Prokrastynacja to nic innego jak wielka bitwa między naszym umysłem racjonalnym, a emocjonalnym. Jeden odpowiada za emocje, impulsywność oraz chęć natychmiastowej nagrody i poprawienia nastroju. Drugi za zdrowy rozsądek, podejmowanie decyzji opartych na faktach oraz planowanie.

Jak myślicie co jest łatwiejszym rozwiązaniem, gdy przychodzi do zmierzenia się z lękiem? Uleganie emocjom celem otrzymania natychmiastowej nagrody czy racjonalne wyciąganie wniosków? Do jakiej czynności będziemy bardziej skłonni, gdy dopada nas atak paniki? Do szybkiej ucieczki i nagrody w postaci natychmiastowej ulgi czy do logicznego wyciągnięcia wniosków, że przecież nic nam nie zagraża i dalszej realizacji zadania?

Kierowanie się zdrowym rozsądkiem, kiedy można ulec emocjom jest najzwyczajniej w świecie dużo trudniejsze. Mózg racjonalny prawie zawsze przegrywa walkę z emocjonalnym i właśnie dlatego odkładamy na później (lub unikamy) spraw, które powodują lęk i dyskomfort oraz nie przynoszą natychmiastowej korzyści.

Otrzymanie korzyści w przyszłości za wykonanie trudnego zadania, nie motywuje nas do działania i taką motywację musimy wzbudzić w sobie sami. Jest to oczywiste, że w przypadku, gdy musimy pokonać atak paniki to nie będzie nam się chciało działać zgodnie z racjonalnymi zasadami. Nie otrzymamy przecież natychmiastowej korzyści za nasz wysiłek, a emocjonalny łobuz będzie podpowiadał nam, aby uciekać. No bo jak uciekniemy to lęk minie. Tylko teoretycznie. Bo minie w tej danej sekundzie, ale powróci ze zdwojoną siłą w przyszłości.

Musimy zatem zmusić się do wykonania trudnego zadania i zrozumieć jego sens. Postarać się działać racjonalnie i wierzyć, że nagroda pojawi się za jakiś czas. Problemy z lękiem nie znikną, dopóki nie stawimy mu czoła. Znajdując w sobie siłę na walkę z lękiem okaże się, że wcale nie jest to ani tak trudne, ani nieprzyjemne, jak się wcześniej wydawało. Jak również działanie MIMO WSZYSTKO przyniesie nam zdecydowanie więcej korzyści, lecz w perspektywie długofalowej.

Dlatego tak niezwykle ważne jest, aby zmierzyć się z lękiem od razu. Gdy tylko się pojawia trzeba natychmiastowo ZMUSIĆ się do działania. Nikt z nas nie lubi wykonywać nieprzyjemnych zadań, ale mając to najtrudniejsze za sobą, można sprawniej funkcjonować przez resztę dnia.

Ze swojego doświadczenia wiem, iż w dym danym momencie, gdy nadciąga fala lęku na prawdę ciężko jest zmusić się do walki. Aby wstać, aby działać, aby dalej iść przed siebie…aby chciało się żyć. Ale nie ma innego, równie skutecznego sposobu na pokonanie ataków paniki. To jest jedyny wypadek, gdy warto się do czegoś zmusić 🙂

 

Dodaj komentarz

 

53 komentarze

31/12/17 07:36

Sabinka a co radzisz tak wprost? Czujemy ze napływa lek wali serce i co wtedy? Wstać? Skakać? Tańczyć? 😉 Mimo strachu i myśli ze coś się dzieje ze zawał ? Oddechu nie można złapać a mimo to wstać i działać ?

31/12/17 10:51

Dokładnie tak. Widzisz jak intuicja Ci dobrze podpowiada…:) Skacz, tańcz, podskakuj. Ten co się boi to nie skacze, prawda? Skakaniem wysyłasz informacje, że się nie boisz. A lęk przychodzi do tych, co się boją 🙂

31/12/17 14:04

Bardzo mądry tekst . Jakie trudne jest zmienianie naszych nawyków myślowych:(:( A jak przychodzi napięcie to umysł normalnie sam pcha negatywne myśli 🙁 Sabinko poproszę więcej wpisów dla osób z lękiem wolnoplynacym ! Buźka ❤️

01/01/18 11:30

Maggie, Wszystkiego Dobrego w 2018! <3

02/01/18 11:35

Wszystkiego dobrego w Nowym roku- ja też poproszę o teksty nt lęku wolno płynącego- pamiętam z poprzednich że ich przyczyną są negatywne myśli. Ale ja mam taki problem że mam dobry humor, myśli są ok ale generalnie codziennie mnie trzęsie i czuje się ,,dziwnie”- nie dochodzi do ataku- bo robie co mam robić nigdzie nie uciekam itd., ale nie czuję się komfortowo- cały czas jest lekki lub większy niepokój. Tak zupełnie bez powodu.

02/01/18 16:30

Monia, przeważnie jest jakiś powód… Tylko może sama nie wiesz, że to powód. Robiłaś koło życia z bloga?

02/01/18 17:32

Myślałam, że tylko ja tak mam, że ataki paniki są sporadyczne ale dzień w dzień czuję lęk i niepokój bez powodu. I też potrafi mi to zepsuć humor i zabrać całą radość z życia.

02/01/18 23:47

Ja tak strasznie byłam pewna że nie ma żadnego powodu do lęku, więc to na pewno tarczyca czy coś z hormonami …rozumiem że coś w życiu może szwankować i nie zdajemy sobie z tego świadomie sprawy ale skoro nie zdaje sobie sprawy świadomie że w życiu coś szwankuje to czemu mam z tego powodu lęk? Skoro o czymś nie wiem to jak może mnie to martwić i niepokoić już całkiem zgłupiałam. Nie mam żadnego problemu z robieniem zakupów, angażuję się w sprawy klasowe u dzieci( jestem w Trójce), byłam tydzień u teściów gdzie musiałam jak małpa robić rzeczy których nie bardzo lubię- łącznie z uczestniczeniem w ich wizycie duszpasterskiej, odmawianiem modlitw których nie znam ;/. itd. Na Swięta zbiera sie tam mnóstwo rodziny oraz sąsiadów kolędują i robią tyle zamieszania, że przez tydzień człowiek cały czas jest na widelcu i musi się uśmiechać i być w formie od rana do wieczora- sam jest tylko w kibelku (na szczęście :)). Dałam radę wiedziałam co mnie czeka, ale przez myśl mi nie przeszło żeby sie wykręcać od czegokolwiek. Stawiam czoła wszystkiemu, a mimo to nie czuje sie silna tylko cały czas jestem w niepokoju taka roztrzęsiona. ..Wiem że radzę sobie z tym co trzeba ogarniam dzieci, dom i inne rzeczy i tego się nie boję. Na zebraniu jak trzeba zabrać głos i powiedzieć coś rodzicom- bardzo proszę nie ma sprawy. A czuję lęk nie wiem sama przed czym. Radze sobie z trudnymi rzeczami a czuję niepokój bez powodu. To jest niedorzeczne. Rozumiem że ktoś się boi że zemdleje na zakupach itd. wie czego się boi i pracuje nad tym. A ja się boje bez powodu. Trzęsę się bez powodu. Sabi o co tu chodzi

03/01/18 08:23

Monia, zawsze jest jakiś powód…Czasami jednak trudno go zauważyć samemu. Próbowałaś robić koło życia?

03/01/18 13:14

Może masz złe przekonania podświadome , uwierz mi ze to co nieświadome będzie rządzić naszym życiem dopóki nie stanie się świadome. W tym poście bardzo dużo razy używasz słowa muszę , musiałam itp , może w tym problem Że robisz to ci musisz a nie to co chcesz. To takie ogólne stwierdzenie ale może coś ci rozświetli trochę.
Może za dużo od siebie wymagasz , nie opiekujesz się sobą , może nie zaakceptowałas tego ze masz zaburzenia lękowe… powodów może być mnóstwo , nawet jakieś emocje nie wyrażone które tworzą napięcie wewnętrzne . Powodzenia ! Ja tez walczę 😉

02/01/18 17:50

MONIA mam podobnie :/

03/01/18 07:18

tez tak mam 🙁

03/01/18 05:14

Hej dziewczyny. U mnie podobnie ale ja chyba wiem z czego to wynika w moim przypadku. Miewam (mam nadzieje ze przez nerwice ) tapniencia serca i strasznie się tego boje. Łapie się na tym ze cały dzień myśli krążą w okół tego czy jestem zdrowa czy nie.. paranoja bo nie wiem jak o tym zapomnieć jak nie myśleć o tym jak się czuje. Robiłam oczywiście wszystkie badania ale to było jakieś dwa lata temu i przecież mogło się coś zmienić ;/ reszta jest ok dobry humor ataków juz prawie w cale ale ciągły niepokój o swoje życie i przyszłość. To mnie strasznie gubi ze nie potrafię żyć tu i teraz . Dzięki Sabinie i tak jest milion razy lepiej bo się tego nie boje co mnie spotkało ale jeszcze chyba długa droga do normalność. Pozdrawiam i życzę wszystkim Szczęśliwego i wolnego od lęku Nowego Roku .

03/01/18 08:22

Cierpliwości Natalko. Tąpnięcia to normalka. Też je miałam i strasznie się ich bałam. Nie łatwo żyć tu i teraz. Tego też trzeba się na nauczyć. Czas, czas, czas i wytrwałość 🙂 Szczęśliwego Nowego!

03/01/18 09:05

Dobrze ze uspokajasz. Tapniecia minęły całkowicie? Nic Ci się z sercem juz nie dzieje?

03/01/18 09:30

Nic a nic. Biegam po górach, pod górę, sprintem i nic 🙂 Serce zdrowe jak dzwon.

03/01/18 10:35

Ja mimo, że coś tam dusi i odczuwam, że serce bije dziwnie to wiem, że to stres. U mnie głowa i żołądek to coś co mnie dobija.

05/01/18 18:31

U mnie też najgorzej żołądek. Bo resztę ogarniam.

03/01/18 10:48

Natalka w ogóle się nie bój tych tąpnięć- jeśli to od nerwicy to tak jak Sabinka zapewnia nic Ci nie grozi- ja to potwierdziłam u kardiologa. Jeśli masz zdrowe serce to ono da sobie radę. Jeśli chcesz mieć pewność czy masz zdrowe to po prostu jak ja zrób sobie znowu te badania. Po co masz się zastanawiać i bać- Dasz sobie pewnośc i spokój i wtedy swobodnie będziesz mogła zająć się pracą nad nerwicą- tąpnięcia nie znikną pewnie jeszcze długo ale przestaniesz się ich bać i nakręcać. A u mnie np na echo serca wyszło że mam ,,wypadający płatek”- około 20 % kobiet to ma. To właśnie odczuwalne jest jako takie nagłe tąpnięcie dodatkowe. Dziwne uczucie można się go nieżle przestraszyć a tak naprawdę nie jest grożne i nic się z tym nie robi- wyczytałam też ze te osoby mają skłonności do nerwic i hipochondrii – to właśnie serduszko takie płata figle ale nic się złego nie dzieje. Wiem że latanie co chwila po lekarzach to nie jest dobry pomysł, ale wychodzę z założenia, że po co mam się denerwować niepotrzebnie- sprawdzam- serce zdrowe to znaczy że nic mi nie grozi. Potem już nie będziesz sprawdzać co chwilę bo będziesz wiedziała że to nerwy a nie zawał np. Myślę że tak by zrobiła ta przysłowiowa Grażyna z ćwiczenia Sabinki. Coś mi dolega nie wiem co to jest- trochę się martwię (lub bardziej niż trochę) no to Grażyna nie będzie świrować i wymyślać ze może zaraz umrze tylko pójdzie sobie spokojnie do lekarza i upewni się czy wszystko w porządku). I każdego lekarza musisz uprzedzić ze masz nerwicę żeby Cię pochopnie nie zapakował w leki na nadciśnienie i tyle. Mam koleżankę- bardzo rozsądną dziewczynę i zupełnie nie znerwicowaną. Taka typowa Grażyna. Ją jak coś boli to umawia się na termin do lekarza – nie czeka aż infekcja czy inne objawy się rozwiną- przy pierwszych idzie do lekarza i dusi ,,problem” w zarodku. Ja często jej używam jako Grażyny. Rozsądna mądra poukładana zadowolona z zycia dziewczyna. Ma problem to go rozwiązuje i zapomina. Nie roztrząsa nie wymyśla czy przypadkiem coś i może z tego być coś. Idzie i załatwia temat. I nikt by w zyciu nie posądził ją że lata po lekarzach chociaz statystycznie jakby podliczyć to na pewno jest częściej niż ja- bo ja z bólem gardła nie idę tylko łykam pastylke i się lecze sama…Ona sobie woli iść z kazdym przeziębieniem żeby infekcja się nie rozwinęła…Tak czy siak jak nie jestem pewna co by zrobiła Grażka to myślę co by zrobiła moja super rozsadna (w mojej ocenie) znajoma i tak robię…

03/01/18 12:22

Graża <3

15/01/18 15:30

A jak sobie radzic jak przyjdzie atak i dusi człowieka hiperwentuluje się, pomaga woreczek co do niego oddycham, ale to jest zbyt często.

03/01/18 13:46

Dzięki Monia tak właśnie miałam zrobić. Sprawdzić jeszcze raz i przestać się tym zajmować. Dziwi mnie tylko ze te tapniecia nie mają żadnej regularnośći czasami ich nie ma czasem po alkoholu czasem tylko wieczorem a czasem już od rana dziwne to wszystko. Aniu co masz z głową i żołądkiem?

04/01/18 12:00

NATALIA u mnie bóle głowy to standard. Boli mnie w jednym punkcie na skroni po prawej albo lewej stronie. Bóle głowy zaczęły się wraz z początkiem nerwicy czyli ponad 10 lat temu. Miałam mnóstwo badań, które na szczęście nic nie wykazały ale problem pozostał. Głowa potrafi boleć nawet przez 4 dni. Wczoraj stwierdziłam, że czas chyba znowu się tym zająć i zaczęłam szukać neurologa. Może da mi jakąś wskazówkę by zminimalizować te bóle bo łykanie tabletek przeciwbólowych to nie jest rozwiązanie. Dodam, że u mnie w rodzinie prawie wszyscy cierpią na bóle głowy ale u mnie jest to najbardziej męczące. Pewnie dlatego, że dochodzi nerwica i nie poukładane życie.A co żołądka to już od dziecka miałam z nim problem. Byle klasówka w szkole byle stres, a ja już ból i krople żołądkowe. Teraz moje bóle są zaraz po przebudzeniu. Musze uważać co jem i dodatkowo doszły skurcze jelit :/. Dodam, że mam też nawracające problemy z piaskiem w nerkach czy przewodach moczowych, a to też swoje robi. Ogólnie to z czym ja nie mam problemu? He he.

03/01/18 15:29

MONIA a ja się nie zgodzę z tym by uprzedzić lekarza, że ma się nerwicę :). Po takim uprzedzeniu lekarz już da Nam diagnozę.

04/01/18 07:42

Tak tak masz racje -wtedy wogóle czasem nie sprawdzą co jest człowiekowi tylko wszystko zwalą na nerwice- chodzi mi tylko żeby się bronić przed tymi lekami wydawanymi na prawo i lewo. Mi kiedyś lekarka tylko na podstawie zmierzenia raz ciśnienia a było duże wypisała silne leki na serce takie jakie bierze moja babcia- tym to dopiero można sobie zrobić krzywde…Dobrze że przeczytałam ulotke i nie wykupiłam. Warto szukać mądrych lekarzy może ktoś poleci dobrego bo pierwszy lepszy z rejonu to czasem straszna porażka- aż włos się jeży.

04/01/18 11:50

MONIA to wiadomo, że trzeba gdzieś w tym wszystkim mieć swój własny rozum :). Mi też chcieli wiele wcisnąć ale zawsze trzeba to rozważyć czy ma to sens. Np. Przypisywali mi najmocniejsze leki na trądzik :/. Nigdy się na to nie zgodziłam bo skutków ubocznych było tyle, że oj, a tego już nikt nie mówi i potem się nie przejmuje naszym zdrowiem.

03/01/18 19:52

Sabinka a ogólny brak odczuć to tez normalne? Kiedyś kochałam swoją pracę a od jakiegoś czasu stała mi się obojętna wręcz drażni mnie chodzenie do niej. Generalnie nie do końca potrafię powiedzieć co czuje do kogoś lub czegoś tak jakbym była całkiem pusta w środku. Czasem jest lepiej a czasem chce tylko spać i nic nie musieć.

03/01/18 19:55

Tak moja droga. Wypalenie do wszystkiego…do pracy, do ludzi, do życia. Po prostu pustka i czarna otchłań. W takich chwilach warto żyć aktywnie. Mieć zajęcie. Im mniej czasu na myślenie tym lepsze samopoczucie. Dużo ruchu i pasji. Na początku jest trudno…Bo się nie chce, bo tylko łzy w oczach. Ale z czasem jest tylko lepiej i lepiej.

03/01/18 20:05

Ja mam tak z facetami 🙂 są mi obojętni 😉 może to lepiej bo sami dranie mi się trafiają
Ale najpierw jest obojętność a potem mega dół i lecę na siłownię

04/01/18 08:30

Ja mam bardzo kochająca rodzinę i faceta który kocha mnie nad życie tylko czasami sama nie wiem co do niego czuje. Czy ta nerwica powoduje że on mnie drażni ze nie potrafię się skupić na rozwijaniu związku tylko ciągle myślę czy skoro się tak czuję to może go nie kocham i nie powinnam z nim być? Tylko potem mam wyrzuty sumienia ze tak myślę i padam mu w ramiona i płakać się chce bo nie umiem sprecyzować swoich uczuć. Czarne myśli od lat w mojej głowie narobiły niezłego bałaganu trudno to poukładać wszystko. Teraz kiedy to wszystko wiem to sięgam pamięcią i zdałam sobie sprawę jak długo to już trwa mniej lub bardziej nerwica dawała o sobie znać. Dziwne rzeczy ale na szczęście po pierwszym ataku szybko tu trafiłam dzięki czemu wiem ze nie zwariuje bo bardzo się bałam leków i psychiatry a dzięki Wam wszystkim wiem ze nie jestem sama ;*

04/01/18 11:47

NATALIA jesteś Wielką szcześciarą mając takie wsparcie w najbliższych :).

04/01/18 11:45

MONIA też mam tak z facetami. Sylwestra miałam spędzić ze znajomym i też sobie odpuściłam. Chyba wypaliłam się jeśli chodzi o szukanie Miłości. Sylwestra jak co roku spędziłam z rodzinką.

04/01/18 17:38

Kochane,napiszcie czy też macie takie objawy bo już sama nie wiem….na pewno jest atak lęku trwa minutę czasem 5min potem trzyma resztę dnia otępienie,pomimo że chce mi się bardzo spać nie mogę zasnąć nad ranem zasypiam z wyczerpania i budzą mnie uciski w głowie i dziwne fale przechodzące przez ciało niczym niepokój.Mam niskie ciśnienie 98/56 często czuję się bardzo słaba staram się ćwiczyć i wychodzić do sklepów znosząc ataki które już rozumiem.Martwi mnie że kiedy jest mi słabo przechodzą mnie zimne dreszcze i uczucie że zemdleje nie wali mi już serce jak kiedyś jestem spokojna i zmęczona tak potwornie i doradźcie co robić nie ma paniki tylko spokój i ta słabość i nie wyraźny wzrok i jeszcze szumy w głowie nerwica przyszła w styczniu 2017 od września trzyma co dziennie bez przerwy czasem na pól godziny odpuszcza….Jestem bardzo szczęśliwą żoną i matką mam 37 lat ten stan dopadł mnie po zemdleniu z wycieczenia nie przespane noce złe odrzywianie i bęc! Czy to odpuści?Wybieram się do psychologa już 3go bo tamci nie bardzo wykazywali chęć pomocy.Obecnie jestem bez leków chociaż znam osoby które brały leki i odstawiły bez problemu te somatyczne objawy są strasznie wyniszczające jestem załamana.

04/01/18 17:49

Trzymam kciuki za Ciebie!

04/01/18 19:48

Jeżeli ten stan przyszedł po omdlenia z wycieńczenia to zrób wszystkie badania i zadbaj o siebie . Może to tylko wyczerpanie – daje podobne efekty jak nerwica . Ja bym poszła do dobrego lekarza na twoim mscu . Pozdrawiam

05/01/18 11:32

MAJA mi się wydaje, że te wszystkie objawy to nerwica. Też szumi mi w głowie w uszach czasami są problemy ze wzrokiem. Codziennie czuję się jakby to miał być ostatni dzień. I tak przez ponad 10 lat. Uczę się życia z tym i chyba mniej się na to wszystko złoszczę. Robię co mogę a czego nie mogę nie robię. Czasami walczę czasami odpuszczam i tak w koło :p

04/01/18 21:53

Zrobiłam serie badań kardiolog,tarczyca,ginekolog,rezonans głowy i szyji,rehabilitacja na odcinek szyjny ponieważ był sztywny kark,mam przewlekłe zapalenie zatok w maju będę mieć endoskopowe leczenie.Objawy są nerwicowe bo czuję się roztrzęsiona w środku bez powodu,mam płytki oddech,bóle mięśniowe,uczucie gorącą i przyspieszone bicie serca w ataku lękowym w różnych momentach nawet kiedy się śmieje i z kimś rozmawiam.Jestem na etapie lęku przed lękiem i zamartwiam się pomimo odwracania uwagi objawy cielesne przypominają mi że jest źle a chce się wybić.Słyszałam już słowa nie poradzisz sobie bez leków….ale walczę sama objawy dochodzą zmniejsza się intensywność ale boję się że wpadne w depresję bo mam już napady że to się nie skończy i muszę iść na leczenie do szpitala przeraża mnie to.Nie wiem czy ktoś z Was budzi się zlękniony i rano kiedy jest chęć pospania uciski w głowie i fale strachu o nic nie dają żyć też tak macie czy to już nie nerwica?

05/01/18 07:41

Maja, przeczytaj sobie ten wpis: http://niepanikuj.pl/2017/11/13/jak-przerwac-kolo-leku-przyklad-z-zycia/ Wszystkie objawy to sygnał nadmiaru adrenaliny, a nie choroby psychicznej. Myślę, że na blogu znajdziesz wiele wskazówek jak spalać adrenalinę i jak sobie radzić z atakiem lęku. Lęk to sygnał, że nad czymś trzeba w życiu popracować. Warto usłyszeć ten głos 🙂

05/01/18 08:03

MAJA czytaj wszystkie artykuły i rób ćwiczenia. Sabina bardzo mnie uspokoiła jak się czymś zajmę i robie coś co lubię to w ogóle nie myślę o tym co dzieje się z moim ciałem a wręcz objawy ustępują dopóki nie zaczną walić w wolnej chwili niestety ;/ całe Święta i sylwester miałam spokój byłam tak zajarana ze na szczęście odpuscilo dzięki czemu w spokoju weszłam w Nowy Rok 🙂 Nie jestem ekspertem bo potrafię się poddać ale uwierzyłam ze nie zwariuje i nie trafię do szpitala. A jak mnie budzi rano lek to witam go głośnym spier….aj. I wstaje na kawę 😉

05/01/18 08:14

Natalka <3

05/01/18 11:27

MAJA moje poranki też są trudne ale wstaję i robię swoje. Sama się motywuję i sama wymyślam sobie zadania. Nie jest łatwo ale cóż. Trzeba wierzyć, że kiedyś będzie lepiej 🙂

05/01/18 15:33

Dziewczyny ja trzy razy byłam w sumie na pogotowiu w wyniku ataku paniki- miałam tez z tego lęku duże ciśnienie i ogromne tętno- dają hydroksyzynę (przeciwlękowy) i propranolol na zwolnienie pracy serca (też wycisza). Nikt tam nawet nie myśli o leczeniu szpitalnym nerwic. Dają leki i wypad do domu zalecają się wyciszyć ewentualnie do psychologa jak ktoś sam nie umie. Jest wypad bo ani to nie jest stan zagrożenia zycia ani nie wymaga hospitalizacji. Przez leki można przejść, ale po co- w końcu się je i tak odstawia- ta praca nad sobą jest najważniejsza i najtrudniejsza zarazem. Dla mnie najtrudniejsze w tym wszystkim tez jest to że te objawy z ciała są czasem tak silne i nieprzyjemne że rozum odmawia posłuszeństwa i przestaje wierzyć że to ,,tylko” nerwica- szykam przczyny w chorobie realnej i wted sie zaczyna. Dopóki wierzę że to z nerwów daję radę- jak przestaje wierzyć robi się ciężko. Nie jestem za lekami ale mi lekarz od żołądka polecił Validol na uspokojenie żoładkowych problemów związanych z nerwicą- jest to ziołowy lek na walerianie plus mentol do ssania- dyskretny cukierek miętowy bez popijania. Wolę ziołasa jak juz brać a nie jakieś leki typowo od psychiatry. Nie chcę tu promować leków absolutnie sama biore tylko dorażnie jak już rozum kapituluje ale zawsze to takie lepsze rozwiązanie jak ktoś już sam nie daje rady a nie chce brać tych psychotropów czy jak im tam

05/01/18 12:44

Czyli macie te ranne wybudzające ataki,zamartwiałam się że to nie objaw nerwicy.Ten blog jest cudowny wszyscy tu jesteśmy jak wielka rodzina w życiu nie przypuszczałabym że nerwica dopada też spokojnych ludzi.Rozumiem czasem stres bol głowy,brzucha martwienie się….ale żeby zostało z człowiekiem na co dzień? Niestety dotarło to do mnie wiem że z mojej wrażliwości i zamartwianiem,kiedy zemdlałam mózg pewnie zarejestrował zdarzenie nie wspominam tego stalo się i już,a został szok w ciele.Zaczeło się nie winnie od zawrotów głowy,po pól roku szukania po lekarzach przyczyny lęk narastał i 6 mc jest ze mną dzień i noc odpuszcza czasem na 15 min.Ćwiczę bawię się z dziećmi najgorsze jak w sekundzie podczas zabawy przychodzi załamanie.Jestem fryzjerką sama czuję się czasem psychologiem dla klientek ale za daleko to zaszło do pracy chodzę sporadycznie bo lęk łapie jak susze czy nakladam kolor i słabnę boję się że zemdleje.Ciężko ale walcze💓

06/01/18 00:04

O a ja kosmetologiem- robi się już salon. ja teraz nie pracuję ale w pracy akurat było lepiej bo się skupiałam na czym innym…ale powrotu z takimi dolegliwościami sobie jakoś nie wyobrazam. Nasze zawody to ciężka praca fizyczna- godzinami w niewygodnych pozycjach i nie ma że coś boli zaczęłaś musisz skończyć nie zostawisz klientki w połowie zrobionej…Ha ha niektóre dziewczyny nie mogę z nerwicy wysiedzieć u nas na fotelu a nie przypuszczaja że my tez po cichu zagryzamy zęby…niezły cyrk

06/01/18 09:09

MAJA to wszystko o czym piszesz to są objawy nerwicy :/. I właśnie najczęściej mają ją ludzie spokojni i wrażliwi. Pewnie dlatego, że dusimy w sobie emocje zamiast wrzucać je na zewnątrz. To drugie dla organizmu jest o wiele zdrowsze.

06/01/18 11:48

O ja też fryzjerka jestem 😉 od 4 lat pracuje w salonie dla dzieci to dopiero trzeba być uważnym i się nawyginac. Uwielbiam te prace ale czasami zanim wiedziałam co mi jest pracowałam z trzesacymi się rękoma masakra bałam się ze coś zrobię nie tak ale dwie osoby i puszczało na resztę dnia. Tez się ciesze ze tu jesteście ze możemy się wymieniać doświadczeniami i problemami ze można się wygadac. To fakt ja też całe życie wrażliwa byłam cicha i spokojna co prawda zawsze wylewalam problemy na papier albo przyjaciółce ale od kilku lat jakoś się w sobie zamknęłam i może to i powód całej tej nerwicy. Najważniejsze dziewczyny ze mamy swojego przewodnika i wiem ze damy rade każda i każdy z nas ;*

06/01/18 12:01

Papier najlepszym przyjacielem 🙂 Przynajmniej zawsze będzie z Tobą. Nawet jak się przeprowadzisz.

06/01/18 14:23

Czy szumy uszne,i pogorszenie wzroku mijają? U mnie się nasila może coś na te szumy poradzicie, laryngolog oczywiście wszystko ok.

06/01/18 16:41

Jeśli są objawem nerwicy to mijają. Wszystko mija jak jest lepszy czas. Potem czasem wraca jak jest gorszy. Pamiętajmy ze nie ma ludzi którym nic nie dolega- każdemu coś strzyka czy zaboli- cudów nie ma a już szczególnie w pewnym wieku…:) no też ja sobie uświadomiłam że ja bym chciała żeby mnie nic nie bolało i wyobrażam sobie że innych nie boli a to gucio prawda. Pogadałam ostatnio z matkami ze szkoły dziecka w podobnym wieku- tej korzonki, tamtą kręgosłup boli, mąż na pogotowiu bo coś tam, tamta zdycha bo okres i sie zwolniła z pracy bo nie mogła wysiedzieć a innej łep pęka bo zatoki…Fakt ze u nas to non stop jak nie jedno to drugie ale inni tez to maja tylko nie panikuja z tego powodu- a boli ich tak samo- nie macie pojęcia jak tak posłucham ludzi czasem to od razu człowiekowi lepiej…No nie żebym się z czyjegoś nieszczęścia cieszyła no ale jednak mnie to pociesza…

06/01/18 22:45

MAJA z tymi szumami to przynajmniej u mnie temat rzeka. Mi szumi od początku nerwicy badałam to na wiele sposobów i nic. Przyczyna nie znana i tak mi szumi ponad 10 lat. Jest to męczące bo człowiek gorzej odpoczywa.

06/03/18 15:59

a co jak atak pani złapie mnie u dentysty przy wyrywaniu zęba ?

06/03/18 19:28

Ja u dentysty to mam 3 ataki w jednym 🙂 Plus zawał. W takich sytuacjach będziesz zbyt skupiona na całym “wyrywaniu” żeby myśleć o atakach paniki.