Gdybym 10 lat temu wiedziała tyle co wiem teraz na temat ataków paniki to zdecydowanie szybciej udałoby mi się je pokonać. Wtedy wydawało mi się, że o nerwicy lękowej wiem absolutnie wszystko. Przeczytałam przecież 5 książek, byłam u kilku lekarzy, przekopałam cały Internet…Uważałam, że mam sporą wiedzę i faktycznie wdrażam ją w życie. Po 10 latach moja perspektywa wygląda zupełnie inaczej.

Kiedyś myślałam tak:

Wiem jak działają ataki paniki, stosuję się do tego wszystkiego o czym czytam. Więc dlaczego to do cholery nie działa i wciąż mam objawy nerwicy lękowej?

Teraz myślę tak:

Jaka nierozumna byłam i jaka naiwna. Robiłam to czego totalnie nie powinnam, a uważałam, że wiem wszystko.

➡️ TEST:  Jeśli chcesz wiedzieć czy faktycznie wiesz wszystko to napisz  w komentarzu swoimi słowami: Skąd bierze się lęk? Jak długo trwa atak paniki?

Gdy wpadnie się w błędne koło lęku, wcale nie jest łatwo się z niego wydostać. Musiałam popełnić tysiące błędów, żeby zrozumieć jak działa nerwica lękowa i w którą stronę zmierzać, żeby faktycznie ją pokonać. Wiadomo, że człowiek uczy się na błędach, ale Ty nie musisz popełniać tych samych co ja. Zebrałam poniżej najczęściej popełniane przeze mnie błędy Vol 2 (Vol 1 klik tutaj), które opóźniały proces leczenia nerwicy lękowej. Jeśli popełniasz te same, obowiązkowo wydrukuj ten wpis i powieś na ścianie jako przestroga.

👉 Mam palpitacje serca to biegnę po pulsomierz

Gdy miałam ataki paniki to baterie w pulsomierzu wymieniałam co 2 miesiące. To była najczęściej używana maszyna w moim mieszkaniu. Chodziła częściej niż mikrofala, suszarka i czajnik razem wzięte 🙂 Wstawałam z kanapy i mierzyłam tętno. Budziłam się rano i mierzyłam tętno. Zaczynałam się czuć dziwnie to mierzyłam tętno. Budziłam się w nocy to mierzyłam tętno. Zjadłam coś i mierzyłam tętno. Po prostu jakaś masakra. Zapisałam setki tabelek z wynikami pomiarów. Mierzenie tętna nie dawało absolutnie żadnych miarodajnych wyników. Pamiętasz mój wpis o tętnie? Na tętno ma wpływ wiele różnych czynników (np. ilość godzin snu, pogoda, nawodnienie, dzień cyklu, dieta, styl życia). Jak wstawałam z kanapy, mierzyłam tętno, które rzecz jasna podskakiwało do góry. Za każdym razem wmawiałam sobie, że to kolejny atak paniki. W wyniku tego dostawałam ataku paniki. Wczoraj w ramach testu zrobiłam to samo. Założyłam pulsomierz, wstałam szybko z kanapy, zmierzyłam puls i też skoczył do góry. Ataku paniki nie dostałam. Nie dostaję również ataku paniki jak mi puls przyśpiesza gdy biegam (do 186 uderzeń na minutę!), jak wchodzę po schodach (120 uderzeń na minutę), jak szybko przebiegam przez pasy (140 uderzeń na minutę), jak jest duszno, jak znowu wypiję 3 kawy dziennie i tak dalej. Zatem błagam, wyrzuć swoją maszynę do mierzenia tętna i ciśnienia przez okno 🙏!

Wniosek: Wydawało mi się, że wiem jak działa atak paniki. Jednocześnie nakręcałam koło lęku mierzeniem tętna co 10 minut. Każda interpretacja wyników oczywiście powodowała, że tylko utwierdzałam się w przekonaniu o nadchodzącym ataku paniki. Czy mierzenie tętna co 10 minut jest normalne? Przecież nawet najzdrowszy człowiek na świecie wmówiłby sobie atak paniki, gdyby tak robił.

👉 Położę się, bo serce mi szybciej bije i mam silny stan lękowy

Wykup Dostęp Premium i czytaj bez ograniczeń

Odblokuj dostęp premium »

Nielimitowany dostęp do
wszystkich treści na blogu

Koszt 39 pln za miesiąc
(bez umowy na rok)

Dodaj komentarz

47 komentarzy

17/08/17 10:00

czyli w trakcie pms kiedy lęk sięga zenitu tez biegać? bo ja zazwyczaj sie boję wtedy..

17/08/17 11:25

TAK 🙂 Jeszcze więcej. Im więcej aktywności tym lepiej. Maggie, a wysłałam Ci maila dot. pytania do konsultacji. Widziałaś?

17/08/17 11:43

tak widziałam , dziękuję. dziś postaram się precyzyjnie odpowiedzieć:)
no właśnie ….przecież to tylko lęk, a ja w pms mam wrażenie,że jakiś obcy we mnie mieszka :):) ha ha i że tylko kołdra mnie przed nim uratuje 😀

17/08/17 13:19

Podziwiam kobiety, które w te dni biegają ba, które w te dni chodzą do pracy itp. Ja odkąd pamiętam mam bardzo bolesne okresy. Nawet próbowałam to leczyć ale podobno taka moja natura.

17/08/17 13:47

Ja też umieram. Umieram nawet na tydzień przed. Jestem taka obolała, że czuje się jak nieboszczyk. Bolą mnie plecy, brzuch i głowa..no i to roztrzęsienie. Kiedyś zapominałam kodu do domofonu jak wyszłam z Suzie o 5 na siku. Była zima. I stałam na mrozie pod drzwiami jak głupek 🙂 Staram się wtedy więcej ćwiczyć i więcej spać. Ważne decyzje odkładam na za kilka dni 🙂 I grzeszę lodami.

17/08/17 15:22

Teraz tez tak masz ? Ale lżej niż w nerwicy ? 🙂

17/08/17 17:18

Tak. Całe życie tak miałam. Przy nerwicy jeszcze gorzej, bo absolutnie wszystkie objawy przypisywałam atakom paniki co tylko dodatkowo potęgowało złe samopoczucie. A ja mam wysoki próg bólu. Laser fraxel robiłam bez znieczulenia lol

17/08/17 21:31

MAGGIE chyba po prostu jedne kobiety mają bolesne okresy, a dla innych dzień jak każdy inny. Narzeczona mojego brata nie ma pojęcia co to ból okresowy. Ja tabletki przeciwbólowe, nospa max, rumianek za rumiankiem i termofor.

17/08/17 10:34

A ja mam pytanie. Czy są tu kobiety, które z nerwicą przeszły ciążę? Bo jak się okazało, ze jestem w 5 tygodniu ciąży. Czekałam na to wieki, walczyłam z nerwica i teraz wreszcie nam to co chciałam. Ale ciśnienie mam bardzo wysokie i wiem doskonale, że to ta cholerna nerwica 😠. Jak sobie z tym radzić, na razie mam się obserwować i zapisywać przez w tygodnie swoje pomiary. Nie chce się nakrecac. Ale strach jest.

17/08/17 11:49

WOW! Gratulacje! A jednak się powiodło 🙂 Jest tu dużo mamusiek. Ważne aby rozumieć, że dolegliwości nie są związane z lękiem lecz z ciążą.

17/08/17 18:36

Dziękuję 😊. Chciałabym żeby któraś mamuśka się odezwała. Swoją drogą wczoraj stres związany z psem i jego choroba, potem stres związany z wizytą u ginekologa. Dzisiaj tapniecia serca mam. I te ciśnienie mnie martwi bo ciąży to nie służy 😯

17/08/17 21:36

Spróbuj mindfulness…na stresy najlepsze!

05/09/17 09:30

Witam, piszę tu pierwszy raz, pomyślałam, że dodam otuchy 🙂 Przeszłam dwie ciąże, mam dwoje cudownych dzieciaczków 🙂 WSzystkie objawy lękowe w trakcie ciąży mnie opuszczały tak bardzo wierzyłam, że to objawy ciąży, z tyłu głowy miałam myśl,że może jednak to lęk, ale moje przekonanie o objawach ciążowych zwyciężało 🙂 Życzę powodzenia i uwierz, że ciąża to doskonały czas na wyciszenie objawów i nauczenie naszego mózgu innych reakcji. Powodzenia

05/09/17 09:56

Wow. Super!

17/08/17 10:59

Skąd bierze się lęk? Odp.z negatywnych myśli. Ataki paniki napędzane są myśleniem, że oto już nadchodzi…taram! I jest 😊 Ile trwa? Odp. Aż się nie oswoi- zawsze mija. Jak wypadłam? 😊 a na ból głowy ostatnio wypróbowałam- kawę czarną z sokiem z cytryny. Zadziałało 😊

17/08/17 11:55

6+ 🙂

17/08/17 16:20

KAROLINA mi czasami taka kawa łagodzi ból albo melisa z imbirem.

17/08/17 12:35

A u mnie wciąż pierwszy odruch to ucieczka…nim się zorientuję już biorę nogi za pas…

17/08/17 13:48

Agatka, nic nie szkodzi. Nauka czyni mistrza. Troszkę ćwiczeń, troszkę wiedzy i pogonisz lęk gdzie raki zimują.

17/08/17 13:22

Nie wiem jaki jest trzeci punkt ale do tych dwóch co przeczytałam nie stosuję się 😉

17/08/17 19:17

Dzisiaj tak sobie pomyślałam, że szkoda, że nie ma tutaj historii osób, które pokonały nerwicę raz na zawsze i żyją już normalnie. Taka moja nerwicowa historia ;). Dzisiaj spotkałam pewną znajomą, która sporo schudła i zapytałam się jej co ją najbardziej zmotywowało ?.Odpowiedziała, że jej szczupła koleżanka.

18/08/17 06:52
18/08/17 08:35

Ania takie osoby już dawno żyją innym życiem , a pozatym jest trochę takich historiii w necie i nie trzeba długo szukać nawet 🙂 i książki

18/08/17 10:18

Tak wiem Sabi. Mi właśnie chodzi o takie historie. Może nawet w formie posta. Ja też nie lubię się chwalić nerwicą lękową ale jeśli ją pokonam chętnie opiszę moją historię 😉

18/08/17 10:56

Ja jutro wyjeżdżam na długo wyczekiwany urlop. Tydzień w Mikołajkach ale cieszyłam się bardzo, czekam i ja i dzieciaki….. i wczoraj mega zawrót głowy przy szybkim wstaniu z łóżka. I dziś już wiadomo, zwątpienie na całej linii, czuje poddenerwowanie. Staram się odgonić złe myśli. Do 15 siedzę w pracy potem może jak wpadnę w wir pakowania to może myśli odejdą 🙁

19/08/17 11:05

Monia, a pamiętasz co ostatnio było? Wróć do swoich notatek. Na urlopie było super i czułaś się wyśmienicie. Postaraj się zmienić podejście. Czujesz poddenerwowanie, ale skopiesz tyłek atakowi. Pamiętaj, że lęk atakuje tylko tych co się go boją 🙂

19/08/17 16:37

Mikołajki to bardzo blisko miejsca gdzie ja mieszkam. Życzę miłego i udanego wypoczynku ☺

19/08/17 22:44

Oo Mikołajki to też blisko mnie. Polecam, bardzo fajnie tam jest. To normalne przed wyjazdem, ja też tak mam, a potem okazuje się, że wcale nie jest tak źle. Olej zawroty głowy i ciesz się wyjazdem. Miłego odpoczynku! 🙂

22/08/17 07:43

Kasia A skąd dokładnie jesteś ? ja Ukta ☺

18/08/17 19:50

Sabinko, nie bardzo wiem co mam robić. Mam wrażenie, że przez rok zrobiłam duże postępy co do nerwicy. Jestem na etapie olewania objawów i życia swoim życiem, ale wysiłek sprawia mi kłopot. Staram się codziennie lub co dwa dni wychodzić na rower, robię po 12-17km, ale nadal źle się czuję. Gdy zaczynam jazdę to ciężko mi oddychać i kłuje mnie gdzieś w szyi, mam po prostu zadyszkę. Potem jest już lepiej i jeżdżę na luzie, ale jak tylko się zatrzymam i zejdę z roweru już robi mi się słabo. Wracam po schodach do domu to męczę się jeszcze gorzej i wychodzi, że zamiast czuć ulgę i radość to jestem wypompowana, słaba, ręce i nogi mi omdlewają. Nie jeżdżę bardzo szybko, raczej rekreacyjnie. Próbowałam nawet biegać, ale po pierwszych kilkuset metrach mówię „nie dam rady” i koniec. Badałam się u kardiologa, wyniki mam dobre, więc to raczej nie problem fizyczny. Zastanawiam się jak to jest, że Ty podczas nerwicy od tak wyszłaś pobiegać i wróciłaś szczęśliwa. Mam wrażenie, że u mnie podczas wysiłku ta adrenalina się nie spala, tylko nadal mam objawy nerwicy. Robię coś nie tak? Może to kwestia tego zmęczenia od nerwicy, a może słabej kondychy. Co sądzisz? 🙂

19/08/17 11:11

Kasia,a wcześniej uprawiałaś jakiś sport? Ja miałam tak samo, mimo iż wcześniej trenowałam kickboxing! Przez 2 lata chodziłam mega zmęczona. To znaczy raczej tak mi się wydawało. Teraz mam stan przedcukrzycowy. Jak nie trzymam diety to odcina mi chwilowo energię. I to jest faktyczne odcięcie energii. Nie mam siły nawet ruszyć palcem, jestem blada jak ściana i nie mam siły podnieść się z fotela. A podczas lęku teoretycznie byłam zmęczona, ale spokojnie miałam siły na to, żeby przejechać 20 km. Ty chyba masz tak samo jak ja. Inaczej, nie dałabyś rady przejechać 20 km 🙂 Po prostu ciesz się postępami i postaraj się konsekwentnie dalej walczyć z lękiem. Jak faktycznie jesteś zmęczona po rowerze to może postaraj się więcej odpoczywać po wysiłku. Może zrobić drzemkę?

19/08/17 12:14

Sabi , poczytaj o wpływie braku magnezu na insulinoopornośc. Może coś pomoże, są możliwe kąpiele w soli magnezowej i wcieranie oliwy magnezowej przez skórę .

19/08/17 13:10

Muszę po prostu przestać jeść lody i czekoladę;)

19/08/17 13:42

Chyba ze tak 🙂 zazdroszczę apetytu !

19/08/17 23:05

A ja jestem zdania, że i słodycze są Nam potrzebne ;).

20/08/17 13:10

Oj na insulino oporność to zdecydowanie nie 🙂

20/08/17 17:12

No może przy tym to faktycznie nie :/. Ale ja gdy zrezygnowałam całkowicie ze słodyczy to po jakimś czasie czułam nagłe spadki cukru.

19/08/17 12:46

Wcześniej nie uprawiałam sportu, jeździłam na rowerze tak jak teraz, trochę pływałam itd. Zawsze się męczyłam, ale miałam już tyle różnych badań, że przyczyna jest chyba w czymś innym. Masz rację, ja przejechałabym i 50km, ale potem bym się chyba wczołgała do domu. 😀 Może coś pomyślę z tymi drzemkami, odpoczynkiem i poprawię jakoś kondycję. Dziękuję Ci za pomoc i życzę zdrowia <3

19/08/17 13:11

Przyczyna to pewnie ataki paniki. Ale to nic nie szkodzi. Samo przyszło to samo wyjdzie 🙂 a Ty świętuj każdy mały sukces. Idzie Ci świetnie i tak trzymaj!

19/08/17 18:15

Bardzo dziękuję. Gdyby nie niepanikuj to nie wiem, co by się teraz działo. Jeszcze długa droga przede mną, ale mam Was i dam radę. 🙂

19/08/17 20:28

Yeah!

19/08/17 23:09

Kasia często mam podobne odczucia jak Ty :/

19/08/17 00:15

Magda ja przezyłam ciążę z nerwicą 😟też miałam bardzo wysokie ciśnienie od samego początku a zwłaszcza na wizycie u lekarza czasami było tak wysokie że ginekolog bał się wypuścić mnie z gabinetu, wpadałam w panikę na sam widok ciśnieniomierza😊skończyło się na tym że dostałam leki na obniżenie i brałam je do końca ciąży. Mogę Cię pocieszyć że przy takim ciśnieniu,tachykardi,nerwicy która towarzyszyła mi każdego dnia ciąży urodziłam zdrowe cudowne dziecko.Trzymam za Ciebie kciuki jak mi największej panikarze na świecie się udało przetrwać to tobie też się uda.

19/08/17 11:12

Czad! Dzielna mama! <3

19/08/17 18:21

Ela dziękuję za wpis! Mam tak samo zakładam ciśnieniomierz i 150/100. Mierze drugi raz 140/90 a za trzecim 130/89. No kosmos. Tak reaguje na mierzenie ciśnienia nic na to nie poradzę. Oswajam ta myśl z nadzieją, że następna wizyta przebiegnie spokojnie. W głowie układam sobie, że to tylko nerwica i nie pokona mnie a strach nie może mi psuć tej radości z ciąży. Jedno dziecko straciłam przez stres teraz sk….się nie dam!

27/08/17 07:10

Witam. 10 lat mam napady lęku. Dziś zdałam sobie sprawę ze to są właśnie napady lęku. Wcześniej myślałam ze coś mi jest. Jestem chora albo umieram. Te stany uorzykrzaja mi życie. Mam już ich serdecznie dosyć. Zaczęłam zastanawiać się co to jest za stan gdy zaczęłam robić prawo jazdy. Robię je już kilka lat i ciągle przestaje ….. zaczynam od nowa i tak w kółko. Wszystko przez to jak się czuję gdy zaczynam jeździć….. szło mi całkiem nieźle. Instruktor mnie chwalił …. kilka razy byłam już na jazdach w dyluzym mieście i było naprawdę dobrze aż do dnia w którym dopadło mnie to cholerstwo podczas jazdy. Nie wiedziałam gdzie jestem …. kręciło mi się w głowie i strasznie było mi gorącą na przemian i zimno. To było straszne …. Nie pamiętam jak ja wróciłam wtedy ta Elka do domu. Jak wysiadlam z auta to czułam się strasznie. Nie mam pojęcia dlaczego mnie to ciągle dręczy ale z tym się poprostu nie da żyć ani zrobić nawet prawa jazdy. Sytuacja znowu się powtórzyła na egzaminie. Oglądam łuk i nawet nie pamiętam jak ja to zrobiłam….. byłam w innym świecie. Świecie lęku….teraz już to wiem. Cały czas zwalalam winę na stres przed jazda autem ale dopiero dziś zamieniłam się w problem po tym jak coś podobnego przydarzyło mi się podczas zakupów przy kasie…..teraz unikam robienia zakupow w duzych marketsch bo sytuacja się powtarza. Ręce mi się trzęsą i mam wrażenie że serce mi wyskoczy. Nie mogę normalnie nic kupić. Porażka. Nie myślałam ze wogole to napiszę . Muszę pokonać ten lęk bo on mnie niszczy. Przez niego rezygnuje z wielu rzeczy….. napiszcie jakieś jeszcze metody radzenia sobie z tym czymś bo samo…… dziekuje

27/08/17 09:30