Większość osób nigdy nie słyszała o czymś takim jak atak paniki zanim go dostała. Ja również. Podczas pierwszego ataku paniki zabrała mnie karetka do szpitala, gdzie zrobiono mi różne badania. Po kilku godzinach lekarz oświadczył, że jestem zdrowa i objawy wskazują na to, że miałam atak paniki. W ciągu 3 minut wyjaśnił mi mniej więcej co to jest atak paniki, kazał iść do domu, zalecił dużo odpoczynku i mało stresu. Co zrobiłam po powrocie do domu? Odpaliłam Internet, zaczęłam szukać informacji skąd bierze się nerwica lękowa, jakie są objawy ataków paniki i jak pokonać lęk. Oczywiście większość negatywnych informacji w Internecie to bzdury więc nie mięło kilka godzina jak dorobiłam się kolejnego ataku paniki. Przygotowałam dla Was post w którym opisałam pokrótce jak rozpoznać atak paniki. Mam nadzieję, że zaoszczędzi Wam kilka godzin niepotrzebnego stresu.

Podczas ataku paniki odczuwa się bardzo intensywny i paraliżujący strach, który przychodzi niespodziewanie i nagle. Pojawiają się również objawy fizjologiczne ataków paniki takie jak trudności z oddychaniem, palipate serca, ból w klatce piersiowej, ucisk w żołądku, dreszcze, drgawki, pocenie się, mrowienie w okolicy ust i palców (oraz wiele innych, o których często wspominam na blogu). Objawy ataku paniki kojarzą się z zawałem. Szczególnie palpitacje serca. To przekonanie pogarsza stan osoby, która doświadcza ataku.

Osoba, która jest w trakcie ataku paniki ocenia swoją sytuację jako zagrożenie życia. Jest przekonana, że właśnie umiera. Błędnie kojarzy swoje objawy z zawałem. Nawet lekarz nie jest w stanie przekonać jej, że nic takiego nie będzie miało miejsca. Po wizycie w gabinecie nadal nie do końca wierzy, że to co się przytrafiło ma związek z nerwicą lękową zatem szuka innych przyczyn swojego stanu. Często wykonuje dodatkowe badania np. Holtera , EKG serca, USG serca, badania tarczycy czy badania hormonów. Z badań również nic nie wychodzi, ale komuś kto zmaga się z kolejnymi atakami paniki ciężko uwierzyć w wyniki badań, gdy nadal doświadcza „dziwnych” objawów.

W związku z tym, że osoba zmagająca się z lękiem nie znajduje odpowiedzi na swoją chorobę, nie wie jak pokonać lęk, nie otrzymuje odpowiedniego wsparcia to zaczyna odczuwać lęk przed kolejnym atakiem. Unika sytuacji, które mogą prowokować kolejny epizod nerwicy lękowej. Z czasem sytuacja zaczyna się robić bardzo absurdalna, gdyż nawet samo myślenie o atakach paniki zaczyna powodować, że koło lęku się nakręca, a chory ogranicza swoje życie co raz bardziej. Rezygnuje z pracy, nie wychodzi z domu, boi się zostać samemu, unika tłumów, wysokich pomieszczeń, otwartych przestrzeni oraz wielu innych miejsc w których choćby w malutkim stopniu odczuwa dyskomfort.

Ataki paniki to bardzo nieprzyjemne odczucie. Gorsze niż wyciąganie bandażu po korekcie krzywej przegrody nosowej, zabieg na Laserze Fraxel bez znieczulenia, golenie pach depilatorem i nadepnięcie na gwoździa gołą stopą 🙂 Świadomość, że atak paniki może się wydarzyć ponownie, powoduje ogromny stres. Zatem chory zaczyna czujnie wypatrywać symptomów i zaczyna przypisywać ataki paniki do absolutnie wszystkich wydarzeń w życiu: złej pogody, przeziębienia, pms-u, zmęczenia, przepracowania, odwodnienia, niskiego ciśnienia, wysokiego ciśnienia, upałów, ciasnoty w tramwaju, ciszy w mieszkaniu, parującej wody w wannie, głośno bijących dzwonów w kościele…można by tak bez końca.

Z czasem chory zaczyna myśleć o atakach paniki tak intensywnie, że następuje pewnego rodzaju automatyzacja sposobu myślenia. Każda sytuacja zaczyna rodzić niepokojące myśli. Szybko następuje przyspieszenie bicia serca. W miarę jak lęk narasta (zazwyczaj dzieje się to bardzo gwałtownie), fizyczne symptomy są coraz silniejsze. Serce bije jeszcze szybciej, zaczynamy się pocić, skacze poziom adrenaliny w naszej krwi. To, co dzieje się z organizmem, odbiera jako potwierdzenie początkowych obaw i zaczyna myśleć, że tym razem to już na pewno umrze lub dostanie zawału. Nie potrafi już się uspokoić i powstrzymać napływu objawów. Niepokój przemienia się w myślenie katastroficzne co tylko pogłębia panikę.

Po epizodzie kolejnego ataku paniki zwykle czujemy się zagubieni i przygnębieni. Mamy wrażenie, że nasze życie już zawsze będzie koszmarem i nic więcej nie uda nam się osiągnąć przez nerwicę lękową. Lęk zaczyna nas ograniczać i wydaje nam się, że nie możemy pracować, podróżować, zakładać rodziny, opiekować się dziećmi i po prostu żyć normalnie. Po wybuchu adrenaliny przez chwilę zaczynamy się czuć trochę lepiej po czym znów lęk zaczyna narastać – – koło lęku nakręca się.

Warto wiedzieć, czym jest atak paniki, ponieważ wtedy można odrzucić pojawiające się podejrzenie, że coś złego dzieje się z naszym sercem i ciałem. Wiedząc, czego można się spodziewać, łatwiej będzie się nam uspokoić i zapanować nad swoimi myślami. Leczenie ataków paniki powinno polegać na zapanowaniu nad swoim lękiem, bo to właśnie od lęku przed lękiem wszystko się zaczyna.

Dodaj komentarz

 

41 komentarzy

13/07/17 09:54

Bardz dobrzenapisany artykuł. Widać, że teraz dobrze rozumiesz skąd się biorą napady lęku panicznego.
Dodałabym jeszcze, że każdy człowiek ma swój własny zestaw objawów lękowych – a także różne mogą być ich interpretacje – od wspomnianego w artykule zawału serca, po zemdlenie, napad padaczki, szaleństwo, ślepota, wylew i in.

13/07/17 10:30

Praktyka czyni mistrza 🙂

13/07/17 14:26

Świetny artykuł tylko jeszcze SABINKA przydałby się zapis że przy ataku nic nam się nie stanie 😁

13/07/17 14:28

Nic się nie stanie 🙂

13/07/17 18:22

Mnie parę dni próbuje łapać . Za każdym razem mam inne objawy i w innym miejscu mnie „coś boli”. Ale nie daje się robię swoje. Jutro będzie lepszy dzień ☺

13/07/17 18:25

Super podejście! Skop im tyłek! Pokaż kto tu rządzi! Wybiegaj to 🙂

13/07/17 19:17

☺☺☺

13/07/17 20:23

AGA super ja robię dokładnie to samo mimo że nieraz nie łatwo ale damy radę 😁

13/07/17 20:24

Aga przepraszam że po imieniu.

14/07/17 06:46

U mnie też nie zawsze jest łatwo i czasem mam dość ale trzeba iść do przodu i nie oglądać się za siebie. Damy radę i pokonany to. ☺ Bardzo mi milo i wcale sie nie gniewam ze po imieniu ☺

15/07/17 19:05

Agus ja dziś gorszy dzień w kurza mnie ze czasami we mnie mało optymizmu i siły że się zamartwiam mega dużo po co…. Tak bym chciałam nie mieć tego już wogole mając wspaniałe życie i rodzinę.

15/07/17 20:33

Optymizmu można się nauczyć 🙂 Na blogu jest ćwiczenie o byciu wdzięcznym każdego dnia za jakieś małe rzeczy, które nam się przytrafiają – to właśnie pomaga nauczyć się optymizmu.Warto też poczytać sobie o mindfulness – tu i teraz.

15/07/17 21:23

MARTA też bym chciała by nerwica nigdy nie pojawiła się w moim życiu. Czasami sobie myślę jaka bym wtedy była szczęśliwa. No ale jest jak jest. Kiedyś zadręczałam się tym wszystkim. Non stop w głowie pytania typu dlaczego to mnie spotkało ? Dlaczego miałam takie związki dlaczego jestem sama i ogólnie dlaczego to czy tamto. Szczerze ?.Po tych pytaniach bolała mnie tylko głowa. Chyba zaczęłam uczyć się by żyć tu i teraz co ma być to będzie. Co mogę zmienić to zmienię, a może reszta się ułoży. Teraz marzę tylko o dniu kiedy nerwica stwierdzi, że już nie ma czego u mnie szukać.

16/07/17 13:01

Mnie też wczoraj coś probowalo łapać a dziś rano jak wstałam to mnie trzeslo Ale mimo to pojechałam z rodziną do miasta na zakupy i na szwedy. Nawet nie wiem kiedy mi przeszło. Ale też mam powracające myśli w głowie dlaczego to mnie spotkało i chciałabym aby już mnie zostawilo i poszło sobie .

13/07/17 20:43

A ja zawsze po ataku paniki czuję się dobrze. To znaczy jestem spocona, zmęczona, ale mam takie poczucie radości, że to najgorsze już minęło i chce mi się wszystko robić. Jak mnie łapie kolejny raz to już mam przed oczami ten stan, że on znowu będzie jak atak minie i to mnie trochę pociesza. Chociaż najgorszy jest chyba czas przed atakiem. To czekanie, kiedy wiesz, że to się zbliża, że zaraz uderzy. Ataków paniki w moim życiu było mało, ale zawsze z przytupem. Obecnie walczę z ciągłymi objawami, ale jest chyba coraz lepiej. 🙂

14/07/17 15:34

KASIU
mnie psycholog i artykuły tutaj nauczyły żeby nie czekać na ataki paniki.
jeśli sie czujesz dobrze po to działaj wtedy najwiecej 😉
mnie zawsze po boli mocno głowa.
ja zaczełam jezdzic rowerem
na początku dookoła bloku 90 minut a teraz jestem kilka ulic dalej 😉

15/07/17 10:25

Też tak mam, spacer z psem nawet i godzinę wokół bloku, a potem co raz dalej.

15/07/17 21:37

Racja. 🙂 Też staram się coś robić, jeżdżę rowerem, spaceruję, może uda mi się pojechać na jakiś kilkudniowy wypad. Staram się nie czekać na te złe dni, bo to nie wyjście. Dziękuję Wam 🙂

16/07/17 08:50

Też jak jest dobrze robię jak najwięcej i chcę by to trwało jak najdłużej 🙂

14/07/17 13:44

No dzisiaj gorszy dzien. Atak mnie dopadł pierwszy raz od bardzo dawna w pracy. Uderzenia goraca, rece mi się trzesly, zawroty glowy. Wczoraj trochę stresu, ale potem dzień byl super więc nawet bym nie pomyślała, że atak mnie dopadnie. Czekam na okres więc i dlatego samopoczucie kiepskie. Dziś Sabina poddalam się, wróciłam do domu 😞. Pierwszy raz to zrobiłam. Jestem sama w szoku, ale też nie chciałabym dostać tego okresu bo staramy się o dziecko. Chyba to muszę przełknąć, teraz juz czuję się lepiej, wyspalam się trzeba się jakoś podnieść.

14/07/17 22:26

Staranie się o dziecko to bardzo stresujące zajęcie. Można mieć złe dni. Ważne, by ich nie rozpamiętywać i skupić się na tych dobrych, których masz przecież co raz więcej 🙂

15/07/17 16:04

No ja dziś też średnio bo w nocy atak okropnie zimno dreszcze i serce walące dawno tak nie było i oczywiście dzień średni bo przypomniał się lęk przed nocą czy ta też taka będzie jak poprzednia. Staram się nie dawać ale czasami to nie takie proste.

15/07/17 20:36

Pamiętaj, że za każdym razem jak rozpatrujesz atak paniki (czy był większy, mniejszy, gorszy i czy będzie znowu) to nakręcasz koło lęku. Postaraj się nie czekać na następny. Jak będzie to będzie. Jak nie to nie. Wyjdź mu na przeciw, zacznij atakować pierwsza. W końcu miałaś ich już tyle, że każdy kolejny to już mały pryszcz. Ataki paniki przychodzą tylko do tych, którzy się ich boją.

16/07/17 08:56

Sabi ja muszę jeszcze ogarnąć jakoś poranne samopoczucie bo dosłownie mnie to drażni. Zaraz po przebudzeniu czuję się najgorzej i muszę gdzieś wyjść. Jak uda mi się rano coś załatwić na mieście to jest trochę inaczej. W ciągu dnia im bliżej wieczora to jest lepiej. Doradz coś na to by rano czuć się lepiej ?;). Wstaję i najbardziej bombardują mnie myśli i mam ból mięśni i strasznie trudno mi się ogarnąć :/.

16/07/17 09:12

Najlepsza rada to: grafik dnia! Sama instynktownie na to wpadłaś 🙂 Od samego rana trzeba mieć zajęcie. Człowiek zajęty to człowiek, który nie myśli o tym o czym nie powinien 🙂

16/07/17 13:34

Mi pomogło pozytywne myślenie rano i posiadanie celu , jakiegokolwiek. Zauważ ze szczęśliwi ludzie są bardzo aktywni ! Także spróbujmy być aktywne nie ważne jak się czujemy – to trudne zadanie ale sukcesywnie pomaga ..

16/07/17 17:53

MAGGIE staram się budzić pozytywnie nastawiona do świata choć uwierz mi, że nie jedna osoba na moim miejscu by biadoliła. Ja nawet jak coś jest nie tak to wmawiam sobie, że jest ok. Ale gdzieś tam w serduchu ta cała sytuacja dusi i zmęczenie tym wszystkim daje o sobie znać. Dzięki za wsparcie :*

16/07/17 08:51

Jak długo trzyma Ciebie taki atak?

16/07/17 08:51

MAGDA kobieta która zmaga się z nerwicą i mimo to stara się o dziecko to silna kobieta :). Więc na pewno się nie poddałaś. Z mojej strony szacun dla Ciebie 🙂

17/07/17 12:10

Sabi czytam twojego bloga i mi jest coraz lepiej co czytam to jestem bardziej pozytywna.. mam tam swoje lęki tj. zostawanie w domu samej bo włącza mi się negatywne myślenie ale jakoś próbuje z tym walczyć.. iść właścnie na rower.. albo iść do sąsiadki troche pozawracać jej głowę 🙂 Ale i rowniez wyczytałam,ze lubiałaś sobie zapalić papieroska. I mam pytanie nie miałaś wyrzutów sumienia,ze to robiłaś ?Nie miałaś dobijających myśli,ze Paliłaś i twoje płuca cierpią i,ze mogą być chore? Niestety mam coś takiego.. i nie umiem tego wyrzucić z głowy.. 🙁 Co radzisz ? Jak z tym walczyć ? Bo to są jednak męczące myśli.. hipohondria jest mega męcząca połączona z nerwicą.. w tedy juz wszystko się ma :/

17/07/17 20:35

Super, że wypełniasz swój grafik zajęciami! Jak paliłam to non stop miałam wyrzuty, że się truję i pewnie dostane raka. A Ty palisz i chcesz rzucić?

18/07/17 09:27

Nie ja juz nie palę 1,5 roku. Bo oduczył mnie tego mój chłopak.Mam wyrzuty,że paliłam i dostanę Raka podobnie jak Ty.Myślę jak by tu nie myśleć o przeszłości 🙂

18/07/17 20:59

Ja zrobiłam tak: Zorganizowałam skarbonkę do której wrzucałam co dzień tyle ile miałam wydać na papierosy. Co jakiś czas ją opróżniałam i kupowałam sobie coś dla siebie (m. in. pojechałam na Jamajkę z tych pieniędzy). Miałam wtedy poczucie, że naprwaiam swoje błędy i skupiałam się na skarbonce, a nie na wyrzutach sumienia. Dodatkowo kupowałam oczyszczające suplementy: spirulinę i chlorofil w płynie – tak sobie wmawiałam, że dzięki temu szybciej się pozbędę toksyn. Wtedy tak się wkręciłam w te suplementy, że nie miałam czasu myśleć o raku 🙂 Jak tylko zaczną pojawiać się złe myśli to leć do internetu/książki i zacznij czytać o suplementach.

19/07/17 08:28

Lusia , po 1,5 roku organizm już się zregenerował i będzie tylko lepiej . Pomysl w taki sposób ze super ze udało ci się rzucić ! Ile jest osób które tkwią w nałogu ?

23/07/17 07:30

Dziękuję za dobre Rady dziewczyny 😉Zielona herbata też oczyszcza organizm 😋 ostatnio to przeczytałam może warto pić.. I tak samo picie wody też oczyszcza organizm😊Już nie palę ale że zbieraniem pieniędzy to dobry pomysł.. Bo ja jestem rozrzutna i wiecznie mi brakuje.. Ale obiecałam sobie,że do świnki będę wrzucać coś tam.. żeby pod koniec miesiąca mieć coś jeszcze w kieszeni😋

24/07/17 06:50

Wow, to trzymam kciuki, za wytrwanie w postanowieniu.

19/07/17 14:32

Help, już było dobrze, a wróciło. Chyba jednak wykupię u Ciebie konsultacje, ile tylko potrzeba, bo samo czytanie bloga pomogło na chwilę 🙁 Tylko jutro, jak choć trochę się uspokoję i wrócę do siebie.

A kiedy miałem nawrót? Jak spokojnie jadłem obiad w góralskiej knajpie z narzeczoną. To chore, przecieź to czas relaksu…

Anyway, czy ktoś z Was doświadczył drgawek podczas ataku? Takiej jakby małej epilepsji? Masakra, ile to ścierwo ma objawów ;-;

Pozdrawiam, całuję i kocham, bo podobno miłość i dobro jest lekiem na wszystko 🙂

19/07/17 14:34

Czuję się dziwnie i nierzeczywisto = automatyczny atak paniki. MASAKRA Dobrze, że moja jest w miarę wyrozumiała 🙁

19/07/17 15:07

Nic się nie martw – uczucie odrealnienia to normalka. To tylko nadmiar adrenaliny. Jeśli chcesz sobie doraźnie pomóc – idź na godzinny jogging. Spalisz adrenalinę i odetchniesz. Polecam też ćwiczenia z bloga, aby oduczyć się „nakręcania”.

19/07/17 15:04

Wojtku, zmieniłam troszkę Twój nick – jeśli nie masz nic przeciwko ten jest bardziej przyjazny 🙂 Drgawki podczas ataku są zupełnie normalne – adrenalina buzuje po całym ciele powodując różne sensacje. Ja miałam je często – prawie za każdym razem. Atak paniki podczas relaksu to norma. Wtedy Twój umysł ma czas na analizowanie i zastanawia się skąd bije ten sygnał alarmowy, skoro nie ma zagrożenia. Moja rada- nie czekaj, aż atak przyjdzie tylko sam go atakuj. To Ty tu rządzisz. Wyśmiej go, rób pajace, machaj rękami, podskakuj – nie da się jedocześnie bać i skakać. A ataki paniki to czysta fizjologia – adrenalina, paliptacje i już. Nie ma się czego bać (wiem, wiem łatwo powiedzieć, ale musisz mi troszkę zaufać). Pozdrawiam, całuję! S

06/09/18 21:17

Martwię się, że mam ataki paniki, ale jednak jest coś co poddaje mnie wątpliwością czy to to. Często miałam nagle problem ze złapaniem oddechu, ale szybko przechodziło (wystarczały dwa głębokie wdechy). Miałam także kołatanie serca oraz ból w klatce piersiowej. Jednak nie miałam dosadnych myśli, że czegoś się boję i nie panikowałam ani nie traciłam panowania nad rzeczywistością. Byłam w kardiologa, endokrynologa ale nic nie wyszło. Czy możliwe, że jednak mam napady paniki, ale tylko z tymi objawami co powyżej? Pozdrawiam.