tak może ? Też szukam pomocy.. 😊 ogólnie jak miałam problemy to wszystko mi się działo.. Ale zaczęłam tego tak nie kontrolować i nie czyta na forach.Dlatego wolę was się zapytać czy mieliście problemy z oddechem.. 😁

10/02/17 17:45

Spięcie jak i kontrolowanie oddechu – oba objawy przerobiłam. Staram się nie zwracać uwagi na oddech, nie ma szans, żeby on od tak sam ustał. Staraj się zapomnieć o tym, bo to samo przejdzie, gdy rozwiążesz przyczyny. Ja tak miałam z wieloma innymi objawami i dotarło do mnie, że nic przecież złego się nie dzieje, ani się nie duszę, ani nie wymiotuję. To tylko objawy. I prawdopodobnie nie będziesz mogła wziąć głębokiego oddechu, bo jesteś spięta i to normalne, więc nie rób tego na siłę. 🙂 Wszystko przejdzie jak się wyjdzie z nerwicy, też to mam i wiele ludzi to ma.

10/02/17 19:21

Do Kasi: Dziękuję bardzo za odpowiedź 😚 więc muszę jednym słowem wyluzować 😋

10/02/17 21:44

Hej Luśka! Dziękuję za odpowiedź na mój post 🙂 co do Twoich problemów radzę Ci “włączyć racjonalne myślenie”, tzn. tłumacz swoim czarnym myślom na spokojnie wszystko co się dzieje i czego się boisz. Przykład: oddychanie jest w tym momencie Twoim problemem, ale przecież oddychasz! To się dzieje automatycznie, najlepszym potwierdzeniem tego, jest fakt, że budzisz się co rano, bo w nocy automatycznie oddychasz 😉 spinasz się podczas oddychania, martwisz, że nie możesz tego w pełni zrobić, więc Ci to nie wychodzi. Ale jak o tym nie myślisz, to przecież normalnie funkcjonujesz 🙂

11/02/17 15:55

Do Arylin😊Tak masz rację ! Mam tak,że jak mam dużo zajęć to wogole nie myślę o oddychaniu i nawet nie wiem kiedy to robię 😆 czyli oddycham automatycznie.Np.dzisiaj jest okej.Bardzo dużo zajęć mam i nie miałam od rana żadnych problemów.Poprostu muszę się zajmować czymś na OKRĄGŁO. Dziś za to bolą mnie plecy i klatka piersiowa.. i miałam czarne myśli..Ale pomyślałam sobie po chwili,że to pewnie od siedzenia w pracy na niewygodnym fotelu .. 😊😁

10/02/17 09:13

Dziękuję Ci za te wpisy, za ten blog i za wszystko. Za każdym razem jak gdzieś idę i dopada mnie lęk to tu zaglądam i od razu mi lepiej. Czy planujesz jakieś warsztaty? Chętnie bym się zapisała na jakieś zajęcia z Tobą na żywo.

10/02/17 10:32

Mam ten sam problem z oddychaniem. Piszcie prosze jak ktos znalazl na to sposob. Dzieki!

10/02/17 10:48

Problem z oddychaniem nie bierze się z oddychania. To tak jakby pytać dlaczego mam katar podczas grypy. Przyczyna to nie katar lecz wirusy. Trzeba znaleźć przyczynę “oddychania” i ją rozwiązać.

10/02/17 11:07

zgadzam się z Sabinką, szukajcie problemów w swoich emocjach, przekonaniach, nastawieniu do życia…tu jest ‘clu’ nerwicy

a płytkie oddychanie czy inne mdłości są tylko objawem – nie chorobą,
chory jest nasz umysł

10/02/17 10:51

Nigdy nie miałam problemów z oddychaniem. Potrafię na zawołanie rozluźnić mięśnie i złapać oddech. Uważam, że to przez treningi mindfulness i jogę. Spróbujcie, bo według mnie to potrafi zdziałać cuda 😀 pozdrawiam!

10/02/17 14:27

Do Lavity: Przynajmniej nie jestem sama z tym oddychaniem – też szukam pomocy i pomysłów na uspokojenie oddechu- wiem,ze to siedzi w psychice.. i jakoś to trzeba uspokoić 🙂
Do P. Sabiny: Moja przyczyna oddychania leży na tle nerwowym i problemem ze słabą psychiką (urajanie sobie chorób) jestem wrażliwą osóbką i wszystko do siebie przypisuję dlatego popadłam w hipochondrię 🙂 Potem w czytanie o chorobach i szukanie objawów u siebie;\ Po tym wszystkim miałam objawy nerwicowe. Między innymi takie jakie opisałaś na swoim blogu.. Czyli.. kręcenie się w głowie,ból nóg, strach przed umieraniem , brak energii,rozbicie,sprawdzanie temperatury itp. Ja się akurat nie boje wychodzić z domu.. ale boję się sama siedzieć w domu.. jak mam zostać na dłużej- za duzo sobie wyobrażam.. mam bujną wyobrażnię ale nie na te tematy co trzeba;/ Do Kina jak idę to się boję,ze mi będzie niedobrze i coś tam się nie fajnego wydarzy (ale to zależy od dnia).Coś jak mnie zakuje w klatce tez sie boje odrazu,ze to zawał serca.. No i teraz mam problem z oddychaniem co też jest objawem na tle nerwicowym.Ostanio z bratem siedziałam i zapytałam się czy umie zrobić głęboki wdech no i mowi tak.. nie jestem nim więć nie wiem czy rzeczywiście zrobił taki głęboki o jaki mi chodziło – więc potem ja probowałam to samo zrobić i raz wychodziło raz juz nerwowo do tego podchodziałam,ze mi nie wychodzi i tak mi zostało… Rok temu co prawda miewałam gorsze czasy i w tedy nic nie mogłam z tym wszystkim zrobić.. miałam tego dość i ryczałam i nie chciało mi się jeść. Ale gdy znalazłam sposob – czyli wyjazdy na Termy,sauny,spacery do dolinek,jazda na nartach i ćwiczenie w domu.. (teraz mam zamiar zapisać się na Jogę ktora kiedyś na mnie dobrze działała zanim miałam nerwy..) energia mi wraca i ogarnięcie się tak żeby wyglądać jak człowiek 🙂 przy tym wszystkim czuję się jak dziecko bo muszę mieć cały czas coś – wyjazdy,wyjścia i inne,inne rzeczy w tym malowanie farbami i pastelami -jakieś tam bazgroły. Pomaga mi to w takim stopniu,że nie myślę o chorobach i jestem oddalona od internetu. Czasem przychodzą gorsze chwile tj.ze myśle odrazu jak cos mi sie dzieje,ze wlasnie to mam.. no i – takie jak dziś.. że niedobrze mi.. no ale zażyłam sobie Magnez,wypiłam miętę no i wiadomo działanie placebo jest lepiej:) Jeszcze wyszło słoneczko to już wogóle jest super 😛 jeszcze 5h godzin w pracy moze jakos wytrzymam 🙂 Pozdrawiam was :*

10/02/17 14:30

Właśnie chcę się zapisać znowu na Jogę ponieważ tam poznaje się techniki oddychania. Może wam też to pomoże ! 🙂

02/03/17 09:43

jeżeli Cię to pocieszy mam to samo, nawet w tej chwili, identycznie wpieram sobie choroby i właśnie boje się że zemdleje…. Moja nerwica jest uparta do tego stopnia, że samo to że gdzieś usłyszę o jakieś chorobie albo przypadłości albo, że ktoś właśnie zemdlał…ja zaczynam się źle czuć, mało tego mam wszystkie objawy …

10/02/17 16:19

Widze, ze preferujesz rozmowy w grupie wzajemnej adoracji a kazda nawet najmniejsza krytyke filtrujesz, dlaczego?
Boisz sie, ze twoje owieczki zmienia barana?
Juz przez to jestes dla mnie niewiarygodna.
Wpisy łechtajace twoje ego zostawiasz, cala reszte kasujesz.
A tak w ogole to szkoda mi tych wszystkich zdesperowanych istot, ktore pewnie i brzytwy by sie zlapaly, tak sa wymeczone swoimi dolegliwosciami. A ty to bezczelnie wykorzystujesz. I jeszcze kasujesz za to pieniadze. Jakim prawem? To gorsze od sekty.
I na okraglo pitolisz o tym swoim bieganiu. Czy wiesz, ze tylko 1/3 ludnosci ma predyspozycje do regularnego uprawiania sportu. Jesli myslisz, ze wszystkie tu piszace naleza do tej 1/3 to jestes albo bardzo naiwna albo bardzo wyrachowana.
I taka wielka z ciebie bohaterka, ktora pokonala panike. Nie, ty jej nie pokonalas. Ty przed nia notorycznie uciekasz w swoje maratony.
To twoja jedyna deska ratunku.
A co z ludzmi ktorzy siedza na wozku badz sa lezacy. Jaka porade masz dla nich? W co oni maja uciekac?
Wielu rzeczy jeszcze nie wiesz. Kopiujesz jakies kawalki z madrych ksiazek i madrzysz sie wykorzystujac przy tym slabosci innych.
Jestes dla mnie wyjatkowo niesympatyczna osoba, sorry.

10/02/17 17:04

Pragnę wyjaśnić, że owszem kilka Twoich komentarzy zostało zblokowanych, gdyż naruszały dobre praktyki komentowania. W związku z obrażaniem mnie oraz innych i pisaniem nieprawdy (a nawet jakiś nieuzasadnionych oszczerstw) dostajesz bana. Jesteś pierwszą osobą, której komentarze zostały zblokowane oraz pierwszą na czarnej liście komentujących. Dodatkowo przypominam, że komentarze nie są płatne (!), a Niepanikuj nie jest działalnością charytatywną.

10/02/17 17:50

Nie wierzę w to co czytam. W życiu bym nie pomyślała, że nawet do takiej sympatycznej i pomocnej osoby można mieć pretensje i oszczerstwa… Aż się zaśmiałam z tego komentarza powyżej, masakra. 😀

10/02/17 18:04

🙂

11/02/17 09:56

Sabina ! Nie ustawaj w biegu! Jesteś tu bardzo potrzebna 🙂 Dobry wpis- jak zwykle. Pozdrawiam!

11/02/17 13:44

🙂

11/02/17 12:36

Każdy ma prawo do” kasowania pieniedzy” za swoją wiedzę, wystarczy że robi to legalnie. Nie rozumiem twojego oburzenia tym faktem. Nie chcesz – nie kupuj.
Porównania do sekty są poniżej jakiegokolwiek poziomu podstawowej wiedzy.
Jeśli chodzi o bieganie , to nie jest to tylko jedyna i wyłączna porada Sabi odnosnie walki z lękiem , ale może się mylę – chociaż przeczytałam blog na wskroś I tych porad widze o wiele więcej.
Ta aaa. …haters gonna hate 🙂

11/02/17 13:45

🙂

12/02/17 17:29

Wow! Sabina, awansowałaś do grupy elitarnych blogerów 😁 masz swojego własnego hejtera 😁 pozdrowienia od Owieczek 😘

12/02/17 18:47

Tyle agresji, że aż żal to czytać 🙂

14/02/17 09:17

Do Xella. Zaglądam tu od roku i nigdy nie dałam komentarza. Po przeczytaniu wpisu Xella aż mnie zatkało. Od 5 lat wydawałam co miesiąc 600 zł na 4 wizyty w miesiącu u psychologa. Plus leki około 80 pln w miesiącu. Łatwo policzyć ile to wychodzi przez 6 lat. W styczniu zeszłego roku trafiłam na blog. Rzuciłam leki i terapeutę. Inspirowałam się wpisami i każde zdjęcie zamieszczone tu było dla mnie kolejnym dowodem na to że można się wyleczyć. Wprowadziłam w życie rady i wiecie co! Jestem zdrowa, wróciłam do pracy, planuje właśnie wakacje i nie wydałam ani złotówki! Sama prowadzę firmę i wiem ile to kosztuje. Aż się dziwie, że komuś się chce siedzieć i pisać tak za nic. Przecież równie dobrze Sabina mogłaby prowadzić tylko konsultacje, a reszte mieć gdzieś. Sabina dziękuję Ci za to co robisz. Wiedz, że ja to doceniam. Dobro wraca, a ta Xella niech idzie do diabła.

14/02/17 09:22

Dokładnie. Następną FV za, hosting, domenę, prace rozwojowe, zusy srusy, księgowe, naprawy związane z atakiem hakerskim na bloga i prace naprawcze (minimalna stawka firm IT to 100 pln za godzinę pracy), opłaty za internet, cloudy, plus mój czas za godzinę (a tych godzin będzie sporo) wyślę do Xelli 😉

15/02/17 09:07

Do Xella. Wierzyć sie nie chce jak sie to czyta! Jutro ide do fryzjera z pretensjami, ze musze płacić za obcięcie. A potem do sklepu po zakupy za darmo. I ciekawe skąd te statystki wzięła. Zawsze mnie zastanawia po co tacy hejterzy włażą na strony skoro i tak nie cierpią tu zaglądać. Skoro Ci nie pasuje to wynoś się tam gdzie Ci pasuje. Nikt na siłe nie każe tu zaglądać.

15/02/17 09:14

Xella ma bana i już nic tu nie napisze. Przekażmy jej wspólnie dużo pozytywnej energii, bo z taką ilością gniewu, złości i nieuzasadnionych oskarżeń będzie jej potrzebna.

11/02/17 00:06

XXELLA uważaj bo tych owieczek jest więcej niż myślisz Ba nawet całe stado 😅Sabino dziękuje ze jesteś każdego dnia odwiedzam te stronę i niewyobrażam sobie żeby mogło być inaczej Bo Bardzo mi pomagasz acha ! I jjak dotąd nie wydałam nawet złotówki ps Pozdrowienia dla XXELLI 😉

11/02/17 08:13

🙂

13/02/17 09:42

Hej,dziewczyny co myślicie na temat książki “Potęga podświadomości”Josepa Murphy. ?? 🙂
I czy warto czytać takie książki mając naszą nerwicę ?
Bo szczeże tam dużo jest o myśleniu o chorobach i o uzdrawianiu. Ale też jest opisane co się dzieje gdy myślimy o chorobach,ze nie tylko to szkodzi naszej psychice ktora staje sie chora.. tylko tez mozna zachorować fizycznie ? Co mnie troche zmartwiło 🙁 Wy też tego się boicie? Troche mi dała do myślenia ta książka 😉

13/02/17 12:13

Mam ją, ale jej jeszcze nie czytałam. Wiadomo, że od myśli można zachorować, potęga umysłu.. lub po prostu odczuwać same jakieś objawy, które niekoniecznie są chorobą, objawy nie zawsze czynią chorobę. Dlatego liczy się pozytywne nastawienie… i ja takie od pewnego czasu miałam. Luzik nieprzejmowanie się i co…? Doszedł mi kolejny objaw uprzykrzający bardzo życie i funkcjonowanie. W nocy myślałam, że oszaleje… od 3 dni nieustający szum i pisk w głowie….pomijając, że od 4 lat buczy mi w jednym uchu też i mam sto innych dziwnych objawów na które lekarze nic nie poradzą i od dawna do nich nie chodzę lub ich bardzo ograniczam. Jestem już tak sobą zmęczona, że już mi dzisiaj wszystko powiewa… tak jak bałam się spróbować wyjść samej z domu tak teraz mogłabym wyjść i iść…. chyba o to mojej nerwicy chodzi… żeby mnie tak wykończyć, abym miała już to wszystko gdzieś…………… mimo objawów które faktycznie są to chyba zacznę je olewać, biore na klate….. niech jeszcze coś przyjdzie proszę bardzo. Jestem ciekawa nowych doświadczeń, co jeszcze dziwnego może mi się dziać. Mam kilka dziwnych dolegliwości od dawna, ale nawet nie będę pisać…po co. Niektóre już nawet polubiłam…np. kolorowe latające kropki po spojrzeniu na jasne powierzchnie, czy jakies kolorowe smugi, błyski przed oczami i takie tam inne objawy. Kolorowe życie dzięki nim mam 😉 chociaż lekarz powiedział mi jak byłam jeszcze w LO czyli kupę lat temu, że to początki schizofrenii hahaha, spoko jasne. Na szczęście inni lekarze inaczej mnie potraktowali, stwierdzenie: taka moja uroda. Uroda, albo na tle nerwowym lub zbytnia wrażliwość. Może mój wpis jest jakiś dziwny, ale jestem na skraju nerwicy może nie wiem 😉 niech se jest co jest. Mam już dość przejmowania się…

13/02/17 12:55

Haha! Super podejście 🙂

13/02/17 16:53

Do Paula:Dzięki za odpowiedz.. a powiedz/powiedzcie mi czy boisz/boicie się konsekwencji myślenia o chorobach? Czy też to olewacie.. i nie myślicie o tym ? Wiadomo głupota to myślenie o chorobach ale jak już wpadło się w to sito.. i się próbuje wjść z niego.. z trudem wiekszym czy mniejszym.. to potem przychodzą myśli takie dziwne.. Przynajmniej mi.. 🙂 A buczenie w uchu tez mam ;/ to chyba od ciśnienia.. jak człowiek sie denerwuje to ciśnienie się podnosi.Jak my tak jesteśmy ściśnieniowane to nam piszczy i buczy w uszach i głowie.Właśnie kupiłam tą potęgę podświadomości -zeby nauczyc sie pozytywnego myslenia i wmawiania sobie samych dobrych rzeczy a nie złych.. Tam o samouzdrowieniu jest napisane.Ale nie wiem czy to tak działa 😛

13/02/17 17:20

Brawo. Trzeba się inspirować!

13/02/17 19:47

Potęga podświadomości to moja pierwsza książka przeczytana podczas nerwicy i pamiętam, że super mi się ją czytało ale teraz zdecydowanie bardziej polecam np.Jak przestać się martwić i zacząć żyć .Bardzo fajna książka i super się ją czyta 😉

13/02/17 19:56

To również jedna z moich ulubionych.

13/02/17 22:42

Do Ani : Mi też się fajnie Potęgę Podświadomości czyta ale niektóre opisane w niej rzeczy robią na mnie nie złe wrażenie..😊 Dlatego się zapytałam czy myślicie czasem o tym..i czy się martwcie tym,że myślałyście tyle miesięcy/lat o chorobach ? Bo tam w tej książce jest fragment o myśleniu na temat chorób i co potem się może dziać.. trochę przestraszyłam się..Może zacznie działać na mnie tak książka😊Bo zmusza do pozytywnego myślenia..

14/02/17 11:02

LUŚKA z czasem zapomnisz, że myślałaś o chorobach :).Przeczytaj też tą książkę o której napisałam ;).Tam nie ma się czego bać 😉

13/02/17 19:53

Mi też szumi w uszach od wielu lat. Miałam wiele badań na to i nie ma przyczyny :/. Trzeba stać się złodziejem własnych myśli.

13/02/17 22:43

DO Ani: Mi w uszach i w głowie szumi.. chyba tak już jest.. może przejdzie.Czasem piszczy.I to najczęściej jak położę się do łóżka i jest cisza😊

13/02/17 23:12

Ja kiedyś też miałam szum w uszach pół roku. Oczywiście badania i nic. W końcu samo przeszło. Po paru latach zaczęło mi buczeć tylko w jednym uchu i trwa to 4 lata do dzis a od 3 dni doszło mi też to co miałam kiedyś czyli nieustający szum i pisk… A głośno Ci szumi? Bo mi tak. Możesz zasnąć w ciszy?

14/02/17 10:57

PAULA mi szumi od 10 lat. Nie zasypiam w ciszy :/.A od wczoraj jeszcze jakiś stan zapalny ucha mi się zrobił :/.Właśnie zaraz idę do lekarza bo ból jak cholerka.

14/02/17 10:59

LUŚKA mi to też najbardziej przeszkadza jak idę spać i rano ale tam jak piszesz może kiedyś przestanie 🙂

14/02/17 12:46

Do Ani : Mi piszczy\szumi też jak kładę się spać i jak jest cicho to najbardziej to słyszę.W dzień wogole albo się nad tym nie skupiam i tego poprostu nie słysze 🙂 juz nie chcę się wgłębiać w temat co do uszu… bo znów naczytam się i będę miała schizy. Tłumaczę sobie,że każdemu piszczy w uszach.. i każdy ma jakieś dolegliowości.Jeśli już by mi bardzo doskwierały to poszła bym do lekarza.Ale,ze lekarzy nie lubię to omijam ich wielkim łukiem.Staramsię zapanować nad swoimi myślami. W tedy dolegliwości mi przechodzą.I wiem w tedy,ze to moja psychika płata figle 🙂 A co do książki dziękuje- NAPEWNO PRZECZYTAM – bo chce nabrać trochę dystansu. Jestem zbyt wrażliwą osobą i za dużo do siebie biorę:) Myślę,ze nie tylko ja..xD

14/02/17 22:09

LUŚKA nie każdemu szumi w uszach i nie jest to nic normalnego :/ ale trzeba wierzyć, że kiedyś Nam to minie 😉

13/02/17 23:49

Hej, trochę mnie tu nie było ale dużo się dzieje i jakoś brak mi czasu :). To prawda, że ataki paniki trzeba atakować ze zdwojoną siłą i chociaż czasami wydaje się, że nie damy rady to trzeba próbować aż do skutku, wszystko da się wytrenować, wiem to po sobie. Moje ataki paniki były ze mną kilka lat, oczywiście w różnym natężeniu, ale kiedy doszło do tego, że zaczęłam unikać prawie wszystkiego, bo mógł mi się przytrafić atak, postanowiłam coś z tym zrobić i walczyć. Na początku walka była nierówna, ale nie dawałam za wygraną. Mimo tego, że nawet wychodząc do sklepu trzęsłam się jak galareta, nogi miałam jak z waty, kręcił mi się w głowie itp. to mimo tego szłam i starałam się wytrzymać. Z każdy razem stawało się to coraz łatwiejsze i nawet nie zauważyłam kiedy wszystko wkońcu minęło i tak było ze wszystkim. Teraz znowu cieszę się życiem, chodzę nawet na siłownię, co też zawsze odwlekałam bo może mnie atak dopadnie. Także najważniejsze to wytrwałość i zmiana myślenia, da się z tym wygrać, napewno potrzeba czasu i cierpliwości ale się da 🙂

14/02/17 06:38

Wow. Cudne wieści 🙂

14/02/17 11:03

Sabi ale masz super pierścionek gwiazdki ;). Też chcę taki ;)))

14/02/17 11:16

Ania Lilou 🙂

14/02/17 21:52

Dziękuję :* Sabi, a jak tam Twoja cera po zabiegach ?; ).U mnie lipa ten laser :/.Nie wyleczył trądziku :/

14/02/17 21:54

Super. Będzie post o laserze. A jaki Ty robiłaś ?

14/02/17 22:06

Ja miałam laser diodowy niby jest to mocniejszy laser od IPL. Ale tak jak napisałam efektów brak. Teraz dalsza znajoma poleca mezoterapię osoczem bo robi na cerę i włosy ale mnie ten zabieg przeraża. Fajny symbol tego pierścionka :).Idealnie pasujący do Ciebie 🙂

15/02/17 07:57

Ja miałam CO2, ale ja na blizny. Mega bolesny, ale mega skuteczny. A Ty też na blizny robisz? Pierścionek super 🙂 Lilou – polecam!

15/02/17 13:07

Ja Sabi robiłam na typowy trądzik i przy okazji na małe blizny. I nie zadziałało. Kosmetolog zapewniała, że laser sobie z tym radzi ale jak widać nie u każdego. Innym laserem pozamykała mi kilka naczynek i z tego jestem zadowolona ;).

14/02/17 11:07

Super Nika oby tak dalej☺

14/02/17 11:15

Właśnie kończę czytać książkę Jak przestac się martwić i zacząć żyć. Jest świetna i dobrze napisana.Pomogła mi zrozumieć jakie bledy popelniam i jak je naprawić.Naprawdę warto ja przeczytac.Sabina prośbę mam do Ciebie☺Ksiazki ktore mi polecasz sa warte przeczytania. Podasz jakis nowy tytuł z Twoich ulubionych

14/02/17 11:46

Kasia Ty już chyba wszystkie przeczytałaś 🙂

14/02/17 15:48

Te co mi polecilas to tak ☺ ale jeszcze bym cos przeczytala

14/02/17 19:31

Kasia polecam jeszcze “Sztuka Szczęścia” Dalajlama, Cutler Howard C. Opis książki jest nieciekawy, ale sama książka jest super. Skłania do myślenia.

14/02/17 21:38

Dzieki😃

14/02/17 21:52

😉

15/02/17 20:55

Dobra przerobiłyśmy temat oddychania,spięcia i buczenia w uchu.A co powiecie mi na temat myśli o zawale serca ? Jak sobie z tym radzicie ? I czy macie tak,że jak coś was zakuje to już myślicie,że to zawał.. 😏

16/02/17 10:06

LUŚKA mnie non stop boli serce. Ściska czasami dziwnie mi się przez to oddycha. Mam sporo stresów bo żyję z trudną rodziną i mimo to nie mam takich myśli o których piszesz. Olewam to i tyle. Chyba każdy z Nas ma jakiś słaby punkt u mnie jest to poczucie, że zaraz zemdleję choć odkąd zaczęłam jest porządne śniadanie i wypijać dwa litry wody dziennie to chyba mniej o tym myślę. Ostatnio pokonałam sporo lęków ale los mnie znowu zatrzymał i nawet nie sądziłam, że zapalenie ucha tak może człowieka ubić :/.Trzy dni na lekach przeciwbólowych i przeciwzapalnych do tego krople do ucha i nie przespane noce i poprawy brak :/.

16/02/17 11:15

Do Ani : A byłaś Aniu u lekarza z tym swoim serduchem? Mnie nie ściska mnie nie boli..czasem coś mnie zakuje w okolicy żeber. Ale czasem mi przyjdą lęki nie ukrywam i w tedy znimi walczę.Głupie myśli też mi przychodzą.. Więc dlatego napisałam tu taj zamiast się męczyć. A uchem się nie przejmuj miałam 10 razy zapalenie ucha wiem co to znaczy.Jest to nie miłe ale w końcu Ci przejdzie.. 🙂

16/02/17 13:38

LUŚKA tak kiedyś byłam z serduchem u lekarza bo wiadomo zawsze trzeba sprawdzić co i jak. Miałam robione badania ogólne do tego echo serca i wszystko wyszło ok. U mnie to typowy stres i nerwica. Z uchem to niestety często mnie to dopada ale zawsze jakoś radziła sobie sama :).Olejek komfortowy i było po problemie. Teraz bez lekarza się nie obyło i mimo to mam już dość. Ale ma minąć i już :).Dziękuję za słowa otuchy 🙂

16/02/17 14:34

Aniu przejdzie Ci uszko – znam ten ból;czasem zapalenie ucha dłużej trwa trzeba trochę cierpliwości do tego mieć 🙂 Aaahhhh te stresy i nerwice 😉

16/02/17 16:48

Luśia oj uczę się cierpliwości :). Przez to leżenie i nerwica mnie bierze ale się nie daję :). Dostałam na to ucho jakieś dziwne leki bo tylko bym spała 🙂

16/02/17 18:37

Ja niestety też mam lęk na punkcie serca.To wlasnie glownie z tego powodu lądowalam na pogotowiu. Boje sie jak cos mnie zakluje albo mam szybki puls. Ogolnie też mam duzo stresow, jestem bardzo emocjonalna i impulsywna, wszystkim sie przejmuje. Teraz już troche to opanowałam , bo nie mierzę ciągle pulsu, ciśnienia. Duzo pomoglo mi to, że poznalam dziewczyne ktora urodzila dziecko, bedac w silnej nerwicy lekowej (potrafila mierzyc cisnienie prawie 300 razy dziennie, a od mierzenia pulsu muala siniaka!) Jest dla mnie motywacja ze można to stopniowo pokonać. Od miesiaca mierze cisnienie raz dziennie i ogolnie jest ok. W czasie atakow mam skoki, wtedy nawet nie musze mierzyc bo to czuje. Bylam prywatnie u kardiologa, mialam robione ekg, echo wyszlo ok. Lakarz mi powiedzial, ze poki nie uporam sie z nerwica, to daje mi tabletki na skoki cisnienia zeby nie zrobilo sie z tego nadcisnienie. Biore malenka dawke, nie wiem czy faktycznie mi pomagaja czy to efekt placebo. Wszyscy jednomyslnie twierdza ze moim problemem jest nerwica i ta ją musze pokonac a reszta wroci do normy. Gorzej tylko wykonac… 😉 A ty Luśka jak sobie z tym radzisz??

16/02/17 20:32

Ja mam niskie ciśnienie i właściwie to mierzę je bardzo sporadycznie. Jak ja podziwiam kobiety które mając nerwicę urodziły dziecko. Zresztą podziwiam wszystkie kobiety które mają dzieci :). Choć prawdę mówiąc nie mając nerwicy też aż tak bardzo mnie to nie przekazało 🙂

16/02/17 23:17

EWELINO:Heh.. Ja jak mnie coś zakuje to panikuje.. i odrazu mam czarne myśli.Po jakimś czasie sobie myślę.. ze to może jakiś nerwoból.I uspokajam się.Napisalam o tym tutaj bo co jakiś czas mam myśli których nie umiem ogarnąć.W ten sposób się uspokajam jak ktos odpisze na moją wiadomoscJesli chodzi o mierzenie pulsu i ciśnienia to ja tego nie robię.Ja miałam obsesję na mierzenie temperatury.Ale już mi to przeszło na szczęście.Mysle,że tobie badanie ciśnienia i pulsu też przejdzie😊A jeśli chodzi o rodzenie dzieci nie wyobrażam sobie tego.Poprostu boję się.Moze kiedyś do tego dorosnę😉jeszcze mam trochę czasu🙂

17/02/17 07:35

Ja też mierzyłam puls jak byłam chora. Tysiące razy dziennie. Miałam dzienniczek w którym zapisywałam wyniki 🙂 To tylko zwykły nawyk. Można się go pozbyć. Trzeba tylko mieć dużo motywacji. Jak z dietą, rzucaniem palenia itp. Trzymam kciuki!

16/02/17 23:24

EWELINO jak narazie czytam Potęgę Podświadomości i trochę na mnie robi ta książka dobre wrażenie.I chciała bym żeby mi się ułożyło wszystko w głowie.Zebym nie miał czarnych myśli i żebym nie panikowała.Ale wydaje mi się,że to zależy od wrażliwości.Ja jestem bardzo wraźliwa.. i to od zawsze.Za dużo do siebie biorę.Musze tego odłuczyć.I nie brać wszystkiego na serio.Myślę,że pozytywne myślenie w tym mi pomoże😏

17/02/17 09:48

Też widzę postępy, nie łapę już nerwowo za nadgarstek. Są dni kiedy wogóle o tym nie myślę. Ciśnienie też się unormowało. To niesamowite jak psychika wpływa na funkcjonowanie całego organizmu… Tak Lusiu pozytywne myślenie przede wszystkim! Niestety życie nie jest lekkie i chodzi o to by zachować spokój także wtedy gdy nadchodzą gorsze dni, jakieś stresujące sytuacje itd. Do tego dąże. Dzieki Sabinko za wpis. Dobrze wiedzieć, że więcej osób miało ten problem i pokonało go 🙂

17/02/17 10:56

LUŚKA ja też jestem bardzo wrażliwa bardzo płaczliwa o czym nawet przekonała się Sabi he he i też wszystkim się przejmuję, a do tego bardzo brakowało mi asertywności. Powoli to wszystko się zmienia. Z objawów najbardziej dokuczają mi bóle głowy no i raz w miesiącu wiadomo co 🙂

17/02/17 11:00

LUŚKA co do rodzenia dzieci ;).To ja mniej się bałam mając dwadzieścia pare lat niż teraz mając 30 plus ;).Za dużo wiem, a do tego wiadomo, że im później to bardziej straszą :).Na razie mi to nie grozi i przestałam przejmować się tymi którzy mi na ten temat digadują bo nic to nie zmienia oprócz mojego później złego samopoczucia :/

18/02/17 00:09

Do Ani : Oj ja też jestem płaczliwa i wszystkim się przejmuje.Ja mam 26 lat więc jeszcze do porodu trochę czasu.. może się do tej pory jakoś ogarnę tak do 30😆A jeśli chodzi o bóle głowy to masz może od tego,że jesteś spięta w okolicy karku.To spięcie jest spowodowane stresem.Czasem jak człowiek się denerwuje to go zaczyna boleć głowa i ma twardy kark.. ja też tak mam😊

18/02/17 00:13

EWELINA też miałam obsesję na punkcie mierzenia temperatury zamiast ciśnienia.. to wszystko po czasie przechodzi.Pewnie znasz to! Ze jak jedno się kończy to drugie się zaczyna..cały czas walka jest ! Trzeba walczyć z tym.. co nie zawsze jest takie proste..Ale spokój pomaga.Wiem po sobie.. jak nie myślę o niczym to jest Oki.Tylko jak zacznę o czymś myśleć i mi się to wkreci to koniec.. myślę i myślę.. i mam objawy i potem jak się uspokoje to mi to przechodzi😊

18/02/17 00:17

CIEKAWĄ RZECZ DZIŚ PRZECZYTAŁAM NA ONECIE.. BO BYŁ ARTYKUŁ O LUDZIACH INTELIGENTNYCH.. PODOBNO ludzie inteligentni częściej zapadają w Nerwice Lękową.Ponieważ mają bujną wyobraźnie.I nie myślą tylko ważnych ale też i o tych nie ważnych rzeczch i wkręcają się.A osoby mniej inteligentne nie myślą o niczym dlatego nie mają takich problemów.Moze coś w tym jest ?

18/02/17 00:23

DO EWELINA : TAK JAK TY MIERZYSZ CISNIENIE.. TO JA MYŚLĘ O ZAWALE bo już tyle chorób sobie wkreciłam,że boję się że od tego stresu całego w końcu zawału dostanę… Co chwilę mi myśli wracają aaaaa gdy by.. i męczy mnie to.. i czekam jak mi miną te myśli.. zresztą wcześniej miałam myśli o innych chorobach i też się martwilam tym.. teraz probije do tego spokojniej podchodzić.. 😊

18/02/17 16:06

Hehe Luśka rozumiem, że nas chcesz tu pocieszyć, że inteligentni z nas nerwicowcy 😜😉 Ja mam 31 lat, co do dzieci to mam już swojego jedynego, najwspanialszego synka. I raczej pozostanie jedynakiem, choćby właśnie przez moją nerwice. Co do tej mojej znajomej, która przeszlą ciąże w nerwicy zbawieniem na jej drodze okazał się… ginekolog. Cudowny człowiek, który trzymał ją za rękę jak miała atak w gabinecie, odbierał od niej telefony o każdej niemal porze. Miała ogromne szczęście, że na niego trafiła, a teraz wspiera mnie. Cały czas zdarzają jej się kryzysy, ataki ale umie już nad tym zapanować.

18/02/17 20:36

LUŚIA też myślałam, że zdążę przed 30 stką :).Niestety losy potoczyły się inaczej i tak mam 35 lat.Kiedyś to wszystko mnie przygnębiało, przejmowałam się docinkami ludzi na ten temat, a teraz wiem, że przeszłości nie zmienię i nie wszystko jest tak jak sobie zaplanujemy. Tak często drętwieje mi kark :/. Dwa lata temu chodziłam do fizjoterapeuty na masaże i było trochę lepiej ale z czasem wróciło. Do tego mam takie punktowe bóle głowy albo z lewej strony albo z prawej albo nad uchem :/.

18/02/17 22:26

Ania dobre podejście. Tak trzymaj, nie wszystko da się zaplanować, a na wszystko przyjdzie pora 😉 Ja też wiem, że niestety za bardzo przejmuje się ludzmi i ich gadaniem. Bardzo staram się to zmienić, ale to trudne bo gdzieś w środku potrzebuje akceptacji innych i ich aprobaty. Mnie bardziej głowa jak się to mówi “ćmi”.

19/02/17 16:30

EWELINKO takiego podejścia musiałam się długo uczyć. Jeśli nie mam już na coś wpływu to po prostu staram się to jakoś zaakceptować. Faktycznie nie działają już na mnie docinki ludzi. Potrafię bronić swojego Ja :). Choć powiem szczerze najczęściej nie wchodzę z ludźmi w zbędne rozmowy. Jeśli coś ma być mi dane to będzie :).

19/02/17 18:30

Do Ani i Eweliny i innych.. A miałyśmycie przy silniejszych objawach nerwicy w nocy coś takiego,że budziły was drgawki i zimno wam było lub w brzuchu wam burczało?

19/02/17 18:33

Masaż na ból głowy pomaga.Ja też chodziłam na masaże do fizjoterapełty😊 bo mnie plecy bolały i kark. Teraz jest dobrze.A jeśli chodzi o wrażliwość i przejmowanie się wszystkim to też taka jestem..jakoś to muszę zmienić.Tylko jak 😊😉

19/02/17 19:53

Ja ja jak mam kryzys to budzę się rano i jestem już roztrzęsiona… Dziwne uczucie. Człowiek po nocy powinien być wypoczęty, rozluźniony, a tu uczucie takiego spięcia i niepokoju. Jak mam atak paniki to zawsze jest mi zimno czasem aż mnie trzęsie, tak mi się wydaje przynajmniej…Co do burczenia w brzuchu 😉 to u mnie raczej takie przelewanie i w ogóle dolegliwości żołądkowe w czasie kryzysu.

19/02/17 20:20

Mi rano zawsze trudno wstać z łóżka i jestem zmęczona. Wtedy są najgorsze myśli które muszę jakoś ogarnąć. Potem jest ból żołądka. Mimo wszystko staram się zjeść śniadanie i jakoś funkcjonować. Chyba coraz mniej się złoszczę, pozwalam temu wszystkiemu płynąć. Gdy z kimś rozmawiam juz nie zagaduje nie wcinam się w słowo tylko po prostu słucham. Kiedyś zagadywałam bo tak chciałam zagłuszyć złe myśli. Nadal nie czuję się sobą nadal jestem w matrix ale robię tak by wyciszyć ciało i może to dziwne ale wtedy czuję się jakbym miała zakwasy 🙂

19/02/17 21:42

Dziewczyny, mamy super broń na te dolegliwosci- sport!
Uprawiajcie sport, on pozwoli wam rozluźnić ciało a za tym pójdzie umysł.

19/02/17 23:08

Do Eweliny : Ja jak miałam kryzys i pełno czarnych mysli w głowie to chodziłam rozczęsiona i mi też było zimno.Wlasnie przelewało mi się w brzuchu miałam różne dziwne bóle żołądka jak zjadłam coś.Potem zgaga.. i jelito drazliwe.Kolki itp.Nad ranem miałam przelewanie i skurcze brzucha.A raz miałam drgawki tj. By całego ciała.Az się przestraszyłam tego i zastanawiałam się co to jest..Ale pomyślałem sobie,że to od nerowow.. gdy uspokoiłam się w tym dniu to następnej nocy tego nie miałam. I teraz to juz spię spokojnie.Ale jak sie zdenerwuje czyms to odrazu mnie boli brzuch.DO Ani:Ja od kąd jestem spokojna to mogę jeść
Ale gdy mam gorsze dni to mi jest odrazu niedobrze i nie mogę nic włożyć do buzi.. jeśli chodzi o spanie to teraz śpię spokojnie i rano budzę się spokojna😊a gdy mam złe dni to budzę się nie do życia😋

19/02/17 23:14

Do Ani: Ja wogole jak się chce rozluźnić to dziwne uczucie mam 😊 chyba przez to,że długo spięta byłam 😊 to teraz mi się to takie dziwne wydaje.. Bo mam takie uczucie odciążenia mięśni i stawów.. i mnie to tak drażni.. boli nie wiem jak to określić..😊😉😉

20/02/17 09:38

LUŚIA mam dokładnie jeśli chodzi o mięśnie o jedzenie itp. Wiecie dziewczyny co jest najbardziej dziwne, że ja tak naprawdę to jestem oazą spokoju, a mam nerwy. Czy Wy naprawdę jesteście nerwowe ?;).Ja nie wiem skąd to się u mnie bierze, że telepię się jak galaretka, a w domu mówią, że jestem spokojna to gdzie u mnie nerwica 😉 Chyba bardziej nerwica przypisywana jest ludziom nerwowym na zewnątrz ale My już wiemy, że to nie prawda :).MAGGIE sport sportem ale nie może być tak, że bez niego jest Nam źle.

20/02/17 09:50

Dziewczyny nerwica lękowa, a bycie nerwową osobą to 2 różne sprawy 🙂 A sport jest jak “lekarstwo”. Pomaga odzyskać organizmowi równowagę dzięki czemu uczy się funkcjonować bez lęku. Jak się już nauczy to sport będzie samą przyjemnością.

20/02/17 10:56

LUŚIA mam pytanie w sprawie zapalenia ucha. Przestało mnie boleć ale nadal mam zatkane :/.Mija tydzień i sama nie wiem czy poczekać kilka dni może odpuści czy jednak jeszcze raz iść do lekarza :/.EWELINKO oby więcej takich ginekologów :).Mi zdarzyło się od nich słyszeć bardzo chamskie słowa i często wchodząc po 5 minutach wychodziłam :). SABI mi się wydawało, że powoli odzyskuje równowagę bo parę spraw poukladałam. Ogarnęłam w końcu dentystę. Nie odwołałam wizyty u fryzjera mimo bólu głowy. Udało mi się samej pochodzić po galerii. Częściej zaczęłam wychodzić i nagle ta przygoda z uchem. Utłukło mnie :/.Przez zatkane ucho czuję się dziwnie i mam wrażenie, że bardziej kręci mi się w głowie. W środku faktycznie czuję, że mam dość choć staram się wyciszyć i mimo wszystko myśleć pozytywnie.

20/02/17 11:23

Aniu, chodzi o poluzowanie tej pętli strachu przed strachem a w tym mega pomaga sport.uspokaja umysł. A generalnie to możemy czuć się źle bez wielu rzeczy – np . Bez miłości , bez fajnej pracy , bez zdrowej diety jak i również bez sportu.

20/02/17 16:37

MAGGIE to można sobie wyobrazić jak się czuję bez miłości bez pracy bez przyjaciół i jeszcze z atakami z każdej strony. Tylko, że ja się nie daję :). Czasami zastanawiam się kim bym była gdyby nie nerwica z kim bym była i co bym robiła. Ale gdy rozpływam się nad tymi myślami staram się szybko zrobić reset. I mimo tych beznadziejnych objawów mimo tego ciężaru na sercu w głowie nie poddawać się.

20/02/17 16:48

Aniu po zalepeniu ucha może towarzyszyć zataknie ucha i kręcenie się w głowie.Ponieważ w uchu po zapaleniu jest napuchnięta śluzówka i torebka słuchowa 🙂 Jeśli nie przejdzie Ci do paru dni to mozesz się wybrać na kontrolę do Laryngologa 😛 Lecz myślę,ze przejdzie Ci i będzie wszystko wporządku 🙂 A myślenie pozytywne to podstawa i relaks codzinnie po 30 min sprzyja wyciszeniu się przy tym rozmowa ze sobą lub oddychanie lub napicie się melisy:) czasem nie mam czasu na taki relaks albo co innego robie i łatwo mówić,że to takie łatwe.. Ale Może też przejdą Ci Aniu bóle głowy przy takim relaksie 🙂 Bo bole głowy masz napewno od spięcia – od stresu. 🙂 Ja też chodzę do masażysty. Bo podejrzewam,ze szumienie w uszach to od spięcia mam bo mam tryb siedzący w pracy to nawet nie od stresu a od siedzenia mam problemy z pleacmi i spięciem..Często od kręgosłupa piszczy i szumi w uszach 😛 A jesli chodzi o sport to rzezywiscie pomaga.Nawet przy bólu nog przy nerwicy sprawdziłam to 🙂

20/02/17 17:03

MAGGIE ale zgadzam się z tą pętlą strachu przed strachem :/. Tydzień nie wychodziłam z domu i już mam problem by wyjść eh.

20/02/17 19:57

Dziękuję LUŚIU :).Oby przeszło. Właśnie siedzę i ryczę bo miałam trudny dzień. Mimo objawów w domu robiłam co się dało by tylko się nie poddać i nie pójść spać. Niestety nie udało mi się pokonać lęku by wyjść z domu :(. Czuję się jakaś wypruta z sił. Też chyba się wybiorę gdzieś na masaż relaksacyjny i zobaczę jak na mnie zadziała .

20/02/17 22:28

Aniu ryczenie nie taka zła rzecz.Bo jak się płacze to hormony stresu wychodzą razem z łzami.Dlatego lepiej się czujemy.Zasiedziałaś się w domu i dlatego masz problem z wyjściem.Jeszcze pwenie dio tego czarne mysli związane z uchem. Jak zmobilizujesz się i pójdziesz na Masaż to wszystko wróci do normy😚

21/02/17 13:12

Ja nie polecam masaży. To tak jakby próbować wymasować wkurzonego lwa, który właśnie poluje na zwierzynę.

21/02/17 13:01

Czytał ktoś z was” Moc pozytywnego myślenia”
Norman Vincent Peale ? i co o niej myślicie? fajna?

21/02/17 14:05

Sabi pierwszy raz słyszę, że ktoś nie poleca masaży. Mi na samą myśl tej atmosfery, ciszy, zapachu i przede wszystkim rozluźnienia karku robi mi się błogo.Dwa lata temu były to masaże u fizjoterapeuty to wiadomo trochę bolało ale ten czas dobrze wspominam oj dobrze 😉

21/02/17 14:15

Ja też lubię masaże. Pytanie brzmi czy pomogły Ci wyleczyć ataki paniki?

21/02/17 15:48

A kto tutaj mówi o wyleczeniu ataków paniki ? Masaże na pewno pomagają rozluźnić ciało i umysł. Na chwilę zapomnieć o wszystkim. Wyciszyć się a to już bardzo dużo. Ostatnio gdy byłam u fryzjerki z bólem głowy dodatkowo zrobiła mi masaż głowy i dzięki temu ból minął, a ja załatwiłam dużo więcej spraw niż myślałam.

21/02/17 16:46

LUBIE ja polecam jeszcze książkę pt. O LEPSZYM ŻYCIU Iwona Majewska-Opiełka . :). Podobno przypadek to sposób Boga na anonimowe działanie. Sporo jest zdań, które dają do myślenia.

21/02/17 18:21

Miało być LUŚIA a nie LUBIE 🙂

21/02/17 21:01

Dzięki Aniu 🙂 szukam książek zeby się czymś zająć 🙂

22/02/17 09:28

No to ta jest naprawdę fajna ;). Mam jeszcze kilka ale sama muszę przeczytać by ocenić czy warto polecić 🙂

22/02/17 10:44

Eh jakiś dołek dzisiaj mam :(. Wyszłam trochę na dwór ale miałam taki matrix, że skończyło się tylko na przejażdzce autkiem :/. Jakoś nie mogę ostatnio nabrać sił, motywacji i chęci do działania .

22/02/17 11:51

Aniu głowa do góry 🙂 Pozytywnie myśl 🙂 Idzie Wiosna jest już cieplej 🙂 Fajnie chodzi się po Polku :* Może przesilenie wiosenne idzie dlatego źle się czujesz. Weź sobie 3 pozytywne rzeczy wymyśl na dziś.. ja tak robie.. i pomaga ostanio 😛 Narazie dzisiaj wstałam z łóżka i poćwiczyłam. Poranne ćwiczenia dodają mi enegii. Siedzę w pracy i zajmuje się tym co mam do zrobienia.. a pozytwna 3-rzecz znajdzie się:)

22/02/17 18:41

Brawo za ćwiczenia 🙂

22/02/17 19:31

LUŚIA Dzięki :). Na dniach pewnie pójdę zrobić badania by sprawdzić czy choć trochę podniósł mi się poziom witaminy D3 i kilka innych badań.

27/02/17 14:29

Hej wszystkim mam 20 lat od roku mieszkam w Anglii od niedawna dostaje ataków .
Chciałabym sie dowiedziec czy tez macie czasem dziwne wrażenie w gardle tak jakby wam tam coś puchlo albo byscie miały spiete mięśnie. Towarzyszy mi to uczucie caly czas. Tak samo mam problem z językiem identycznie. Doradzi mi ktos co robic jak sie z tym uporać?

27/02/17 18:52

Witam serdecznie wszystkich! Z atakami nerwicy męczę się od pół roku.moje objawy są zołądkowo-jelitowe i lęk nie wiadomo skąd. Byłam u psychiatry, dostałam leki ale ich nie biorę (miałam wszystkie opisane skutki uboczne). Chodzę na terapię- ale państwowo i czarno to widzę. Są dni,że jest dobrze i zapominam i nagle nadchodzi i wszystko zaczyna się od nowa. Nie umiem zmienić myślenia- cały czas myślę o objawach i czy aby za mocno nie boli mnie żołądek.
Trochę pomaga mi Twój blog, czytam go od paru dni w każdej wolnej chwili.

27/02/17 19:28

Trzymaj się dzielnie. Ja też nie brałam leków. Polecam dużo aktywności fizycznej na świeżym powietrzu.

27/02/17 22:05

Ja tez byłam u psychiatry dostałam leki ale razem z mamą doszłysmy do wniosku ze nie będę ich brała.
Strasznie sie boje caly czas czytam o wszystkich chorobach mam dziwny ucisk w gardle problem z oddychaniem. Moja mama ma problemy z tarczyca i ma nerwice. Mysle ze tez mam nerwice caly czas jestem chodzącym własnem. Niestety nic mi tak w zycou codziennym nie przeszkadza jak te problemy z uciskiem w gardle. Mam dziwne wrażenie spietych mięśni czy ktos tez tak ma i wie jak sie z tym uporać? Prosze niech ktos odpisze

28/02/17 20:21

Asia, najlepsza rada – nie czytaj już nic o żadnych chorobach. Samo czytanie o nich napędza lęk.

28/02/17 21:22

Ja już przestałam czytać te głupoty w Internecie bo miałam objawy jak inni jak trochę poczytałam. Teraz jest trochę lepiej.ja niestety nie mam już rodziców. W walce z chorobą pomaga mi mąż. jak czuję że zaczyna mnie łapać to zajmuje się czymś. Polecam gry ruchowe na xboxa (gramy razem z synem ). A na problem z oddychaniem pomaga ma validol.

28/02/17 23:21

Wiem , za bardzo nasłuchuje swojego ciala co kokwiek mnie zakuje poczuje cos zaraz sie boje i sprawdzam. Wszystko prowadzi do raka w tym co czytam dlatego moj chłopak caly czas mowi zebym sie uspokoiła bo mowi ze przesadzam i sie sama tylko nakrecam.

01/03/17 16:34

Asiu Twój chłopak ma rację.To tylko objawy nerwicy. To nie żadna choroba. Trzeba nauczyc sie z nia zyc. Mnie jak cos zakuje to mowie sobie tak : to tylko nerwy i zaraz przejda i staram sie myslec o czyms innym. Najlepiej wyjść np do koleżanki i zająć się rozmowa i samo wszystko przejdzie. Wiem że to trudne bo sama to przerabiam ale da się . ☺

27/02/17 19:44

Dziękuję bardzo za słowa. Będę zaglądała tu codziennie.
Super,że powstał taki blog.

15/03/17 11:25

Dziewczyny czy korzystać z pomocy farmakologicznej i bierzecie jakieś leki?

17/03/17 10:06

Czesc!
Pierwszy atak mialam jak pojehalismy na wakacje do mojej siostry na Sardynie, czyli jakies 7 miesiecy temu. Siostra caly czas nam powtarzala ze nie mozna pic zimnej wody jak sie jest bardzo rozgrzanym bo moze to spowodowac problemy z zoladkiem, a tak dokladniej moze sie zablokowac ( to rzeczywiscie prawda, gdyz moja siostrzenica tak miala) i stalo sie ( w mojej glowie) napilam sie wody i zwariowalam. Nie wiedzialam co sie dzieje, zaczelam panikowac, biegac , kaszlec itp. dopiero moj maz sie zorientowal ze panikuje i dal mi tabletke na uspokojenie. Polozyl mnie do lozka obok siebie i rano jak wstalam wszystko bylo ok. Nigdy wczesniej nie myslalam ze to byl atak paniki, az do momentu gdy sie to pwtorzylo- 3 tyg. temu. Tylko ze od tego momentu nie moge dojsc do siebie. A raczej nie wiem co sie ze mna dzieje. Zawsze bylam optymistka a od ostatniego ataku nie moge mysli pozbierac. Jeszcze jakos po ataku wszystko bylo ok zaczelam czytac ze mozna z tego wyjsc i w to wierzylam i chyba dalej wierze, tylko te glupie mysli nie daja mi spokoju. Bylam juz na jednej wizycie u terapety, a we wtorek ide do internisty aby skierowal mnie na badania i na terapie bo wiem ze jest taka mozliwosc.
Jak narazie ostawilam kawe, pije duzo rumianku i melisy, biore cieple kapiele i slucham minefullnes. Tylko ze raz jest dobrze i mysle ze bedzie ok a tu spowrotem wraca uczucia jakbym ja to nie ja byla.
Dobrze jest wiedziec ze komus sie udalo.

17/03/17 11:21

Cierpliwość, motywacja i dużo sportu Diabie 🙂