32Każdy z nas ma swoją strefę komfortu. I ja, i Ty i człowiek zmagający się z nerwicą lękową i zwyczajny Kowalski, który z niczym się nie zmaga. Do strefy komfortu należą miejsca, wszystkie nasze umiejętności oraz regularnie wykonywane czynności, a nawet otaczający nas ludzie. W tej strefie czujemy się bezpiecznie, spokojnie, ale nie rozwijamy się i nie pokonujemy własnych ograniczeń. U osób zmagających się z atakami paniki, lęk zaczyna się tam, gdzie kończy się strefa komfortu (która i tak jest bardzo mała).

Po co strefa komfortu?

Przebywanie w swojej strefie komfortu można porównać do posiadania prawo jazdy, ale jeżdżeniem autem tylko po znanych nam drogach. Mam znajomą, która owszem ma prawo jazdy, ale jeździ autem tylko po trasach dobrze jej znanych. Boi się przyjechać do mnie na kawę, gdyż dzieli nas rondo. Co prawda do tego ronda nigdy nawet nie dojechała, ale wie, że nie da rady przez to rondo przebrnąć. Na swoich znanych ścieżkach prowadzi całkiem nieźle. Powiedziałabym, że nawet fantastycznie. Nigdy też nie przytrafiła jej się sytuacja, która mogłaby spowodować tak ogromny lęk. W związku z tym, że praktykowała unikanie miejsc, które są potencjalnym zagrożeniem dla kierowcy przez wiele lat, dzisiaj nie wyobraża sobie nawet, aby spróbować. Pozostaje w swojej bezpiecznej strefie komfortu, jeździ tylko znanymi jej drogami i nie rozwija się jako kierowca. Bariera ochronna z jednej strony pozwala unikać zagrożeń, porażek, rozczarowań. Z drugiej jednak ogranicza przed poznawaniem nowych osób, zdobywaniem kolejnych doświadczeń i umiejętności.

Dlaczego osoba zmagająca się z lękiem boi się wyjść poza strefę komfortu?

Poranna toaleta, rytuały domowe, jazda tą samą drogą do pracy, ulubiona gazeta do porannej kawy – tak po prostu jest wygodnie. Gdy nasze życie jest przewidywalne to czujemy się bardziej zrelaksowani. Wyjście poza strefę komfortu wiąże się bowiem z ryzykiem. Nowe sytuacje/miejsca/ludzie mogą przerosnąć, i zmuszają do zaangażowania się. Osoba zmagająca się z nerwicą lękową praktycznie cały czas produkuje toksyczne myśli, które alarmują całe ciało o czyhającym gdzieś zagrożeniu. No więc każda, nawet najdrobniejsza zmiana musi zostać dokładnie zbadana, gdyż może okazać się właśnie tym potencjalnym zagrożeniem. Tego zagrożenia tak naprawdę nie ma więc poziom adrenaliny pozostaje niezmiennie wysoki (w normalnych warunkach gazela wyczuwa zagrożenie i zaczyna biec, dzięki czemu spala adrenalinę). Gdy poziom adrenaliny jest wysoki to bardzo trudno jest odzyskać jasność myślenia i wyjść ze strefy komfortu.

Wyobraź sobie dzikie zwierzę zamknięte w klatce. Wokół klatki chodzi kłusownik, który strzela batem po kratach raz po razie. Zwierzę strasznie się boi, a na dźwięk strzelającego o kraty bata kuli ogon pod siebie. Czy w takich warunkach może odzyskać zen i jasność myślenia? Umysł osoby zmagającej się z objawami nerwicy lękowej to właśnie takie dzikie zwierzę zamknięte w klatce.

Warto jednak próbować, gdyż opuszczając strefę komfortu:

– odzyskasz pewność siebie i zobaczysz, że tak naprawdę ataki paniki nic Ci nie zrobią

– pozbędziesz się żalu, że coś nie zostało zrobione

– odzyskasz równowagę życiową

– dowiesz się, gdzie leży Twoja granica między dyskomfortem, a paraliżującym strachem dzięki czemu nie przeciążysz systemu nerwowego

Wykup Dostęp Premium i czytaj bez ograniczeń

Odblokuj dostęp premium »

Nielimitowany dostęp do
wszystkich treści na blogu

Koszt 39 pln za miesiąc
(bez umowy na rok)

Dodaj komentarz

17 komentarzy

14/08/17 07:07

Moja strefa komfortu to jak jestem z kimś. Jak jestem sama to od razu mam lęki. Ustaliłam sobie, że dziś wyślę męża 4 x po 5 minut (mąż pracuje w domu) po coś do sklepu i zostanę wtedy sama. Wcześniej jakoś się bałam i wszędzie z nim chodziłam. Nawet jak poszedł do ubikacji i go nie widziałam to już go wzorkiem szukałam. (Chyba ma mnie już dosyć). A teraz jakoś te 5 minut mnie aż tak nie przeraża. W końcu nawet jakby się coś stało to, w 5 minut zdąży mnie uratować. Fajne ćwiczenie. Daje do myślenia.

14/08/17 07:08

Super! Ps. Nic Ci się nie stanie. Więcej krzywdy sobie narobisz żyjąc w ograniczeniach 🙂

14/08/17 11:14

U mnie też najwieksza strefa komfortu też jest jak jestem ze swoim znajomym bo z kimś innym już muszę mocno się starać by dać radę. Co do zostawania w domu to często jestem sama nawet w nocy.

14/08/17 12:31

Ania, czyli jakie są Twoje strefy?

14/08/17 20:36

Chyba już o tym nie myślę. Jestem na takim etapie, że staram się nie rozsypać. Nie chcę się załamywać więc staram się cokolwiek robić.

14/08/17 13:10

świetny post!!! jak zwykle:)
a ja połowę dnia jestem w swojej strefie lęku :(( czasem czuje że to przynosi rezultat a czasami mam totalną załamkę 🙂

14/08/17 14:31

Sabi, pytanie mam 😊 jak to jest, że jak przed jakimś wyjazdem (wyjściem poza swoją strefę komfortu) stresuję się, to w trakcie jestem wręcz zrelaksowana. Jak przed- nie denerwuję się, to w trakcie- nie mam ataków, ale pojawia się lęk przed atakiem i czarne myśli? Miałaś tak?

15/08/17 20:51

Karolajn, stres powoduje mobilizację i dodaje Ci sił, żeby dane zadanie ogarnąć? A spokój budzi podejrzenia – niby taka cisza przed burzą. Ja miałam podobnie, ale teraz widzę, że to wcale nie było zależne od stresowania się lub nie tylko od czynników zewnętrznych…np. pogody, dnia cyklu, wcześniejszych zadań, przeziębienia itd. Jak miałam gorszy dzień to trudniej mi było odgonić toksyczne myśli typu…A co jak przyjdzie atak paniki? A co jak coś mi się stanie?

15/08/17 08:37

Sabino ” na każde 3 ćwiczenia co najmniej 1 ze strefy lęku..” – to ile tych ćwiczeń dziennie ? Zajeździsz nas 😉 Chociaż skoro tu jesteśmy i codziennie toczymy batalie o przeżycie tzn. że jesteśmy nie do zajechania! 😉 Ze strefy nauki opanowałam wychodzenie na ryneczek ( Bardzo blisko domu) codziennie rano po borówki, 1 cebulę itp.., chodzenie do kiosku ( jest dalej) powoduje lekki dyskomfort i tu jestem jeszcze niesystematyczna, wyjście do Delikatesów ( większy dyskomfort) robię od czasu do czasu 🙁 Proszę o rozkaz od Ciebie jak mam te ćwiczenia rozplanować dziennie, będę miała przed kim się wytłumaczyć 🙂 Może to mnie bardziej zmobilizuje ? U mnie systematyczność bardzo kuleje w życiu w większości jego sfer … Pozdrawiam 🙂

15/08/17 20:45

Haha 🙂 Jak każdego dnia chodzisz na ryneczek, to raz na trzy dni wejdź w strefę lęku. I tak kontynuuj, aż poczujesz się swobodniej i wtedy zacznij co raz częściej np. co drugi dzień, a potem 1x dziennie. Po jakimś czasie zadanie ze strefy lęku wskoczy to strefy nauki, a następnie do strefy komfortu.

15/08/17 20:21

Czy ktoś z was czytał książkę pt Twoje drugie życie zaczyna się, kiedy zrozumiesz,że życie jest tylko jedno. Raphaelle Giordano jesli nie to naprawde polecam☺

15/08/17 20:41

Zapisałam, na pewno przeczytam 🙂

15/08/17 21:55

No ja różne objawy mam cały czas, nawet w strefie komfortu. I się zastanawiam, czy to nadal jest nerwica jeśli nie ma ataków paniki, a różne objawy są prawie cały czas? Ostatnio męczą mnie kołatania i dziwne bicie serca, są nie tylko jak mam lęki i jestem zestresowana, ale też jak leżę spokojnie to nagle zaczyna serce walić. Byłam u kardiologa kilka razy, mówi że to emocjonalne. Ale jak się naczytałam o arytmii napadowej to od razu strach. I jeszcze kiedyś jak mierzyłam często ciśnienie to aparat sygnalizował czasami nierówne bicie serca. Ale to nie tylko tak mam z sercem. Również inne objawy, np. bóle głowy. Mam przeplatankę objawów cały czas, nawet w domu, a jak gdzieś jadę lub w chwili dużego stresu to dopiero jest atak paniki. Nie bardzo rozumiem jak to działa, skoro jestem spokojna, a objawy nerwicowe nadal są. To normalne z tym sercem i ogólnie? 🙁

16/08/17 07:26

Ja tak mam , nie mam typowych wyładowań czyli ataków ale mam różne objawy cały czas typu zmęczenie ból głowy duszność , a najbardziej mnie meczy napięcie wewnętrzne i bóle pleców .
Każdy ma inna wiązankę i inaczej przechodzi tą chorobę , ale gdzieś wyczytałam ze jak przeszłaś swój najgorszy stan to gorzej już być nie może – poznałaś swój kod nerwicy i zawsze będzie to mniej więcej tak samo wyglądało . Tego się trzymam i w sumie narazie tak jest.

16/08/17 14:52

MAGDA nie jesteś sama z tymi objawami. To wszystko nie jest normalne ale chyba takie są uroki nerwicy.

30/08/17 16:55

Ja przyjmuje tabletki od ok pół roku… Przeciwdepresyjne…
Właśnie w tym jest problem, ze ciężko jest trafić na dobrego lekarza..

31/08/17 07:00

No ciężko, ale zawsze można samemu zapewnić sobie dawki leków: sportem, pasjami, zdrowym stylem życia.