Zanim dostałam nerwicy lękowej byłam osobą, która szybko się poddawała i była bardzo niecierpliwa. Gdy zabierałam się za realizację jakiegoś pomysłu, wystarczyła jedna mała przeszkoda, a ja odpuszczałam. Byłam typem wyszczekanej nastolatki z czerwonymi włosami. Moje wyszczekanie miało za zadanie maskować moje niskie poczucie wartości. Często słyszę, że pokonałam ataki paniki, bo jestem silną osobą. Tak naprawdę pokonałam ataki paniki, bo to właśnie one uczyniły mnie silniejszą, mądrzejszą i bardziej zmotywowaną. Nauczyły mnie też cierpliwości i konsekwencji w działaniu. I tego, że najlepiej w życiu polegać na swoich własnych zasobach, o które trzeba dbać. Mogę śmiało stwierdzić, że ataki paniki sprawiły, że stałam się silniejsza psychicznie.

Zaczęłam dbać o formę fizyczną

Wzmocnienie moich sił fizycznych nauczyło mnie lepiej znosić przedłużający się stres, ograniczać lęk i depresję, a także poprawić jakość snu. I to nie jest żadne pitu pitu. Bieganie nauczyło mnie regularności w wykonywaniu zadań, bo nie chciałam zaprzepaścić tego co już wypracowałam. Człowiek zaczyna od zera, aż tu nagle okazuje się, że daje radę przebiec 15 km. I jak wybiegnie to nikt go na barana nie przywlecze do domu. Musi sam wydobyć z siebie pokłady energii, które starczą na drogę powrotną. Jak pada deszcz, zapada zmrok, jest minus 15, słońce pali skórę, zaczyna brakować wody,  z odcisków leje się krew, serce wali jak szalone, a kolana są jak z waty – wtedy również trzeba dobiec do celu. To nie piękne i długie nogi budują w człowieku prawdziwą pewność siebie lecz osiąganie małych sukcesów swoją ciężką pracą.

👉 Rada! Sprawdź czy Twoja forma fizyczna jest na odpowiednim poziomie. Ile razy w tygodniu ćwiczysz? Czy zdrowo się odżywiasz?

 

Wykup Dostęp Premium i czytaj bez ograniczeń

Odblokuj dostęp premium »

Nielimitowany dostęp do
wszystkich treści na blogu

Koszt 39 pln za miesiąc
(bez umowy na rok)

Dodaj komentarz

17 komentarzy

04/09/17 08:30

Świetny post :). Ja też byłam osobą niecierpliwą i jako mała dziewczynka bardzo skrywa, wręcz wyobcowana. Wrażliwa ale to pozostało mi do dziś. Nadal jestem słaba psychicznie jeśli chodzi o kłótnie. Po prostu dobry ze mnie człowiek i mój mózg nie ogarnia tego co złe. Uczę się dystansu. Zgadzam się też co do pewności siebie, że piękne nogi to nie wszystko :). Ta najcenniejsza wartość postrzegania siebie musi wypływać z naszego wnętrza. Dla mnie i tak jesteś wzorem do naśladowania i czasami mam wrażenie, że Ty już się urodziłaś silną babką 😉

04/09/17 08:36

🙂

04/09/17 09:10

Oj tak..nerwica wiele uczy, stajemy się innymi osobami 🙂 lepszymi i dbającymi o swoje potrzeby. A to poczucie wyższego celu to już prawdziwa miazga 🙂 nie można być smutnym jeżeli wiesz do czego zostałeś stworzony !

04/09/17 11:39

Mnie obecny stan zmusza do ograniczenia ruchu. Chwilowo takie zalecenia, tak na wszelki wypadek, jak to mówi moja ginekolog, dmuchamy na zimne. Ale boję się, że to spowoduje, że wróca ataki. No bo siedzenie w domu to nie jest dobra terapia na ataki. Wręcz odwrotnie powinnam walczyć cały czas. Czytam książki, trochę pisze w swoim zeszycie i na tym się kończy mój szał. Wiem, że to dla dobra dziecka, ale już raz ze strachu o ciążę i jakieś dziwne myśli wylądowałam u ginekologa i narobilam paniki.😕

04/09/17 17:15

Madzia, ataki paniki to lęk przed lękiem. Nie bój się, bo nie ma czego. Inspiruj się, czytaj, ćwicz mindfulness,oglądaj ciekawe dokumenty, ucz się gotować obiadki dla maluszków, zapraszaj znajomych na herbatkę…Wszystko będzie dobrze, byle tylko nie bać się kolejnego ataku. Tym bardziej, że Ty nie masz takich pełnych wybuchów lęku tylko raczej lęk wolno płynący. Myślę, że spokojnie dasz sobie radę. Poza tym wcześniej nie miałaś Niepanikuj 🙂 A teraz masz 🙂

04/09/17 21:56

Masz rację Sabinko😊. Dziękuję, muszę pracować nawet w domu. Muszę nauczyć się żyć z tym moim odmiennym stanem i nie wpadać w panikę kiedy coś zaboli, zakluje czy dziwnie się poczuje. Strach po poronieniu jeszcze jest. Może już nie długo będzie mnie przesladowal.

05/09/17 11:16

Magda też siedzę w domu. Nie możemy się tego domu bać. Siedzenie w domu to też terapia. W końcu kiedyś człowiek nie bał się w nim zostawać.

05/09/17 21:12

Ania ja się domu nie boję, ja wręcz marzę żeby spokojnie wychodzić i spacerować, samej. Bo z kimś to idę bez problemu. Boję się ze znowu będę bała się wychodzić jak tak się zasiedze tu.

06/09/17 09:31

Madzia: Nie mam powodu, aby się bać. Już wiem jak działa lęk i że takim sposobem myślenia się nakręcam (a ataki paniki to lęk przed lękiem) 😉

06/09/17 13:03

Magda ja ze swoim kolegą wychodzę bez problemu, a sama nadal mam z tym problem :/. I to właśnie to wychodzenie u mnie jest kluczowym problemem.

05/09/17 11:47

Ja zauważyłam że się ostatnio nie uśmiecham 🙁 nic mnie nie cieszy 🙁 chociaż dopiero co byłam na urlopie. Mam mega złe nastroje i bóle głowy. Na dzieciaki tylko furcze. Pogoda i ten padający deszcz nie pozwala mi jeździć na rowerze i przyznaje się, że tylko marze żeby wskoczyć pod koc. Dziś znowu ból głowy 🙁
Sabinko daj jakiegoś kopa….

05/09/17 17:43

Monika, jak to mawiają w Finlandii: nie ma złej pogody, są tylko złe ubrania 🙂

05/09/17 19:27

Bóle głowy to coś co i mnie drażni i nadal nie znam przyczyny :/

06/09/17 11:32

Kurcze ja zupełnie nie zwalam tego na pogodę :/. I nie chcę na nią narzekać. Żyję non stop w stresie więc pewnie od tego :/

06/09/17 05:12

To chyba pogoda nas przymula. Ja tez parę dni kiepsko. i głowa też pęka. Ale i.mój mąż narzeka na.bol głowy. Także winę zwalamy na ciśnienie. ☺

06/09/17 10:02

Sabina, gdzie pracujesz na codzień? Ja od 4 miesięcy pracuje na poczcie w dość dużym mieście i przez ten stres i ciągle kolejki mam nerwobole w klatce i pogorszenie samopoczucia. Rozważam zmianę pracy ale póki co musze wytrzymać. Masz jakieś rady? W domu ćwiczę na orbitreku (nie mogę biegać bo mam problem z kolanem), ćwiczę jogę ale mimo że jest lepiej wieczorem to po pracy znów dusi mnie w klatce i ciężko mi się oddycha

07/09/17 09:50

Monika, głównym moim zajęciem jest moja firma – Niepanikuj. Większość czasu pracuję z domu- całe szczęście 🙂 Długo do tego dążyłam. Pracuję też w Warszawie w Mordorze. Czytaj miejscu, gdzie korki nigdy się nie kończą 🙂 W pracy załatwiam 15 rzeczy na raz: loty F16, bilety lotnicze, kolacje, miejsce w przystani dla jachtu, bilety na koncerty i tak dalej. Pracuję w klimatyzowanym biurze na 7 piętrze. W korkach stoję z 2 godziny dziennie. Ty też pracujesz z klientem, więc wyobrażam sobie, że to ogromnie stresująca praca. Pamiętaj, że nie mamy wpływu na to co się dzieje wokół nas, ale mamy wpływ na nasze reakcje na te wydarzenia. Zamiast stresować się pracą, skieruj swoje myśli w inną stronę i na tym się skup. Zawsze miej jakieś plany po pracy: dobre lody, koncert, wypad ze znajomymi, dobrą książkę, basen – cokolwiek Ciebie kręci. Zamiast poświęcać czas na to czego nie lubisz i chwilowo nie możesz zmienić, poświęć go na to co lubisz. Robiłaś może koło życia http://niepanikuj.pl/2017/05/15/jak-odkryc-wiadomosc-ktora-niesie-lek-cwiczenie/ albo Stół http://niepanikuj.pl/2017/07/02/jak-stabilne-jest-twoje-zycie-cwiczenie-stol/? Co Ci wyszło?