Jedna z czytelniczek bloga zadała bardzo ciekawe pytanie. Mianowicie:

„Czy z atakami paniki trzeba iść na zwolnienie? Czy można wrócić do pracy? Otóż moje pytanie wzięło się z tego, iż jestem na zwolnieniu już 4 miesiąc (w tym czasie wróciłam na tydzień do pracy, gdzie moje napady paniki i lęku się nasiliły). Nie czuje się na siłach, aby podjąć pracę zawodową i nie do końca mogę się odnaleźć w tej sytuacji, bo chciałabym pracować. Z drugiej strony jak pomyślę sobie, iż miałabym codziennie rano chodzić do pracy to czuję się słabo psychicznie. Moja nerwica wzięła się od bardzo stresującego szefa, który wykończył mnie psychicznie”.

Pozostanie aktywnym zawodowo, gdy ma się problemy z depresją czy nerwicą lękową to nie łatwa sprawa. Sama przerabiałam tą sytuację i nie raz uciekałam do ubikacji wybuchając płaczem i kuląc się koło kibla ze strachu 🙂 Pracowałam w miejscu, gdzie panował hałas, totalny harmider i wiecznie ktoś krzyczał. W dodatku twarzą do klienta. Moje zmiany czasami trwały  po 12 godzin i kończyły się o 24:00 Możecie sobie wyobrazić co przeżywałam. Na samą myśl o pójściu do pracy bolał mnie brzuch, a ze stresu dostawałam duszności. Jednocześnie ganiłam się za bycie „nieudacznikiem”, bo przecież byłam dorosła, a rachunki trzeba było płacić. Po pracy czułam się totalnie wykończona. Padałam na łóżko i zasypiałam w ubraniach. A rano znowu cały ten kocioł zaczynał się od nowa.

Naprawdę wiem co to znaczy praca z nerwicą lękową. I wiem, że jest trudno. Co zatem zrobić, aby sobie pomóc? Jaką strategię obrać?

 

Po pierwsze:

Wykup Dostęp Premium i czytaj bez ograniczeń

Odblokuj dostęp premium »

Nielimitowany dostęp do
wszystkich treści na blogu

Koszt 39 pln za miesiąc
(bez umowy na rok)

Dodaj komentarz

 

12 komentarzy

24/11/17 08:54

Bardzo wartościowy tekst ! Bardzo !

24/11/17 09:01

Dziękuję Maggie 🙂

24/11/17 14:33

Pracując u mnie też to wszystko wyglądało strasznie. Bardzo musiałam kombinować, trudno mi było do tej pracy dojść. Zawsze dzwoniłam wtedy do kolegi. Często ubikacja była moim azylem. Szkoda gadać. Marzę by pójść do pracy ale u mnie wszystko to jedna wielka sinusoida. Ostatnio nie ogarniam myśli. Straszą mnie na każdym kroku. Sama do siebie mowie przestań myśleć. Marzę by mój mózg odpoczął bo chyba już ma dość :/. I tak przed każdą czynnością którą robię.

26/11/17 23:55

Chcę robić sobie weekend za granicą, na miejsce dotrę samolotem. Mimo, że od ostatniego ataku minęło parę miesięcy to i tak obawiam się ataku. Mam dwa sposoby: pierwszy- nie przejmować się tym, nie myśleć o tym w ogóle i wsiąść do samolotu jak gdyby nigdy nic, z myślą- „raz się żyje!”, drugi- planować co będzie jak dostanę ataku paniki i opracować metody, co zrobię w samolocie? Który sposób jest już lepszym rozwiązaniem?

27/11/17 08:27

Sabinko… A czy miałaś tak, że łapał Cię czasami ogromny dół? Nie mam obecnie kołatania serca, duszności tylko taką pustkę i przygnębienie….

28/11/17 19:16

Taaaak, to było okropne! Starałam się wtedy czymś zająć i cierpliwie czekałam, aż przejdzie.

27/11/17 09:10

Ja myślałam ze moje wszystkie problemy są przez moja prace , ze za dużo stresu itp…ale kiedy zaczęłam kolejny duży projekt w moim życiu ,zgodny z moimi zaiteresiwaniami i który uwielbiam okazało się ze wszystko przeżywam od początku . To ogromna nauczka dla mnie , ponieważ mam potwierdzenie ze to nie czynniki zewnętrzne tylko moje nastawienie i przekonania są lekko mówiąc nieprawidłowe . To dla mnie wielkie odkrycie . Jest ciężko ale z każdym dniem czuje ze rozumiem coraz więcej i będzie dobrze. Kiedyś na pewno😁

28/11/17 11:37

Biegam codziennie godzinę. Już jakieś 9 dni z rzędu. Jak często robicie dzień przerwy?

28/11/17 19:15

A czy czujesz się zmęczona? Ja biegałam co dzień przez 3 miesiące na początku mojej przygody z lękiem i czułam się wyśmienicie. Biegałam wolniutko i nie miałam zakwasów.

28/11/17 20:06

AGA godzinę ?.wow skąd Wy macie tyle sił i energii ?. U mnie spadek i jednego i drugiego :/

29/11/17 14:37

Nie czuje sie specjalnie zmeczona. Ja wczesniej uprawialam bardzo duzo sportu wiec taki godzinny truchcik mnie jakos specjalnie nie meczy.

Gdybyscie mnie spytaly 6tyg temu jaksie czuje to bym powiedziala ze juz ledwo pamietam ze mialam kiedys ataki paniki itd…ale potem zlapalam jedna infekcje,potem druga i tuz po infekcjach, jak tylko katar i kaszel zszedl to zaczely sie znow jazdy nerwicowe. probuje sie wzmocnic maksymalnie, witaminki itd, no ito bieganie…
Na razie sie boje biegac na zewnatrz ale nie ze wzgledu na lęki tylko ze względu na pogode. Jednak jak tak zimno to nie wiem czy to by nie bylo za mocne dla organizmu tak sie zgrzac i spocic na zimnie…
wiec biegam w domu ,codziennie ze stoperem 60 min ruchu, truchtam do muzyczki, jednoczesnie ukladajac w szafie albo ogladajac cos w tv… 🙂 licze ze w koncu to napiecie zacznie odpuszczac i wroce do rownowagi….

30/11/17 16:00

Mnie teraz też dopadł gorszy czas ale w myślach mam już te dobre chwile. Szkoda, że w nerwicy to wszystko jest takie ulotne.