Wakacje super sprawa, ale ten lot samolotem… Wrrrr!!!! Na lotnisku jest hałas, tłum i sztuczne światło. W samolocie ciasno, duszno i nie ma gdzie uciekać. I do tego loty zwykle są bardzo wcześnie więc trzeba się zwlekać z łóżka o nieludzkich godzinach. I jak to wszystko ogarnąć z atakami paniki?

Z doświadczenia wiem, że to nie łatwa sprawa. Przez ataki paniki zrezygnowałam z kilku wyjazdów wakacyjnych. Bałam się przelotu, upałów, nowego miejsca i braku możliwości ucieczki. Wypracowałam sobie kilka sprawdzonych sposobów na ogarnięcie strachu przed atakiem paniki w samolocie.

Na początku będę z Tobą szczera. Dopóki nie odkryjesz wiadomości jaką niesie Twój lęk i nie zaczniesz działać w tym kierunku to lęk będzie przychodzić do Ciebie za każdym razem, gdy wyjdziesz poza strefę komfortu. Czyli między innymi w samolocie. No chyba, że podróż samolotem jest Twoją strefą komfortu 😉

[ Mam nadzieję, że korzystasz sumiennie z ćwiczeń opisanych na blogu i masz dokładnie sprecyzowaną swoją strefę komfortu.]

Lotnisko i samolot nie jest przyjemnym miejscem nawet dla człowieka, który nie zmaga się atakami paniki. Jeśli planujesz lot samolotem to na 100% możesz spodziewać się ataku paniki. Zatem pogódź się z tym, że  trzeba będzie się z nim zmierzyć. W ten sposób wyeliminujesz element zaskoczenia, który dodatkowo nakręca lęk (przez co wytwarza się jeszcze więcej adrenaliny, a Ty odczuwasz więcej objawów). Przecież to nie pierwszy atak paniki. Było ich już wiele. Czy zrobi Ci różnicę kolejny?

 

Wracając do strategii. Kluczem w przygotowaniu do podróży jest ODWRÓCENIE UWAGI.

 

Gdy zaczynasz odczuwać dyskomfort i poziom lęku wzrasta to postaraj się odwrócić uwagę od negatywnego myślenia. Pamiętaj, że siłą napędową lęku jest właśnie negatywne myślenie. Im bardziej się nakręcisz tym poziom lęku będzie wyższy. Odwracając swoją uwagę odetniesz lękowi paliwo. A bez paliwa za długo nie pohula.

 

Oto sposoby dzięki którym odwrócisz swoją uwagę.

Wykup Dostęp Premium i czytaj bez ograniczeń

Odblokuj dostęp premium »

Nielimitowany dostęp do
wszystkich treści na blogu

Koszt 39 pln za miesiąc
(bez umowy na rok)

Dodaj komentarz

 

56 komentarzy

09/05/17 18:56

Super, myślałam,że tylko ja boję się latać. Dobrze, że piszesz o takich sprawach. Ja akurat uwielbiam te kolorowanki dla dorosłych. Zastosuję na pewno.

09/05/17 19:43

Prawda! Jak leciałam w jedna stronę to bardziej skupialalm się na znajomych i rozmowach i jakoś tak poszlo, z kolei z powrotem była masakra bo juz bardziej skupilam się na lęku.

10/05/17 21:35

Dziękuję Sabinko za dobre słówko😊Mam nadzieję,że jak się ogarnę to będzie dobrze wszystko i znów będę się cieszyć,że idę na pizze..a nie myśleć”oo Nie jak ja to zjem”.Od tego wszystkiego nie mam przyjemności do siedzenia w knajpach.I wywraca mi się wszystko w brzuchu i niedobrze mi i odrazu mam schizy,że zwymiotuje. Oprócz tego mam dolegliwości jelitowe Kolki,skurcze.. podobno typowe przy nerwicy.. na to działa tylko spokój podobno..🙄A mój chłopak tylko siedzi i słucha mnie co mam do powiedzenia i co mi dolega.. heh.. boję się,że będzie kiedyś miał tego dość 😂

09/05/17 19:44

Dlaczego trzeba mieć dokładnie sprecyzowaną strefę komfortu?

10/05/17 06:47

Dlatego, że to jest miejsce gdzie czujesz się bezpiecznie. A wszystko co leży poza nią będzie powodowało uczucie lęku (zakupy, kościół, wakacje itd) Ważne, by mieć tego świadomość i wyeliminować element zaskoczenia (w stylu….o nie, dlaczego znowu lęk przychodzi?!). Ataki paniki nie lubią być zaskakiwane. Jak masz zapisane i jesteś świadoma swojej strefy komfortu to odbierasz im moc.

09/05/17 20:42

A czy są jakieś ćwiczenia na stres który pojawia się czasami w życiu codziennym i zostawia ten wstrętny strach w środku. Dzisiaj mój były mąż zafundował kolejne emocje, bluzgalam pod nosem jak nie wiem, ale ta złość na moją niemoc zostawiła nie fajne samopoczucie. Chciałabym poznać jakieś ćwiczenia na rozluźnienie umysłu bo sprzątanie mieszkania tylko trochę pomogło 😊

10/05/17 06:45

Zapisano na listę!

10/05/17 16:15

Dziękuję☺

10/05/17 07:48

Sabi, a tobie jaka wiadomość niósł lęk? Czy to nie jest poprostu związane z charakterem i wychowaniem- lęk przed życiem, niskie poczucie wartości i negatywne myślenie ? Zastanawiam się nad swoją wiadomością od lęku poprostu;)

10/05/17 08:12

Ja po pierwsze stawiałam zawsze potrzeby innych nad swoje, po drugie żyłam za szybko i nie miałam czasu „żyć”, po trzecie zawsze kierowałam się tym co myślą inni i co mi wypada, a nie tym co mówi mi serce. Straszne przypadłości, które wpajane są nam od dzieciństwa przez szkołę i rodziców, powodujące ograniczające przekonania w naszych głowach.

10/05/17 08:40

No to kilka z nich mogę z tobą spokojnie podzielić.

13/09/18 10:30

ooo, jakby ja pisała

10/05/17 14:32

MAGGIE ja do tej pory nie wiem jaką wiadomość niesie mój lęk :/. Ale mam, a raczej miałam bo staram się to zmieniać to właśnie te potrzeby innych ważniejsze niż moje :/. Do tego duża wrażliwość, delikatność. Ja chyba chciałam zbawić świat he he. Chciałam zbyt wiele dobra, a nikt mnie nie rozumiał. Gdy dostałam w policzek nastawiałam drugi :/.Często czułam się winna za coś czego nawet nie zrobiłam. Musiałam się mocno otrząsnąć :). Oj mocno. Do tego byłam MEGA pedantką z czym bardzo się meczyłam. Teraz wiem, że pedantyzm to emocje, które skrywamy .

10/05/17 18:29

Ja tez jestem wrażliwa tez ale w takim rozsądnym wymiarze.
U mnie jest problemem zaakceptowanie pewnych emocji, szczera rozmowa o emocjach i poczucie własnej wartości, rodzice mi wpoili ze wszyscy dookoła są lepsi ode mnie i dlatego zawsze musiałam się starać na 300 procent żeby ich zadowolić. Nie akceptowalam porażek i nie zastanawialam się czego ja tak naprawdę chce, poprostu plynelam z nurtem:)
Czasem jak świadomie podchodzę do swoich myśli to się łapię za głowę ile tych toksycznych się przewija ot tak , mimochodem. Przerażające 🙂

10/05/17 20:42

Sabi 😊 nie wiem, czy mogę zareklamować. Jeśli nie, to nie publikuj mojego wpisu proszę 😊 Dziewczyny zróbcie sobie trening Olgi Kozierowskiej 21 dni przebudzenie. Pomaga uwolnić się od złych emocji. Uważam, że wychowanie to jedno. Jednak w pewnym wieku to my decydujemy jakimi ścieżkami się kierować, jak postrzegać rzeczywistość i jak sobie z nią radzić. Warto czasem po prostu wrzucić na luz 😊 a jak już się nabierają złe emocje, to je rozgonić 😊

10/05/17 20:53

Super. Lubię tą Panią i jej Power Show 🙂

10/05/17 21:56

KAROLINA zgadzam się z Tobą :). Po długiej terapii też doszłam do takiego wniosku, że rodzice wychowali Nas tak jak potrafili. Sami często nie mieli pojęcia, że robią źle :/. Trudno było mi to wszystko pojąć ogarnąć ale po wielu latach udało się. Wybaczyłam im wszystko i zrobiłam to głównie dla siebie by nie dusić w sobie tego toksycznego uczucia 😉

11/05/17 08:23

Pięknie ANIU 😊

11/05/17 08:07

Oczywiście ze nasi rodzice chcieli naszego dobra i tez są tylko ludźmi. Ale czasem warto się zastanowić skąd się biorą nasze przekonania i nastawienie do życia , a potem zacząć je zmieniać 🙂

10/05/17 07:51

Święta prawda – jeśli w niekomfortowej sytuacji przy natłoku negatywnych myśli zaczniemy je odganiać i myśleć o czymś przyjemnym wszystko mija:)W zeszły weekend byłam w Pradze (przejechałam jako kierowca 500 km autem) gdzie jeszcze w styczniu po 5 min jazdy robiłam się sztywna i mdlałam:P Atak nie przyszedł nawet 1 negatywna myśl nie przeleciała przez głowę! Troszkę gorzej było jak wracałam już jako pasażer, mózg zaczął kombinować do tego doszedł 20 km korek aut w polu i sami wiecie zaczęło się 🙂 Jednak stwierdziłam przecież korek i stanie w nim twój lęk uwielbia NIE DAM CI SIĘ !!:) zaczęłam przyglądać się drzewom, słońcu, pięknie kwitnącemu rzepakowi, obserwowałam ludzi w autach, żartowałam z mężem, myślałam co zrobię po przyjeździe itp:) po 10 min było już okej:)
Kolejne starcie w czerwcu wakacje we Włoszech też autem ale do tego dojdzie jeszcze mój 3 letni synek 🙂 Podejmuję się wyzwania i już nie uciekam i nie rezygnuję z życia:)

10/05/17 08:06

Super! Brawo, brawo, brawo! A gdzie do Włoch jedziecie? Ja też jadę w tym roku! Jupiiii

10/05/17 14:23

Ola u mnie też jest tak, że jako kierowca czuję się lepiej :). Gdy siadam jako pasażer muszę odganiać wszelkie myśli by nie dać się nerwicy.

10/05/17 08:16

Sabinko do Lido di Jesolo ponoć fajna opcja dla dzieciaków no i blisko 🙂

10/05/17 08:47

OOOOO to znam 🙂 To na pewno będą udane wakacje dla Was 🙂

10/05/17 11:00

Świetny wpis. Coś dla mnie. Bo boję się latać samolotem podczas nerwicy i boję się wakacji po za Polską 🙁 Z tym też sobie nie radzę. Bo odrazu mam nie fajne myśli „aaa jeśli mi będzie coś to … ” ,aaa coś tam itp. I w tym roku chyba wakacje tylko samochodem i tylko w Polsce będą bo już zaczęłam się martwić co będzie jak pojadę tu i tu.. a w Polsce czuję się jakoś bezpieczniej 🙂

10/05/17 11:40

Lusia, postaraj się wypisać te wszystkie ograniczenia i niedługo pojawią się ćwiczenia na blogu jak sobie z nimi poradzić.

10/05/17 11:15

Mam do was pytanie czy miałyście takie objawy, Gdy szłyście do Restauracjii to bałyście się jeść bo martwiłyście się,że niedobrze wam będzie i coś się wydarzy nieprzyjemnego ? ? I lepiej było wam zjeść obiad w domu obiad,kolację ? Mam obecnie z tym problem.. 🙁

10/05/17 14:03

Dziękuję Sabinko za odpowiedz:) odrobię zadanie :*

10/05/17 14:19

LUSIA pewnie, że tak 🙂 Mi było bardzo trudno coś zjeść na mieście, a już usiąść w tłumie ludzi to masakra. Na szczęście to już się zmieniło 🙂

11/05/17 11:39

Ania mam nadzieję,że to mi się poprawi. To pewnie kwestia czasu 🙂

10/05/17 12:33

Luisa miałam tak, a jak już zjadłam to bolał mnie zawsze brzuch. Unikałam jedzenia poza domem. Wolałam być cały dzień na kanapkach niz gdzieś wejść i coś zjeść.
Mc donald mi wchodził i tylko Wieśmac 🙂
A teraz przeszło, ale zanim pójdę do lokalu to czytam opinie….

10/05/17 20:12

DZIEKUJE WAM DZIEWCZYNKI ZA ODP😚 Myślałam,ze tylko ja mam takie problemy..Jezusicku to takie głupie i trudne 😶 ale nie umiem właśnie iść z chłopakiem do restauracji i zjeść normalnie obiadu czy kolacji.Mam nadzieje,ze mi to przejdzie.. bo mi czasem wstyd.. bo mało jem albo wybieram takie lekkie jedzonko i chłopak się na mnie patrzy pewnie jak na wariatkę.. i potem mi wstyd się tlumaczyć o co chodzi mi.. 🙄

10/05/17 20:55

Ja też tak miała Luśka. Nie przejmuj się. Jak człowiek żyje w stresie to każde jedzenie staje w gardle. Jak się nauczysz pracować nad swoimi lękami to samo przejdzie 🙂

10/05/17 22:00

LUŚKA jak Cię Kocha to Cię zrozumie ;). Weź go za rękę i będzie git 😉

11/05/17 11:45

Mam nadzieje,że mnie rozumie 🙂 Dużo rozmawiam z nim co mi dolega.. Ale też niektorych rzeczy nie mówię mu żeby się nie załamał xD A jeszcze jedno pytanie ? A jak schudłyście pewnie nie jedna z was. I ktoś wam powiedział jeju jak schudłaś.. to odrazu tworzył wam się obraz w głowie..” Jej to może coś mi jednak jest ?” Mimo tego,ze od małego dziecka jestem chuda i moze teraz schudłam z te 3 kg.Więc waha mi się waga między 50,5 kg a 51 kg. To teraz tak żle się czuję z tym jak mi ktoś mówi jaka Ty chuda.. straszne to dla mnie.. :

11/05/17 18:52

LUSIA ja zawsze byłam szczupła ale jednak ważyłam w najlepszym okresie 55 kg. Teraz ważę 48 może 49. Często słyszę, że jestem chuda. Na początku się tym przejmowałam, a teraz mam to gdzieś. Staram się zrobić z tego atut. Może z czasem jeszcze uda mi się przytyć parę kilogramów 😉

10/05/17 16:18

A ja jeszcze dodam że będąc na majowym weekendzie,na który chciałam bardzo jechać i który sama zorganizowalam, czułam się kiepsko. Bałam się tych nowych miejsc i nie czerpalam radości z wyjazdu. Zazdroszczę tym co się relaksuja na wakacjach

10/05/17 16:42

Przyjdzie pora i na Ciebie. Troszkę treningu i będzie co raz lepiej!

10/05/17 19:04

Robię wizualizacje i inne ćwiczenia, ale czy to normalne, że „czarne wizualizacje” przychodzą łatwiej? Bo ja np . mam wizytę u ginekologa i boję się, ze powie mi że mam raka np. i dzisiaj już czarne wizje, że umieram itd. A wolałabym takie, że np mówi mi, że jestem w ciąży:). Tak łatwiej jest mi myśleć o złych rzeczach.

10/05/17 19:57

Pewnie, że normalne. Przecież czarne myśli praktykujesz często i od dawna. Te dobre wizualizacje „nabiorą mocy” jak będziesz je praktykować równie często i równie regularanie.

10/05/17 18:25

Wiem ze to trudne ale nie można się takimi rzeczami przejmować. Było kiepsko -trudno! Trzeba spróbować zaakceptować bo inaczej lęk się nakręca. Ja się złapałam w taką pulapke- juz myślałam że z tego wyszłam i jak się okazało ze nie to straciłam mnóstwo energii i czasu na negatywne myślenie i złość.
Nauczenie się akceptacji , odpuszzania i wiary w wyzdrowienie to najtrudniejsza lekcja;) inne wychodzą mi swietnie- np stawanie z lękiem twarzą w twarz , w sumie to nie powinniśmy z nim walczyć tylko właśnie zaakceptować.

12/05/17 08:28

Ania dzięki za odp 🙂 Ja się przejmuje tym,ze mowią mi ze chuda jestem bo odrazu mi się to kojarzy z jakąś chorobą 🙂 I cieszę się w tedy gdy mam lepsze dni i więcej jem i np. o ten 1 kg mi przybędzie. Ale znowu jak przyjdzie lęk,stres to chudne o ten 1 kg.. 😛 Chciała bym ważyć z 53 kg. była bym spokojnieszja teraz waha mi się waga 50 – 51. kg. nie jest żle bo ważyłam 48 przy takim cięższym ataku 🙁

11/05/17 11:26

Ogólnie życie w nerwicy uczy nas akceptacji wszystkiego co się w nas pojawia..kto nauczy się żyć z lekiem, nie będzie już nim kierowanym..czego nam kochane wspaniałe wrażliwe kobiety zycze🙂Co więcej myśle ze to właśnie my mamy w sobie ogrom siły wewnetrznej🙂 U mnie lek swobodnie już przepływa, emocje dopuszczam w pełni do glosu jedynie jeszcze doskwiera to chroniczne zmęczenie …ale cóż trzeba płynąc z prądem i wierzyć ze wiecznie tak mie bedzie😘

11/05/17 12:31

Maju – na zmęczenie MAGNEZ , dużo magnezu dobrze wchłanianego. i wbrew pozorom BIEGANIE – dodaje sił 🙂

11/05/17 19:02

MAGGIE, a jaki Ty magnez bierzesz ?. Ja kiedyś brałam magne B6 ale szukam magnezu w proszku do rozrobienia. Choć wiem, że taki nie każdemu służy :/.

11/05/17 20:12

Kiedyś chyba już podawałam;) cytrynian magnezu w proszku do wody z cytryna i miodem codziennie

12/05/17 17:45

Cytrian magnezu kupię w aptece ?.Czy gdzieś zamawiasz ?. Dzięki :*

11/05/17 18:08

Jak dopuszczać emocje w pełni do głosu? Jak należy to rozumieć? Ja mam wrażenie, że gdy dopuszczam je do głosu czuję się jeszcze gorzej. Nie do końca wiem jak tą kwestię rozgryźć i zrozumieć…Niby proste, a jednak skomplikowane.

11/05/17 18:26

K. a co masz na myśli dokładnie? Możesz troszkę rozwinąć wątek?

12/05/17 17:59

Wiem, że teoretycznie praca z emocjami jest prosta, jednak w praktyce nie zawsze tak jest. Z jednej strony osoby z lękiem nie powinny tłumić w sobie emocji, bo one później i tak szukają ujścia. Z drugiej strony gdy dopuszczam je do głosu, nie zawsze czuję się komfortowo. Pojawia się przyspieszone bicie serca, roztrzęsienie, albo napięcie. To zależy od rodzaju emocji, sytuacji jakie je wywołują. I tak źle i tak niedobrze. Pytanie moje dotyczy więc: Jak czuć emocje, przeżywać je w pełni, nie poddając się im w sposób negatywny? I nie odczuwając niepokojących objawów?

12/05/17 18:16

Mindfulness moja droga 🙂 Spróbuj coś poczytać na ten temat.

11/05/17 20:11

Wiedzieć ze są i jakie emocje sie pojawiają , zaakceptować je ale nie poddawać im sie zbytnio , nie dać im sie prowadzić. Np pojawi się smutek – powiedzieć sobie ; ok, jestem smutna , poczuć to i potem robic swoje , nie wchodzić jakoś mega głęboko w ten stan.

11/05/17 18:59

MAJA ostatnio też mam wrażenie, że płynę z prądem. .. ostatnio gdy byłam u lekarza i czekałam na poczekalni miałam taki stan obojętności. Kiedyś już bym pewnie uciekła albo nerwowo do kogoś dzwoniła albo po prostu wertowała telefon, a teraz po prostu grzecznie czekałam i relaksik :).

12/05/17 05:56

Swobodny przepływ emocji oznacza nie wypieranie ich nie walczenie z nimi ale zauważenie dopuszczenie i zaakceptowanie. To tak jak z lekiem kochane, gdy już jest to obserwujemy go nie doganiamy ale pozwalamy żeby był 🙂Oswajamy go…Z rególy nerwica jest poniekąd choroba emocji dlatego trzeba przestać dzielić emocje na dobre i złe ..najpierw uczymy się je odczuć w pełni , czyli pobyć ze swoim smutkiem np nie zagłuszać go a przejdzie szybciej niż po walce po której będzie powracał… to my kierujemy emocjami ale czujmy je sercem .. tak jak robią to dzieci😘Miłego słonecznego dnia

12/05/17 06:40

Miłego 🙂

12/05/17 18:42

O mindfulness nie tylko czytałam, ale pisałam nawet pracę zaliczeniową na studiach. Wiedzę mam, ciągle jednak brak mi tego czegoś, co pozwoli zrozumieć całość sprawy dogłębnie. Ot, bieda…:).