Zapiszę się na studia jak pokonam ataki paniki. Pójdę do pracy jak w końcu objawy nerwicy lękowej ustąpią. A tymczasem, aby pokonać lęk należy zmienić sposób myślenia i po prostu zacząć działać. Innymi słowy nie bój się bać! Kto nie podejmuje ryzyka, żyje w większym lęku niż ten, kto działa nie zważając na własne opory. Jak się okazuje 90 procent naszych obaw nigdy się nie spełnia. Każdy z nas odczuwa lęk. Prawdziwa odwaga polega na stawieniu mu czoła.

Wychodząc poza schematy odczuwasz lęk, gdyż jest on integralną częścią rozwoju. Jego zadaniem jest stanie na straży, aby nic Ci się nie stało. Dlatego, gdy zaczynasz odczuwać dyskomfort, lęk bije na alarm. Powitaj go wtedy z radością, bo przecież i tak wiadomo było, że się zjawi…. Świadczy to tylko o tym, iż wychodzisz poza strefę komfortu w kierunku rozwoju. Podziękuj mu za troskę i zapewnij, że może sobie iść do domu… Ty i tak zrobisz to, co było zamierzone.

Na samym początku, gdy opuszczałam strefę komfortu dostawałam „paraliżu”. Natychmiastowo miałam kolana jak z waty i przyśpieszony rytm serca. Kojarzyłam wtedy te objawy z czymś strasznym…ze śmiercią, chorobą lub zawałem. Teraz kojarzę uczucie dyskomfortu z rozwojem. Jak tylko się pojawia, myślę sobie, że wprowadzam zmiany, które uczynią mnie lepszym człowiekiem.

Jest tylko jeden sposób na pozbycie się lęku. Zacznij działać! Pamiętaj, że im więcej razy się wycofasz tym trudniejszy będzie następny krok. Przecież i tak zwykle okazuje się, że Twoje obawy były niedorzeczne i większość z nich się nie sprawdziła. Nie zmagasz się z atakami paniki dlatego, że faktycznie nie jesteś w stanie czegoś zrobić, np. pójść na studia czy pracować. Zmagasz się z atakami paniki, bo nakręcasz się czarnymi myślami i wydaje Ci się, że rozpoczęcie stadiów jest niemożliwe.

Spędziłam wiele godzin na rozpaczaniu, że nie jestem w stanie zrobić prawo jazdy czy zapisać się do szkoły. Płakałam, tupałam i wmawiałam sobie, że z tymi zawrotami głowy, kolanami jak z waty i napadami lęku, nie dam rady iść do szkoły. Tymczasem, gdy tylko zapisałam się na studia, poczułam ogromną ulgę i miałam wrażenie, że moje życie wraca na właściwy tor. Czy nie miałam ataku paniki na auli? Pewnie, że miałam! Ale wiedziałam, że pojawia się u mnie, ponieważ jestem poza strefą komfortu i wcale się go nie bałam. Wtedy już wiedziałam jak pokonać napad lęku i tak też właśnie robiłam. W ciągu 3 minut było po sprawie, a ja z przyjemnością dalej słuchałam wykładu.

Zapomnij o stawianiu sobie warunków. Zacznę pracować, jak lepiej się poczuję. Pójdę na studia jak nabiorę pewności siebie. Zacznę biegać jak zrzucę parę kilo. Nauczę się jeździć autem jak trochę o tym poczytam. Takim sposobem wpadasz w błędne koło lęku. Wmawiasz sobie, że jesteś do bani i żeby być lepszym musisz się przygotować. A przecież to właśnie podjęcie aktywności pozwala poczuć się lepiej i dodaje sił do pojęcia kolejnego działania.

Każdy z nas odczuwa lęk. I każdy ma swoje granice. Nie warto porównywać się do innych, gdyż granice mogą się różnić. Nie podejmując działania, będziesz tkwić w jeszcze większym lęku.

Wynika to z poczucia bezradności i tego, że nasz organizm został zaprogramowany na ciągły rozwój.  Zatem nie zważaj na własne opory i zrób sobie przysługę podejmując ryzyko już dziś. Najpierw będzie burza, ale później wyjdzie tęcza.

Gdy zrozumiesz, że to właśnie pokonywanie lęków daje Ci siłę i wiarę w siebie, nie będziesz mógł przestać. Wkroczysz na drogę do samorozwoju, a wtedy świat stanie przed Tobą otworem i wszystko stanie się możliwe. Ja dziś studia mam za sobą, prawo jazdy w portfelu, zawalczyłam o wymarzoną pracę (i to taką jaką lubię), otworzyłam własną firmę i prawdopodobnie przekroczyłam własne granice lęku jakiś milion razy od czasu, gdy zmagałam się z atakami paniki. Musisz mi uwierzyć na słowo. Zmagasz się z atakami paniki, bo jesteś w stanie funkcjonować zupełnie normalnie, a swoim negatywnym myśleniem (wynikającym z obawy przed kolejnym atakiem) sam siebie przekonujesz, że tak nie jest.

Jakie są Twoje ograniczenia?

Niepanikuj trzyma za Ciebie kciuki! <3<3<3

 

 

 

Dodaj komentarz

58 komentarzy

03/08/17 07:34

Tak tak tak! Trzeba zaakceptować lęk , tak głęboko , poczuć to w trzewiach ze to tylko lęk , ze najwyżej pójdę kolejny raz do toalety albo zakręci mi się w głowie . Przecież to zawsze przechodzi 🙂

03/08/17 07:46

Zawsze 🙂

03/08/17 10:38

Ja podejmuję wyzwania ale drażni mnie to, że chwilę po jest fajnie, a potem znowu osłabienie, lęk itp. Druga sprawa to u mnie jest przez cały dzień uczucie osłabienia i strach, że zaraz padnę. Czuję jak mnie gniecie i gada nie idź na dwór nie idź się myć itp. A ja i tak swoje. Często lęk każe uciekać z wanny więc ja jeszcze sobie biorę peeling i tak sobie siedzę. Kiedy to dziadostwo przejdzie.

03/08/17 11:23

Ania, mam wrażenie, że u Ciebie to raczej kwestia stabilizacji życia niż ataków paniki. Skoro u Ciebie kiepsko na każdym poziomie życia to nie ma się co dziwić, że lęk Ciebie nadchodzi. Ja bym raczej pracowała nad tym, żeby znaleźć pracę (czemu nie możesz pracować?), drugą połowę (próbowałaś randki internetowe?) i usamodzielnić się. Myślę, że to jest Twoje źródło lęku.

03/08/17 12:24

Sabi ja dzięki tobie mam większość świadomość i mniej się boję nie ograniczam się wcale ale nie ukrywam ciężko czasami być dzielnym szczególnie z lękami

03/08/17 14:55

Praktyka. Głowa do góry z czasem będzie lepiej:)

03/08/17 18:18

No od soboty urlopik oczywiście lęk jest ale Nie należy się go bać marzę o pięknych chwilach

03/08/17 14:53

Co do pracy to szukałam jej jeszcze jak z kimś byłam i mieszkałam w innej miejscowości. W mojej wiosce o pracę słabo, a dojeżdżać dalej nie wyobrażam siebie. Szczególnie teraz. Co do faceta to od dobrych kilku lat jestem na takim portalu he he. Wbrew pozorom nie jestem bierna ale i tak dupa. Tak jak napisałaś na każdym poziomie zero.

04/08/17 07:09

A je myślałaś o wyjeździe do większego miasta, wynajęciu pokoju i znalezieniu pracy ? Teraz każde ręce są potrzebne 🙂

05/08/17 11:37

Ania, pisałaś kiedyś, że lubisz jeździć autem. Zatem może warto na razie spróbować dojazdów? Może jakieś pół etatu? Tak, żeby po prostu wyjść z domu? Może wolontariat? Czy w Twojej miejscowości nie ma jakiejś fundacji – często przy Kościołach są takie 😉 albo jakiegoś MOPS-U? Ja zaczynałam swoją ścieżkę kariery właśnie w takiej fundacji. Pomagaliśmy ludziom biednym, organizowaliśmy im pracę, zajęcia, obsługa banku żywnosci. Bardzo podniosło to moje poczucie wlasnek wartości. Polecam 😊 zawsze jest to krok do przodu 😊 ja ściągnęłam dziś audiobooka – Obudź w sobie olbrzyma! Wybieram się na mega długaśny spacer! Lęku drżyj! Nadciągam w dobrym humorze! 😊

05/08/17 19:21

KAROLINA dojazdy autem są nieopłacalne nie wiem ile bym musiała zarabiać, a u mnie nie zarabia się aż tyle. Fundacji u mnie brak. Moje poczucie wartości jeśli chodzi o pomoc innym jest bardzo wysokie bo od zawsze to robię. Po prostu mam dobre serducho ; )

05/08/17 20:41

Aniu, napiszę Ci jak było ze mną. Na początku swojej drogi zawodowej było mi bardzo ciężko. Skończyłam artystyczny kierunek i w mojej małej miejscowości znalezienie pracy w tej dziedzinie jest nikłe 😊 na początku był bunt, że tak to wygląda, kolejno rezygnacja, ogromny smutek. Jednakże wiedziałam, że jak się poddam na starcie to przepadnę. Stąd wolontariat i 3-miesięczna praca za darmo. Tylko dlatego, żeby wyjść naprzeciw szansom, których nie spotkam siedzac w domu 😊 Po tym czasie pojawiła się propozycja pracy, ale 24 km od domu. Miałam samochód, ale koszty dojazdów przewyższały zarobki 😊 pożyczyłam pieniądze i założyłam instalację LPG- nie wiem czy to poprawny termin. Pożyczkę splacałam ok.pół roku 😊 zarobki marne, ale było to nic, bo spotykałam się z ludźmi, uczyłam nowych rzeczy. Z czasem pojawiły się szkolenia, możliwość rozwoju. Mimo tego, że zarobki nie wzrastały moja praca sprawiała mi tyle przyjemności, że była to najlepsza rekompensata. Dziś pracuję w trzeciej z kolei pracy. Wybieram różne – żeby się rozwijać. Naukę z każdej wykorzystuję do rozwoju swojej firmy nad którą pracuję od roku. Dziś jest równy rok 😊 zrobiłam bilans. Podliczyłam wpływy i wydatki. Na czysto mam 60 zł, dwa komputery, stronę www, kilku zadowolonych klientów 😊 reszta poszła na szkolenia, promocję, reklamę, obsługę IT, księgowość, podatki i bieżące wydatki związane z funkcjonowaniem firmy- a jest ich cała masa 😊 mimo to- uważam to za swój ogromny sukces. Nie chcę się przechwalać, bo daleko mi do tego. Borykam się z atakami paniki, lękiem długofalowym, ale każdego dnia ogromnie walczę- o siebie i swoje marzenia. Wierz mi- wyjście z domu i realizacja krok po kroku swoich zawodowych planów to ratunek. Z czasem pojawi się też miłość, bo będzie ku temu pewnie nie jedna okazja. Trzymam kciuki za Ciebie. Pozdrawiam ciepło 😚

05/08/17 21:34

Karolina ❤️❤️

03/08/17 10:46

Jak czyta się takie posty to wszystko wydaje się takie łatwe :). Ma się ochotę wyjść i skakać z radości :). Fakt coś jest z tym przekraczaniem granicy lęku :). U mnie np była to jazda autem. Nie mając nerwicy bałam się jeździć po mieście, a w największe ataki odważyłam się jeździć sama po Lublinie.

03/08/17 14:15

Ja czułam lek przed wyjściem do pracy i z powrotem do domu ale mimo że mnie trzeslo szłam na siłę i przewalczylam to i teraz jest normalnie . Czasem mam jeszze objawy smoatyczne Ale już coraz mniej . ☺

04/08/17 07:07

AGA fajnie, że Ci przeszło. Ja jak pracowałam to każdego dnia walka. Dałam sobie wtedy rok na wyzdrowienie i niestety ale nie wyzdrowiałam ba nawet ostatniego dnia nie byłam w pracy tak mnie ubiło. Dzisiaj też źle się czuję, a było już znacznie lepiej.

04/08/17 10:23

Będzie dobrze ☺trzeba myśleć pozytywnie. Mój mąż jest dla mnie ogromnym wsparciem. I jak widzi że źle.się czuję to bierze mnie w obroty i nie pozwala sie zamartwiac. wierzę że mam wszystkim uda się wyzdrowiec i zapomnieć ☺

04/08/17 11:27

Ja dziś lęk niesamowity aż się zapadam , bo ostatnie dni bardzo dużo robię i wiem już ze moje zródełko nie ma tyle wody i stąd ten efekt.
ale ale….cały czas racjonalizuję że to tylko lęk i jak nie dodam kolejnego to minie i myślę o fajnych rzeczach.
Sabi dodaj mi odwagi troszkę :**

04/08/17 11:33

Dużo zajęć w taką pogodę potrafi dobić nawet wielbłąda 🙂 a jak możesz choć troszkę doładować źródełko? Ja np. zakładam rolki albo idę na spacer do lasu. A Tobie co w duszy gra?

04/08/17 11:40

doładowuję za twoimi radami , ostatnio pokochałam basen a on mnie:)
dużo zajęć takich zwalczających lęk…dlatego organizm szaleje i próbuje nie odpuszczac i atakuje ze zdwojoną siła
a ja powoli i konsekwentnie do przodu , dziś rolki albo basen na pewno! 🙂
i cały czas racjonalizacja i troszkę lepiej jakby 🙂

04/08/17 14:04

Do lasu w taką pogodę ?:). Podziwiam 🙂

05/08/17 08:53

Przecież pogoda jest boska :). Piękne ciepłe letnie wieczory /)

05/08/17 19:21

Piękna ale mega duszno 😉

04/08/17 11:44

U mnie też dziś bez szału. Pogoda daje się we znaki. Nie mogłam w nocy spać, bo po osiedlu złodzieje grasują 🙁
A jeszcze mnie coś w klatce w mostku kłuje 🙁

04/08/17 15:07

Mi w bólach w klatce piersiowej głębokie przeponowe oddechy pomagają

04/08/17 21:01

ANIU jak czytam Twoje komentarze to mam wrażenie ze jesteś pesymistycznie nastawiona
Mam lęki a raczej miałam od listopada
Nikt mnie nie rozumiał a ja płakałam
Masz sile przeczytać ta notatke
Masz sile napisać komentarz
Masz sile trwać w tym lęku tyle czasu
To musisz mieć sile spróbować
Ja jestem sama w dużym mieście
Rodzice są na drugim końcu polski
Znajomi nie maja czasu albo posypały się znajomosci
Mam i pewnie ty tez masz mnóstwo marzeń
I w pewnym momencie powiedziałam sobie
Ze albo umrę albo się przewroce albo to zrobię. Bo nikt za mnie nie zrobi nic.. ludzie idą do przodu a ja mam stac w miejscu?! No nieeee!
Jechałam do Sabiny na spotkanie i było mi gorąco ale byłam naładowana energia
Wracałam i byłam zmęczona napięciem
Ale idę .. nie ostro nie bez lęków.. poprostu idę ..
Wcześniej zamawiałam tabletki na ból głowy przez internet bo bałam się wyjść z domu
Marzyłam o rowerze
Teraz jeżdżę rowerem codziennie 90 miniut
Kolejne marzenie czyli jazda autem
Sama marne szanse ale zapisałam się na jazdy doszkalające
Wiem ze będzie mi się kręcić w głowie wiem ze będę o tym myśleć
Ale powiem inatruktorowi żartem ze dawno nie jeździłam i się stresuje
To rozładuje napięcie 🙂
Umrzesz tylko jak nie spróbujesz .. powoli będzie umierał Twój rozwój i pewność siebie i wtedy będzie problem ..
przeprowadź się do większego miasta
Zapraszam do Warszawy.. kolejnym moim etapem jest squash wiec może zapiszemy się razem? 🙂
Tez nie mam chłopaka i nadal boje się galerii handlowych ale wiem ze to przejściowy stan
Jak czasami leze przed snem i myśle jak było w listopadzie to sama się śmieje 🙂
Wyobraź sobie ze jesteś sama na świecie i świat jest tylko Twój i kiedy masz atak to zatrzymaj się zjedz cukierka albo zaśpiewaj coś.. 🙂
A jak dzień zaliczysz na sukces to zrob sobie nagrodę 🙂
Zjedz ciasto, idź na solarium (pokonałam dzięki temu lęk temperatury, opalilłam się i pośpiewałam w kabinie)
Opisuj emocje i wszystko w zeszycie, kto wie może tak właśnie powstanie Twoja pierwsza książka? 😃

05/08/17 11:30

PAULA niestety mylisz się co do mnie w kwestii mojego pesymizmu :). Jestem zwariowaną, szaloną kobietą i potwierdzą to osoby, które mnie znają :). To ja dla innych widzę szklankę do połowy pełną itp. Mój pesymizm jeśli już dotyczy tylko mojego zdrowia ale i tak uwierz, że w życiu codziennym często nikt mnie nie podejrzewa, że właśnie boli mnie głowa, żołądek czy serce. Co do solarium to nigdy nie byłam i nigdy się tam nie wybiorę bo nie jest mi to do szczęścia potrzebne. Słońca też unikam ze względu na bardzo dużą ilość pieprzyków. Sporo mam już też usuniętych bo były zagrożeniem. Lubię Wasze rady, lubię jak czasami na mnie krzyczycie bo to też działa motywujaco ale nie oceniajcie kogoś jeśli go nie znacie, a tym bardziej nie wiedząc jaką drogę przeszedł. Co do zeszytów to mam już ich sporo jeszcze nawet za czasów chodzenia na psychoterapię bo w sumie spędziłam na niej 3 lata. Mieszkasz w mieście więc masz więcej możliwości. Krócej walczysz więc jesteś mniej zmęczona. Pozdrawiam.

05/08/17 11:35

Przeprowadź się do Warszawy łatwo napisać, a zresztą nie ciągnie mnie tam. Mieszkałam przez rok i nie wyszło.

05/08/17 22:37

To przeprowadź się Aniu do innego większego miasta
Piszesz że jestem w większym mieście i tyle możliwości
W czasie ataków paniki też mieszkałam w dużym mieście i jedyne z jakiej możliwości skorzystałam to moje łóżko 🙂
Ja tez mam mnóstwo pieprzyków
Ale 5 minut na solarium i cały rytuał wejścia wyjścia porozmawiania z Panią w solarium jest już zajęciem na dobre 40 minut dnia 🙂
Mnie tez nikt nie podejrzewa o ataki Paniki
Każdy powtarza jak silna jestem kobieta
I powtarzał koedy ja rano w listopadzie miałam atak stulecia 🙂
Nie podważam tego ile przeszłaś bo nie wiem
Uważam ze warto wyjść popłakać się mieć mokra sukienkę od potu ale zrobić to
Bo nie wierze ze resztę swojego życia chcesz tak spędzić 🙂
Myśle ze marzysz o szaleństwach tak jak każdy
Trzeba się kopnąć w tyłek ja to robię codziennie
Bo nikt nie ma prawa Cie krytykować
Nikt nie ma prawa oceniać
I nikt nie ma prawa zrobić czegoś za Ciebie
Jak Ty sama nie zrobisz nic to nic się nie wydarzy 🙂
Poszłam do psychologa i ona powiedziała ja Pani powiem o co tu chodzi w tych lękach ale Pani musi chceć..
Mało razy dzowniłam do psychologa i mówiłam chce leki
Tabletki mi pomogą ..
a ona mówiła puknij się w głowę głupia
Przyszłaś do mnie na pieszo to i pójdziesz po bułki
No i się zaczęło .. 🙂 i najważniejsze!! Marzenia! Kładę się wieczorem i marze ze kiedyś zacznę dzień od 5 a skończę o 23 bez leków
I tak już aktywnie wyglądało będzie moje życie 🙂
Jak narazie nie widzę żadnych plusów z tej choroby
Ale mam nadzieje ze będę śmiać się z ataków jak Sabina
Jedyne co widzę to to ze uczą mnie cierpliwości 🙂
A to przy moim charakterze to będzie złota cecha .. 😃

06/08/17 10:05

Paula jeśli masz dużo pieprzyków to poważnie przemyśl to solarium .Ja kilka lat temu gdy miałam wycinany pierwszy pieprzyk i odebrałam wynik z badania od lekarza usłyszałam, że jeszcze miesiąc, dwa i już by Pani nie było :/. Spokojnie nie chcę tak żyć jak opisujesz. Walczę każdego dnia ale też wiem, że wszystko przyjdzie w nieznanym Nam czasie. Zdaję też sobie sprawę z tego, że życie to dar, a to jak go przeżyjemy to kwestia Naszego wyboru.

05/08/17 11:45

Super 😊 jak dobrze czytać takie rzeczy 😊 od razu świat jest jakby bardziej różowy 😊 bardzo Ci dziękuję Paula 😊

05/08/17 22:26

Cieszę się Karolina 🙂
Pozdrawiam Cię serdecznie 🙂

04/08/17 18:41

Dużo dają takie wpisy, Sabinko. Wczoraj wieczorem byłam okropnie spięta, miałam jakieś dziwne lęki i jak przeczytałam to to trochę się uspokoiłam. A dzisiaj jest znowu lepiej i już poszłam sobie na 7 kilometrowy spacer bez lęków. Tylko za dwa tygodnie czeka mnie wyjazd nad morze, no i się trochę boję. Ciągle o tym myślę, co jak dostanę ataku lub będę miała jakieś objawy i będę musiała wracać do domu. 🙁

05/08/17 06:05

Ja dziś ruszam na,wakacje strach lęk jest oczywiście ale trzeba myśleć pozytywnie do przodu, przecież to tylko myśli są. Sabi daj dobrej Energi dla mnie ❤

05/08/17 16:18

Oj! Żadne lęki nie będą Tobą rządzić. Pokaż im, że się nie boisz. Nawet jak atak paniki przyjdzie to co? 100001 raz nie zrobi Ci różnicy, prawda? 🙂

05/08/17 17:23

Muszę dać radę droga 500 km pokonana ale komfortu narazie brak wiem że muszę dać radę ale narazie entuzjazmu brak.

05/08/17 17:26

Ja jadąc czuję się o tyle pewniej, bo wiem już co mi jest i w każdej chwili mogę wejść na niepanikuj i się uspokoić. Dwa lata temu pojechałam, nie miałam pojęcia co mi się dzieje i były takie ataki paniki jak cholera. Ale teraz czuję, że będzie lepiej, bo mam Was. <3 Miłego odpoczynku, Marta!

05/08/17 20:56

Dziękuję Kasiu ja walczę nigdy nie stchorzylam przed lękiem jest różnie ale denerwuje się sama na siebie ze za bardzo myślę o nich o lękach przeżywam na zapas po Co!!!!! Pojechałam.na urlop bo zostanie w domu to też nie rozwiązanie pracuje żyje normslnie tylko e głowie nie mam komfortu. Dziękuję Kasiu postaram się przeżyć urlop jak najlepiej .

05/08/17 20:33

Prawda ale chciałabym mieć ich jak najmniej postaram się aktywnie dużo spacerów to może głowa będzie spokojna jak myślisz

05/08/17 20:55

Im mniej czasu na myślenie tym lepiej będziesz się czuć <3

05/08/17 20:59

SABI a jak jest nuda i myśli zaczynają wlazic do głowy to co robić!!!

05/08/17 14:19

Sabinko, czy miałaś podczas nerwicy uczucie drżenia wewnętrznego? Jest to coś w stylu wibracji w mięśniach, klatce piersiowej, niewidoczne gołym okiem. Nigdzie nie mogę znaleźć informacji na ten temat, wydaje mi się, że to mało popularny objaw. Ktoś z Was wie cos na ten temat?

05/08/17 16:13

Tak miałam. Ogólnie albo mi coś drżało, albo mnie bolało 🙂

05/08/17 17:52

Magda to chyba też norma przy nerwicy :/.

05/08/17 22:05

To jest takie dziwne i zarazem straszne. Ciągle mam jakieś objawy, dosłownie cały czas. Już nie mówię o atakach paniki, bo je mam dosyć rzadko. Ale czasami złe samopoczucie fizyczne już nawet nie jest spowodowane lękiem. Objawy po prostu są cały czas. I nie tak, że boli tylko głowa. Przez kilka dni boli głowa, potem mam duszności, a to jakieś zawroty głowy, bicie serca, teraz to drganie. Jak to jest w ogóle możliwe, że nerwica i stres dają tyle różnorodnych objawów? I to nie tylko w momencie stresu, ale już na codzień. Moja nerwica trwa ze 4-5 lat, od samego początku miałam masę badań, zwłaszcza tych podstawowych jak badania krwi, wizyty u kardiologa. Nie robię jakiś tomografów itd, bo zesrałabym się chyba ze stresu. I nigdy nic na takich badaniach nie wychodzi. Powiedz, Sabinko. Czy jeżeli to byłaby poważna choroba (jak borelioza, stwardnienie rozsiane itd) to już ktoś by ją zauważył i wyszłaby w jakichś badaniach? No kurczę, bo już nie wiem co mam robić. Ktoś tak miał w ogóle jak ja? Mam wrażenie, że to ze mną coś nie tak.

06/08/17 06:53

Jakby to była jakaś inna dolegliwość to na 100% wyszłaby na badaniach 🙂

06/08/17 10:09

MAGDA nie wiem czy Cię pocieszę ale to co opisałaś to u mnie norma i mam to w większym lub mniejszym stopniu od prawie 11 lat. Myślę, że jesteś zdrowa to tylko Nerwica 😉

06/08/17 14:40

Mnie każdy taki komentarz pociesza, ale jak sobie pomyślę, że może jednak jakaś choroba się rozwija, a ja o niej nie wiem to mnie ta myśl dobija. Ale z drugiej strony chcę sobie oszczędzić stresu i nie robię badań, skoro podstawowe są dobre. Dziękuję Wam serdecznie za odpowiedzi. 🙂

05/08/17 19:11

A miał ktoś takie kłucie serducha taki ból przez sekunde na maxa i do tego jakby przeskok. To chyba paraliżuje mnue najbardziej. Mija po chwili ale w ciągu dnia pitrafi pare razy dać o sobie znak takue „jestem tu”. Jeśli miał ktoś to mi ulży ze to nic groźnego. Pozdrawiam was serdecznie i trzymam mocno kciuki za nas wszystkich i każdego z osobna. Uważam że jeśli podejmie się walkę z każdym dniem jest lepiej.

05/08/17 20:44

Mam kłócie -to nerwy. Kochana. Damy radę, musimy.

08/08/17 09:49

To pewnie skurcze dodatkowe serca. Ja je bardzo odczuwam jako przerwa w pracy serca. Kardiolog uspajaja mnie ze to przez nerwice 🙂

06/08/17 00:06

Ja dziś walcze i jade własnie na urlop.Choć mily niebedzie .Musze opowiedzieć swoja historie bo chyba musze to z siebie zrzucić.Planowałam urlop z dwiema koleżankami ,jedna w 6 miesiącu ciąży,która chciała od początku wszystkim rządzić .I zaczeło sie a może wezme mame,a może koleżanke z dzieckiem,a jedzmy autem .Moja odpowiedz była taka no z mama to chyba jest różnica pokoleń,z czyjimś dzieckiem też mi sie nieuśmiecha ,a autem nie bo jest za drogo za daleko i poprostu martwilam sie bo miala by byc jedynym kierowca .Wiec przez cały czas do urlopu slyszalam wyzuty od tej koleżanku ze ja sie niezgodziłam na to auto i one w dwie niepojada bo im sie nieoplaca ,ogolnie jestem zla niedobra,egoistka itp .Wiec gryzłam sie tym ,żle sie czułam bo sie nakrecałam .A co to bedzie w tym pociagu ,a czy jak cos sie stanie .Wiec gryzlam sie i marwilam ,i zamiast cieszyc sie wyjazdem to załamana byłam.I dwa dni przed wyjazdem ta koleżanka pisze że jej partner pojechał sobie z kolegami i ja mam przyjechać po nią i jej bagaż.Twierdziła że to ja niechciałam autem i to moj obowiazek .Wiec w dzień wyjazdu pisze do niej o ktorej mam być i czekam czekam .I mi odpisuje ze ona sobie pojedzie autobusem .Wiec wiecie ja już atak paniki ,że jak to sama bedzie musiała jechać z bagażem ,płacze ,już mi słabo ,juź mnie głowa boli ,już sie trzese .Dzwonie cisza ,pewnie nadal jest obrażona ,jezu trzeba bylo sie zgodzić na to auto .Odpisuje ze ona była na basenie ,że żartowała i ja znajomi odwioza .Napiecie powoli opada a nerwy na nia rosna .Przyjeżdzam na dworzec bach jej koleżanka z dzieckiem ta o ktora sie pytała jednak ,tadam jedzie z nami , ona muwi ze niema walizki bo jej partner własnie wraca z wyjazdu z kolegami i wpadnie tam nad morze jutro z jej bagazem(muwila ze bierze plecak i zebym sie w torbe spakowala bo jej pomoge nosic) .Dostałam tam ataku paniki z atakiem szału chyba na tym dworcu.Nikt nigdy niezrobił ze mnie takiej idiotki ,nikt nigdy niezabawił sie tak moim kosztem .I wiecie co ona jest wtajemniczona ,wie co przeżywam ,z czym sie zmagam .Miałam ochote żucić jej biletem i sie cofnąć.Ale muwie nie będe walczyć ,pojade tam i będe się bawić i wypoczywać,racze nie z nia i jej koleżanka oczywiście .I wiecie co zawsze myślałam że mając zdiagnowowana nerwice i fobie społeczna jestem wariatką,że jestem złą osoba ,że niezasługuje na to czy tamto ,że mam defekt mózgu i powinnam żyć na uboczu i nieżucać sie w oczy .I siedze i patrze na ta koleżanke i dotarło do mnie że jestem dobrą wrażliwa osobą ,inteligentną ,ip ( musialam siebie troche pochwalic ) ;D , że z ta chorobą zyskałam dar którego inni pseudo zdrowi czasami niedostapia,taka wrażliwość i dobroć .Że jestem bardzo wartościową osobą i będe walczyć żeby być zdrowa .I mimo że będe upadać to sie zawsze podniose .I na czworaka , czy na rekach bede szla i pokazywała że nikt mnie niewciśnie w dół .Nikt nigdy niezrobi ze mnie idiotki bo nia nie jestem.Sabino niewiem czy dopuścisz moj komentarz bo chyba nie na temat ,ale musiałam zrzucić z serca balast 🙂

06/08/17 06:58

Koleżanka zerwała pakt zaufania. Trzeba się zastanowić czy jest warta bycia koleżanką:) U mnie na pewno odpowiedź jest: Nie. I też bym się wściekła. I pewnie każdy by się wściekł. Umowa to umowa. I nie można jej łamać. Trzymaj się dzielnie 😘

06/08/17 10:13

WERONIKA jeśli chodzi o mnie to takim ludziom mowię pa pa.

07/08/17 08:15

Ja szukam pracy a w kwietniu biorę ślub mimo że wcześniej to odwlekałam

07/08/17 08:30

To trzymam kciuki za jakąś super pracę no i za przyjęcie weselne. A macie już wszystko ogarnięte?

07/08/17 13:12

czemu nie mam już dostępu Premium? Mineło 30 dni ? 🙁

07/08/17 13:46

Ania, Twój dostęp został wykupiony 17.07 i jest ważny przez 30 dni. Nadal działa. Spróbuj się zalogować w polu swoim mailem, nie używając spacji na początku i końcu (jak ustawisz kursor w polu to nie klikaj spacji, aby zmazać szary napis tylko zacznij wpisywać maila i sam zniknie). Spacja uważana jest jako znak i odczytywana przez system jako błędny adres email.