Osoba zmagająca się z nerwicą lękową czy depresją odczuwa ciągły niepokój, stałe poczucie zagrożenia i napięcie. W związku z tym zaczyna unikać jakiegokolwiek wysiłku, który choćby w małym stopniu może dodatkowo przyśpieszyć bicie serca w obawie przed pogorszeniem swojego stanu zdrowia. A przecież w trakcie leczenia nerwicy lękowej sport to najlepsza recepta jaką można przepisać samemu sobie. Ile ludzi tyle opinii, ale moje osobiste doświadczenie potwierdza wszystkie teorie o pozytywnym wpływie biegania na samopoczucie i leczenie nerwicy lękowej.

 

➡️Skoro możesz uprawiać sport to chyba jednak nie jesteś aż taki chory

Gdy zmagałam się z atakami paniki to byłam święcie przekonana, że nie dam rady przebiec nawet jednego kilometra. Jak się jednak okazało, moje ciało miało się świetnie, a to głowa robiła zamieszanie. Głowa mówiła mi, że jestem zmęczona i nie mam siły żyć. A gdy wychodziłam biegać to bez problemu realizowałam zamierzony dystans. Mało tego, po treningu czułam się lepiej psychicznie. Tak, oczywiście, że od ataków paniki miałam spięte mięśnie i ciągle mnie coś bolało lub kłuło. Natomiast spięte mięśnie nie uniemożliwiają treningu. Na początku roku trenowałam do ultra maratonu i po raz pierwszy w życiu się przetrenowałam. Pewnego dnia wyszłam pobiegać i byłam tak wypruta z energii, że nie miałam siły podnosić nóg. Mimo to biegłam dalej – no bo kto jak nie ja! Po kilku minutach oblały mnie zimne poty i zakręciło mi się w głowie. Musiałam zadzwonić pomoc. Najzwyczajniej nie miałam siły dobiec do domu. Resztę wieczora przespałam. Odwołałam wszystkie konsultacje i w ciuchach biegowych usnęłam na kanapie. Byłam wykończona. I to jest właśnie prawdziwe zmęczenie. Głowa mówi: idź i rób. A ciało mówi: nie mam siły. W przypadku ataków paniki głowa mówi: nie idź i nie rób. A ciało jest gotowe do akcji.

 

➡️Bicie serca to jego rola

Większość osób zmagających się z atakiem paniki kojarzy bicie serca z czymś złym. Obawiamy się, że serce może ulec uszkodzeniu. A przecież nasze serce bije z taką samą prędkością, a nawet dużo szybciej podczas biegania. I wtedy ten proces wydaje się zupełnie naturalny oraz nie jest kojarzony z możliwością zawału lub utratą przytomności. Serce zostało stworzone po to, aby bić. Im więcej się ruszamy tym więcej adrenaliny się wydziela i tym serce bije szybciej. Podczas ataku paniki dzieje się dokładnie to samo co dzieje się z ciałem biegacza podczas treningu. Czy biegaczowi dzieje się krzywda podczas, gdy jego serce bije z prędkością 150 uderzeń na minutę? Oczywiście, że nie. Bo taka jest rola serca.

 

➡️Myśli i zachowania są ze sobą ściśle powiązane

Im więcej mamy problemów tym bardziej niechętnie podchodzimy do aktywności fizycznej. Najlepiej zaszylibyśmy się w domu z dala od ludzi i cały dzień oglądali telewizor lub gapili w sufit. A przecież ciało i umysł to jedność. Czy można jedną ręką mieszać, a drugą podrzucać piłeczkę? Czy można śpiewać piosenkę i czytać kolorowy magazyn w jednym czasie? Oczywiście, że nie! Nie da się skupić na danej czynności będąc jedną nogą w rozwiązaniu A, drugą w B. W takim wypadku zmiana w zachowaniu również będzie szybować od punktu A do punktu B i na odwrót. Myśli i zachowania są ze sobą ściśle powiązane. Człowiek, który jest zastraszony lękiem i żyje w obawie przed kolejnym atakiem paniki, siedzi zgarbiony, włóczy za sobą nogami, ma spowolnione ruchy i spięte mięśnie. W ten sposób uruchamia procesy w organizmie, które świadczą o czyhającym niebezpieczeństwie. W odpowiedzi na to zachowanie uwalniane są potężne dawki hormonów stresu, które mają za zadanie nas chronić. Ataki paniki przychodzą tylko do tych, którzy się boją. Czy ktoś, kto biega wysyła sygnał, że się boi? Wręcz przeciwnie. Ciało w trakcie treningu uruchamia szereg procesów, które wysyłają sygnał o dobrym nastroju. Dodatkowo spala adrenalinę, która jest odpowiedzialna za odczuwalny poziom lęku.

 

➡️Odporność psychiczna i wytrzymałość fizyczna

Kilka lat temu uważałam swoją sytuację za krytyczną i bez wyjścia. Z perspektywy czasu widzę jak bardzo ataki paniki zaburzyły jasność mojego myślenia. Wszystkie te problemy, które wtedy były dla mnie nie do rozwiązania, zostały rozwiązane. A ja straciłam czas na zamartwianie i przestałam wierzyć w siebie. No ale jak mogłam myśleć kreatywnie, targając 2 worki stresu na plecach każdego dnia?  Bieganie bardzo pomogło mi uwierzyć w siebie na nowo i zrzucić te worki z moich pleców. Nikt nie wychodził za mnie na treningi i nie prowadził do mety za rękę. Jak chciałam przebiec dany dystans to musiałam liczyć na samą siebie. Smak zwycięstwa na mecie maratonu buduje prawdziwą pewność siebie. Taką, której nikt nie może nam zabrać. Bieganie nauczyło mnie działać zgodnie z planem. Jeden ominięty trening to dwa razy cięższa praca na następnym. A działanie z planem to przede wszystkim wytrwałość. Dzięki treningom w trudnych warunkach stałam się silniejsza fizycznie jak i również psychicznie. Z każdym kolejnym kilometrem zrzucałam kolejny wór zmartwień z moich pleców i odzyskiwałam jasność myślenia. No i przestałam się martwić każdym bólem głowy, kłuciem w barkach i uciskiem w klatce piersiowej.

 

Kilka lat temu uważałam, że te wszystkie informacje o dobroczynnym wpływie sportu na depresję, nerwicę czy ataki paniki to jakieś dyrdymały. Dziś uważam, że to właśnie bieganie przyczyniło się w dużej mierze do wyleczenia z nerwicy lękowej. Za każdym razem, gdy miałam ochotę płakać – wychodziłam pobiegać. I biegałam tak długo, aż przestawałam płakać. Dopada Cię kryzys w walce z nerwicą lękową? Wyjdź na świeże powietrze i biegaj. To najlepsza rzecz jaką możesz dla siebie zrobić w takim momencie.

Dodaj komentarz

 

6 komentarzy

13/10/17 13:02

Ciekawa jestem czy wszyscy tu biegają czy są też inne formy ćwiczeń?
Ja jeżdżę na rowerze i teraz orbitrek, w bieganiu właśnie przeszkadza mi to szybko bijące serce. Ale może może kiedyś się przekonam

13/10/17 18:51

Racja, sport dobrze wpływa na nerwy i świetnie uspokaja. Mnie bieganie bardzo męczy, jednak korzystam z innych rodzajów sportu, np. rower, fitness, zumba.
Mnie jednak zastanawia taki jeden objaw. Chodzę do szkoły, to jest dosyć stresujące i pod koniec tygodnia, zazwyczaj w piątki lub czwartki źle się czuję, tak jakby cały ten stres odchodził. Od rana ciężko mi oddychać, boli mnie w klatce/plecach, jest bardzo słabo. Zazwyczaj serce bije mi szybko lub po prostu normalnie i nie czuję go, ale czasami zwalnia i to mnie niepokoi. Czuję się po prostu bardzo zmęczona, spięta, jakby całe ciało było takie ściśnięte i ociężałe. Zdaję sobie sprawę, że to ze stresu i zmęczenia, tylko nie wiem jak temu zaradzić. Sport uprawiać ciężko, bo mam wrażenie jakbym się miała zaraz rozpaść. Zrelaksować też trudno, bo ciągle coś mi dolega i o tym myślę. Czy ma Pani jakieś sposoby na rozładowanie takiego „nagromadzonego” napięcia/stresu? Nie wiem dokładnie jak to nazwać, ale to naprawdę męczące. W weekend odpocznę i jest ok, a potem z dnia na dzień coraz słabiej.

15/10/17 18:38

Kasia, przy piątku praktycznie każdy jedzie już na awaryjnych. 99% mojego biura w czwartek odprawia modły, żeby był już piątek. Nawet ja jestem przy piątku zmęczona choć bardzo lubię to co robię. Każdy ma swój sposób na rozładowanie. Niektórzy lubią sport, inni dobre ciacho i ploteczki, a jeszcze inni spacery w lesie. Poszukaj co Tobie odpowiada najbardziej. PS. I nie daj się oszukać lękowi, że nie masz siły i chęci. To taka jego zagrywka. Trzymaj się dzielnie!

15/10/17 18:54

Dziękuję bardzo za odpowiedź. Dzisiaj odpoczęłam i jest już lepiej.
Pozdrawiam i wszystkiego dobrego <3

15/10/17 19:03

Opisz koniecznie tą sytuację w zeszycie panikowicza. Na pewno się przyda na przyszłość:) Pozdrawiam, Miłego wieczoru!

13/10/17 21:00

Z powodu grypy i tego ze dziś spędziłam dzień w łóżku z sokiem z pigwy 😀 polecam dwie książki, warte przeczytania
1 „pokonałem nerwice” Grzegorz Szaffer
2 „pokonać lęki i fobie” Amr Barrada, Judith Bemis

Książki lekkie pisane fajnym językiem na jeden wieczór
W tej pierwszej książce autor bije na alarm ze aktywność fizyczna i czas działają cuda

MONIKA całe wakacje jeździłam na rowerze
I chodziłam na silke. Na silke z przymusu bo nie lubię jakoś tej atmosfery. Wiec kupiłam miesiąc temu rowerek stacjonarny a ogólnie od 3 miesięcy codziennie przed praca albo po robię sobie szybki spacer, marsz niezależnie od pogody
Albo godzinny
Albo 10 000 kroków . Ściągnęłam aplikacje która liczy kroki 🙂