Ciało produkuje dużo więcej hormonów stresu rano. W ciągu dnia poziom ten stabilizuje się. Kortyzol ma swój naturalny rytm , jego stężenie stopniowo wzrasta podczas snu, drastycznie wzrasta chwilę przed przebudzeniem, umożliwiając nam tym samym przebudzenie się, a następnie opada w ciągu dnia. Dlatego właśnie głównie o poranku panikowicze często odczuwają coś, co ja nazywam totalną beznadzieją. To taki moment, gdy mamy wrażenie, że życie jest do bani, a cały świat ogarnęła wielka, czarna chmura. Wtedy zaczyna się jedna wielka bieganina w głowie i tysiące negatywnych pytań, które tylko utwierdzają nas w przeświadczeniu, że faktycznie wessała nas czarna dziura.

 

Gdy dopadała mnie totalna beznadzieja, zadawałam sobie w głowie pytania w stylu:

– Po co mam wstawać?

– Dlaczego moje życie nie ma sensu?

– Dlaczego inni ludzie się cieszą, a ja nie?

– Jak mam mieć na cokolwiek ochotę, jak jej nie mam.

– Dlaczego wszystko jest takie trudne?

– Dlaczego mnie to spotkało.

– Czy mogę nie wstawać i tak po prostu leżeć?

 

Mogę się założyć, że wielu z Was zadaje sobie podobne pytania! Ataki paniki lubią schematy i zapewne nie jeden czytelnik Niepanikuj powiela mój!

 

Wykup Dostęp Premium i czytaj bez ograniczeń

Odblokuj dostęp premium »

Nielimitowany dostęp do
wszystkich treści na blogu

Koszt 39 pln za miesiąc
(bez umowy na rok)

Dodaj komentarz

 

20 komentarzy

03/12/17 21:55

Uwielbiam Twoje posty Sabinko! Dzięki Tobie wiem o co chodzi w nerwicy lękowej. Nikt wcześniej mi tego nie wyjaśnił…
Dzięki, że jesteś!!!
PS. Moja odpowiedź na pytanie nr 3 brzmi: Jestem wdzięczna za to, że założyłaś niepanikuj! …i za Twoje super wpisy! 😉

04/12/17 08:19

Ojej, ale fajnie 🙂 Dziękuję!

05/12/17 23:51

Ja tez uwielbiam tego bloga 🙂 gdy mam gorszy dzień to zaglądam tu, czytam jeden jakiś artykuł i staram się wrócić do żywych 🙂

06/12/17 08:02

yeah! <3

04/12/17 08:54

W życiu uszczesliwia mnie moja rodzina dzięki niej wiem ze jestem ważna i ze nigdy nie zostanę sama. Mam szczęście mieć rodzinę zarówno bliska jak i dalsza która się wspiera i spotyka u dziadków jak najczęściej się da bez walki o majątek i bezsensownych kłótni o to kto jest lepszy. To szczęście mieć taka rodzinę 😉 jestem dumna z siebie ze mimo przeciwności losu potrafię dać sobie radę. Jestem wdzięczna za to ze jestem zdrowa ( chociaż musze w to jeszcze uwierzyć do końca 😉 i za to ze moja rodzina tak dobrze się trzyma. Przyjemność daje mi jedzenie ;p i moja praca. wierze tak jak i Ty ze nic nie dzieje się bez powodu i ze po burzy zawsze wychodzi słońce i ze po coś na tym świece jesteśmy ze każdy ma swoją drogę do przejścia i choćby nie wiem co wierze ze się w końcu ułoży i ze każdy z nas wyjdzie z tego cholerstwa i Sabinka będzie musiała zmienić branże bo nie będzie panikowiczow 😉 miłego dnia!

04/12/17 08:57

Taka rodzina to skarb! Powinniście uczyć innych jak to robić 🙂

04/12/17 12:15

,sabinko mnie często boli tył głowy z napięcia jak sobie z nim radzić mię chce brać cały czas tabletek:((

06/12/17 08:03

Może warto próbować zmienić podejście do stresu? I pić herbatki ziołowe (dobrej jakości?).

05/12/17 16:27

Twoje wpisy to coś wspaniałego! Ostatnio miałam taki tydzień, że całkowicie zapomniałam o panice. Jednak wystarczył jeden gorszy dzień i ona wróciła. Czuję się tak cholernie słaba i przygnębiona. To chore, że każde zdrętwienie ręki, zadyszkę czy zakręcenie się w głowie utożsamiam z atakiem i potrafi mi to zepsuć cały dzień. Do tego te ciągłe czarne myśli dotyczące mojej rodziny… nie mam już siły z tym walczyć bo od roku każda walka kończy kilkudniowym sukcesem i powrotem do punktu wyjścia…. jakieś rady dziewczyny ????

06/12/17 08:04

Magdaleno, czasami jest tak, że przypisujemy wydarzenia poboczne atakom paniki. Czy tak mogło być również w Twoim przypadku? Jakaś kłótnia? Stresujące wydarzenie? Ogrom obowiązków?

06/12/17 09:15

Cały czas , niezmiennie sobie tłumacze ze to tylko myśli , one mi nic nie zrobią . My nie jesteśmy swoimi myslami , jeżeli nie dodajesz im mocy to one kiedyś znikną – i hope so 😀

06/12/17 10:30

Masz rację… Przeczytałam na ulotce antybiotyku skutki uboczne i już się ich u siebie doszukiwalam… Aż w końcu pojawił się atak. Kochana mam pytanie, czy jeśli naprawdę chcemy to sami wyjdziemy z tego g*wna i nie potrzebujemy psychologa? Bo ostatnio przeczytałam, że bez jego pomocy nie damy rady się pozbyć paniki.

06/12/17 18:16

Ja nigdy nie brałam leków, a u psychologa byłam raz. A raczej u kilku po raz. Dostałam dużo recept z których nie skorzystałam. Więc można 🙂

06/12/17 10:56

Ja miałam kilka wspaniałych dni, łącznie z wyjazdem na którym odpoczęłam od wszystkiego. A dziś kurcze nosi mnie od rana, jestem słaba i nogi jak z waty. Fakt ze mam bardzo intensywne dni w pracy i trochę z tym stresów, ale poniedziałek i wtorek poszły mi dobrze. A dziś już jestem wyłączona całkowicie i myśle tylko o tym jak się beznadziejnie czuje…

06/12/17 18:17

Zastanówmy się czy oby przypadkiem nie przypisujemy objawów stresu, atakom paniki? I doceńmy tyyyyyle wspaniałych dni – oby więcej takich, prawda?

07/12/17 07:50

Nie no atak paniki to nie był, ale cały czas mam problem z wieczorami no i w ciągu dnia tez mi się pojawiają miękkie nogi

08/12/17 08:36

Monia, pomyśl jaka to jest informacja dla Ciebie, z jakich emocji się rodzi i jaki można nadać jej kierunek. Każdą emocję poprzedza myślenie 🙂

07/12/17 14:20

Znam to, te beznadziejne poranki są stałym bywalcem w moim przypadku. Mam ochotę się popłakać za każdym razem kiedy słyszę budzik. Najgorsze jest to, że jestem prawdziwą życiową szczęściarą jeżeli chodzi o rodzinę, chłopaka czy całą resztę a mimo tego ataki paniki zabierają całą radość z życia. Już sama nie wiem co o tym myśleć, czasami są dni kiedy wiem, że z tego wyjdę bo jestem silna i mam kilka sposobów na panikę a czasami totalna załamka i najchętniej cały dzień bym płakała bo nie mam już siły dłużej skupiać się na swoim oddechu i biciu serca…

08/12/17 08:37

Każdą emocję poprzedza myślenie.

11/12/17 10:22

Jeśli jesteś szcześciarą co rodziny i chłopaka to masz w Nich wsparcie, a uwierz, że to bardzo wiele. U mnie wsparciem jest Sabina i osoby tutaj.