Gdy cierpiałam na ataki paniki nie potrafiłam podejmować najprostszych decyzji. Nawet zadanie w stylu iść do sklepu czy nie iść totalnie mnie przerastało. Dumałam, rozważałam, zmieniałam zdanie tysiąc razy, aż w końcu wkurzałam się na siebie za niezdecydowanie.

W trakcie mojej choroby moi znajomi lecieli na wakacje, a ja bardzo chciałam lecieć z nimi. Nie mogłam się jednak zdecydować, aż w końcu nadszedł moment, gdy trzeba było płacić. Wycofałam się. Było mi wtedy bardzo przykro. Wtedy nie rozumiałam co się ze mnie dzieje. Nie wiedziałam, że przecież miałam pełne prawo unikać pewnych rzeczy, gdyż boję się kolejnego ataku. Ciekawe czy ktoś, kto ma lęk wysokości z uśmiechem na twarzy wspinałby się po górskich szczytach. Oczywiście, że nie! Dla osoby cierpiącej na ataki paniki wykonanie najprostszego zadania może okazać się  górskim szczytem. Nie ma się co dziwić, że panikowicze nie lubią podejmować decyzji.  Najzwyczajniej w świecie paraliżuje ich strach!

Z czasem nauczyłam się jednak, że najlepszą metodą na ataki paniki jest rutynowe powtarzanie danych strategii, które prowadzą do zmiany nawyków. Wybrałam sobie zatem 3 strategie na podejmowanie decyzji i konsekwentnie się ich trzymałam, gdy byłam w kropce. Tego można się nauczyć! Tak samo jak malowania paznokci czy zmieniania koła w samochodzie.

Poniżej przedstawiam Wam 3 strategie dzięki którym nauczyłam się podejmowania decyzji na nowo:

Wykup Dostęp Premium i czytaj bez ograniczeń

Odblokuj dostęp premium »

Nielimitowany dostęp do
wszystkich treści na blogu

Koszt 39 pln za miesiąc
(bez umowy na rok)

Dodaj komentarz

 

18 komentarzy

25/05/17 13:24

Idziesz jak burza z tymi postami :). U mnie ostatnio rutyną są wizyty u stomatologa. Tak zawziełam się :). Mimo, że zaliczam odruch wymiotny to i tak robię swoje. Na fotelu gadam sama do siebie wdech i wydech. Spokojnie dasz radę 🙂

26/05/17 06:31

Ania, ja wiem, że Ty możesz iść wszędzie. I do dentysty. I gdziekolwiek zechcesz 🙂 Widzę, że motywacja jest wysoka ostatnio – brawo, brawo, brawo!

26/05/17 10:22

Dzięki Sabinko ;). Z tym gdziekolwiek zechce to jeszcze jest różnie :/ ale na pewno mniej się wycofuję. Staram się w głowie tworzyć inne pozytywne obrazy.

26/05/17 11:05

Jeszcze mam problem z tym, że jak uda mi się coś ogarnąć właśnie np.wizyta u dentysty to chwilę po czuję się świetnie i szkoda, że to tak krótko się utrzymuje bo potem jestem padnięta. I za duży stres mam jak muszę coś ogarnąć w późniejszych godzinach. Np dzisiaj mam wizytę na 19 stą. Wczoraj jak się umawiałam to na luzie bo chcę by wszystko było jak dawniej i kiedyś nie robiło mi to różnicy i teraz chcę by też tak było, a mimo to już mam stresa. Ot taki dziwny organizm ;). I muszę systematycznie przyzwyczaić się do wyższej temperatury. A poza tym objawy są tak jak dziewczyny opisują ale nie zwracam na nie uwagi. Jelita, żołądek, duszności ale to minie musi minąć 🙂

27/05/17 09:54

I jeszcze jedno :). Chyba dociera do mnie to, że nie ma drogi do szczęścia. To szczęście jest drogą 😉

27/05/17 10:12

😉

26/05/17 07:01

No i mnie dopadł ten stan :-(. Dylemat z wakacjami….
Miałam jechać na rolki ze znajomymi z majówki, a oni coś się ociągają z decyzją, a to nie wiadomo czy pojadą, bo to wcześnie żeby planować. No i co teraz? Moje dzieci nie chcą jechać bez tamtych dzieciaków, mi jako samotnej matce też było raźniej na majówce w towarzystwie…
I jestem w kropce

26/05/17 10:11

Monika, zacznij się martwić jak pojawi się ostateczna decyzja. Być może znajomi się zdecydują, a Ty zmarnujesz tylko czas na rozmyślanie o czymś co się nie wydarzy. Dopiero jak zapadnie decyzja postaraj się wypracować plan awaryjny 🙂

26/05/17 11:47

Oni lubią na ostatnią chwilę a ja wolę planować :-).
Staram się już wyluzować bo się nakręciłam od wczoraj ….A decyzja pewnie zapadnie dopiero w lipcu jak skończą się zapisy.

26/05/17 21:23

To może zapisz się? Będą tam inne dzieciaki, które pobawią się z Twoimi?

27/05/17 17:17

Poczekam jeszcze chwile ale będę monitorować czy miejsca jeszcze są….

26/05/17 21:11

A ja mam pytanie. Czy jak już się trochę wraca do formy, kiedy zaczynasz radzić sobie ciut lepiej, to czy ataki są słabsze? Jak to było w Twoim wypadku? Bo ja np. mam takie coś, że lęk pojawia się od tak sobie, ale nie jest taki silny jak kiedyś, no teraz wiem, że np mogę pograć w skojarzenia, albo wyciągam swój zeszyt i piszę co mam w głowie. To penie też pomaga, ale czy to jakiś znak, że jestem na dobrej drodze?

26/05/17 21:21

Taaaaaak! Brawo. Ale szybko Ci idzie!

26/05/17 21:52

Chciałabym jeszcze pozbyć się tych myśli, że zaraz stracę przytomność. Chociaż próbuje już to „olewac”, ale ciężko to idzie 😊

27/05/17 17:08

Zgadzam się z tymi myślami. Też chętnie bym się ich pozbyła. Ostatnio jak miałam coś załatwić i pojawiły się złe myśli to ja zaczęłam sobie wyobrażać jak cudownie będę się czuła jak już będzie po załatwionej sprawie. I oczywiście czułam się cudownie. Szkoda, że przed te myśli tak straszą :/ mimo, że i tak robię swoje 🙂

27/05/17 06:18

Ja też tak mam ze moje objawy pojawiają się ale są owiele słabsze i nie przeszkadzają mi w normalnym funkcjonowaniu. ☺ jak się pojawia to mam myśl w głowie ze zaraz przejdzie i dalej robię swoje A kiedyś bym się położyła i cały dzień zmarnowany ☺

27/05/17 21:59

Aga też tak robię. Zaczęłam to olewac i mówię sobie zaraz będzie ok, nie myśl o tym to nic nowego i mija wszystko 😊

27/05/17 17:20

U mnie też jakby zwolniły objawy, może kilka dni być ok a nagle siedzę jem kolacje i zawrót głowy i od razu robi mi się gorąco…. Trwa to sekundę może dwie, ale juz cały wieczór jestem poddenerwowana.