Zanim dostałam pierwszego ataku paniki to nie zdawałam sobie sprawy, że taka choroba w ogóle istnieje. Nie znałam nikogo, kto zmagałby się kiedykolwiek z czymś podobnym i nigdy nie przeczytałam słowa na ten temat. Czasami w jakiś magazynach czy Internecie rzucał mi się w oczy jakiś artykuł o cukrzycy, celiakii, arachnologii więc mniej więcej kojarzyłam, że takie choroby są możliwe. O atakach paniki nigdy nie przeczytałam ani słowa.

Zaspałam do pracy. Gdy po 5 godzinach snu zadzwonił budzik to nawet go nie słyszałam. Zerwałam się z łóżka na równe nogi i pobiegłam do łazienki. Włosy zebrałam w kitkę, umyłam zęby, zrobiłam szybki make-up i wybiegłam z domu. Mieszałam bardzo blisko, bo 2 kilometry od mojego miejsca pracy. Szybkim krokiem docierałam tam w niecałe 15 minut. Tego dnia dotarłam w niecałe 10 minut i po drodze zdążyłam wypalić papieroska. Wpadłam za bar, zrobiłam sobie mocną czarną kawę i w trakcie przebierania się w strój firmowy wypiłam ją w szatni. Przechodząc przez restauracyjne zaplecze poprosiłam szefa kuchni, żeby przygotował mi śniadanie. Nie zdążyłam nic zjeść zanim wyszłam z domu, ale kawa zabiła mój pierwszy głód. W międzyczasie udałam się na górne piętro, żeby sprawdzić stan przygotowania restauracji na obiad dla większej grupy osób, która była zarezerwowana na ten dzień.

Wbiegłam po schodach, postawiłam dwa kroki i nagle poczułam się dziwnie…Złapałam się mocno barierki, bo miałam zawroty głowy i na chwiejnych nogach zrobiłam kolejnych kilka kroków, aby oddalić się od schodów. Usiadłam na podłodze. Serce zaczęło mi walić jak szalone. Było mi bardzo gorąco, ale ręce miałam lodowate. Odczuwałam mrowienie wokół ust i na opuszkach palców. Byłam tak przestraszona, że nie mogłam wymówić ani słowa. Krzyczałam i wołałam o pomoc, ale z moich ust nie wydobywał się żaden dźwięk.

W końcu po kilkunastu minutach pojawił się na górze jeden ze współpracowników o imieniu Jari. Zobaczył, że siedzę skulona na podłodze więc od razu chwycił za telefon i zadzwonił po karetkę.

– Halo! Proszę przysłać ambulans! Moja koleżanka siedzi na podłodze i się trzęsie.

– Pojazd jest już w drodze. Co się dzieje?

– Sabina, co się dzieje? Co Cię boli?

Położyłam rękę na klatce piersiowej, bo chciałam podkreślić, że coś się dzieje z moim sercem. Próbowałam coś powiedzieć, ale ze strachu nie mogłam.

– yyyyy Zawał, chyba mam zawał (wymamrotałam)

– Koleżanka ma zawał. Jesteśmy na górnym piętrze. Szybko!

Nie minęło 5 minut, a pracownik służby zdrowia znosił mnie na rękach do karetki. W karetce zrobiono mi jakieś tam wstępne badania, a w szpitalu kolejne. Lekarz oświadczył mi, że moje wyniki są w porządku.

– Miała Pani atak paniki, a nie zawał.

– Panie doktorze, a co to jest atak paniki? Czy to jest niebezpieczne? Skąd to się u licha wzięło? Czy to może się powtórzyć?

I tak właśnie zaczęła się moja przygoda z nerwicą lękową. Wtedy jeszcze kompletnie nie wiedziałam od czego zacząć walkę z atakami paniki oraz jak poradzić sobie z tymi okropnymi objawamiPotem miałam jeszcze tysiące ataków. Kilkanaście razy dziennie stawałam z lękiem twarzą w twarz i z niepokojem wyczekiwałam kolejnego ataku. W sumie, gdy teraz myślę o skokach ze spadochronem to nie robią na mnie wrażenia 🙂 Gdybym wtedy wiedziała, że atak paniki to nawyk i że można go pokonać innym nawykiem to zaoszczędziłabym sobie kilka zmarnowanych lat życia. Niestety nikt mi nie powiedział jak pozbyć się ataków paniki, nie wskazał metod leczenia ataków paniki, jak sobie poradzić z atakiem lęku i że to co przeżywam to zwyczajne objawy nerwicy lękowej. Jedyne co usłyszałam to, że mam się wyluzować i głęboko oddychać do papierowej torby 🙂 🙂

Ataki paniki teoretycznie pojawiają się z nagle i bez wyraźnego powodu. Gdy z dzisiejszej perspektywy przyglądam się tej historii dokładnie to pamiętam, że kilka razy na przestrzeni roku miałam takie dziwne głuche tąpnięcia w sercu połączone z zatkanymi uszami i chwilowym  uczuciem dezorientacji. Za każdym razem myślałam, że jest to wina kaca po poprzedniej imprezie więc nie zwracałam na to większej uwagi. Teraz myślę, że to były takie mini „ataczki paliptacji”. Już wtedy adrenalina dawała o sobie znać.

Typowe objawy ataku paniki to:

– gwałtowny lęk

– drętwienie rąk i nóg

– kolana jak z waty

– płytki oddech

– palpitacje serca

– dreszcze i poty

– uderzenia gorąca i zimna

– uczucie derealizacji

– obawa przed utratą kontroli nad sobą

– obawa przed chorobą psychiczną

– obawa przed śmiercią

– powiększone źrenice

– hiperwentylacja

– nudności

– bladość

– bóle w klatce piersiowej oraz w okolicach brzucha

– widzenie w dziwnych kolorach lub zaburzenia wzroku

– wytężony słuch

– toksyczne, katastroficzne myślenie

– bezsenność

– uczucie ogromnego zmęczenia

U mnie panika zaczęłam się nagle, stopniowo narastała i w ciągu kilkunastu minut osiągnęła apogeum. Całość trwała może z 2 godziny. W karetce dali mi jakieś leki, bo płakałam z przerażenia więc od razu poczułam się lepiej. Wystąpiło u mnie kilka objawów nerwicy lękowej, a nie wszystkie. Reszta dopadła mnie na przestrzeni kolejnych miesięcy. Po pierwszym ataki paniki miałam „lęk przed lękiem” (obawy, że atak paniki może się powtórzyć) no i oczywiście pojawiła się agorafobia, depresja i hipochondria. Schudłam, prawie wyłysiałam, oszalały mi hormony więc na twarzy miałam alergie, wypryski oraz inne cuda wianki więc w zasadzie moje obawy o własne zdrowie były uzasadnione. Cały czas odczuwałam ogromne zmęczenie i czułam się bardzo, bardzo „licha”. Miałam wrażenie, że jak wiatr zawieje to mnie zdmuchnie.

Jestem ciekawa jak to było u Was? Widzicie jakieś podobieństwa w odniesieniu do mojego przypadku?

Dodaj komentarz

 

34 komentarze

14/06/17 19:21

Tak się zastanawiam, czy nerwica i depresja zawsze idą w parze? Czy po jakimś czasie walkibz nerwica depresja dopiero może się pojawić ?Czy Np po wyleczeniu nerwicy depresja może pozostać ?

14/06/17 20:41

Jak się weźmie za lęki jak trzeba to nic nie zostanie 😉

14/06/17 22:18

U mnie nerwica i depresja pojawiły się w parze :/

14/06/17 19:34

Ja w wieku 14 lat dostałam pierwszego ataku paniki. Siedziałam sobie spokojnie w łóżku i nagle z każdą sekundą coraz ciężej łapałam oddech. Wtedy włączyła mi się panika i pamiętam dokładnie jak wstałam i miałam taki okropny lęk przed śmiercią. Spociłam się, miałam dreszcze, serce waliło jak oszalałe, cała byłam zesztywniała. Chodziłam co kilka minut do łazienki i jak wracałam to nie mogłam utrzymać się na nogach. Potem usiadłam i już tylko nogi mi się bardzo trzęsły, nie mogłam ich opanować. Po 20 min przeszło. Na drugi dzień to samo i tak parę razy miałam podobne ataki. Obecnie od dwóch lat mam jedną wielką przeplatankę objawów, hipochondrię w kolosalnych rozmiarach, różne fobie. Kilka tygodni temu miałam np. atak paniki na lekcji i straciłam czucie w rękach, ze strachu przed odpowiedzią. Ale walczę z tym wszystkim, nie dam się tak łatwo. Już tyle razy miałam lepsze, wspaniałe dni, były też te gorsze, ale to nic. 🙂

14/06/17 22:10

Super opisane Sabrynka a jak zaczęłaś walkę. U mnie ataki to walące serce i gonitwa,myśli tych złych oczywiście nie daje się wychodzę naprzeciw choć łatwo nie jest ale nie dam się.

14/06/17 22:26

U mnie była to znacznie dłuższa historia :/. I dopiero po wielu miesiacach padało, że to może depresja, nerwica.

15/06/17 12:15

Ja chyba nie chcę wspominać mojego pierwszego ataku. Było to z 6 lat temu i w panice pojechałam na nocną pomoc medyczną. Dostalam leki na uspokojenie, jak się potem okazalo końską dawkę bo spalam po nich 15 h. Rano czulam się tragiczne i do pracy nie byłam w stanie iść.
I tak zaczęła się moja cudowna przygoda……😉

18/06/17 15:32

Hej,dziewczynki czy przy nerwicy ma się mrowienie ciała? Tak pojawia się w każdym miejscu takie ukucie i przechodzi na pewien czas i wraca.Bylam z koleżanką na Sorze.. bo jej się coś stało z okiem.. I gdy siedziałam tam i widziałam tych biednych ludzi to mi się słabo robiło.. I dostawałam tam szału. I właśnie zaczęło mi mrowic reka. Potem czułam to jako jednorazowe ukucie na nogach,palcach,dłoni.

19/06/17 08:40

Też tego jestem ciekawa, bo też tak czasami mam. Biorę magnez i potas ale drętwienie i mrowienie się powtarza.

19/06/17 14:28

No właśnie nie wiem o co chodzi.. czy to od nerwicy czy od kręgosłupa. Ale mam mrowienie w ręce i chodzi po mnie jak mrówki. 🙄 i w różnych miejscach się pojawia.

19/06/17 21:34

Właśnie nie wiem od czego to jest. Takie kłucie ciała.Czy to od nerwicy,czy brak witamin czy od kręgosłupa. To tak jak by nerwy. JUŻ się boję bo czytałam o SM i tam pojawia się takie kłucie ciała i tak samo przy Boleriozie.. Ale mi się to zaczęło dziad dwa dni temu po nerwach które przeszłam.

20/06/17 06:55

Luśka czytałaś wpis dlaczego panikowicz nie powinien czytać Internetu? Za każdym razem jak wygooglujesz swoje objawy to znajdziesz tysiące chorób u siebie. Postaraj się tego nie robić. Wszelkie kłócia mogą być spowodowane nadwyżką adrenaliny – ja też to miałam. Jak mnie nie bolało w boku, to w plecach, to pod pachą i tak cały czas.

20/06/17 11:17

Hej,Sabi. No mam klucia ale akurat one się nie wzieły od czytania w Internecie o chorobach.Bylam z koleżanką na SORZE. I tak się zaczęłam stresować tymi ludźmi którzy siedzą tam i jednemu to jest drugiemu to.. że zaczęło mi się niedobrze robić. Na drugi dzień poczulam takie igielki w ciele.. wiem,że mam kręg przesunięty i może uciekać na nerwy i powodować kłucie. Ale też czytałam o Nerwicy,że mogą się pojawić takie kucia w całym ciele jak by ktoś igielki wbijal Ci no i wiele innych schorzeń może to powodować..

20/06/17 11:21

Czytałam u Ciebie na blogu i staram się tego nie robić.. bo wiem,że to źle działa na nas.Ale jeśli nie czytałam a mam objawy to zaczęłam się stresować.. I zaczęłam czytać. Jest 1000 przyczyn.Ale się pytam was i Ciebie czy miałaś takie klucia w ciele.Tak co jakiś czas w różnych miejscach. W sumie jestem na wakacjach i może relaks mi potrzebny.
I przejdzie samo. A jak nie to myślę o Neurologu.

19/06/17 16:15

Nie pamiętam dokładnie swojego pierwszego ataku.wczoraj mi sie przypomnialo, że jako dziecko dostalam dusznosci oglądając jakiś straszny film. Tata mnie wyniósł na balkon. Może to wtedy? Potem seria badań jak to rodzice zamartwiali się co mi jest ale nic niewyszło. Potem zaczęłam się bać jak urodził się syn. Oczywiście normalnie z domu nie wyszłam tylko szukałam kogoś kto zastąpi mnie w spacerach zakupach i innych rzeczach. Leki postawiły mnie na nogi. Potem długo brałam, Potem wyjazd do Londynu, tam 2 lata super bez leków. Po powrocie znowu leki, od października nic nie biorę bo staramy się o dziecko. Raz jest lepiej raz gorzej. A stres powoduje, że z ciąży nici. Błędne Koło czy jak? Jestem leniwa, wiem o tym, to moja winą , że nadal mam ataki. Kolejna sprawa że rok temu sąsiad z klatki obok zacpal sie i znalazła go narzeczona, która narobila takiego wrzasku, ze ja do dziś mam ten krzyk w uszach. Tego dnia zostałam też sama na tydzień w domu. Spotegowalo to mój lęk do kwadratu. Tego dnia wracając autem do domu, roztrzeslo mnie strasznie mimo branych wtedy lęków. Chyba to cała historia. Muszę więcej ćwiczyć.

19/06/17 17:19

Ojej, sąsiadka dała popalić.

20/06/17 10:47

Ja od wczoraj mam jakieś apogeum objawów. Nie umiem powstrzymać toksycznych myśli. Błędne koło lęku przed lękiem. Moje racjonalne tłumaczenia nie pomagają. Jestem jednym słowem w szponach strachu 🙁 staram się racjonalizować, ale nie działa…atak paniki trwa tak jakby cały czas- dzień i noc. Czy ktoś doradzi jak przerwać tą pętlę strachu? 🙁

20/06/17 12:10
21/06/17 11:56

Pani Sabino, a jak pozbyć się uciążliwej myśli, że zrobię krzywdę swojemu dziecku? Mam panikę na samą myśl jak muszę wracać do domu… nie umiem przerwać tej myśli…próbuje racjonalizować, ale słabo mi to wychodzi…mam wrażenie że już już tracę panowanie nad sobą 🙁

21/06/17 20:00

Sabcia, potrenuj trochę z ćwiczeniami z bloga. Jak zaczyna się natłok czarnych myśli to ciężko w tym danym momencie je zatrzymać. To tak jakby ktoś powiedział do lwa w ataku -weź się wyluzuj. Trzeba działać wcześniej. Tu na blogu są też inne mamy i miały te same toksyczne myśli. Nic nigdy im się nie stało.

21/06/17 21:05

Hej,Sabi a jak mam to zrobić żebym na wakacjach się relaksowala a nie myślała o gluootach i nakrecala się.

20/06/17 16:47

Hej,Dziewczyny. Mam jeszcze jedno pytanie.Gdy sobie pomyślicie ile straciłyście nerwow i tracicie. Boicie się o zawał serca ? Czy raczej nie ? Bo mam strach,że serce mi stanie od nerwow.Nie wiem jak sobie z tym radzić.I jak przestać się tym nakręcić.

22/06/17 10:15

Cześć,

czytam Twojego bloga już od jakiegoś czasu i pewnie jak większości tutaj, samo czytanie łagodzi objawy lęku i i łatwiej sobie poradzić z objawami paniki.
Od paru dni jest mi dużo lepiej i dzisiaj ni stąd ni zowąd, poczułam takie tąpnięcie w sercu, jakby zapadanie, implozję, po czym czuję teraz serce, puls przyspieszył i mam lekki niepokój. Proszę o informację czy Tobie, czy komuś z forum zdarzały się takie tąpnięcia nagle.

Z góry dziękuję za odpowiedź 🙂

22/06/17 17:21

Tak, zdarzyło mi się wielokrotnie to samo.

23/06/17 06:44

Serdecznie dziękuję za odpowiedź.

25/06/17 01:58

Ja dzisiaj miałem atak, po bardzo długiej przerwie(około 3 miesiące). Już myślałem, że jest git. I był to jeden z najgorszych, taki jak za pierwszym razem . Mam nadzieje, że to był taki akcent na koniec, taka kropka na koniec zdania.

Pozdrawiam

25/06/17 14:47

Rafał oby. Czasami się zastanawiam skąd nagle te kroki w tył :/.Właśnie ledwo wróciłam ze sklepu, który mam prawie pod domem .

02/07/17 14:46

Ja mam lęk przed lekami.. biorę leki na depresje i jak mam zmianę leków strasznie się boję skutków ubocznych. . A lekarz mi powiedział ze bez leków narazie nie da rady.. strasznie przytulam po tych lekach .. zmieniam teraz na inne i.wieczorem jak wezmę ti.strasznie się boję .. staram.się myśleć racjonalnie ale nie zawsze wychodzi

02/07/17 15:33

Mi też tak lekarz powiedział. I też miałam depresję. A pokonałam lęk bez leków. Wierzę w Ciebie mocno! Trzymaj się dzielnie. Mam nadzieję że znajdziesz dla siebie jakieś inspiracje na blogu.

12/07/17 23:32

Witam . Całkiem przypadkiem trafiłam na tę stronę. Przeczytałam wasze wpisy i rozumiem przez co przechodzicie . Moj pierwszy atak paniki pojawił się 7 lat temu . To był koszmar ! Wezwałam sama pogotowie bo nie wiedziałam co się ze mną dzieje . Moje ciało całe zdrętwiało problemy z oddechem serce waliło mówie „umieram ” . Przyjechali podali leki uspokajające j gak zaczeła się moja historia z nerwica lękową . Rok czasu brałam leki nawet przepisywane miałam psychotropy .Nie potrafiłam sobie poradzić sama ze swoim stanem.. Nakręcałam się wszystkim . Strach przed wyjściem z domu , ograniczyłam znajomości moj azyl był w domu . W nim czułam się bezpieczna . Najgorsze było to że nikt mnie nie rozumiał śmiali się że jestem hipohondryczką. A ja walczyłam kazdego dnia mając wtedy troje małych dzieci . Zaczęłam szukac forum dla właśnie takich osób i to mi bardzo pomogło ,zrozumiałam że nie jestem sama . Zaczęłam rozumieć tą chorobe ale w między czasie brałam leki . Miałam zakaz czytania ulotek leków ,zero internetu bo każde objawy po przeczytaniu pojawiały się u mnie . Kiedy dopadały mnie czarne myśli zaczynałam sprzątać przy muzyce . Taki miałam na siebie sposób . I tak z czasem udało się zagłuszyć objawy do teraz. Jakieś 2 miesiące temu wróciło ale z mega siłą . Zaczeło się od dretwienia ręki i wpadłam w mega panikę! Walczyłam z nią ale po godzinie tak się rozwineło że pojechałam na SOR .. Miałam takie duszności ze myślałam że się uduszę. Dodam także ze 3 lata temu zdiagnozowano u mnie alergie i astme . Oczywiście nie leczyłam . Znalazłam lekarza bo kolejki były mega . Mówię sobie umre zanim ktoś mnie zbada . Lekarz zabrał mnie do zabiegowego i usłyszałam zróbcie parametry życiowe i się juz całkiem nakręciłam . Zaraz było ekg tabletki welfron co już bylo podejrzane i pobieranie krwi no i poł godzinna inhalacja . Zaczęło puszczać pomału ale tak sie trząsłam jak bym uciekła z jakiegoś odwyku . Nigdy takich silnych objawów nie miałam . Okazało sie że podejrzewali u mnie zawał a saturacje miał tak małą że dziwili się siedze o własnych siłach . po 3 godzinach wróciłam do domu . Tabletki bralam już następnego dnia ..ale było coraz gorzej . Starałam sie przez miesiąc z tym walczyć sama bo przeciez wiedziałam.już wszystko ale niestety . Lekarka rodzinna juz mnie dobrze znała i odrazu zapisala leki rozmawiałam dlaczego znowu wróciło czemu nie daje rady . Ona powiedziała że będę już do końca z tym żyć! Mogę tylko zaleczyć objawy . Fizycznie jestem zdrową kobietą . Dodam także że w wynikach miałam zaniżony potas stąd te drętwienia i uczucie zimna . Byłam u lekarza co tydzień aż było mi wstyd …ale zaczełam ponownie leczenie nerwicy jak i astmy oraz alergi bo kaszel mnie bardzo męczył dusiłam się codziennie co powodowało u mnie panikę . Teraz kiedy biore wszystkie leki mam spokój . Objawy astmy się uspokoiły jak i ataki paniki uśpiłam . Choć minoł miesiac od leczenia to naprawde czuje się bardzo dobrze prowadze normalny tryb życia i jak najmniej myśle o tym cholerstwie ..ale także wiem że jeszcze dużo pracy przedemną . Pozdrawiam cieplutko

13/07/17 07:18

Witaj na Niepanikuj. Mi też tak powiedzieli, ale ja z niczym nie żyje do końca życia. Ja żyję teraz lepiej i wcale nie mam żadnych lęków. Tutaj nie słuchamy co nam mówią inni tylko słuchamy siebie. Trzymaj się dzielnie.

10/10/17 14:19

To ja opiszę swoje początki. Były stopniowe.
Byliśmy z mężem w UK. Zaszłam w ciążę, ale coś było nie tak. Generalnie koniec końców okazało się że ciąza pozamaciczna (po 2 tyg niepewności) leczenie – chemia w zastrzyku i do domu. Bez info o skutkach ubocznych ani o tym co robić jakby coś się działo. To był mój pierwszy strach. Sama (mąż do pracy) w obcym kraju, nie wiedząca nawet jak się wzywa karetkę. Potem druga dwka chemii i poja panika 2 dni potem. Szpital i laparoskopia. Obudziłam się w trakcie wyjmowania rurki z gardła i zemdlałam nie mogąc oddychać. Potem sama w domu, bez info o tym jakie mogą byś powikłania, jak wzywać pomoc…. Pierwsze ataki paniki, gdy nie mogłam oddychać (gardło poranione przez rurkę do do intubacji o czym nikt mi nie powiedział).
Ale najgorsze zaczęło się jak wróciłam do kraju. Ten pierwszy mega atak pamiętam. Byłam u teściów (teściowa ma ataki paniki od kilku lat). Zmieniłam wodę w akwarium (120 litrów) i odkurzyąłm jej całe mieszkanie (4 tyg po laparoskopii) a potem pozwoliłam sobie zmierzyć ciśnienie i puls. Osobie mającej ataki paniki. Teściowa narobiła takiego krzyku że umieram, że do dziś (po 8 latach) to pamiętam. Biorąc pod uwagę wcześniejsze moje przeżycia – przestraszyłąm się bardzo (zamiast sobei zracjonalizować że przeciez takie ciśnienie i puls są normalne po takim wysiłku). Przez następny rok mierzyłąm ciśnienie i puls co 10 min i latałam na SOR….
Niestety teraz znowu mnie dopada i średnio umiem sobie radzić. Teraz lęk mi się przeniósł na córkę…

23/12/17 20:39

Co ile mniej więcej pojawiają się ataki paniki? W sensie, domyślam się, że nieregularnie. Ale czy kilka na tydzień, na dzień, na miesiąc, na rok?

23/12/17 22:29

Zależy u kogo. Niektórzy mają raz na rok a inni 10 dziennie.