Facet na stacji benzynowej opierdzielił mnie, że za długo tankuję. Siostra mojej mamy oszukała ją i za plecami przepisała cały spadek po rodzicach na swoją córkę. Przy porannej kawie przeczytałam, że jakiś zbir zabetonował psu łapy. Na świecie panuje kryzys imigracyjny. Naszym krajem rządzi gość, który nawet nie ma prawka i nie wie jak wymawia się nazwę zespołu U2. Niedawno w Barcelonie kilkudziesięciu przechodniów padło ofiarą ataku terrorystycznego. Wielka Brytania wystąpiła z Unii Europejskiej.

W jakim świecie my żyjemy!

Nasze systemy nerwowe nie zostały przystosowane do życia w takim świecie. Pochodzą przecież od człowieka z jaskini, którego głównym zajęciem było łażenie po lesie. Nie ma się co dziwić, że liczba ludzi zmagających się z atakami paniki i depresją z każdym rokiem wzrasta. Przecież nikt nas nie uczy jak powinniśmy sobie radzić ze stresem życia codziennego oraz w sytuacjach kryzysowych.

Aby przeżyć, trzeba być silnym psychicznie?

Słyszałam już setki razy, że pokonałam nerwicę, bo jestem silna, konsekwentna i odporna psychicznie. Sabina, ale Ty to Ty! Ja nie mam szans pokonać nerwicy, bo ja nie jestem taka jak Ty. Ty jesteś silna, a ja nie. To najczęściej powtarzane słowa przez osoby z którymi prowadzę konsultacje (kolejne to: Jestem trudnym przypadkiem, nieuleczalnym przypadkiem, mój przypadek jest inny). Moi drodzy muszę Wam napisać coś ważnego: Nie mamy wpływu na to w jakim świecie żyjemy, ale jak okazuje się mamy duży wpływ na to jakie strategie radzenia sobie z tymi sytuacjami wypracujemy. I ja jestem tego najlepszym przykładem.

Co to znaczy?

Nikt mi nie pomagał w odrabianiu lekcji. Jak tylko byłam na tyle duża, że dosięgałam do kuchenki gazowej zaczęłam gotować obiady – rodzice byli w pracy całymi dniami, by zapewnić nam byt. Podczas, gdy ja rozpalałam w piecu, aby zimą nie zamarznąć, inni dostawali cieplutką zupkę pod nos. Na komunię dostałam od babci jeansy za 75 złotych, bo rok wcześniej wykosztowała się na komunię kuzynki. Ta sama kuzynka miała opłacany drugi kierunek studiów przez babcię, a pierwszy opłacała jej mama. Dla drugiej wnuczki już funduszy zabrakło. Pech. Bardzo szybko nauczyłam się, że jak coś chcę to muszę na to zapracować. Jako nastolatka nie do końca rozumiałam dlaczego wszystkie dzieci i wnuczki nie są traktowane jednakowo. Aby wyrazić swoje poczucie krzywdy buntowałam się. Różowe włosy, papieroski, imprezki…Jako człowiek dorosły zaczęłam postrzegać swoją sytuację jako ogromy atut.

Zaszły we mnie zmiany

Jak tylko skończyłam liceum zaczęłam pracować. Dzięki temu miałam poczucie niezależności. Odcięłam się wtedy od tych wszystkich przykrych sytuacji, gdy ja dostawałam czekoladę za złotówkę, a inne wnuczki za 5 złotych. Czekoladę mogłam już sobie kupić sama. Cały proces usamodzielniania się uczynił mnie silniejszą i mądrzejszą. Nikt nie chodził do szkoły wypraszać dla mnie same piątki. Im trudniej było tym bardziej się cieszyłam. Uważałam, że dzięki temu dam sobie radę w każdej sytuacji. Każda zakupiona rzecz, ze swoich własnych i ciężko zarobionych pieniędzy dawała mi ogromną dawkę pewności siebie. Jako nastolatka żyłam w poczuciu bycia „gorszą”, bo nic tak nie podważa pewności siebie dziecka jak niesprawiedliwe traktowanie przez najbliższą rodzinę. Wtedy też szybko się poddawałam, gdy na mojej drodze pojawiał się problem. Jako człowiek dorosły zaczęłam uważać, że wiele rzeczy które dzieją się w moim życiu zależą ode mnie, zatem poprzez moje działania mogę zmienić bieg tych wydarzeń. I to był strzał w dziesiątkę. Zaczęłam traktować problemy jako wyzwania i świat stanął przede mną otworem.

To ile jestem warta zaczęło zależeć ode mnie

Jak wyjechałam do Anglii to nie miałam żadnego zawodu, ani doświadczenia. Stara Sabina zapewne zafarbowałaby włosy na różowo, aby wyrazić poczucie niesprawiedliwości (bo jak to, że inni dostają zupkę pod nos, a ja tu muszę zaiwaniać). Nowa Sabina zrobiła CV i maszerowała od knajpy do hotelu, ładnie się uśmiechając i zaznaczając, że mimo braku doświadczenia szybko się uczy i solidnie pracuje. I tak oto dostałam pierwszą pracę dzięki której mogłam zarobić na dalszą edukację. Łatwo nie było. Musiałam pracować w weekendy, święta i wieczorami. Wiele razy chciałam się poddać i zbaczałam z drogi na niewłaściwe tory, ale na całe szczęście ataki paniki nauczyły mnie cierpliwości i konsekwencji w działaniu. Odbierając dyplom czułam się jak zwycięzca. I na to wszystko zapracowałam sama.

To właśnie moja sytuacja nauczyła mnie tego co we mnie najlepsze

Zaczęłam uważać, że w życiu najbardziej muszę liczyć na samą siebie. Nowe wyzwania zaczęły budzić ciekawość i chęć rozwikłania więc zaczęłam skupiać się na poszukiwaniu właśnie takich możliwości. Wszystko co wówczas działo, traktowałam jako element osiągania celu i okazję do podniesienia własnych kompetencji. Moje poczucie własnej wartości stało się na tyle mocne, że żadne niesprawiedliwe babcie czy ciotki nie mogły go już podważyć. Ba! Zrozumiałam nawet, że takimi ludźmi nie ma się co przejmować. Nie wyobrażam sobie siebie, jak biegnę z rosołkiem do jednej wnusi podczas, gdy druga zamarza w domu. Odkryłam, że to z tymi ludźmi jest coś nie halo, a nie ze mną. Po jednym sukcesie, rozumianym jako stawienie czoła wyzwaniom, nadeszły kolejne i kolejne. Kula śnieżna rosła na sile i nabierała rozpędu.

A co jest dzisiaj

Dzisiaj wiem, że nie ma rzeczy niemożliwych. Z moich ust nigdy nie usłyszysz, że czegoś się nie da, zanim tego nie spróbuję. Działam konsekwentnie i jak sobie coś wymyślę to żadna siła mnie nie zatrzyma, żeby to osiągnąć. Obieram cel i wcale nie zastanawiam się ile trudności mnie spotka, bo wiem, że ze wszystkimi sobie poradzę. Dziś mam własną firmę, pracę, która sprawia mi przyjemność, podróżuję po świecie za pieniądze zarobione moimi małymi rączkami. To właśnie moja przygoda przygoda z nerwicą lękową nauczyła mnie takiego podejścia do życia.

Gdyby mama chodziła do szkoły i wypraszała dla mnie piątki na świadectwie, to pewnie teraz siedziałabym w domu i liczyła na to, że wyprosi dla mnie jakąś pracę w międzyczasie dziergając ręczniki.

Zapytasz  więc – Co mogę zrobić i ja, aby stać się odpornym psychicznie? Jak się nie poddawać? Jak dążyć konsekwentnie do celu mimo wielu trudności w postaci ataków paniki, depresji czy też trudności życia codziennego?

O tym w następnym poście.

Dodaj komentarz

30 komentarzy

01/09/17 08:43

Przed chwilą natrafilam na Twoją stronę. Pomogła mi uspokoić atak paniki … i uświadomiła mi od jak dawna mam problem ze sobą. Myślalam, że jestem wstydliwa, że za długo siedzę w domu … otóż nie. Uświadomiłam sobie, że cały czas nieświadomie walczę z tą chorobą. Dziękuję

01/09/17 10:20

Hi Ewelina 🙂 Witam w świecie Niepanikuj. fajnie że wpadłaś i mam nadzieję, że zagościsz na dłużej.

01/09/17 09:10

Dlatego przestałam rano słychać radia, a słucham disco polo he he. Sama zlapałam się na tym, że te wszystkie wiadomości nie działają na mnie pozytywnie i nic nie wnoszą. Ja na pewno nie jestem silna psychicznie ale mam determinację i jak to usłyszałam na weselu cholernie silną wolę bo nie skusiłam się nawet na mały kawałek tortu weselnego :). No tak mam jak wiem, że coś mi szkodzi to tego nie jem. Myślę, że cierpliwości też mi nie brakuje ale na pewno brakuje mi pewności siebie nie jestem asertywna. Jestem za bardzo wrażliwa i często zmienna.

01/09/17 09:21

Sabi , a jak myślisz co twoje ataki paniki chciały ci powiedzieć ? Dlaczego je dostałaś ?

01/09/17 10:19

Choroba 21 wieku:) Nie radziłam sobie ze stresem życia codziennego. A chciały mi powiedzieć walcz o siebie, nie poddawaj się, działaj konsekwentnie 🙂 A Tobie co Maggie?

01/09/17 10:53

mi mniej więcej to samo 🙂

01/09/17 11:40

Fajny wpis jak zawsze 🙂 Ja doprowadziłam się rok temu do ataków paniki na własne życzenie, tak się wkręcałam w różne sytuacje (np. że partner mnie zdradza), doprowadzałam się to ataków histerii że w końcu organizm nie wytrzymał. Najgorsze jest to że całkowicie nie pozbyłam się nakręcania na różne sytuację, nie potrafię wyluzować a wiem że to do niczego nie prowadzi. Nie wiem jak mam to zmienić.

01/09/17 12:00

Fajny pomysł na wpis. Zapisałam 🙂

01/09/17 12:19

Ja na pewno nie doprowadziłam się do ataków paniki na własne życzenie i to ostatnie o czym mogłabym pomyśleć, że mnie spotka. Ja nie wkręcałam sobie, że facet mnie zdradza on po prostu mnie zdradzał. Mimo, że było ciężko miałam odwagę zaśmiac mu się prosto w oczy gdy kleknął i zapytał czy zostanę jego żoną. Chciał w ten sposób ratować związek, który sam zniszczył. W moim przypadku to wszystko to chyba właśnie przypadek i sytuacje, które nie były na moją korzyść.

01/09/17 19:06

Jakie studia ukończyłaś? 🙂 ja mam pytanie, czy w Twoim otoczeniu (znajomi, praca) znasz kogoś, kto ma nerwicę lękową? Czy po tych osobach widać, że cierpią na tą przypadłość?

Ja ostatnio zauważyłam, że za dużo przejmuję się finansami :/ pracuję za najniższą krajową, mieszkam na wsi i dojeżdżam 20km do pracy. Po odliczeniu kosztów paliwa i stałych opłat/ jedzenia zostaje niewiele. Planujemy ślub z narzeczonym, a ja się martwię o to, czy nam starczy na wszystko 🙁 brakuje mi stabilności finansowej. Czy masz radę jak mimo wszystko cieszyć się życiem i nie zamartwiać o pieniądze?

02/09/17 07:57

Ja jestem po zarządzaniu eventami. Ja na co dzień pracuję z osobami, które zmagają się z atakami paniki i wcale ani troszkę nie widać po nich, że mają ataki paniki 🙂 Moja rada to plan długofalowy. Może da się zmienić prace? Przeprowadzić gdzieś, gdzie pracy jest więcej? Zrobić dodatkowe kursy/szkolenia? Są też takie bezpłatne, dofinansowane przez UE – poszukaj, może trafisz na jakieś. Wiesz…życie nie kończy się na jednej wsi. Świat jest wielki. Są inne miasta, inne kraje. Może gdzieś na świecie jest miejsce, gdzie zarabia się więcej w Twoim zawodzie. Najlepiej stworzyć sobie plan na kilka lat do przodu, zbadać możliwości i próbować działać.

02/09/17 13:27

TOJA to tylko Nam wydaje się, że widać po Nas nerwicę. U mnie nawet w rodzinie tego nie widzą. Z ludźmi z którymi gdzieś kiedyś się spotkałam nawet przez myśl nie przechodzi, że to mam. Wiem o tym bo często słyszę ale Ty jesteś uśmiechnięta itp. Ja nie jestem za bardzo za planowaniem. Mając 20 lat miałam tyle planów, że oj ale życie napisało swój scenariusz.

02/09/17 09:56

Czy dobrze zauważam tendencje do chorowania na nerwice osób które nie wiedza czego chcą od życia i nie potrafią stanąć po swojej stronie oraz zadbać o siebie ? Boja się o opinie innych i zawsze chcą wypaść wzorowo ? A przecież tak się nie da ! Nie każdy musi nas lubić 🙂

04/09/17 06:57

Tak 🙂 Dokładnie tak!

02/09/17 11:17

Sabinko, napisz coś o pogodzie
O listopadzie który moim zdaniem jest najgorszym miesiącem
O ciemnych dniach, niskim ciśnieniu .. pogoda taka jął dziś nie jest zachęcająca 🙂 jak na nią nie zwracać uwagi, kiedy zasypia się na stojąco 🙂

04/09/17 06:57

Taaaak, będzie taki wpis tuż tuż!

02/09/17 11:24

Ale mam dziś dola 🙁 niedość że jestem przed okresem to jeszcze mam urodziny i siedzę sama w domu 🙁

04/09/17 06:56

Monika, sto lat! Zdrówka, szczęścia, pomyślności! Dużo wspaniałych przygód!

04/09/17 07:50

Monika – sto lat , spełnienia marzen❤️

03/09/17 10:29

Wychodzi na to że trzeba być zdeterminowanym 🙂 ja jestem chyba trochę za mało. Ogólnie jest o wiele lepiej ale to wszystko tak wooolno idzie. Bo chyba jestem za mało zdeterminowana. A tak na marginesie to co że nie ma prawka? On pewnie nawet nie potrzebuje. Też nie mam prawka i nie czuję się przez to gorsza. Nie każdy musi je mieć. Wystarczająco dużo aut już jeździ.

04/09/17 06:53

Nie chodzi o to, że prawko czyni człowieka wartościowym. To była taka przenośnia. Chodzi o to, że naszym krajem rządzi gość, który nie ma pojęcia o życiu. To tak jakby rakiety kosmiczne budował ktoś, kto nie ma pojęcia jak je budować.

04/09/17 09:23

Ja tam nie wiem czy on ma pojęcie o życiu czy nie 😉 nie znam go. w każdym bądź razie posiadanie prawka nie polepszy jego pojęcia o życiu.

04/09/17 09:45

Tak jak pisałam wcześniej. Prawko to przenośnia. Swoją drogą, jakby się przejechał dwa razy po mieście w korkach, musiał kupić samochód z średniej pensji Polaka (nie klepany) i go utrzymać, sam skorzystać z NFZ gdzie mu odmówią wypisania recepty na antykoncepcję, to może właśnie nabrałby lepszego pojęcia o życiu. Jak na razie to myśli, że żyje dalej w komunie i nie ma pojęcia o niczym.

04/09/17 19:53

Ok rozumiem co chciałaś przez to powiedzieć 😉

03/09/17 18:40

Sabinko, jak radziłaś sobie z uderzeniami gorąca i wypiekami? Pojawiają się one podczas stresu, emocji nawet pozytywnych. Czy to ciśnienie tak drastycznie skacze? Nie wiem, od czego to jest i mam już tego dość. Boję się, że serce mi nie wytrzyma i nabawię się nadciśnienia, bo te wypieki pojawiają się dosyć często.

04/09/17 07:45

Mnie pewna część rodziny odstawiła całkiem na bok bo mam swojej zdanie i potrafię je powiedzieć głośno, a to im się bardzo nie podoba. Kiedy zwróciłam uwagę jednej kuzynce, że na jej weselu mocno pijany brat jej męża kazał nam delikatnie mówiąc iść juz do domu (on uzyl bardzo niecenzuralnych słów ) to ona mnie wyrzuciła od siebie z domu. 2 lata mijają a ja slysze ze to ja jestem tą najgorsza, chamska itd. Nie rozumiem takich ludzi i chyba już nie chce nawet o tym myśleć bo szkoda nerwów. Lepiej żyć według własnych zasad.

08/09/17 17:18

Witaj Sabinko.
W ostatnich miesiacach napadlo mnie kilka razy (panika). Pierwszy raz jak dostalam reakcji alergicznej. Mieszkam w Anglii, w domu kochajacy maz i dorosla corka, sytuacja finansowa dobra zero problemow. Praca, no coz mysle, ze robie dokladnie co to kocham…pracuje w domu opieki na kierowniczym stanowisku….. kocham moich podopiecznych ale praca bardzo stresujaca…no i ja glupia…dzien zaczynalam od kawy, papierosow i aspiryny profilaktycznie bo biore leki antykoncepcyjne no i czasami pierwszy posilek jadlam ok 3 popoludniu bo nie mialam czasu……wiem…glupota. Siedze obecnie na zwolnieniu bo mam ostre zapalenie zoladka…schudlam 7 kg w dwa tygodnie, brak apetytu itp…
Codziennie odczuwam lek i niepokoj, boje sie ze to moze byc cos gorszego….zaczyna mnie trzasc ogladam sie w lustrze jak tylko gdzies mnie zaszczypie, boje sie jesc bo moze mnie uczulic itp….codziennie boje sie ze mi sie pogorszy a ja chce tylko wrocic do normalnosci znow byc pogodna i zawsze usmiechnieta i prowadzic samochod i tylko normalnie zyc. …Moja pani doktor zaproponowala antydepresanty ale ja nie chce……co mam zrobic?

08/09/17 18:10

Iwonka, Zrób to co mówi Ci Twoja dusza 🙂 Ja się wyleczyłam bez leków. Ty też możesz. Zacznij od ćwiczeń opisanych na blogu! Trzymaj się dzielnie, Sabina

08/09/17 19:08

Dzieki, ze sie odezwalas…
To nie pierwsza moja proba pogadania z kims albo chociaz wygadania sie ale jestes pierwsza, ktora mi odpisala ….moze mam wielkiego dola bo naprawde nie czuje sie dobrze fizycznie i mnie panika dopada. …man nadzieje, ze tez sobie poradze….

09/09/17 07:49

Iwonka, jestem pewna, że sobie poradzisz 🙂 Na blogu znajdziesz wiele użytecznych wskazówek.