Pewnie już zauważyliście, że pasjonuję się metodami treningowymi jednostek specjalnych oraz innych zawodów wymagających ogromnej samodyscypliny. Temat jest mi bliski, bo sama na sobie miałam okazję przetestować, jak bardzo siła nawykowego działania pomaga pozbyć się ataków paniki. Uważam, że metody, które stosują jednostki specjalne można z powodzeniem wprowadzać w przypadku leczenia nerwicy lękowej, stresu i depresji.

Ludzie, którzy nie są w najlepszej kondycji psychicznej mają tendencję do szybkiego poddawania się. I nie ma się co dziwić. Muszą zmagać się z objawami ataków paniki tj. palpitacje serca, kolana jak z waty, ucisk w klatce piersiowej czy zawroty głowy przez 24 godziny na dobę. A to jest ogromnie obciążające zadanie. Dodatkowo biorą na siebie obowiązki prowadzenia domu, wychowywania dzieci, wychowywania męża/żony 😉 zarabiania oraz wiele innych zadań w ogóle nie bacząc na stan swojego zdrowia psychicznego i fizycznego. Nie wspominając już o tym, że często nie wiedzą jak poradzić sobie z atakiem paniki i jak wyleczyć nerwicę lękową.

Jak chcesz wiedzieć jak się czuje osoba zmagająca się z lękiem to wyobraź sobie kogoś, kto ma lęk wysokości, jak skacze 10 razy ze spadochronem z samolotu, a potem musi iść opiekować się dziećmi czy do pracy. W ekstremalnych warunkach trudno jest utrzymać poziom motywacji do działania. Bez szybkich efektów, chęci wprowadzania zmian szybko pójdą siną dal. Ataki paniki to jeszcze bardziej ekstremalne warunki niż skoki ze spadochronem. Bądź tu człowieku zmotywowany jak palpitacje serca nie dają spać 🙂

Przykładowo, gdy chciałam pokonać lęk przez wejściem do sklepu i nie udało mi się 3 razy to popadałam w jeszcze głębszą depresję wmawiając sobie, że nigdy nie pokonam ataków paniki. Nie miałam ochoty na kolejne próby. Musiało minąć wiele dni, żebym ponownie nabrała sił do walki i zrobiła kolejne podejście do pokonywania lęku. Wtedy nie rozumiałam jak działa ten proces i dlaczego tak się dzieje. Dziś już rozumiem i zapewniam Was, że poniższe ćwiczenie pomoże Wam obniżyć poziom lęku do takiego poziomu, że będzie Wam łatwiej stawić mu czoła i przy okazji nie stracić motywacji do działania.

 

Ćwiczenie: Zrób to 84 razy

 

Krok 1

Zastanów się na którą czynnością będziesz pracować. Zanotuj ją w dzienniku panikowicza (taki zeszyt z ćwiczeniami, który warto prowadzić). Czynność ma być w miarę prosta i musi trwać nie więcej niż 10 minut.

Wykup Dostęp Premium i czytaj bez ograniczeń

Odblokuj dostęp premium »

Nielimitowany dostęp do
wszystkich treści na blogu

Koszt 39 pln za miesiąc
(bez umowy na rok)

Dodaj komentarz

16 komentarzy

29/06/17 08:35

Tylko systematyczność i zawzięcie dają efekty:) tak samo jak chce się zostać fachowcem w danej dziedzinie trzeba poświęcić dużo pracy i siły tak samo w walce z ataki są gorsze i lepsze dni 🙂 ale nie można się poddawać bo po pewnym czasie widać światełko w tunelu:)Mój bilans: od stycznia 2017 : lęk zostania w domu , lęk jazdą samochodem(wszystko pieszo) ataki paniki w pracy po 4 razy dziennie- myśli że oszaleję i codzienny natłok myśli- fatalne samopoczucie. Po 2 tygodniach ćwiczeń zaczęłam jeździć autem najpierw z mężem potem sama nie było łatwo ale z czasem przeszło 🙂 Tydzień temu wróciłam z wakacji z Włoch samochodem( stanie w korku 2 godziny – zero odczuć strachu) Ataki w pracy minęły, zostaję sama w domu:) Biegam, ćwiczę dużo czytam i nauczyłam się być wyrozumiałą dla siebie:) Są gorsze dni ale są o 90% lżejsze niż pół roku temu:)

29/06/17 08:46

OOOOOOO! Super! Brawo! Tak trzymać! Stałaś się swoją tajną bronią 🙂

29/06/17 09:04

Sabi chyba na klęczkach pójdę do Częstochowy podziękować, że trafiłam na Nie Pankuj:)))i że w końcu ktoś mi wskazał drogę i wyjaśnił o co kaman 🙂

29/06/17 09:13

Ojej. Moje serce się raduje 🙂 I jak to powiedzieć wszystkim, którzy mają ataki paniki? No jak? 🙂

29/06/17 18:32

Ola gratulacje. Ja już kilka lat jeżdżę autem mając nerwicę i są jeszcze momenty gdzie lęk się pojawia. Więc chyba jestem jakimś ewenementem.

29/06/17 19:04

Ja mam to samo co Ola. 4 miesiące temu zero zostawania samej w domu zero chodzenia na zakupy i kłębek nerów. Teraz dzięki regularnym ćwiczeniom z bloga (mam zeszyt) czuję się wyśmienicie. Zero lęku. Zostaję sama w domu. Nareszcie mogę w spokoju robić sobie babskie spa w domu, a reszte wysłać na dwór.

29/06/17 19:05

Wow! Super i dzięki za feedback.

02/07/17 08:52

KASIK co najbardziej Ci pomogło ?;)

29/06/17 22:48

czy to ćwiczenie można stosować do nauki rzeczy nowych?
np chce podszkolić angielski ale nie mam motywacji a raczej wpojonego nawyku
czy moge robić tak że przez 10 minut nauczę się 4 nowych słowek?
przy 4 próbach to 16 nowych słów.. co myślisz Sabinko?

30/06/17 07:14

Jak najbardziej!

19/07/17 10:33

Ja boję się najbardziej pójść na siłownie na zajęcia grupowe w sensie takim ,że przyspieszone bicie serca połączę z atakiem i będzie klapa.
Chciałabym ponownie zacząć ćwiczyć ale się boję.

19/07/17 10:47

Agnieszka, Ponieważ w Twoim ciele krąży ogromna ilość adrenaliny, odczuwasz przyśpieszony rytm serca. Ćwiczenia fizyczne spalają adrenalinę i pomagają odzyskać jasność myślenia. Proponowałabym jednak zacząć od biegania (min. 45 minut, dzień w dzień, w średnim tempie – tak, aby móc mówić podczas biegania). A siłownię dodać jako hobby, pasję. Na początku wysiłku będziesz odczuwała wzmożone bicie serca, ale jest to zupełnie normalne. Startujesz do ćwiczeń już rozgrzana – to tak jakby biegać zaczął wyścig już w połowie wyścigu gdy jego serce ciało już się rozgrzało. Z każdą minutą jednak będziesz czuła się lepiej i lepiej. Połącz bicie serca z tym, że spalasz adrenalinę i dzięki temu poczujesz się spokojniej. I nie martw się – podczas ataku paniki nic Ci się nie stanie. Nawet gdybyś miała go dostać …skop mu tyłek! Wyśmiej, zaproś na ploteczki i pokaż, że się nie boisz.

19/07/17 10:54

Dziękuję , nie wiem czy dobrze rozumiem najpierw pójść pobiegać na bieżni a po tym na zajęcia? Czy ogólnie zacząć biegać przez 2 tygodnie i dopiero po tym włączyć siłownię ?

19/07/17 11:03

Najpierw postaraj się pobiegać, a jak już poczujesz się lepiej (bo spalisz adrenalinę) to idź na siłownię. Ale wciąż nie przestawaj biegać/spacerować. Siłownia to wspaniałe hobby jednak nie spali adrenaliny. I postaraj się po prostu przetrwać pierwsze kilkanaście minut. Z każdą będzie co raz lepiej. I gwarantuję, że nic Ci się nie stanie od szybkiego bicia serca. Tak zostało zaprojektowane ciało, a serce może bić dużo szybciej.

19/07/17 11:16

Dziękuję Ci bardzo 🙂 tak zrobię. Cel dziś 20 min . A jazda na rowerze też ją spala? chciałabym zacząć jeździć na rowerze dodatkowo.

19/07/17 11:31

Tak, ale jako zapalony sportowiec wiem, że trudno jest utrzymać rytm serca na poziomie 140 bpm na rowerze przez godzinę. Trzeba nieźle drałować. A biegając wystarczy sobie powolutku „truchtać”. Rower przekłada się razy 2. Czyli godzina biegania to jak dwie na rowerze. Zakładając, że na rowerze utrzymujesz przyśpieszony rytm serca w okolicach 140 bpm.