Jesteś tym co myślisz! To o czym myślisz ma ogromny wpływ na Twoje ciało. Myśli pozytywne – dzięki endorfinom i serotoninie – sprawiają, że nasze ciało jest wyluzowane i sprzyja nam dobry nastrój. Myśli negatywne prowadzą do zaburzenia tego procesu i przyczyniają się do wzmożonych objawów lęku. Jeśli cały dzień zmagasz się z toksycznym myśleniem to nie ma się co dziwić, że pojawia się lęk wolno płynący, kolana jak z waty czy uczucie odrealnienia.

Jednym z głównych problemów ze zamianą toksycznego myślenia na to zbilansowane myślenie jest fakt, że nie do końca jesteśmy pewni czy to o czym myślimy jest prawdą. Gdy już zaczynamy rozumieć ja działa lęk, to niby zdajemy sobie z tego sprawę, ale jednak gdzieś tam z tyłu głowy zastanawiamy się, gdzie leży prawda. Gdy sama zmagałam się z nerwicą lękową wciąż wpadałam w tą pułapkę.

Boli mnie głowa. Czy to rak? Nie, to nie rak – przecież robiłam badania trzy razy! A co jeśli jednak? Może lekarz źle wykonał badanie? No przecież robiłam u trzech różnych! No tak, ale przecież w Internecie czytałam… Znacie to?

Niby prawda jest oczywista, ale nie do końca. Mamy przed sobą wyniki badań, ale wciąż gdzieś tam z tyłu głowy zastanawiamy się czy toksyczna myśl nie jest przypadkiem prawdziwa. A że jesteśmy tym o czym myślimy to można sobie wyobrazić w jakiej kondycji będzie nasze ciało pod wpływem takiej dawki toksycznego myślenia. Zaraz pojawią się szumy w uszach, ból głowy i ucisk w klatce piersiowej…

Toksyczne myślenie jest nawykiem i jak każdy nawyk, można je zmienić. Kiedy dana myśl pojawia się w naszej świadomości nade wszystko należy unikać jej wzmacniania, a koniecznie pracować nad jej zmianą!

Co to znaczy wzmacniać daną myśl? Wystarczy, że pomyślisz coś w stylu: Czy to rak? Nigdy się nie wyleczę bez nerwicy lękowej! Może jednak zdecyduję się brać leki antydepresyjne? Te bóle głowy to już za wiele – przecież ja mam dzieci pod opieką. Takim właśnie sposobem myślenia robimy sobie jeszcze większą krzywdę i wzmacniamy toksyczne myślenie.

Trudno jest zatrzymać negatywną myśl, która nawiedza nas w danej chwili i zastąpić ją konstruktywną. Nauka zarządzania negatywnym myśleniem może zabrać duuuuuuuuużo czasu.  Wymaga to praktyki i samozaparcia. Mózg działa jak komputer. Będzie operował takim systemem jaki mu wgramy 🙂

 

<<<< Dalsza część tekstu dostępna jest w ramach Dostępu Premium. Przeczytaj Jak zamówić Dostęp Premium KLIK  Co to jest Dostęp Premium KLIK >>>>

 

 

Wykup Dostęp Premium i czytaj bez ograniczeń

Odblokuj dostęp premium »

Nielimitowany dostęp do
wszystkich treści na blogu

Koszt 39 pln za miesiąc
(bez umowy na rok)

 

 

Odpowiedz na „SabinaAnuluj pisanie odpowiedzi

 

23 komentarze

12/02/18 13:30

Oj tak są takie momenty, że człowiek tak pomyśli. U mnie to działa trochę inaczej mimo wszystko staram się myśleć pozytywnie tak jakbym chciała zagluszyć te negatywne myśli. Co do objawów to nie szukam w necie informacji już od wielu lat. Nie nakręcam się i nie wmawiam sobie niczego. Długo a właściwie non stop staram się z nimi funkcjonować ale ostatnio stwierdziłam, że to wszystko trwa za długo i może jednak warto poszukać przyczyny w moim przypadku np. bólów głowy, zwrotów głowy i szumu w uszach. Gdy jestem u lekarza i nawet gdy mnie straszy zadaję pytanie na jakiej podstawie Pan to stwierdza ?. Wtedy słyszę różne dziwactwa. Ja dodaję, że dopóki nie mam badań to niczego nie jestem pewna. Tak staram się w końcu być asertywna ba czasami bywam wredna gdy ktoś lub coś mnie wkurzy ale tak naprawdę to Nasze zdrowie. A wpis jak zawsze SUPER 🙂

12/02/18 15:03

Ja się wypowiem trochę w innym temacie, bo kiedyś polecałaś różne książki np. „Jak przestać się martwić i zacząć żyć”. I faktycznie ta książka potrafi poprawić humor w momencie gdy się ją czyta, ale jak wypisałam sobie niektóre (moim zdaniem fajne) rady z tej książki i chciałam wprowadzać je w życie to katastrofa… próbowałam wiele razy i skrupulatnie i im bardziej się starałam żyć według tych rad tym większą frustrację miałam, że mi nie wychodzi. I powiem szczerze, że popadłam w lekką depresję przez to… Często się skupiałam czy na pewno żyję według tych rad i to bardzo męczyło…. mózg wyczerpany i zawiedziony.

12/02/18 18:41

Próbowałam od początku stycznia do wczoraj. Pewnie to za mało, ale czy to ma sens psuć sobie 2 miesiące? 2 Miesiące frustracji….A ponoć chodzi o to, aby cieszyć się życiem tu i teraz.

12/02/18 18:47

2 miesiące to krótko… Hmmm A podaj przykład co wprowadziłaś i jak to się nie udało.

12/02/18 21:41

5 rad wypisalam sobie i próbowałam sie ich trzymać, czesto je sobie powtarzalam, kontrolowałam czy sie ich trzymam i męczyło mnie to ze bardzo często mam to w głowie a jak postąpiłam nie według tych rad to byłam na siebie zła i smutna

12/02/18 18:45

A no i mimo wszystko uważam, że ta książka ma mądre rady.

12/02/18 16:54

Sabinko mam prośbę. Może jakiś tekst co robić i jak sobie radzić kiedy jednak dowody potwierdzające nasze toksyczne myślenie się znajdą i okaże się że nasze czarne myśli okażą się prawdą. Wiesz że czekam na operację. Staram się być dzielna. Wiem że muszę stawić czoło wyzwaniu. Masz jakiś pomysł na podtrzymanie nastroju i nie popadanie w toksyczne myśli kiedy jednak problem jest prawdziwy?

12/02/18 18:17

Monia, najlepszy sposób na zmartwienia to zająć się czymś. Nie ma lepszego! Obawy przed operacją to również obawy, które prawdopodobnie w większości się nie sprawdzą. Problem jest prawdziwy, ale czy obawy również? Wypunktuj czego się obawiasz i zaakceptuj najgorszy scenariusz (zobacz tu http://niepanikuj.pl/2017/12/18/zaakceptuj-swoje-zmartwienia-a-lek-minie/)

13/02/18 10:09

Dawno tu nie zaglądałam, bo dzięki radom i ćwiczeniom tu opisanym w końcu żyję jak człowiek. I masz rację we wszystkim co piszesz. Jak tylko przestałam się bać to zaczęłam żyć normalnie. Wychodzić do ludzi, chodzić do kina, cieszyć się małymi rzeczami. Teraz nawet biegam – już 5 km w 50 minut. Kiedyś byłam leniem i tylko narzekałam. A teraz wiem, że jak coś chcę to muszę się zabrać za robotę i nie ma zmiłuj. Powinno być więcej takich blogów. Takie praktyczne rady i ćwiczenia pomagają sobie dużo uświadomić. No i przy okazji uczą, że nikt nic za mnie nie zrobi. Jak chodziłam na terapię to oczekiwałam, że to terapeutka za mnie zrobi. A tu się nauczyłam polegać na sobie.

13/02/18 19:58

Super! Brawo!

14/02/18 09:47

KASIA 5 fajnie, że napisałaś, że można żyć normalnie 🙂 i super, że Ci się to udało 🙂

14/02/18 09:53

Ćwiczenie powieszone na lodówce 🙂

14/02/18 22:40

A czy nie jest tak ze przez te lata choroby tak zniszczyliśmy sobie system nerwowy ze trudno będzie go zregenerować ?? Boże , jakie mam dziś czarne myśli 😟

15/02/18 08:02

Jakby tak było, to mój system nerwowy chyba zrobiłby ze mnie papkę marchewkową 🙂 A żołnierze, którzy walczyli na wojnie musieliby mieszkać do końca życia w wysokich górach z kozicami

15/02/18 10:04

Dzięki 😘 tak właśnie wyglada moja „panika „ 😁😁

15/02/18 17:17

Rozumiem. Jak nikt inny! A widziałyście dziewczyny opcję powiadamiania o nowych komentarzach? Jest już taka możliwość. Trzeba kliknąć pod okienkiem komentarza.

15/02/18 19:48

Ja już widziałam i kliknięte 🙂

01/03/18 12:21

Ja już od miesiąca jestem z Wami, mam ataki mimo, że biorę leki, ale jak pisałam będę je odstawiać z porozumieniu z lekarzem. Jedno Wam powiem : wiem, jak z tym kur…twem walczyć!!!!!!!!. Jak przychodzi to mówię spadaj, nie mam czasu i mija. Dzięki Sabinko, że jesteś. Polecam ten blog wszystkim moim znajomym, którzy mają ten lub podobny problem. A wierzcie mi jak ja się przyznałam do problemu, to znalazło się jeszcze wiele osób, które się męczą ale nikomu o tym nie mówią i nic z tym nie robią. W końcu zaczną normalnie żyć.

02/03/18 07:52

Yeaaaahhhh!!! Brawo i trzymam kciuki za dalsze sukcesy.

05/03/18 19:53

A jak zaczac cwiczenia? Wszystkie razem czy oddzielnie, troszke sie gubie i nie wiem jak dzialac 😘jak dzialacie?

05/03/18 23:04

Ja czytam, ćwiczę i sama sobie tłumaczę, że od tego się nie umiera. Nawet jak jest bardzo źle to w końcu minie. Lęk nie trwa wiecznie. Im dłużej o nim myślisz tym dłużej Cię trzyma. Pomyśl np o wakacjach – ja tak robię. Jest lepiej ale jeszcze dużo pracy przede mną.