Wprowadzanie zmian w życiu jest trudne. Logiczne myślenie niby podpowiada co należy robić, ale uczucia biorą górę. Niby wiemy, że ataki panki nic nam nie zrobią, a jednak uciekamy z zakupów drżąc ze strachu. Niby wiemy, że zostając samemu w domu nic nam się nie stanie, a jednak dzwonimy do rodziców, aby zostali z nami pod nieobecność męża. Śmiało można powiedzieć, że uczucia podejmują decyzję za nas, nawet jeśli nie do końca zdajemy sobie z tego sprawę. Jednak to jak się czujemy w danym momencie prawnie nigdy nie prowadzi do osiągniecia celu. Jeśli będziemy działać tylko wtedy, gdy mamy akurat na to ochotę, zapewne nigdy nie osiągniemy tego co mamy w zamyśle.

Mam 22 lata. Jest grudzień. Za oknami mrok. Dzwoni budzik. Deszcz dudni o parapet. Ja zmagam się z depresją, lękiem i cholera wie czym jeszcze. Jak tylko otwieram oczy zaczynam płakać. Myślę sobie – po co mam wstawać? Po co otwierać oczy? Moje życie nie ma sensu.

Znasz to uczucie?

Długie miesiące nie zwlekałam tyłka z łóżka. Analizowałam to jak bardzo samotna się czułam mieszkając w Anglii, swoje zrujnowane życie prywatne, brak pomysłu na siebie…Mogłam godzinami wyliczać w myślach wszystkie przykrości, które mnie w życiu spotkały.

Powód dla którego nie wstawałam z łóżka był prosty. Po prostu nie miałam na to ochoty. Bałam się kolejnego ataku paniki. Tyle razy nie udało mi się zmierzyć z lękiem, że skutecznie się zniechęciłam do kolejnych prób.

Nie miałam siły, nie miałam energii, chęci ani wiary. Po jakimś czasie moje użalanie się nad sobą po prostu weszło mi w nawyk. Rozczochrane i tłuste włosy stały się normalnością.

Któregoś ponurego popołudnia, klikałam po kanałach i trafiłam na dokument o treningu do elitarnej jednostki wojskowej SEALs, który nazywa się Piekielny Tydzień. Pięć dni piekła, które potrafią złamać najtwardszych. 120 godzin tortur. Prawdziwa próba charakteru, która jest przepustką do elitarnych oddziałów Navy SEALs. Pięć dni bez snu, z minimalna ilością jedzenia, codziennie 4 km pływania i 12 km biegania. Zwykle z 200 ochotników kurs kończy około 20.

Kto „normalny” ma ochotę na pływanie w ciemnościach w lodowatej wodzie, wśród rekinów? – zapytał reporter jednego z rekrutów, którym udało się dotrwać do końca.

Nie wiem czy ktokolwiek ma na to ochotę. W wojsku nie ma czegoś takiego jak chęci i ochota. Po prostu trzeba wstać i wykonać rozkaz – odpowiedział rekrut.

I wtedy mnie olśniło.

<<<< W dalszej części artykułu opisane jest ćwiczenie na radzenie sobie z lękiem. Przeczytaj Jak zamówić Dostęp Premium KLIK  Co to jest Dostęp Premium KLIK >>>>

 

Wykup Dostęp Premium i czytaj bez ograniczeń

Odblokuj dostęp premium »

Nielimitowany dostęp do
wszystkich treści na blogu

Koszt 39 pln za miesiąc
(bez umowy na rok)

Dodaj komentarz

 

31 komentarzy

24/10/17 06:00

Sabinko jak to zrobić by dac sobie prawo do gorszego dnia, zlego samopoczucia bez przypisywania każdego objawu nwrwicy?

24/10/17 07:02

Justynka, każdy z nas ma czasem zły dzień. Nawet ludzie bez ataków paniki. I ja też. I Donald Trump. I moja sąsiadka. I Ty też. Zrób eksperyment i zapytaj 4 bliskie Ci osoby co robią jak mają zły dzień.

24/10/17 14:57

Dziękuję sabilo a ty co bys mi doradzila?

24/10/17 17:36

Ja? Ja jak mam gorszy dzień, to idę biegać. Biegam tak długo, aż czuję się lepiej. To na prawdę działa. Jak miałam depresję i ryczałam bez powodu to szłam biegać. Na początku biegłam i płakałam. Ale po chwili płacz przechodził, a z każdą minutą biegło się weselej. Do domu wracałam jak już czułam, że napięcie zeszło. Wtedy przeważnie byłam wykończona, padałam na łóżko i szłam spać. Spałam jak zabita i dzięki temu wstawałam z lepszym humorze.

24/10/17 10:53

U mnie gorszy dzień to poddanie się nerwicy i brak motywacji. Ale chyba czasami musimy odpuścić bo bycie w ciągłej gotowości jest męczące :/. Wszystko napięte do granic możliwości i skupienie się na tym co trzeba zrobić.

24/10/17 07:49

Sabinka podziwiam Cię 😉 powiedz jak zaczynasz dzień? Co pijesz co jesz ? Ja zaczynam dzień kawa i papierosem co tylko pobudza moje serce przez co zaczynam się denerwować ;/ wiem wiem rzucić to trzeba ale to nie łatwe jak wszystko co związane z nerwica. Ja mieszkam w domu z trzema osobami w związku z czym nie ma mowy o leżeniu pod kołdra i nie wstawania parę dni bo nie chce żeby ktoś wiedział o moim problemie. Może dzięki temu też wstaje i funkcjonuje jakoś z dnia na dzień ale czy nazwać to życiem to nie wiem. Chciałabym być w takim momencie życia jak Ty i napisać tu kiedyś ze zwyciężyłam. . 😉

24/10/17 17:28

Natalka, jeśli to ma pomóc to mogę opisać mój przykładowy dzień na blogu 🙂 Papieroski i kawka nu nu nu! Warto pracować nad swoimi nawykami, zacząć powolutku, ale działać regularnie i konsekwentnie.

24/10/17 11:55

Dziękuję za wczorajszą sesję 🙂 Powiedz mi Sabina ile Tobie zajęło wyjście z nerwicy na dobre?? Dziś czuję się zdecydowanie lepiej (mniej lękowo) po 40minutowym spacerze.
Robię wszystko chociaż głowa podpowiada: nie chce Ci się, nie dasz rady, takie to cholerstwo.

24/10/17 17:30

Klaudia, było bardzo miło z Tobą rozmawiać. Ciężko powiedzieć ile, ale tak mniej więcej 4 lata. Tyle, że nie ma co się porównywać. Każdy ma swoje tempo. Pamiętasz co mówiłam…Za 3 tygodnie będziesz jak nowa 🙂

24/10/17 16:13

Lęk ma nas nieograniczać? Ja się staram, i wszystko realizuje, dziś mam latino.

24/10/17 17:37

I całkiem nieźle Ci to wychodzi Monika 🙂

24/10/17 20:54

MONIKA również byłam dziś na latino
Tańczyłam 13 lat wiec już coś tam wiedziałam, dla muzyki poszłam i było super 😃 bardzo mnie zachęciłaś do tego 🙂

SABINKO podpinam się do pomysłu żebyś opisała swój typowy dzień 🙂
Bardzo Cię podziwiam, W tak młodym wieku wiedziałaś jak się zabrać za to 🙂
Mam pytanie odnośnie biegania
Czy w początkowych etapach jak zaczynałaś biegać nie miałaś płuc na wierzchu :))
Ja się czuje jakbym miała zwariować
Zaczęłam od 15 minut
Ale później jak skończę biegać i odpocznę to czuje się super
A to tylko 15 minut wolnego biegu
Chciałam się pochwalić 1 listopada wskakuje na 3 miesiąc bez PAPIEROSKÓW :)) waga nie szaleje, nastrój tez tylko słodycze czasami
Ale to kisiel pije litrami 🙂

25/10/17 07:51

Wow, ale extra! Szacun – sama wiem jak trudno rzucić palenie 🙂 Jak zaczynałam biegać (a przecież wcześniej trenowałam kickboxing, więc miałam kondycję!) to po 15 minutach padałam ze zmęczenia 🙂 Ważne, by zaczynać bardzo bardzo wolno. Wolno, ale dłużej.

25/10/17 09:33

Mi wczoraj na latino nie za dobrze się ćwiczyło. Miałam strasznie spięte nogi aż mnie stopy bolały na koniec. Miałam wrażenie że więcej mam przestoi na picie wody ;-). Ale dałam radę do końca.

Widzę też że chudnę, spodnie zaczynają spadać. To jest wynik aktywności fizycznej 🙂 a Sabina mówi jeszcze żebym więcej ćwiczyła 5h dziennie 🙂 🙂

25/10/17 18:17

Hahahahah ale tylko jak masz duuuuuużo stresu 🙂 I do tego zalecam dużo lodów 🙂

25/10/17 19:38

OOo lody mi pasują 🙂

26/10/17 06:52

Mi też! A jeszcze bardziej beza z malinami 🙂

25/10/17 20:05

MONIKA to przez latino chudniesz? Hihihi może i u mnie spodnie spadną 🙂
Co jeszcze ćwiczysz?

26/10/17 07:38

Ja latino i orbitrek. Dzis pójde chyba na zumbe 🙂

25/10/17 19:17

Czy te tapniecia serca i kołatanie nie doprowadza do jakiejś choroby serca? Myślę że to może być nie bezpieczne ze co jakiś czas serce swiruje. Jak uważasz? Ogólnie jest lepiej odkąd tu zaglądam jednak najbardziej wkurza mnie ta deratyzacja chce być na sto procent w życiu mówić czuć i robić to co kocham naprawdę a nie jakby obok tegoa w ggłowie ciągle myśli o tym ze tak się czuje.. z tym nie potrafię sobie poradzić. Co prawda jeszcze nie biegam zbyt konsekwentnie ;/

26/10/17 06:51

Natalka, Twoje serce zostało stworzone do tego, aby bić. Odczuwasz kołatana w wyniku nadmiaru adrenaliny. Adrenalina ma za zadanie Ciebie chronić i mobilizować do walki. To samo przeżywa gazela, która ucieka przed lwem. Nie jest możliwe, aby w ten sposób serce się popsuło, bo wtedy wszystkie gatunki padałyby ofiarami innych. Twoim zadaniem jest spalać adrenalinę, bo przecież Ty nie uciekasz przed lwem więc w jakiś sposób musi znaleźć ujście dla siebie 🙂 Wtedy nie będzie kołatań serca i powróci jasność myślenia.

25/10/17 19:49

Derealizacja*

26/10/17 11:11

Sabinko masz jakieś rady na rozmowę w sprawie pracy ?
Jutro idę, zrobiłam sobie wizualizacje
Jestem przygotowana na stres
Wiem ze rozmowa będzie w języku angielskim który jest u mnie trochę zakurzony ale nie tragiczny
Wstanę odpowiednio wcześnie żeby wypić kawkę w spokoju, zjeść śniadanie
Ale moim problemem czasami jest taka niespokojność
Ze wszystko Ok
Ale np siedzę na ławce w parku i lekko się trzęsę. Oczywoscie to mija ale to napięcie w trakcie spokoju czasami mnie dopada

26/10/17 11:27

Zjedz Snickersa Paula. Stres najpierw ciągnie z glukozy. Im jej więcej tym lepiej. Ja zawsze wcinam Snickersa przez stresującymi wydarzeniami.

26/10/17 11:29

I to mi pasuje 😃😃

26/10/17 18:26

Jejku jak ja dawno nie jadlam snikersa ☺ najpierw snikers a potem do cwiczen trzeba zrzucić te 400 kalorii 😉

27/10/17 20:13

Monika ja już chyba ze dwa lata nie jadłam snikersa, marsa itp :). Nietolerancja laktozy i tym samym mleka w proszku, które jest obecne w slodyczach. Ale mam swoją ulubioną czekoladę z orzechami więc luz 😉

07/11/17 19:53

Sabinko, a co zrobić gdy tąpnięcia serca pojawiają się podczas wysiłku fizycznego? Olać to i ćwiczyć dalej? Wtedy zawsze ogarnia mnie troszkę strach, czuje się słabiej i odpuszczam, przestaje ćwiczyć 🙁 Podczas odpoczynku też się pojawiają ale największe chyba podczas ćwiczeń… pozdrawiam

11/11/17 23:05

dzięki za odpowiedź ;(

10/11/17 19:50

Sabinko to co mówisz o sporcie to wierzę w 100 procentach że to pomaga, ale ciągle mam ten lęk, że jak daleko się zapuszcze czy to będzie spacer czy kijki, panika mnie złapie i co wtedy? Strasznie się tego boje a bardzo bym chciała dużo spacerować czy biegać, pozdrawiam Cię mocno

12/11/17 15:28

Madziara, to tylko lęk przed lękiem. Nic Ci się nie stanie, a tylko lepiej się poczujesz.