Moją przygodę z nerwicą lękową i depresją można porównać do jazdy kolejką górką w lunaparku. Pokonałam długi, kręty i wielopoziomowy tor. Gdy tylko udało mi się wjechać na samą górę z ogromną prędkością spadałam w dół. Dopiero uczyłam się jak działa lęk i kompletnie nie rozumiałam wzlotów i upadków z którymi się zmagałam. Jak tylko zaczynałam czuć się lepiej i objawów nerwicy było co raz mniej to znowu działo się coś, co sprawiało, że palpitacje serca, uczucie odrealnienia i depresja „wracały”.

 

Przykładowo przez trzy tygodnie miałam spokój i bez problemu wychodziłam po zakupy spożywcze do sklepu po czym, nagle i nie wiadomo skąd (teoretycznie – teraz doskonale wiem, że nie działo się to bez powodu) znowu bałam się do niego wejść. Jak tylko zderzałam się ze ścianą to siałam lament i wszystkie objawy nerwicy nasilały się.

 

Przyznaję z ręką na sercu, że był to trudny (ja pierdziele i to jak!) okres w życiu. Było ciężko. Ale powolutku szłam do przodu i dałam radę. I wcale nie trzeba być silnym psychicznie, aby pokonać nerwicę.  Jedyne co jest wymagane to cel, konsekwencja w działaniu i  cierpliwość.

 

<<<< Dalsza część tekstu dostępna jest w ramach Dostępu Premium. Przeczytaj Jak zamówić Dostęp Premium KLIK  Co to jest Dostęp Premium KLIK >>>>

 

Wykup Dostęp Premium i czytaj bez ograniczeń

Odblokuj dostęp premium »

Nielimitowany dostęp do
wszystkich treści na blogu

Koszt 39 pln za miesiąc
(bez umowy na rok)

 

Dodaj komentarz

 

21 komentarzy

29/01/18 10:24

No właśnie przed chwilą czytałam wpis o lęku wolnoplynacym i tam jest treść idento podobna do mojego obecnego kryzysu. Lęk przed lekiem jak jest lepiej a jak gorzej to lęk przed depresją itp. Dziś po raz pierwszy od bardzo dawna skapitulowałam i nie poszłam do pracy lęk przed wyjściem z domu wygrał i masa toksycznych myśli. Mnie najbardziej dobijają myśli natrętne które wywołują lęk biegunke i brak apetytu ( obecnie jestem przed okresem i poprzedni miesiąc bylam na święta w polsce i moja wizyta w polsce jest zawsze stresująca między innymi mama i teściowa) zawsze po polsce odreagowuje więcej myśli i lęków ale teraz to jest koszmar nie umie wejść na tor cały czas kolebie mi się myśl jak wyjść z nerwicy i tych myśli to jest moje błędne koło.

29/01/18 10:47

Dziękuję Ci za tego bloga! Ja żyję z nerwica od około 2 lat i właśnie borykam się z „dołem”- przez jakieś 2 miesiące wszystko było”normalnie” ale ostatni miesiąc to już tragedia. Przyczynę oczywiście znam, nie mniej jednak swoje musze „odchorować”. ale stopniowo, stopniowo, wracam na górkę. Musze przyznać że te wzloty i upadki to chyba najgorszy aspekt, bo jednego dnia czujesz się „normalnie” i „mam to w koncu pod kontrolą” a kolejnego nie wiadomo skąd zamieniasz sie w paranoiczkę. I to jest najgorsze bo z każdym upadkiem tracę nadzieje, że jeszcze będzie jakiś wzlot. Ale zawsze jest 🙂

29/01/18 20:38

🙂

29/01/18 11:59

Ja uważam, że my podświadomie często nie chcemy z tego wyjść, bo tak jest wygodnie. Po co opuszczać strefę komfortu, gdzie jest cicho i spokojnie. Wszystko poukładane- bliscy już przyzwyczajeni. Tam nie pojadę, no bo nie. Tu nie pójdę, no bo ja nie chodzę. Straszne to, ale wiem, że tak jest, bo sama to przerabiam. Ale powiedziałam sobie dość! Koniec z tym i działam. Biegam- oczywiście, że organizm się buntuje. Zdarzy się ból kostki, biodra, ale wiem, że to minie. Stosuję maść, biorę ciepłą kąpiel na zakwasy, kolejnego dnia- uprawiam jogę lub medytuję. Następnego biegam. Nie wierzę już, ale JESTEM PRZEKONANA, że pokonam nerwicę. Jak piszę Robbins- myśląc o niej odczuwam cierpienie, myśląc o tym, co może dać mi wyzdrowienie- odczuwam przyjemność. Przy każdym kolejnym ataku- myślę, co się stanie, jak nie pokonam tego dziadostwa, że równoznaczne będzie to z życiem poniżej moich aspiracji, możliwości. Nie mam zamiaru zamykać się na to, co każdego dnia daje mi świat. Możliwości podróży, rozwoju, spełniania swoich marzeń. Obrałałam cel i tego się trzymam. Sztorm na morzu traktuję jako naukę, zdobywanie doświadczenia. To nic, że jest ich wiele, z każdym następnym jestem mądrzejsza. Dziewczyny! Nie użalajcie się nad sobą, nie wypłakujcie łez. Nerwica już jest obecna w Waszym życiu. Trzeba to zaakceptować i wyjść z tego. Tylko Wy same możecie to zrobić. Możliwości ma każda z nas. Teraz tylko obudźcie siłę w sobie. Zdecydujcie raz na zawsze- że to pokonacie. Koniec. Nie ma kompromisów. Tylko Wy same możecie to zrobić. Nikt za Was nie weźmie za to odpowiedzialności, nie nakaże Wam zmian. Tylko Wy same. Ja działam. Każdego dnia jest coraz lepiej. Od 2 dni uczę się śmiać na głos. Tak dawno tego nie robiłam 😊 że zapomniałam jak to się robi. A jest to cudowny lek. Ustawiłam panel startowy z dowcipami na telefonie. Maleńki kroczek, a ile dobrego. O to w tym chodzi- kropla drąży skałę. Krok po kroku- coraz blizej celu. PMS, okres- olać to. W te dni jem ciastka, oglądam Przyjaciół, przytulam i mówię sobie, że jestem super babka, bo daję radę. Staram się wyciszać, odpoczywać. Tylko tyle i aż tyle. Trzymam kciuki za Was i gorąco pozdrawiam.

29/01/18 21:42

KAROLINA myślę, że nie ma tutaj osoby która nawet podświadomie nie chce z tego wyjść. I nie zgodzę się, że z nerwicą jest wygodnie bo nie jest. Co do użalania to myślę, że każda z Nas ma gorszy czas ale każda z Nas się nie poddaje. Ja mimo stresu każdego dnia staram się nie poddać. Dodatkowo szukam jeszcze przyczyn tej zagadki. Dzisiaj zrobiłam ponownie badanie na poziom wit D3 i mimo, że poziom się podniósł to nadal jest to minimum. Byłam u neurologa zalecił powtórzyć rezonans. Ale najdziwniejsze jest to, że mimo, że poszłam na badanie krwi na czczo i była dość długa kolejka po badaniu coś zjadłam i byłam w innym mieście u lekarza to właściwie nie czułam nerwicy. Tylko sęk w tym, że nie byłam sama. I weź tu człowieku zrozum tą agorafobię.

30/01/18 10:18

Karolina,,to wspaniałe,że budzisz w sobie ducha walki,jednak jeśli mogę chwilę pofilozofowac,to uważam,zeie:trochę masz rację,trochę nie ,z ta strefa komfortu .Analogia o podświadomej niechęci ,dla mnie jest trochę na wyrost .Jestem leniwa,ale iak tylko poczuje wiatr w żagle ,zaczynam działać i nic mnie nie powstrzyma,żadne nerwy.Jednak czasem przychodzi okres,gdy ciężko jest się ruszyć ,i człowiek by się zaszył w swojej norce i czekał na wiosnę hihi.Czlowiek ma w naturę wpisane działanie,więc napewno nie jest mu po drodze z taką stagnacja ,i sama walka z uporczywymi objawami,to już duza aktywność energetyczna ,i nie starcza już energii na inne.Dlatego z całą reszta się zgadzam,trzeba dzialac .Po drugie podobno w naturę schorzeń nerwicowych wpisane jest egocentryczne skupienie na swoim zdrowiu,więc człowiek wychodzi na gbura i lenia ,ale nim nie jest .

29/01/18 22:18

Karolina podoba mi się bardzo twój wpis. Gratuluję determinacji. Życzę nam wszystkim udanych podboi z tymi wyzwaniami które daje nam nerwiczka 🙂

30/01/18 11:39

z wszystkimi objawami mozna walczyć jak się przede wszystkim człowiek wyśpi i tu właśnie zaczyna się prawdziwy problem-bezsenność.Jak sobie z tym poradzić?Bez snu jest się zerem,wrakiem bez sił do czegokolwiek.

31/01/18 14:37

IWONA polecam książkę „Jak przestać się martwić i zacząć zyc”. Tam jest dużo o bezsenności i dużo wartościowych słów. Mnie ta książka stawia na nogi i mam ja zawsze przy sobie!

30/01/18 11:47

Dziewczyny ja o niczym bardziej nie marze jak o tym żeby z tego wyjść. Nie chce kasy ani kariery chce tylko znów być tu i teraz sercem umysłem ciałem i duchem. To moje największe marzenie ! Po kryzysie niedzielnym postanowiłam ze nic mnie nie powstrzyma przed spełnieniem tego marzenia. Teraz kiedy się to do mnie przyczepilo uświadomiłam sobie jak bardzo kochałam swoje życie sprzed nerwicy. I chociaż nie było dnia żebym na coś nie narzekała wiem ze było cudowne i oddala bym wszystko żeby wrócić do tamtego stanu. Juz nigdy na nic nie będę narzekać będę dziękować za wszystko za każdy dzień każda minute za słońce i deszcz. Za miłość przyjaźń i rodzinę. Za dach nad głową za pyszna herbatkę i pyszny obiad u mamy. Przede wszystkim za to ze jest mi to dane mieć. Chce tylko żeby to odeszło nie możliwe żeby komuś było z tym wygodnie. Dziewczyny walczmy żeby kiedyś żyć w zgodzie ze sobą jak nasza Sabinka.

31/01/18 09:14

Natalka, Trzymam kciuki! Jaki plan obrałaś?

31/01/18 11:55

Plan jest „prosty” 😉 nie myśleć a działać. Nie leżeć a wstać. Nie narzekać a dziękować. Nie myśleć w kolko o sobie a skupić się na innych których nie chcemy a ranimy. Zaakceptować siebie bo to jak bardzo popadlam w kompleksy i paranoję ze nie mogę nigdzie wyjść bo mam za dużo kilogramów ograniczylo moje życie i zamieniło je w jakiś koszmar. Chce być pewna sobie świadoma kobieta i będę choćby nie wiem co!

31/01/18 11:53

NATALIA marzę dokładnie o tym samym :). Przed nerwicą nie było idealnie ale było normalnie. To były moje decyzje moje myśli moje plany. Miałam siłę walczyć z przeciwnościami. I przede wszystkim bardzo dużo spędziłam czasu na zewnątrz. I nawet nie przypuszczałam, że jest coś takiego jak nerwica czy agorafobia.

31/01/18 10:13

Czy jeżeli mamy gorszy dzień , wstajemy i czujemy „pływanie” to tez wstać i robić co zaplanowaliśmy ? Czy odpocząć ?

01/02/18 09:58

Wstałam , ubrałam się i poszłam do pracy . Było ciężko ale w drugiej połowie dnia ustąpiło . Jaka satysfakcja ze to pokonałam . Cały czas powtarzałam sobie ze to tylko lęk. I przypomniałam sobie słowa Sabi ze właśnie takie momenty są decydujące 😀

01/02/18 20:30

MAGGIE ja ostatnio też mam takie dni, że wiem, że kiedyś w życiu bym nie wyszła czując taki lęk. Tylko kiedy te decydujące momenty będą normalnością ?:)

01/02/18 14:47

tak, to tylko objawy 🙂 olej je a znikną szybciej niż przyszły 🙂

01/02/18 20:38

Tak było , dziękuje 😉

31/01/18 12:49

Ostatnio dużo stresu i mało biegania :(:( i dziś się obudziłam z pływaniem 🙁

12/02/18 17:30

jak XXXXXXXX

12/02/18 18:00