Z własnego doświadczenia wiem, że ataki paniki to odpowiedź zestresowanego organizmu na ogromne dawki stresu, silnych emocji i przemęczenia z jakimi przychodzi nam się mierzyć w 21 wieku. W dzisiejszych czasach stres jest nieodłącznym elementem naszego życia. Żyjemy za szybko, za intensywnie i niedbale. Nikt nas nie uczy jak sobie radzić ze stresem, a w dodatku większość ludzi dookoła daje nam zły przykład. Stres to nie tylko poważna rozmowa z szefem w pracy, niewyrobione targety, korki i kolejki. To także zanieczyszczone środowisko, brak słońca, śmieciowe jedzenie, nadmiar obowiązków, trudne sytuacje rodzinne, choroba najbliższych czy uciążliwy sąsiad.

Warto uczyć się jak radzić sobie ze stresem, aby odciążać i tak już mocno przeciążony system nerwowy. Dzięki prawidłowemu podejściu do stresu i drobnym zabiegom można w skuteczny sposób uwalniać się od jego skutków, nie doprowadzając do ich kumulowania się, jak dzieje się to w przypadku nerwicy lękowej.

Wyobraźmy sobie zbiornik wody z 4 wylotami z których płynąca woda napełnia zbiornik. Im więcej wody wpadnie do zbiornika tym będzie pełniejszy. Wyloty to nasze źródła stresu, a woda w zbiorniku to poziom stresu jaki odczuwamy. Im większa pojemność zbiornika, tym więcej stresu można przyjąć zanim pojawią się objawy nadmiaru napięcia nerwowego, a w konsekwencji nerwica lękowa.  Pamiętajmy, że nasz zbiornik ma brzegi. Gdy wody będzie za dużo to zacznie się ulewać.

Zawsze irytowały mnie wszystkie książki o zarządzaniu stresem, bo miałam tyyyle obowiązków na głowie, że praktycznie nie miałam czasu jeść.  I niby jak miałam latać na masaż czy aromaterapię jak nie miałam czasu usiąść na tyłku, aby w spokoju zjeść  kanapkę? Ale wtedy zrozumiałam, że moje podejście jest złe i w niczym mi nie pomoże. Przecież jest tysiące osób na świecie, które mają jeszcze mniej czasu wolnego i jakoś lepiej zarządzają stresem. Też tak chcę – pomyślałam. Wpadłam więc na pomysł, aby wdrażać „pięciominutówki”.

Pięciominutówki to drobne zadania/zabiegi, które korzystnie wpływają na układ nerwowy i zapobiegają kumulowaniu się stresowi.

To niby tylko pięć minut, ale mawiają, że ziarnko do ziarnka… I to jest prawda! Jeśli możemy pozwolić sobie na dłuższą chwilę relaksu to fantastycznie. Ale nawet pięć minut potrafi zdziałać cuda.

Ważna jest jednak regularność i konsekwencja (wiele osób nie docenia tych naturalnych metod walki ze stresem właśnie dlatego, że brak im konsekwencji w ich stosowaniu)

 

Oto kilka przykładów, które stosuję osobiście po dziś dzień.

 

👉 5 Minut na medytację

Celem każdej medytacji jest wprowadzenie ciała oraz umysłu w stan głębokiego odprężenia i relaksu. Służy ona osiąganiu wewnętrznego spokoju oraz harmonii. Pomaga radzić sobie z negatywnym myśleniem. Ale, ale, ale! Medytacji trzeba się nauczyć! I nie jest to łatwa sztuka. Jeśli chcesz spróbować to przeczytaj ten wpis: Medytacja na nerwicę lękową czy działa

 

👉 5 Minut na spacer w otoczeniu zieleni

Warto zwrócić uwagę na nacisk mędrców świata od najstarszych czasów na potęgę myślenia. Myśli są kreatorami naszych emocji, poprzez uczucia jakie wywołują. Właśnie dlatego lęk zaczyna się w głowie! A gdzie chodzili się wyciszyć mędrcy świata? Do lasu! Właśnie tak! Jeśli nie dowierzasz w potęgę zieleni to zrób sobie test. W ciągu jednego dnia, wybierz się do lasu na kilka pięciominutowych spacerów i porównaj go z pozostałymi. Mogę się założyć, że różnica będzie ogromna.

 

👉 5 Minut na afirmację

Należy mieć świadomość, że człowiek ponosi odpowiedzialność za swoje myśli. Jesteśmy zdolni do aktywnego kierowania naszymi myślami, choć jest to praca żmudna i wymaga cierpliwości. Warto w tej sytuacji zwrócić uwagę na tak zwane afirmacje, czyli pozytywne myśli, wybierane przez nas i narzucone naszej podświadomości, która stanowi duży i skrupulatny, ale jednak bierny, magazyn naszej pamięci. Tworzenie afirmacji także nie jest proste, gdyż nie wystarczy użyć słów, słowa muszą pociągać za sobą pewien obraz tego, czego oczekujemy.

 

👉 5 Minut na jogę

Joga to zjednoczenie umysłu, ciała i ducha. Nie trzeba się wyginać jak kocur i znać na pamięć wszystkie asany. Wystarczy wyjść do ogrodu, stanąć na jednej nodze i skrzyżować ręce w górze. Voila! I mamy pozycję Vrksasana. Efektem ćwiczeń jest nie tylko poprawa elastyczności ciała, wzmocnienie serca oraz kręgosłupa, ale również poprawa samopoczucia.

 

👉 5 Minut na relaks z muzyką

Słyszałeś o piosence „Weightless” Marconi Uniona? Podobno podczas słuchania muzyki serce powoli dostosowuje swoją pracę do tempa muzyki. Proces dostosowania pracy serca do tempa muzyki zajmuje około pięciu minut – warto o tym pamiętać podczas naszych muzycznych sesji. Twórcy utworu pragnęli, by piosenka była jak „spa” dla mózgu. Terapeuci dźwięku tłumaczą, że ciągłe tony w muzyce pozwalają ludziom czuć się bezpiecznie. Zatem wpisz w Youtuba Weightless i oddaj się muzycznemu SPA.

 

👉 5 Minut na aromaterapię

Czy wiesz, że Kleopatra cierpiała na bezsenność? Aby lepiej spała napełniała poduszki płatkami róż. Współczesne badania potwierdzają, że olejek różany zawiera składniki o działaniu relaksującym i nasennym. Miała intuicję, prawda? Walkę z atakami paniki można wspierać aromaterapią – dodawać relaksujące zapachy do kąpieli lub palić świeczki o uspokajających zapachach. Lawenda, mniszek lekarski, waleriana to główne zapachy, które są polecane w walce ze stresem i lękiem. Świeczki BioSensual są genialne (BioSensual Uspokaja KLIK)

 

Efektem stosowania pięciominutówek będzie obniżanie wody w zbiorniku. Co za tym idzie? Mniejszy poziom lęku wolnopłynącego, lepsze samopoczucie i spokój ducha. Takie proste, a takie trudne jednocześnie. Ile z tych sposobów uda Ci się wdrożyć do Twojego dnia? A może masz swoje własne?

 

 

 

Dodaj komentarz

 

33 komentarze

11/01/18 09:46

5 min totalnego skupienia na otoczeniu 🙂

11/01/18 17:13

Extra pomysł 🙂

11/01/18 10:46

Aniu- dodałaś mi odwagi skoro dokonałaś takiego wyczynu jak jazda autem to znaczy że mimo nerwicy można- ja się boję że z nerwów zakręci mi się w głowie i spowoduje wypadek- tego najbardziej. To znaczy że Ty za kierownicą się uspokajasz czy kierujesz pod wpływem ogromnych nerwów i mimo to dajesz radę jak to jest? Może pomyśl sobie w ten sam sposób o mnie- skoro ta ofiara (spoko możesz) nie potrafi poprowadzić auta ale idzie bez problemów zrobić zakupy to ja też dam radę skoro daję radę z dużo większym wyzwaniem jak prowadzenie auta. Z mojej perspektywy wygląda to tak- prowadząc auto trzeba się bardzo skupić na wszystkim dookoła, wykazać zręcznością i refleksem oraz opanowaniem- chodzi o bezpieczeństwo swoje i innych. To ogromne obciążenie dla mnie. A w sklepie- nic nikomu nie zrobię nie muszę mieć refleksu na spokojnie gmeram między półkami w swoim tempie inni do okoła mnie nie interesują i do tego w każdej chwili mogę wyjść ze sklepu. Odłożyć zakupy moge się rozmyślić lub przerwać w dowolnym momencie – wszystko tu zależy tylko i wyłącznie ode mnie. Nie ma tu dla mnie ani krzty stresu. Na środku skrzyżowania nie wysiądę z auta bo się rozmyśliłam z manewru…

11/01/18 18:18

MONIA ja mam wrażenie, że każda z Nas w pewien sposób musi sobie wypracować plan na siebie. Na swoje lęki. U mnie z jazdą auto było tak, że właściwie jeździłam tylko po małych miejscowościach, gdzie były tylko dwa pasy ruchu. Jak miałam wybór wolałam jechać autobusem. Gdy dopadła mnie nerwica na pierwszą terapię jeździłam autobusem z kolegą i to też nie było łatwo bo często trzy przesiadki, a potem sporo pieszo i tak prawie przez rok. Gdy zaczęłam drugą terapię mój kolega kupił auto i zaczęłam jeździć z Nim. Najpierw jako pasażer by poznać miasto, a potem jako kierowca. Z czasem wzięłam auto od rodziców no i jeździłam. Zresztą nie miałam wyboru bo kolega po prostu wysiadł na skrzyżowaniu i kazał mi jechać. Jak ja go wtedy przeklinałam :). Ale wiem, że zrobił to dla mojego dobra :). I tak pomału, pomału i do przodu. Mi bardzo wtedy pomogła piosenka Nieodkryty ląd Marty Podulki, którą miałam na płycie nagraną kilka razy :). Nie wiem dlaczego ale po prostu przy niej z jednej strony się wyciszałam, a z drugiej gadałam sobie, że dam radę, że to tylko ten pieprzo. .ny lęk. Zawsze miałam ze sobą wodę i dużo jedzenia :). Brałam validol, który działa chyba siłą sugestii. I to chyba tyle.

11/01/18 18:25

A z wyjściem do sklepu jest tak, że mam wrażenie, że nogi odmawiają mi posłuszeństwa są jak z waty w głowie zaczyna się kręcić. Wewnętrzny głos mówi po co Ty tam idziesz ?. Nie dasz rady ! Zemdlejesz !Ośmieszyć się i jak wrócisz do domu ?. I tak muszę nie dość, że wyciszyć ciało to jeszcze uspokoić myśli. I teraz najdziwniejsza rzecz gdy wychodziłam z kolegą to mogłam pójść prawie wszędzie.

11/01/18 12:24

Weronika super!!! gratuacje- dziewczyny piszcie więcej o swoich sukcesach. To super przykład że że przy takich badaniach tyle potrafisz- to właśnie dowód na to że wszystko jest w głowie. My tu potrzebujemy jak najwięcej takich dowodów. Trzeba wierzyć że nasza głowa jest silniejsza niż ciało które często niedomaga a nerwica to wszystko potęguje- Ze tak nas właśnie natura stworzyła żeby dzięki temu pokonywać trudności i mieć szansę wrócić do zdrowia. Już miałam nie wracać do poprzednich postów a tu nagle taki ciekawy komentarz. Karolinka też dzięki za wsparcie. Piszę już specjalnie pod nowym tematem bo może tak jak ja nie zawsze zaglądacie na poprzednie jak są nowe

13/01/18 10:37

Mnie niestety dziś dopadł atak paniki. Miałam do przejechania kilometr. Po 500 m zatrzymałam się na czerwonym świetle jako pierwsza, za mną sznur aut. No i się zaczęło. Przez to pojechałam dokoła, trudniejszą na pozór trasą, ale dobrze mi znaną. Lęk ustąpił, jechało się super. Zrobiło się z 1 km – 3 km. Dziś wracam na tą znienawidzoną. Będę jeździła tak często, aż lęk ustąpi. Nie ma innej rady 😊

14/01/18 15:16

Karolina czyli dałaś radę bo pzejechałaś więcej niż było w planach 😉

14/01/18 20:19

Zjadłam r :). Przejechałaś 🙂

14/01/18 23:12

No niby tak 😊 z tym, że wyzwaniem jest ta krótsza trasa. Tą dłuższą znam dobrze, bo często nią jeżdżę. Brakuje mi wytrwałości tak myślę. Stąd powroty ataków. Od dziś słucham audiobooka „Obudź w sobie olbrzyma „, aby podjąć ostateczną decyzję na wyjście z tego dołka 😊

15/01/18 09:49

Dla mnie na początku było wyzwaniem by w ogóle pójść do auta i przejechać parę metrów.

12/01/18 15:03

Sabinka jeżeli ja wiem co mi jest jeżeli wiem gdzie jest luka w moim życiu ale nie potrafię tego zmienić ? Nerwica nie odejdzie dopóki tego nie zmienię. . Boje się zrobić krok boje się zmian.. nie potrafię być pewna sobie kobieta…

14/01/18 14:59

Moja droga, pewności siebie trzeba się nauczyć. Zupełnie jak języka angielskiego 🙂 Krok po kroku do celu.

14/01/18 15:20

NATALIA u mnie luka jest w funkcjonowaniu mojej rodziny. Jestem w pewnym sensie z rodziny dysfunkcyjnej i pewnie dlatego w dużej mierze cierpię na nerwicę. Gdy przyjeżdżają wszyscy do rodzinnegi domu są chwile gdy jest fajnie ale są chwile gdy całkowicie uchodzi ze mnie powietrze. Później prawie wszyscy wyjeżdżają, a ja w tej atmosferze zostaję.

12/01/18 20:14

Dziewczyny,Sabinko mam do Was pytanie od września jest ze mną na co dzień nerwica lękowa mnóstwo objawów somatycznych,zaczęłam ćwiczyć,spacery,nawet chodzę do pracy po 2-3godz do sklepów już chodzę nawet jak mam atak to wiem że wytrzymam.Bardzo chciałabym przebić się ale objawy przeszły w ból psychiczny depresja mnie łamie co raz bardziej,wzrok i szum w uszach się pogarsza myśli że zaraz zwariuje i odrealnienie są na co dzień.Chodzę do psychologa ale nie widzę poprawy .Czy nie warto by było w takim wypadku przeleczyc to jednak antydepresantem żebym mogła się wybić i zacząć cieszyć i zmieniać siebie te katusze cielesne wycieńczają mnie mam niskie ciśnienie 99/65 nie panikuje jestem w tym wszystkim bardzo spokojna czasem przerażona że tak atakuje a było ciut lżej.Mam dwójkę wspaniałych dzieci które proszą żebym wyzdrowiała i super męża który nie może patrzeć na tą walkę.Moja lekarka psychiatra powiedziała ze to trzeba przeleczyc bo za duże objawy że z odstawieniem nie powinno być problemu byle nie liczyć tylko na lek…ale żeby nie cierpieć tylko żyć .Pomóżcie bardzo boję się leków ale może czasem warto? Każdy organizm jest inny czuję że w mojej głowie jest coś nie tak te uciski szumy ….

14/01/18 14:58

Maja, decyzja należy do Ciebie. Ja mieszkałam sama w Anglii, nie miałam jak wyjść po bułkę na śniadanie, miałam takie lęki, że wstawałam ze szczękającą szczęką ze strachu w środku nocy i nigdy nie wzięłam leków. Musisz sobie odpowiedzieć na pytanie, co jak odstawisz leki? Może warto spróbować wszystkiego innego zanim sięgniemy po ostateczność. Jeśli ćwiczysz sumiennie godzinę dziennie na świeżym powietrzu to może warto poczekać na efekty troszkę dłużej? Ja przez pierwsze kilka miesięcy wychodziłam na ćwiczenia z płaczem. I to dosłownie! Biegłam i płakałam. Jeśli ja dałam radę, to wierzę, że każdy może dać! Trzymam kciuki za Ciebie!

14/01/18 15:15

Maja ja też napiszę, że decyzja należy do Ciebie i każdy organizm jest inny ale to nie jest tak, że te leki to magiczna pigułka. Kiedyś też mi się tak wydawało. Mój organizm nawet ćwiartkę tabletki znosił fatalnie. Spróbowałam kilka razy i zawsze po dwóch tabletkach rezygnowałam i nie chcę nawet do tego wracać. Też mi szumi w głowie w uszach non stop bóle głowy, żołądka, jelit do tego tak jak dziś mega bóle okresowe. Chodzisz do pracy wychodzisz na zakupy więc uwierz, że dajesz radę. Ja nawet mam dni kiedy idę się myć z płaczem ale idę i często celowo robię coś by było trudniej. A i są osoby, które mają jeszcze niższe ciśnienie ;). Trzymaj się i Pozdrawiam 😉

14/01/18 15:29

MAJA i doskonale Cię rozumiem bo ból psychiczny jest straszny. Ja już staram się nie zwracać na niego uwagi bo za dużo mam objawów somatycznych. Pamiętaj też, że masz u boku kogoś kto Cię wspiera. Moim wsparciem osoba do której mogę się przytulic jest moja siostrzenica.I jestem jej za to wdzięczna 🙂

14/01/18 22:22

Maju, może warto najpierw spróbować naturalnie ?- poczytaj o dziurawcu , niacynie itp . Ssri zostawiają ślad w organizmie niestety

14/01/18 11:09

Dziewczyny macie swoje sprawdzone sposoby na bolące okresy ?:/. Bo u mnie każdy miesiąc to przetrwanie na tabletkach przeciwbólowych, rumianku i no-spa :/. Za wszelkie rady bardzo Dziękuję 🙂

14/01/18 21:36

Dziękuję Wam bardzo za rady,postaram się bez leków ćwiczę chodzę do psychologa i zobaczymy….widzę że ignoruję dużo objawów tylko momentami dostaje dużego stanu depresji i boję się wtedy co jest lepiej to zaraz przyłoży jak za karę za dobre chwile.Najbardziej chciałabym poczuć nie czuć tego strasznego osłabienia Macie jakieś rady na ten stan żeby nie zemdleć?Kawy nie piję muszę też zażywać chociaż jedną tabletkę ziołową Valused i na noc dobry sen z melatoniną.Od wczoraj łykam też depresanum może tryptofan choć trochę pomoże

15/01/18 09:46

MAJA ja prawie każdego dnia mam sporo stresu bo żyję w takiej a nie w innej rodzinie. Wczoraj czułam, że mój organizm ma dość !. Staram się go wyciszyć ale nie jest to łatwe. Terapia nauczyła mnie innego spojrzenia na świat. Jestem dość specyficzną osobą i często nie rozumiem zachowania innych ludzi przez co staję się wycofana. Może sprawdź sobie jeszcze poziom witaminy D3 ja gdy zrobiłam miałam bardzo niski poziom.

15/01/18 09:52

Ania, najlepsza na stresy rodzinne jest samodzielność 🙂

16/01/18 16:54

Nie mam odwagi na samodzielność i perspektyw też. Miałam chwilowy moment dam radę ale w praktyce nie dałam i znowu z nerwicą było gorzej. Mimo wieku często czuję się jak mała dziewczynka 🙁

17/01/18 08:14

Praktyka Aniu, praktyka czyni mistrza.

15/01/18 16:45

Dziękuję Aniu biorę się za terapie mam nadzieje że pomoże u mnie problem nie radzenia sobie z emocjami pękł spina i tłumienie w sobie wylały się.Trzeba to rozgryźć wit.D słabo więc zażywam wigantoletten 2xdz i piję olej lniany.❤

18/01/18 14:28

MAJA ja piłam olej lniany bo niby taki zdrowy bo omega 3 itp. ale dziwiło mnie to, że źle się po nim czułam :/. Po zrobieniu testów na nietolerancje pokarmową okazało się, że mam na niego nietolerancje.

15/01/18 16:40

Upadki i wzloty od 2,5 dni a były same upadki ile radości dają te dobre chwile pozytywnego nastawienia,wyszłam dzisiaj do pracy nie na 2 godz.zaparłam sie i wytrzymałam 8godz.było różnie ale dialog wewnętrzny ,picie wody ,sok pomidorowy którego nie cierpiałam a czuć że dodaje energii z dodatkiem imbiru😉 wizyta u psychologa zadanie domowe wyrysować linię życia,i genogram po co? nie wiem ale wiem że działam i będzie praca nad moim życiem żeby wyjść z tego stanu depresyjno lękowego.Może się uda mam nadzieje że mózg nie będzie musiał mieć dawki sztucznej chemi tylko naturanie odbuduję go zmieniając coś w życiu,z fachową pomocą psychoterapeutki .Mam nadzieję że za te dobre chwile nie przyjdzie atak ze zdwojoną siłą bo jeszcze jestem na etapie lęku przed lękiem

15/01/18 22:20

Maja niech ten lęk sobie będzie, nawet jak powala na kolana to idź i zajmij się czymś, nie myśl o nim. Wiem, ze to mega trudne ale jak go zaakceptujesz i będziesz robić swoje to szybko zniknie. Dobrze ze pracujesz. Mi praca bardzo pomogła a uwierz mi, ze chciałam żeby mąż mnie kiedyś zabrał do szpitala psychiatrycznego bo już miałam dość tej nerwicy 🙂 jak Ci się nie chce iść zrobić obiadu bo nerwica mówi ze nie masz siły to idź i zrób. O to w tym chodzi. Przelamuj leki a zobaczysz, ze z dnia na dzień będzie coraz lepiej. To tylko emocje, iluzja. Nic Ci się nie stanie.

Ps ja swego czasu bałam się wejść do wanny bo myślałam ze ciepła kąpiel mi robi atak paniki :)))

16/01/18 07:50

Hi 5 za kąpiel! To samo 🙂

16/01/18 16:50

MAGDA dobrze to nazwałaś iluzja. Ja tak mam przed prawie każdą czynnością. Nie dasz rady ugotować obiadu ale idę. Nie dasz rady rozpalić w piecu… idę. Najgorzej z wyjściem do sklepu bo tutaj jest raz idę raz nie idę.

06/02/18 14:24

Na początku nie wiedziałam jak sobie poradzić z atakami. Chodzę na terapię, która w dużym stopniu mi pomaga. Kiedy natomiast przeczytałam twojego bloga i twoje rady, zaczęłam je stosować i muszę przyznać ,że to działa.!!!! Zaczęłam się więcej ruszac, układać puzzle i pisać książkę. Wtedy atak ustaje. Dziękuję !!!!

06/02/18 18:57

Super! Bardzo się cieszę. Oby wszyscy mieli tyle motywacji co Ty, aby się stosować 🙂