W niedzielę 9 kwietnia biegłam w X Półmaratonie Dąbrowskim. Tym razem postanowiłam się sprawdzić. Biegłam bez selfie sticka i bez kręcenia filmików. Po raz pierwszy nie biegłam na wariata prosto z trasy i po długiej podróży więc miałam zapas energii. Aż mnie nosiło na starcie. Całą trasę praktykowałam wdzięczność za to, że robię wszystkie te rzeczy, które kiedyś były dla mnie nieosiągalne. Pewnie każdy panikowicz, który pokonuje lęk i dostaje drugą szansę od życia pragnie ją wykorzystać najlepiej jak potrafi. Ja swoją bardzo doceniam – dziękuję atakom paniki, że przekazały mi ważną wiadomość i uczyniły mnie lepszym człowiekiem. Ataki paniki to nie zaburzenie lecz wybawienie! Kiedyś nie wiedziałam, że jest coś takiego jak praktykowanie wdzięczności oraz bycie tu i teraz. Dziś taki sposób myślenia jest już zakorzeniony w mojej głowie na dobre i praktykuję go również na trasie półmaratonu.

 

Biegnąc myślałam o tym, że jestem wdzięczna za to że:

– Poświęcam swój czas wolny na pielęgnowanie pasji! I wiem jakie to ważne.

– Mam pasję! Bo przecież jeszcze jakiś czas temu byłam takim warzywem, że nic mnie nie interesowało.

– Zamiast inwestować w piwo i wejściówki do klubów inwestuję w pasję.

– Stać mnie na zakup pakietu startowego.

– Dostałam na urodziny pas do biegania z Salomona, który mogę przetestować (moi przyjaciele zawsze wiedzą jak mnie uszczęśliwić)

– Mam wspaniałe przyjaciółki, które nam kibicują i na trasie biegają z aparatem, aby uchwycić nasze fotki choćby na kilku zdjęciach.

– Mam wspaniałego brata z którym mogę się pościgać (a raczej próbować go dogonić 🙂 ).

– Mimo, iż miałam popsuty humor potrafiłam go odgonić i skupić się na tu i teraz. I tą umiejętność zamierzam opanować do perfekcji.

– Była cudowna pogoda, a ja nie musiałam siedzieć w korpo biurze.

– Jest tylu fajnych ludzi na świecie, a ja wieczorem mam konsultację z jednym z nich.

– Kiedyś pewnie tylko mówiłabym, że jak lęk sobie pójdzie to zabiorę się za sport, a dziś faktycznie go uprawiam.

– Mam dwie nogi i ręce. Niektórzy podczas biegu  ich nie mieli. I szacun dla nich ogromny.

– Nie ma rzeczy niemożliwych.

– Ciężko trenowałam mimo wiecznego braku czasu i niewielu godzin snu.

– Wszyscy zawsze mi mówią Sabina tego się nie da, to nie pójdzie, to nie tak, nie da rady, nie nie nie, a ja tam wiem swoje i w kościach czuję, że to co mam w głowie to bardzo dobry plan, który zawiedzie mnie dokładnie tam gdzie chcę być. Kiedyś czyjeś słowa bardzo mnie dotykały.

– Mam odwagę walczyć o swoje marzenia, mimo, że czasem jest to trudne.

 

Widzicie ile tego jest? A mogłabym więcej. Niby tylko półmaraton, ale z turbo dopalaniem.

 

Zachęcam Was do doceniania tego co z pozoru jest niedostrzegalne. Zawsze znajdzie się coś za co można być wdzięcznym! Trzeba tylko szeroko otworzyć oczy i dobrze się rozejrzeć.

Naucz swój umysł wkraczać na pozytywny tok myślenia. Praktykowanie wdzięczności to jedno z potężnych narzędzi, które możesz go tego użyć. Pamiętaj jednak, że sukces zapewni Ci wytrwałość i systematyczność. Bez tego ani rusz!

 

A Ty za co jesteś wdzięczny w danej chwili?

 

 

Ps. Na zdjęciu podnoszę ręce do góry w triumfie. Pobiłam swój rekord na dystansie półmaratonu o 6 minut! Łiiiiiiiiiiiiiiiii

Dodaj komentarz

 

18 komentarzy

14/04/17 08:15

Ooo Ty cudowna kobitko:) Co jakiś czas tu zaglądam i przeczytanie jakiegokolwiek posta od razu stawia mnie na nogi:) Ja walczę już 2 miesiąc ze wskazówkami i jest o niebo lepiej 🙂 W połowie maja atakuje półmaraton w Opolu :)))

14/04/17 08:23

Wow! 14 maja moc Niepanikuj będzie z Tobą! Teraz tak intensywnie pracuję nad postami i ćwiczeniami, że już od samego czytania tytułu ataki paniki będą uciekać w siną dal (lol)

14/04/17 09:19

Hmm Piękny wpis tylko kuzw…a coś z moimi hormonami się dzieje bo ostatnio bardzo ale to bardzo się wzruszam :/ .Teraz też :). Co do wdzięczności to praktykuję ją chyba od dwóch lat i jest tego sporo. Zawsze ale to zawsze Dziękuję po posiłku za to, że mogłam go zjeść i nie ważne czy jem go z kimś czy sama ;). Zawsze głośno jest Dziękuję ;). Jestem wdzięczna za bardzo przyziemne sprawy typu, że wstałam , że się wypluskałam, że umyłam włosy he he. Bo wiem jakie to jest ważne i jakie kiedyś było mega trudne :/ Jestem wdzięczna, że mam rodzinę mimo, że kontakt z Nimi należy do trudnych to jednak ją mam. Jestem wdzięczna, że mimo iż ” sięgnęłam dna ” to wiem, że ktoś nade mną czuwa ;). Jestem wdzięczna, że mimo, że nie mam przyjaciół w realnym świecie to w tym wirtualnym są ludzie którzy potrafią mi ich zastąpić :). Dzięki Sabina :*MAGGIE :*AGU :* i jeszcze kilka innych dziewczyn :***.I mogłabym tak pisać. .. .o tej wdzięczności 😉 Mam nadzieję tylko, że kiedyś napiszę , że Nerwica była moim największym wybawieniem :).

14/04/17 09:23

Miało być AGA :*

14/04/17 09:43

Wszystkie Nasze marzenia mają szansę się spełnić, jeśli mamy odwagę je realizować. Ty tą odwagę masz ;), a My panikowicze musimy się tej odwagi uczyć każdego dnia. Dzięki nie panikuj jest to zdecydowanie łatwiejsze .

14/04/17 09:56

Ja też Panikowicz 🙂

14/04/17 11:54

Ty już niepaktykujacy panikowicz 🙂

14/04/17 11:09

Dokładnie tak jak napisałaś..ja również ćwiczę się w uważności na siebie i byciu tu i teraz..dzień zaczynam od medytacji i wdzięczności..z radością w sercu dziękuje za wszystko co pojawiło się na mojej drodze…gdyby nie nerwica nigdy nie poznałabym samej siebie i nie zaakceptowała w swoich słabościach..tuż za lekiem jest nasza sila i coraz wyraźniej ja czuje…dziewczyny kochane wesołych swiat i dużo pozytywnych mysli Wam zycze😘

14/04/17 11:21

Maju Wesołych 😘

14/04/17 18:28

Super wpis. Ja wieczorem dziękuję za super spędzony dzień bez ataków paniki. Za syna i męża z którym dogaduje się bez słów. A Tobie Sabinko chce podziękować za kontakt do Ani ☺

14/04/17 19:53

A proszę;)

15/04/17 12:09

Jakoś tak miło się zrobiło dziewczyny 🙂

15/04/17 12:12

Ja też Dziękuję za kontakt do AGI :).

17/04/17 21:50

Sabinko, jak to jest z ciśnieniem podczas nerwicy. Byłam badana wiele razy, serce mam zdrowe, a ciśnienie nadal wariuje. Skurczowe zazwyczaj jest dobre lub niższe, a rozkurczowe wysokie. Często mam np. 105/90, 110/95 itp. Czasami jest dobre, ale jak już zacznę mierzyć to zawsze takie dziwne. Nie wiem, czy ma to jakiś związek z nerwami, ale dopóki nie mierzę jest w miarę ok, a tylko po zmierzeniu źle się czuję. Teraz popsuł mi się ciśnieniomierz i tylko się zamartwiam, czy to strasznie złe te ciśnienie. Nie wiem za bardzo co mam robić, więc pytam tu. Czy ktoś miał wysokie rozkurczowe i czy to jest od stres? Co sądzisz, Sabinko?

18/04/17 06:51
18/04/17 08:11

Nie, niestety nie czytałam, bo nie mam możliwości wykupienia Premium. Trochę zaczęłam się martwić, bo gdzie nie wejdę w internecie to pisze, że to już nadciśnienie czy jakaś choroba. A ja tak sobie myślę, że przed nerwicą przecież miałam dobre ciśnienie i teraz już nie wiem. Czyli to może wystąpić?

18/04/17 08:17

Dlaczego nie masz możliwości? Czy są to jakieś sprawy techniczne? Najlepiej idź do lekarza jeśli podejrzewasz nadciśnienie. Jak to wyeliminuje to po prostu nigdy więcej nie mierz ciśnienia i nie czytaj o tym w necie. Wyższe ciśnienie i tętno może być spowodowane stresem.

18/04/17 08:45

Nie, to nie sprawy techniczne, po prostu nie mam pieniędzy 🙂 W lipcu idę do kardiologa, może przy okazji się zapytam. Dziękuję za odpowiedź.